Czoko Posted April 5, 2007 Posted April 5, 2007 Mój kolega od biurka i wspólnego komputera jeszcze nie przyszedł i na moment mogę się zalogować! Bardzo mocno trzymam kciuki za Gangusia! Pozdrawiam Ewa Quote
Figa Bez Maku Posted April 5, 2007 Posted April 5, 2007 Biedna Gansia...Ale wiesz to dość zrozumiałe..pies z takim temperamentem gorzej reaguje na narkozę i leki uspokajające... Szybko podjęłaś decyzję:razz: A Kuki ,że tak zareagowała na tę panią. ....no cóż inteligentna bestia nie chciała iść do kogoś innego:cool3: Quote
Jowita Poznań Posted April 5, 2007 Posted April 5, 2007 witaj loozerko :) spelniam prosbe i wklejam zdjecia Majeczki oraz dwoch moich potworow :diabloti: :evil_lol: :diabloti: No i pozdrawiam serdecznie Gangsia i panienke Kuki :) Majunia Maja i Drakuś Portret Amidali Portret Drakula A gdzie jest Kot? odpowiem ze kot jest w pudle ktore stoi wysoko na szafie :evil_lol: :diabloti: :evil_lol: Quote
Figa Bez Maku Posted April 5, 2007 Posted April 5, 2007 Jowito..a ja już miałam pytać jak kociska reagują na najmłodszą pańcię ( chociaż podobno koty "panów" nie mają:diabloti: Majunia jest urocza:loveu: . Więcej zdjęć Majeczki.. Fiśka też zaprasza na swój wątek:eviltong: Quote
loozerka Posted April 5, 2007 Author Posted April 5, 2007 Jowitka, ale mi niespodziankę zrobilas...mam dzien wiwisekcji emocjonalnej i te cudne, pogodne, slodkie zdjecia jak balsam podziałały :) Majeczka jest slicznotka , taki maleńki rozkoszniaczek :))) KOchana uśmiechnięta istotka..:) Kociaki są fanstastyczne, Amiśka wygladająca z pudła- po prostu czadowa :D, Drakul- z lekko wampirzymi oczami rewelacja.:) A muszę powiedzieć, że w Amiśki wzroku widac te iskrę :D Lobuzicy :D oczywiscie Quote
loozerka Posted April 5, 2007 Author Posted April 5, 2007 Figa Bez Maku napisał(a):Biedna Gansia...Ale wiesz to dość zrozumiałe..pies z takim temperamentem gorzej reaguje na narkozę i leki uspokajające... Szybko podjęłaś decyzję:razz: A Kuki ,że tak zareagowała na tę panią. ....no cóż inteligentna bestia nie chciała iść do kogoś innego:cool3: srednio inteligentna, Pani miała wziąć Kuki na świeta, od jutra do wtorku i zaopiekować sie nią w czasie mojej nieobecnosci. W związku z tym, ze nie mam co z nią zrobić, musze oddac do hotelu schroniskowego...Wprawdzie wynegocjowałam, ze bedzie cały dzień w kuchni, tam do 21 zawsze ktoś siedzi albo z pracowników, albo z wolontariuszy, ale juz nocki będzie musiala spedzac sama.... O tym pisalam mowiac o wiwisekcji emocjonalnej, bo znowu ryczałam jak bóbr. Wiem,z e nie bedzie jej tam zle, ale i tak mam poczucie, jakby ją zdradziła. Do domu łatwiej byłoby mi ją oddać, jesli wiedzialabym, że ktoś poswięci tylko jej czas ... Quote
Celina12 Posted April 5, 2007 Posted April 5, 2007 Cudne Maleństwo-Boziulku jak ja kocham dzieci:loveu::loveu: Loozerko-mój Hektorek tez w drugim dniu czuł się gorzej,nawet jeszcze w trzecim-tak byłam przerażona,że wezwałam weta do domku.Hekoś siedział z noskiem położonym na podłodze i w takiej pozycji zapadał w letarg-trzeba było Nim trząść...chodził jak pijany,,był smutny...zabawiał się w gonekologa -patrząc w TO miejsce.W poniedziałek odżył.. Czy Ganguś dostaje jakieś antybiotyki???Hektorek dostał w niedzielę,następny miał dostać we wtorek ale tak był żwawy i dobtrze się czuł,że wet zrezygnował. Głowa do góry-będzie dobrze-najgorsze za Wami... Quote
