loozerka Posted April 4, 2007 Author Posted April 4, 2007 Wczoraj wieczorem probowałam uchwycic tę jego miłość :) W zasadzie cały czas trzeba go bylo trzymać, bo jak zaklety wpatrywał sie w Kuki A to miny, jakie robił na jej widok - niestety, to tylko obraz, nie ma ruchu i dzwięku, a załujcie- bylo na co patrzec. Wiem, ze on sie meczy, ale robi to tak przekomicznie, ze my płakałyśmy ze smiechu w domu :D tradycyjnie kiepski kadr, bo juz jak jest w takim amoku dobre uchwycenie go, to sztuka :D Quote
Czoko Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 Wpadłam na herbatkę i gdy zobaczyłam takie wiadomości muszę się zalogować. Buu... teraz po przebudownie forum bez zalogowania się nie widać kto jest na forum... Bardzo mocno trzymam kciuki za Was i szczególnie za Gangsia. Pozdrawiam Wszystkich Ewa Quote
loozerka Posted April 4, 2007 Author Posted April 4, 2007 Puchatku..:) Az mnie wzruszyłes :) Dziekuję ogromnie :) Ale wiesz, na wycieczki rowerowe to spokojnie psa mozna brac...ale pewnie raczej do lasu, no i nieco krótsze, bo 100 km, szczególnie na poczatek, to pewnie za dużo.. Jednak ja juz w zeszłym roku, jak Gangs mial 6 miesięcy, to go bralam na rower do lasu i jezdziliśmy tak po 10 km- tzn on biegał oczywiscie :) Quote
loozerka Posted April 4, 2007 Author Posted April 4, 2007 a to krótki dzisiejszy filmik tuż sprzed pogryzienia :) Tu jeszcze Kuki siedziala bezpiecznie pod fotelem, potem wyszła i Gangs usiłował jej sie do tyłu zabrac.. bardzo proszę nie zwracac uwagi na bałagan artystyczny w tle, to moje stanowisko komputerowe, tu wygodnie siadam i otulam sie kocem :)) http://www.zippyvideos.com/1662747776845226/4_kwiecien_tuz_przed_kastarcja_008/ Quote
Puchatek Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 Wiesz ja mam niestety takie parcie do przodu jeśli chodzi o rower. Zdarzało mi się jeździć też do lasu na krótkie wycieczki ale mam taką naturę (nie wiem jak to nazwać) ciągu do przodu (jeśli chodzi o podróże). Wolę drogę i ważne żeby zajechać jak najdalej :-( . Trochę bez sensu ale tak mam. Quote
Figa Bez Maku Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 No i Bunia padłaby po pierwszych 200 metrach . Ja jednak nie zamierzam rezygnować z dotychczasowego trybu życia ( no i Madzia ma prawo do wakacji) więc będziemy się ciągnęły i przez pół Polski, tylko zapewne z modyfikacjami. Pierwszy wyjazd będzie krótszy. Co prawda do GM Fizia jedzie jak aniołek ( tylko podfrunąć nie chce i trzeba ją wkładać):evil_lol: no ale kilka godzin to kilka godzin.Dlatego myślałam o Mazurach bo Magda była tam tylko raz, jest blisko od wawy..tylko trochę przerażą mnie wizja insektów wszelkiego gatunku...po takiej zimie:shake: Chcę namówić Puchatka ,żeby też wybnajęli z nami domek i... może być fajnie...A następne lato..hmmm.może gdzieś dalej? Quote
loozerka Posted April 4, 2007 Author Posted April 4, 2007 Ano widzisz, ja z kolei kocham las, jako las, wiec tam glownie sie kieruję. Czasem po lesie to też dlugie wycieczkirobię , dwa lata temu mialam taki ostry okres, ze jezdzilam praktycznie cale lato i jesien codziennie rowerem, zdarzalo sie, ze robilam po 50-60 km dziennie, albo jechalam gdzies daleko w las na grzyby rowerem, np 20 km od Szczytna. Powrót z grzybami byl mniej wygodny :)) W sumie tez dlatego zaczelam w ub. roku zabierac Gangstera- by nabrał kondycji i mogl biec ze mną także na dalsze wyprawy, no i zeby go troche odczulic na rower... Ciekawe, jak to bedzie w tym roku .... Rany- wpuscilam Gangstera, bo jzu tego pisku zniesc nie mogłam i cisza od pieciu minut, ulozył sie u stóp swojej dziewczyny i spią ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii:) Quote
