Jump to content
Dogomania

Biszkoptowo-Ruda Galeryjka- Gangster z ADHD i Kuki- nasze ciasteczko :)


Recommended Posts

Posted

Własnie problem w tym, ze pozostałe srodki to ja tez zakraplałam moze nie na całej linii, ale tak na dość dużym odcinku kregosłupa. I nie wiem, czy to, co dostał ostatnio to nie bylo też za malo...Zreszta- mam nauczkę, zmieniam weta, nawet jesli chodzenie do tamtego będzie mniej wygodne. Mam zaufanie, wprawdzie godziny atandardowe przyjęć sa malo wygodne, ale w pilnych przypadkach dziala 24h/dobę na telefon, wiec to tez rozwiązuje problem taki, jaki chocby powstał wczoraj...

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jesteśmy już w domu - nasze dzięciołki dalej stukają i słyszę ze cały czas chodzą po mieszkaniu.
Z katarem czytałam w subskrypcji o chorobie Gangusia, cieszę się że już jest lepiej.
Aniu a ten ex-spot jest jakiej firmy? Nie znam tego - znam Fiprex i Frontline. To pierwsze zimowe zakroplenie tez mam Fiprexem, moje maleństwo metodą wcierania w kark.

Posted

no, ale wet powinien takie rzeczy wiedziec, to 1), a po drugie, zwykle po zakropleniach było to widoczne na jego siersci, te krople mają oleistą konsystencje, są tluste, wiec slad był widoczny, a teraz dał tego tyle, ze nie bylo nawet po tym sladu. Troche sama jestem zła na siebie, bo to, co teraz piszę to nie zadna retrospekcja, tylko to, co wówczas mi sie rzuciło juz w oczy. I wbrew temu wszystkiemu jakos zalozylam, że w koncu to wet i wie co robi.

P.S. Wiem, ze nie zaczyna sie zdania od "no, ale"

Posted

Loozerko... cieszę się ,że Ganges ma się już lepiej.. Te lekarstwa może też mają takie działanie uboczne ,że działają ciut usypiajaco? No i zwierzęta dobrze wiedzą ,że SEN to najlepsze lekarstwo. Tak sobie jeszcze pomyślałam ,że ostatnio Gangs miał chyba osłabioną odporność ( ta papranina na łapce) co pewnie też trochę" pomogło" . Może preparat antykleszczowy w związku z tym okazał się za słaby?
A Fiście p. doktor darmowo nakropliła w mniej więcej jedno rozległe miejsce na karku i wtarła preparat w skórę rozgarniając futerko.Był to frontline.
Ponieważ zaniepokoiły mnie te kleszczory:angryy: :mad: to przed drzwiami do mieszkania przeczesuję fiśkę pod włos szczotą. Wczoraj też leżąc z nosem w jej futerku ( ślepowron jestem) przeczesywałam je pod włosem. No... żadnego nie znalazłąm ale:-(

Posted

Figa Bez Maku napisał(a):
Loozerko... cieszę się ,że Ganges ma się już lepiej.. :-(


Właśnie zaglądam jak czuję się Ganguś i znalazłam tylko to powyżej. wobec tego też się cieszę.

Posted

Zdedcydowanie jest lepiej, własciwie dzisiaj na spacerze to jzu było jak najzupełniej normalnie, biegunka przeszła, zywotnosc wróciła, dzisiaj wyrwał mnie z łozka o 5.45, wiec sennośc chyba tez mu przeszła :D Jest ok :)))

Posted

Niech się loozerka szykuje:mad:
bo zaraz Gangs odreaguje
tę smętność nieprzewidzianą:multi:
i zacznie szaleć od rana.
Na razie się rozkręcić musi:eviltong:
a potem żadna siła go nie zmusi:mad:
by szedł grzeczniutko na smyczy:shake:
prędzej się rozskowyczy:eviltong:
obiadek też winien być solidniejszy
bo piesek jakby głodniejszy...:razz:

Posted

każdy na watku gangsa przepieknie rymuje,
że moje szczęście juz dzis sie dobrze czuje,
tylko jego pani bez weny,
nie umie ułożyć żadnej poemy
(ufffffffffffffffffffffffffffffff :pada: )

czuje, że spełniłam obowiązek...to teraz normalnie
Gangs juz wieczorem zacząl nadrabiac, jako i dzisiejszym porankiem, a nocy też łaził, bo go słyszał, te dwa dni snu to dla niego dużo za dużo, wyspał sie na zapas i teraz będzie mnie męczył przez kolejnych dni kilka.

