Jump to content
Dogomania

Biszkoptowo-Ruda Galeryjka- Gangster z ADHD i Kuki- nasze ciasteczko :)


Recommended Posts

Posted

Loozerko - mysle ze powinnas porozwieszac plakaty przede wszytskim u siebie w okolicy.
Spojrz - tutaj http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=50482 byla podobna sytuacja.
Podzwon do okolicznych schornów czy ktos nie zgłaszałzaginiecia i zostaw wiadomosc o znalezieniu. No i te plakaty ze zdjeciem, dobrze by bylo moze popytac dzieciaków okolicznych czy nie kojarza czyj to pies...
Historia w tym watku, który podałam co prawda skonczyła ise tak, ze "wlasciciele" sie znalezli - starsi ludzie, którzy mieli psa gdzies, puszczali go luzem i w rezultacie nawet po niego nie przyszli :shake: wiec zostaje tam gdzie jest :)

A co do rywalizacji psów miedzy soba to chyba niewiele moge pomóc... Gangster chyba walczy o swoje miejsce, bo wkroczył "obcy" i w dodatku jego Pani sie tym "obcym" zajmuje :roll:

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

wlaśnie wszystko mi opadło. Kurcze, loozi, rozwieś ogloszenia ale wątpię zeby ktoś się znalał. Może miała cieczkę i komuś zwiała z podwórka.
A sunia śliczna jest. Trzymam kciuki żeby to wszystko sie jakoś rozwiązało a Asia nie miała pękniętej łapki.

Posted

Asia ma skręcony nadgarstek, musi go oszczedzac, psy sie nie zjadły, własnie dzwonili do mnie, ze musze isc do pracy na 13- moze uda mi sie wyrobic do 15, bo jestem przeciez do weta umowiona, asia musi sama z dwójką zostac oszczędzajac rękę...jest super!!Nie mam nawet mozliwosci zrobić plakatów teraz uchh :(
A jestem ze Szczytna
A Sunia w miedzyczasie wrąbała 2 miski suchej karmy gangsera pełne, czyli jego połtora dniową dawkę, wypiła 2 miski wody, wyszła z Asia na spacer po raz kolejny. Wiecie, ona chyba nie jest jakos szczególnie chora, moze troche, ale to na pewno nie taki stan,w jakim był Gangster, pewnie te dreszcze dzisiaj z zimna były, nie wiem. Bo z jednej strony pogodę dzis mamy paskudną zimno, zacinający deszcz, a z drugiej ona ma naprawde futro grube, gęste, z podszerstkiem...

Posted

Przeskoczyłem to o suni bo chciałem się od razu odnieść do ślepowrona i nie czytałem dalej.
Zaskoczyłaś mnie Loozerko z tym Imizolem. Z tego co wiem podaje się tylko raz, nie ma żadnej drugiej dawki. Skąd masz takie informacje? Imizol zabija od razu wszystkie pierwotniaki, żaden nie przeżywa i stąd nie ma potrzeby podawania drugiej dawki, ale może moje informacje są błędne.
Sunia rzeczywiście śliczna i gdyby mnie się zdarzyła taka sytuacja to nie wiem co bym zrobił. To jej pełne oddanie i ufność są porażające. Może się z Gangusiem dogadają
APEL: Ganguś bądź dobrym pieskiem i nie utrudniaj Pani. Pani przecież Cię kocha i nic tego nie zmieni. Kochanie to takie coś co się nie zmniejsza jak się dzieli na więcej osób.
PS. Asia wygląda na zaradną osobę, na pewno da sobie radę jedną ręką.

Posted

Jeszcze jedna rzecz, ważna. Czy przejrzałaś dobrze podłogę po zaproszeniu suni? Bo jeśli miała tyle kleszczy wkręconych to mogło też być trochę luzem. Mogły spaść na podłogę i się szwendają po mieszkaniu czekając na okazję. Zagrożone są nie tylko psy ale i wy. Pierwszego kleszcza związanego z Bunią znalazłem na podłodze, łażącego obok niej, dwa dni później Agnie znalazła opitego na Buni a dalej to wiesz. Jeśli miała tyle kleszczy to byłby cud żeby coś odkleszczowego się nie przypałętało.

Posted

Nie strasz jeszcze dodatkowo Ani.
Już nie pamiętam u kogo - chyba właśnie tu pisałam o naszych rekordach jeśli chodzi o ilość kleszczy - w kwietniu znalezionych, zdjętych, wyczesanych i usuniętych miałyśmy 60 a w maju 25-30 usuniętych przez weta już opitych.
Zmieniłyśmy obróżkę i zabezpieczenie.