Figa Bez Maku Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 loozerko jakość filmiku rewelacyjna. Wszystko widziałam doskonale , nawet minę Kuki...a daj mi wreszcie święty spokój. Bardzo strategiczne miejsce sobie wybrała. No i to nadskakiwanie Gansia w sensie dosłownym :D A ja przygłup jeden nie umiem wstawić filmiku:placz: Quote
loozerka Posted April 4, 2007 Author Posted April 4, 2007 Hania, namawiaj, namawiaj...:) Z Warszawy do Szczytna to 2 h drogi, a PKS 3,5 h, wiec naprawde znosnie i sa przerwy w podrózy :); Ja tam potwierdzam deklarację, jesli chcielibyscie rzeczywiscie gdzies w mojej okolicy coś wynająć, to mogę Wam pomóc- zaleznie od zyczeń, moja kolezanka prowadzi biuro turystyczne, sama ma pensjonat- taki nie 5 gwiazdkowy, ale ma super działke, dostep do jeziora, są tam rowery do wypozyczenia, no i chyba mozna posiłki zamawiac...wiec tylko korzystac :)) Hania...cos kombinujesz z tym filmikiem:)))to prostsze, niz w przypadku zdjec :) Jesli chcesz napiszę krótką instrukcje...bo to sekunda dosłownie :) Quote
loozerka Posted April 4, 2007 Author Posted April 4, 2007 Czoko napisał(a):Wpadłam na herbatkę i gdy zobaczyłam takie wiadomości muszę się zalogować. Buu... teraz po przebudownie forum bez zalogowania się nie widać kto jest na forum... Bardzo mocno trzymam kciuki za Was i szczególnie za Gangsia. Pozdrawiam Wszystkich Ewa Ewa, po przebudowach dogo to niedlugo nic nie bedzie widac i nic nie bedzie wiadomo :D Quote
Figa Bez Maku Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 Loozerku, Ty już nawet instrukcje napisałaś:oops: Tylko ja mam takie niekonwencjonalne podejście do problemów technicznych ..zawsze coś innego wymyślam niż rzeczy oczywiste:lol: No i druga przyczyna ...używam komputera głównie w pracy ( w domu to szczerze mówiąc nawet mi się już nie chce i czasu nie mam)więc trudno mi skupić się w pełni na problemie :D A Mazury to dobry z kilku przyczyn pomysł ,więc z Puchatkami czy bez my raczej tam się wybierzemy... A gdybyś jeszcze w tym czasie gdzieś błąkała się po okolicy:multi: ha! to dodatkowy argument za Mazurami! Quote
loozerka Posted April 4, 2007 Author Posted April 4, 2007 Hania, zamierzam sie błakać cały czas za wyjątkiem okresu pomiedzy 16 lipca a 3, badz 10- sierpnia :) Wtedy mam urlop i wyjezdzam, jak pisalam w Bopry Tucholskie, bo tam duzo lasów i jezior, wiec jakas odmiana sie przyda :evil_lol: Poza tym okresem jesem caly czas na miejscu i jesli bylibyście gdzie w okolicy dostępnej- oczywiscie bardzo chetnie sie spotkamy :)))Wszystkie 2....3? Jak tam wyjdzie :D Wiecie---boje sie tej kastracji, Gangster tak sobie teraz spokojnie lezy, spi, niewinny...mam wyrzuty, ze mu krzywdę robie, choc jakies 20 minut temu wydawalo mi sie to niezbedne :( drugie oblicze Gangstera :)) Quote
Celina12 Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 Spojrzenie Kuki na filmiku jest zabójcze-troszke takie z politowaniem a Biedak tak się starał ostawić taniec godowy.Masz podobne dylematy jak ja-żal mi Dumki.bo ma juz tego dość o żal Hektorka,bo chciałby a nie pozwalają.Hektorek ma już 10 latek i pierwszy raz w życiu tak pobodzone hormony,że nawet kastracja jeszcze Go nie wyciszyła i wczorajsza sterylka Dumci...coś jeszcze w powietrzu wisi:diabloti: Quote