loozerka Posted April 5, 2007 Author Posted April 5, 2007 Pocieszasz mnie, Celina. Faktycznie Gangster był dokładnie taki, jaki opisujesz, slaniał sie na nogach, smutny, i ta róznica, ze on nie patrzy w TO miejsce, ale cały czas tam lize, skubie i w ogole... teraz odzyskał troche sił, wiec musialam mu znowu podac sedalin, bo juz zaczał szalec, wskakiwać gdzie sie da i widac, ze przy takich gwałtowniejszych ruchach go boli, bo zaraz zaczyna sie tam skubac...wiec dla unieruchomienia dostał lek uspokajający Gangs od razu miał zaaplikowaną penicylinę, wet powiedział, ze działa 3 dni, wiec dziala... Byłam na spotkaniu zapoznawczym z dziewczyna - no taka troche starszą ;), nie nastolatką, ktora jest w schronisku wolontariuszka, w razie czego , gdyby Kuki bardzo cierpiala to wezmie ją do siebie...stamtąd. Super babka, a na punkcie zwierzakow ma totalnego fioła. W domu zwierzyniec- pies i 5 kotów, pełna harmonia, koty superowe- pełen przeglad, od kilkumiesiecznej Klementynki, po 17 letnia. ( hmm nie pamietam :D) . Zycie ma podporzadkowane zwierzakom, codziennie jest w schronisku...naprawde dziala bardzo na rzecz zwierzakow...chyba poruyszyła jakąs moją strunę..:) Quote
AnkaG Posted April 5, 2007 Posted April 5, 2007 Wzięłam kundle i pojechałam na łąki. Stado rozlazło się na wszystkie strony. :angryy: Kiedys nie wytrzymam i w dooo... wleję. Wołam, wołam a one głuche. Loozerko Gangus dojdzie do siebie. Często po narkozie psy kilka dni dochodza do siebie. A on jak pisałas ciężko ją przeszedł. Uszka do góry. Quote
loozerka Posted April 5, 2007 Author Posted April 5, 2007 Ania, co chcesz, wiosna, a jeszcze towarzystwo rozbuchane u Ciebie seksualnie, to szukają okazji :D Ale muszę powiedziec, ze podziwiam, ze jakoś logistycznie to ogarniasz wszystko :) tzn spacer z 4 psami jednoczesnie :D szczególnie takimi rozłażącymi się :) Quote
Celina12 Posted April 6, 2007 Posted April 6, 2007 Jak dziś się czuje mój Ulubiony brodacz????:loveu: Quote
Celina12 Posted April 7, 2007 Posted April 7, 2007 [SIZE=2]Wiosny w sercu i za oknem, prezentu od zająca z samego ranka, dużo zdrowia, radości, smacznego jajka, mokrego poniedziałku, ciepłych promyków wiosennego słońca oraz samych uśmiechów. Quote
Agnie Koty Posted April 9, 2007 Posted April 9, 2007 nareszcie względny spokój i moge popisać... Jak Gangs, doszedł już do formy? Jak Kuki po hotelu? Też chyba bym się poryczała... Loozi, jeżeli chodzi o Olecko to nie znam tam nikogo. Byłam tam dwa razy ale ośrodek jest w lesie, miasto jest po drugiej stronie jeziora. Moja przyjaciółka jeździ tam z kolonią jako pielęgniarka, nasze córki też się przyjaźnią , zatem ja wynajmuje pokój obok niej, dziewczynki są szczęśliwe, że razem spędzają wakacje.... Quote
Figa Bez Maku Posted April 10, 2007 Posted April 10, 2007 I jak Kuki? Bardxzo nieszczęśliwa i obrażóna? Chyba już zdążyłą się zorientowac kto jest jej osobista pańcią???? A Ganguś ? już w szczytowej formie? Quote
AnkaG Posted April 10, 2007 Posted April 10, 2007 Loozerka żyjesz czy padłaś z przejedzenia ? :diabloti: Quote
Puchatek Posted April 10, 2007 Posted April 10, 2007 Ganguś ją zagryzł jak się dowiedział że chce jego ukochaną gdzieś oddać :evil_lol: Albo sama się zagryzła myśląc o tym. :evil_lol: Albo bijąc się z myślami przegrała przez nokaut :evil_lol: Quote
loozerka Posted April 10, 2007 Author Posted April 10, 2007 Włąsnie wrócilam. Kuki świetnie, miałam na bieżąco informacje i od wolontariuszek, ktore tam byly i od pracowników schroniska, ze jest przez wszystkich głaskana, zajęła strategicxzne miejsce pod biurkiem w kuchni, wychodzi na spacerniak, szaleje z innymi psami... Natomiast z Gangsterem zle. Swieta mialam pod znakiem wizyt weterynaryjnych... MIał tę kastrację - w mojej i nie tylko mojej ocenie- zle wykonaną. To znaczy, mial ciecie tradycyjne, wzdłuż moszny i nie mial tego zszytego. Nie miał tez podawanych leków przeciwbólowych, ani zadnego zabezpieczenie, wiec to, co wcześniej opisywałam - czyli lizanie, szarpanie, skubanie doprowadziło do zakazenia , wdała sie w to martwica, ma teraz okropną dziure i żywe mieso na wierzchu, teraz juz troche mniej, ale jeszcze w sobotę, niedziele, potwornie to śmierdziało, takim rozkładającym sie miese, miał wysoką temperaturę... Codziennie zaliczałam weta, miał podawane antybiotyki, zastrzyki przeciwbolowe, wczoraj juz nawet kroplówkę- zeby troche go wzmocnic, bo od soboty nic nie jadł, nic nie pił. Dzisiaj mialam podróz z wysiadką w Olsztynie i wizytą w klinice