Hania, tego ślepowrona to nie ma sie co wypierac, to sliczny ptak jest. Ja nie wiedzialam , jak on wyglada, a nazwa nie byla zachecająca i raczej sugerowała środnio urodziwego ptaka...a tu- jaka niespodzianka :))

Posted

a mowiąc szczerze, nie mam pojecia Agnie, skad pojawiły sie sugestie o powinowactwie naszej Fig bez maku z slepowronem, ale sam temat pticy mnie tak zajął, ze w to nie wnikalam :D

Posted

własnie trafiła do mnie sliczna biszkoptowa, chora sunia.
Gdy o świcie wyszłam z Gangsterem to biedactwo lezała w kącie bloku na betonie, skulone, całe drzało....widać, ze chora. NIe bardzo przyjaznie na siebie z Gangsterem zareagowali, to znaczy ona zaczeła na niego powarkiwać, i zaraz potem on na nia. Odprowadzilam więc Ganstera do domu i zaopatrzona w parówki wrocilam po sunię. BYła juz w innym miejscu, ale też taka bidulina zwinięta w rogu, trzesąca się. Jak podeszłam i wyciagnęłam rękę, to uchyliła sie, ale w takim geście poddaństwa. Do głaskania sie nadstawiała. No i parówkami zaczełam ją ciagnąc z zamiarem doprowadzenia do domu. Jeszcze na klatkę weszła ze mną Ale juz po schodach poczatkowo zadne parówki, nic. Generalnie nieufna, ale taka bardzo przyjazna człowiekowi, gdy ja głaskałam, to az z rozkoszy zamykała oczy, pozwoliła patrzec sobie w oczy twarz w twarz. Postanowilam ją zostawic na klatce schodowej do czasu, gdy będę mogła z nią do weta jechac. Zaczęlam ją troche przegladac no i na siersci po prostu kłebowisko opitych do nieprzytomnosci kleszczy. Na klatce juz wyciagnełam z 10, takich jak groszek zielony wielkich. Potem znowu probowalam ją zaprosic do góry, ale nie chciala wejsc, dalam wiec parówkę i poszlam do góry po smycz, zeby jakos moc ja bezpiecznie dociagnąc do góry. No i jak wziełam smycz i chcialam po nia wyjsc, okazało sie, że jest juz pod drzwiami- mieszkam na 3 pietrze, a zostawilam ją na parterze.
No i tu sie pojawiał problem, bo Gansgetr od pierwszej chwili starsznie agresywnie na nia reagowal, mimo, ze bidulinka byla cichutka jka myszka, wycofywała sie. Gangster powedrował więc do jednego pokoju, gdzie oczywiscie cały czas atakował drzwi, by wyjść, a ja sie sunią zajełam. Dałam jeszcze jedną parówkę, bo karmy jesc nie chciala, no i obejrzalam dokładnie siersc. Kolejna bateria opitych kleszczy, troche takich świezynek, razem było ich chyba z 20-30.
Malenka pod głaszczącą reka czlowieka kładzie sie, przymyka oczy i od razu przysypia. Juz wodzi za mna wzroekim, gdy wstaje, to sledzi mnie, macha ogonem na moj widok. Jest po prostu cudowna. NIe ma obrozy, Asia mowi, ze juz ją tu widywała, troche mnie to dziwi, bo ja nie, a znam wszystkie okoliczne psy, szczególnie takie troche błakające sie, bezdomne. Ale co do niej mam mieszane uczucia, czy ona bezdomna, bo siersc ma generalnie w dobrym stanie, nie jest pozlepiana, nie smierdzi, nie jest jakas brudna, nie wyglada na zagłodzoną. TYle, ze ten brak obrozy, te kleszcze w takiej ilosci, no i pies o 6 rano, ewidentnie chory, lezący na betonie, gdzieś w kacie...
NIe wiem, co mam robic, na pewno pojadę z nia do weta, ale co potem?? Jak da jej imizol, to ta bidulina musi być w domu, przynajmniej przez dobe, potem po 48h - kolejna dawka. Jeszcze tyle czasu jakos mogłabym ją przetrzymac, choć nie wiem, jak Gangster to zniesie, ale nie mogę jej zostawic sobie na stałe. Porozwieszam ogłoszenia, ale jak nikt sie nie zgłosi???Chyba mi serce peknie, jesli będę musiala oddac ją do schroniska, jest taka cudowna...na samą myśl ryczę....
Pokazę Wam ją, ale muszą mi sie baterie do aparatu naładować.