Puchatek Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 Widzę że rozchwianie emocjonalne Gangstera Ci się udzieliło ;-) Quote
Figa Bez Maku Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 loozerka napisał(a): Wiecie---boje sie tej kastracji, Gangster tak sobie teraz spokojnie lezy, spi, niewinny...mam wyrzuty, ze mu krzywdę robie, choc jakies 20 minut temu wydawalo mi sie to niezbedne :( Jak zobaczyłam bliznę na brzuszku Kiwuni to przykro mi było okropnie...ale...tak jest lepiej. To zawsze tak będzie w przypadku kiedy rozwiązanie nie leży na ostrzu noża niestety....Dlatego ludzie migają się od wizyt u lekarza ..bo nie boli, czy od operacji ..bo nie boli tak okropnie. A z drugiej strony miliony ( dobrze mówię?) kobiet robi sobie operacje plastyczne zupełnie bez potrzeby:crazyeye: Wiesz jak Gansio nie będzie się tak męczył nie mogąc się ..hm spełnić to chyba też dla niego ( nie mówiąc o Tobie:cool3: )wygodniej.....No i szczeniaki byłyby co prawda prześliczne..ale:oops: Quote
Celina12 Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 Loozerko-wiem ,że sie boisz ale pomyśl-ja musiałam to zrobić ze względu na prostatę i już nie będzie z nia problemu....to dla dobra Gangusia i dla Jego zdrowia..ponoć psy uspokajają się po kastracji. Quote
Puchatek Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 Niestety tylko "ponoć". "Podobno" jest wiele przypadków że nic się nie zmienia w "temperamencie". Quote
loozerka Posted April 4, 2007 Author Posted April 4, 2007 Wiecie...ja to wszystko wiem..:D Ale i tak mi szkoda tych jego pisanek, jak bardzo nieracjonalne by to nie bylo :D To chyba faktycznie hormonalne rozchwianie gangsterowpochodne :D Ale tak serio...ja sie jednej rzeczy boje, a własciwie dwóch... 1)GDZIES, ktos napisal, ze psy mogą po kastracji stac sie bardziej lekliwe, stracic pewnosc siebie...i własciwie nikt mi tego wyraznie nie zaprzeczył, ze nie jest to mozliwe... 2) Na pewno zdarza sie, ze psy zaczynają traktowac kastrata jak podmiot swych uczuc, a Gangster tego chyba nie zniósł by i i obawiam sie jakichś konfliktow na tym tle, poza tym- bywa, ze psy-kastraty zaczynają być atakowane przez suki. I to mnie "boli", bo jak dotychczas konflktów psich nie mielismy i chcemy przy tym pozostac... ale gdyby sie przy okazji nieco uspokoił...choć o promil, niewielki, nieznaczny...echhhhhhhhhh Quote
Figa Bez Maku Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 Z atakowaniem to myślę ,że jest tak ,że jak suka skłonna do atakowania to atakuje wszystko jak leci ( no prawie):cool3: . Fiśka np. nie atakuje kastratów.. podobnie jak i innych psów różńych płci i wieku. Chyba nawet nie zauważa różnicy. Bardzo lubi np. bawić się z niektórymi suczkami, dużo bardziej niż z niektórymi samcami. po prostu bardziej lubi konkretnego psa. Jakikolwiek agresywny( nie chodzi mi o drobne utarczki) pies w obecności Fizi to dla mnie sygnał odejścia. W tandemie zresztą oba psy wyraźnie zyskują na odwadze:cool3: Co do utraty pewności siebie.. a bo ja wiem? Myślę ,( tak na prosty rozum)że dotyczy to przede wszystkim bardzo dominujących samców, no a Gansiowi chyba do tego trochę dalej...W sumie więcej do zyskania niż do stracenia ( oczywiście Gansio byłby zapewne odmiennego zdania:placz: ) Quote