weterynryjnej, bo diagnozy i zalecenia w Bydgoszczy były takie u dwóch róznych wetów, by usuwać mosznę. Dzisiaj w zasadzie nastawilam sie na kolejną operacje, ale ten zalecił leczenia zachowawcze... W kazdym razie juz dzisiaj rano uzgodnilam ze schroniskiem, ze Kuki zostanie tam jeszcze jeden dzien, bo jutro muszę iść do pracy, musialabym je razem zostawic i ona jeszcze by mu tam cos nabroiła.... W kazdym razie- jestem wykonczona...a Gangs taki biedny... I wiecie, gdybym to zrobila w normalnym okresie, gdy chodzilabym do pracy, to nie opanowalabym tego. Od trzech dni w zasadzie od niego nie odchodze, pilnuje, by nic sobie nie zrobil , przemywam, usypiam, głaszczę, zasypuje....jest odjazdowo... A zmeczona jestem strasznie, psychicznie i fizycznie... Quote
Puchatek Posted April 10, 2007 Posted April 10, 2007 Biedny Ganguś. :placz: Co to za wet żeby rutynową operację spaprać. :mad: Powrotu do zdrowia Gangusiu. :kciuki: Quote
loozerka Posted April 10, 2007 Author Posted April 10, 2007 Powiem Ci, ze mam starsznie mieszane uczucie- bo eweidentnie popełnił bład, ale to wet, do ktorego mialam naprawde najwieksze zauafanie, gdy sie dowiedział, co sie dzieje, bo dzwonilam, bardzo sie przejmował, dzwonil do mnie w czasie swiąt, widac, ze sam był zmieszany, mowił, ze ze 100 psów tą techniką wykastrował... Tyle, ze z tego, co czytam, to technika juz troche przestarzała, teraz sie robi inaczej, no i niezszycie moszny- przy tej technice, jaką on to robił też wiekszosc wetów, z ktorymi mialam do czynienia od soboty oceniła jako bład... Ale o ile mozna miec tu mieszane uczucie, to teraz juz odchodzi się od niepodawania leków przeciwbólowych i wydaje mi sie, ze u Gnagstera ich podanie pomogłoby, bo nie szarpałby tego worka i nie skubał, jak to robił./.. Quote
Celina12 Posted April 10, 2007 Posted April 10, 2007 :-(:-(-Biedulek Ganguś-jak mi przykro i żal-jak musiało Go to boleć...:shake::shake: Mój Hektorek miał w sobotę wyciągnięte szwy-czuje sie wyśmienicie i zapomniał o adorowaniu Dumci :multi::multi:. Właśnie też się zastanwiam co robią inni właściciele kastrowanych lub po sterylce piesków...jak muszą do pracy a pies tak jak moja Dumcia -żywiołowy jest???? Quote
loozerka Posted April 10, 2007 Author Posted April 10, 2007 a to moja bieda- w sobotę a to dzisiejsze nieszczęście Celina, a czy Hektorek mial cięcie takie przed moszną, czy na mosznie- tzn wzdłuż? Quote
Agnie Koty Posted April 10, 2007 Posted April 10, 2007 tak mi przykro, loozerko....:-( Tym bardziej, ze pisałam że to nic takiego.......... Quote
modliszka84 Posted April 10, 2007 Posted April 10, 2007 biedny Gangs... Ale na pocieszenie Ci powiem, że Kamelek (pies ode mnie ze schronu), tez wykastrowany był przez weta chyba też starej daty. Szwy rozeszły sie, wdało sie zakażenie, gołe mięso na wierzchu, zbierała sie ropa, maskara....i oczywiscie zero środków przeciwbólowych. W nocy jego Pani jechała z nim do weta, doszła gorączka, pies gryzł, tak go bolało. Dostał wtedy zasypke, kołnierz 24h/dobę, antybiotyk. Potem wyjechali do Danii (bo tam mieszkaja) i wet złapałsie za głowe jak to zobaczył. W każdym razie skonczyło sie na antybiotyku, lekach przeciwbólowych i przemywaniu rany i kołnierzu przez 2 tygodnie. Ale miało byc pocieszenie - psiak na szczęscie wyszedł cało, ranka goiła się ładnie. Ale co sie pies nacierpiał to.... Quote
loozerka Posted April 10, 2007 Author Posted April 10, 2007 Agnieszko :)- ale generalnie to nic takiego...po prostu trochę nieszczęśliwych zbiegów- niezbyt dobre metody + moj ADHDowiec, ktory nie potrafił tego zostawic w spokoju... Mam nadzieje, ze w miarę szybko to sie wyleczy. Weci w bydgoszczy mowili, ze powinno sie tę mosznę usunąc, bo leczenia zachowawcze to okres 1-2 miesięcy. Jakoś ciezko mi sobie wyobrazić Gangstera ostrożnie zyjącego przez taki okres.... No nic, w sobotę jadę na wizytę kontrolną... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.