Posted

a to nasza tymczasowa wspóllokatorka




a tu widac, ze się nieco obawia aparatu,


w ogole wyglada, jakby go troche znala, bo gdy podnosilam go do oczu, ona generalnie sie odwracala- w takim CS


a tu jedyne zdjecie, ktore udalo mi sie zrobić jej na wprost

Posted

kolejne zdjecie slicznotki, takie jakie udało mi sie uzyskac, malenka boi sie aparatu i gdy tylko go widzi zmyka, nie mogę jak na razie zrobić jej zdjecia na stojąco. To zdjecie juz po wyszczotkowaniiu

a jest cudowna do człowieka. Po prostu anioł, daje sobie zrobić wszystko, juz jak grzebałam jej w pierwszej chwili na tej klatce schodowej w siersci szukają kleszczy byłąm zdumiona, bo psina sie bała, ale stała spokojnie, cierpliwie, dala je sobie wyciagac. Teraz ją juz wyszczotkowałam, widac, ze pewnych rzeczy sie boi, wyszlam z nia na spacer i potem chcialam jej wytrzec łapy, bo jest straszne bloto i deszcz. Obawiala sie wycofywała, ale zero agresji jakiejkolwiek, w koncu jak zobaczyla po pierwszej łapie, ze to nic strasznego, dala sobie wytrzec pozostałe. Dała sie troszke wyszczotkowac, nie za bardzo intensywnie, zeby nie stresowac, ale zero protestu.
Nie wiem jednak,c zy ona ma własciciela. Jest dośc brudna, ta siersc jest moze nie pozlepiana, choć w 2,3 miejscach tak, ale taka zakurzona, szara. Poza tym, nie umie chodzic na smyczy i jej sie boi. Obroze załozylam bez problemu, ale juz smycz za nic. Stawała jak wryta i ani kroku dalej. Asia moja mowi, ze wczoraj i kilka dni temu tu za nią ona chodziła, lasiła, sie, wdzięczyła.
Za mną na spacerze szła jak na sznurku, zero checi pojscia w inna stronę. Co wiecej, jak wracalismy to juz przy moim bloku weszła do pierwszej otwartej klatki.. Widac sie pomylila, bo gdy ja zawołałam, zaraz wyszla za mna, a do mojej klatki weszla juz jak do domu.
w ogole nie wykazuje chęci wyjscia, układa sie przy człowieku, Asia jest wniebowzięta, bo siedzi też przy niej, daje sie głaskac, jest spokojna, zrownowazona, przytulna.
Niestety z Gansgem jest problem. Tak troche jak zuraw i czapla, gdy on sie troche uspokoi i podchodzi do niej z ostroznym zaciekawieniem, to ona na niego warczy i wtedy on tez zaczyna być agresywny. POtem ona sie uspokaja i mam takie wrazenie, ze moze i zaakceptowalaby go- on juz jest nakrecony poprzednią sytuacja. I tak w kołko. NIestety ją dałoby sie wyciszyc w chwili konfrontacji, bo jest niesamowita, na psa warczy, atakuje go, wrecz jest agresywna, gdy ja wkroczylam miedzy nie , wystarczyło, ze wyciagnąłam przed siebie reke w takim zatrzymującym gescie i powiedzialm dosc- ona sie wycisza. NIestety Gansger nie ten typ, jak juz sie nakreci, to wymaga duzo czasu by mu przeszło. W pewnym momencie bylo ostro, rzuciły sie do siebie z zebami, tyle ze Gangster był w kagancu. I Asia złapała jego, a ja w takich spontanicznym ruchu ją. I to cudo normalnie, ona momentalnie sie uspokoila, odrwocila sie w stronę mojej reki jeszcze z otwarta paszcza, gdy zobaczyla, ze to reka momentalnie sie wyciszyła...
Szok....
Najgorsze, ze musze isc z Asią do chirurga. Muszą zostać same. A ja mam w domu jedne drzwi i to takie srednio sie zamykające.... i mam tylko jeden kaganiec- dla Gangstera. NIe wiem, co zrobic, ale z Asią muszę isc, bo zawaliłam sprawe, nie wiem, czy nie ma pęknietej kosci w nadgarstku, a mi sie wydawało, ze to stłuczenie tylko.

Posted

loozerko - ogłoszenia na regionalnych forach, plakaty, moze do gazet lokalnej. Ja będę przeglądac internet czy jej ktoś nie szuka. Ona wyglada na zadbana sunię. Zgłoś do oklicznych schronisk. Pies może nawet kilkadziesiąt kilometrów przejśc.

A co najważniejsze z jakiego miasta jesteś - bo nie wiem na co zwracac uwagę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...