Agnie Koty Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 ale ta kastracja to nie jest koniec świata, naprawdę. Albo to ja jestem jakaś nieczuła.... Zawsze po kastracji/sterylizacji kotów jak przychodziłam do gabinetu to się pytałam p.Magdy : "No i co, nie obudził się? " a ona niezłomnie " Niestety, obudził się". I jest coś w tym powiedzieniu "goi się jak na psie", nie bój się o Ganghsa, a jeśli chodzi o jego strachliwośc to gorzej już być nie może, :evil_lol: . Czytalam Wasze plany wakacyjne i zazdroszę Wam... Ja musze jechać na Mazury, do Olecka gdzie będę się nudzić nad jeziorem...:evil_lol: Owszem, lubię las etc. ale to dla mnie zbyt statyczne a komunikacja jest tam koszmarna. Jednak czego nie robi się dla dziecka, cholera. Quote
Agnie Koty Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 aha, Celinko , wczoraj wysłalam Ci ksiązkę... Quote
Puchatek Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 A tak posiedziałoby się w dużym mieście, powdychało spaliny, posłuchało szumu sunącej rzeki samochodów. Ponapawało się ilością przechodniów tak cudownie się spieszących i obijających o Ciebie. Wieczorem pooglądałoby się roje neonów tak pięknie i zachęcająco mrugających. I te śliczne plakaty wielkoformatowe, z ich cudownymi kolorami. Ech łza się w oku kręci. Quote
Agnie Koty Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 i znowu Puchatek kręci nosem.... Ale tu Cię rozczaruję :diabloti: . Nie lubię wakacji w mieście ani nie lubię lansowanania się na nadmorskich promenadach. Ale nienawidzę siedzenia nad jeziorem i wysmażania sie tam!Żeby choć jeszcze tłuszcz się wytapiał! Lubię się przemieszczać, mieć plan zwiedzania miejsc, które wydają mi się ciekawe a nie męczyć się z gromadą dzieciaków nad brzegiem jeziora.....Dobrze, że są tam rowery, rzęchy paskudne ale się toczą... Quote
Agnie Koty Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 I co z tego ze niedaleko Olecka jest grobowiec w lesie w kształcie piramidy i są tam mumie.... Jak ja tam nie mam jak dojechać, buuuuuuuuu! Quote
loozerka Posted April 4, 2007 Author Posted April 4, 2007 Agnieszka, moze to i nie koniec swiata, ale przezylam to strasznie..:( Bylam w gabinecie podczas całego zabiegu. Wrazenia potworne i to nie te związane z wycinaniem tego i owego. Otóz Gnagster bardzo zle reagował na narkoze, bardzo zle sie go w nią wprowadzało, mial dwa razy podawaną dokładkę. Miał potworne dreszcze, lekko sztywniał, trzęsło nim, jak przy bardzo ostrym Parkinsonie, telepalo nim wręćz, lekarz mówił, ze on jest bez świadomosci i nie cierpi z tego powodu, ale ja po prostu ryczalam jak bóbr, trzymałam za tą biedną głowkę, ktorą obijało o wszystko i łzy mi leciały jak grochy.. A w czasie samego zabiegu, wtedy kiedy wycinał mi jądra-strasznie warczał i szczekał. NIe bolowo, bo widzialam ze to nie jest reakcja na ból, ale tak mimo woli, to takie odruchy. Ale wygladało to jakby protestował przeciwko wycinaniu, bo robił to dokładnie w tym czasie. Wet powiedział, ze Gangs należy do tej kategorii psów ( jest ich niewielki procent ) ktore najgorzej reagują na narkozę. Jak pech, to pech. BYłam juz przy kastrowaniu kota i to był pryszcz w porównaniu z tym, co teraz sie działo. Kot odleciał, wycieto mu jajka i tyle. A tu sie czuje, jakby czołg przeze mnie przejechał. Wprawdzei wet pytał mnie czy chce wyjsc i zaczekac w poczekalni, ale wolałam zostać, by trzymac biedaka za główkę. Mam tylko nadzieje, ze nie będe tego załowac, ze faktycznie, jesli sie zmieni, to in plus Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.