Posted

Nie straszę tylko z faktu że ktoś znalazł 50 i nic nie wynika że jeden znaleziony za późno nie narobi problemów. Bunia miała dwa jednego luzem zatłukłem a drugi skończył się babeszją. A podłogi musi obejrzeć dokładnie to ewidentne.

Posted

rzeczywiście podobna do Buni. A o tego ślepowroina się dopytywalam bo znam kogoś herbu Ślepowron.
Aśka da sobie radę, myślę, że i psy już ochłonęły i nie rozrywają się na strzepy. To może być początek pięknej przyjaźni,:evil_lol: . Ciekawe ile ta sunia może mieć , wygląda na młoda i płochą.
Głodna była, te kleszcze też zapewne nie poprawiały jej samopoczucia. W cieple, nakarmiona odzyskuje wigor.

Posted

Psy sie nie zagryzły, bo Asia je zdecydowanie separowała. Kolejna proba pojednania zwierzyny zakonczyła sie kleską. I trudno tu mowić wyłącznie o winie Gangstera. Niestety wojnę zaczela ona, bo gdy on na dworze do niej podszedł przyjaznie, to ona zaraz wark i zęby. Teraz też gdy on sie zbliza, by obwąchać, ona pokazuje dziąsła, wiec wtedy on sie zaczyna rzucac na nia, ujadac, ona nie pozostaje mu dluzna itd, itp. Taka mieszanka, on narwany, ona nastawiona nie najlepiej i proby zaprzyjaznienia konczą sie zle. Gdybym miala dla niej kaganiec, to moze bym skonfrontowała zwierzyne, a tak sie boję.
Gangster miał podane dwie dawki Imizolu, moj wet powiedzial, ze podaje sie powtórzeniowa dawkę, pierwsza dostał w srode, drugą wczoraj, juz mniejsza, ale dostał. I betamax też znowu drugi raz.
NIc, jadę z slicznotka. Na moje to ona jest młodziutka, max 2 lata, ale zobaczymy co powie weterynarz.

Posted

Na razie problem posrednio sie rozwiązał sam :( Sunia niestety uciekła. Przyczyna jest wizyta u weterynarza, musialam ją wziąc na ręce, a weterynarz mierzył jej temperature. Bardzo sie tego przestraszyła, az skowyczała. NIestety juz potem, gdy miał jej zakroplić ex-spot nie chciala podejsc, uciekała przed rekami- przede wszystkimi moimi i weta, zwiała nawet z jego posesji. Udało mi sie ją złapac dzieki pomocy dzieci, do ktorych podchodzila nadal z radością. NIestety juz pod blokiem, gdy wysiadłam z samochodu, uciekła i juz nie chciala do mnie podejsc, ewidentnie nabrała nieufności. Chcialam poprosic taką dziewczynkę, ktora mowiła ze poprzedniego dnia sie z nią bawila, zeby ja zwabiła do mojej klatki, ale za nią tez nie chciala isc, też unikała rąk. Wrócilam do domu, zeby Asię samą wysłac po sunie, niestety juz nie mogła jej znalezc. Będę sie rozgladac, może jak zgłodnieje to podejdzie, choc mysle, ze ta wizyta u weterynarza i moj w tym udział nie spodobał sie jej.
Weterynarz stwierdzil, ze jest mlodziutka, nawet ponizej roku moze miec. NIe jest chora, ta jej poranna osowiałość i dreszcze mogły wynikac z przemarznięcia, wyglodzenia, osamotnienia, no i toksyny tych kleszczy mogły ja porazic, bez choroby. Jestem w rozterce, nie chce jej scigac, bo na amen sie do mnie zniecheci i juz nigdy nie podejdzie. Ale z kolei, gdy siedze w domu i mysle o całym tym paskudztwie, ktore na nią czycha, to az boli...
Zła tylko jestem, bo się wahałam czy kupic jej ex-spot, czy obroze na te kleszcze . Stwierdzialm, ze na razie exspot, a potem zobaczymy, jak sie potoczy. I skutek jest taki, ze nie ma nic, bo ex-spotem nie zdazylam jej zakroplic. Obrozę by juz miala..i by ją troche zabezpieczalo...

Posted

Szkoda. Może się jeszcze znajdzie jak zgłodnieje, chociaż jak zaczęła się Ciebie bać to będzie szukać innych ludzi. Dziwne że taka płochliwa (tak jakby miała za sobą poważne przejścia) a z drugiej strony przecież obdarzyła Cię z miejsca takim zaufaniem. Coś mi to niezrozumiale wygląda.
Rozumiem że wet jej nie znał?
Ilu u Was ich jest? Jakby się po nich przelecieć to może ją któryś zna. Charakterystyczna jest.

Posted

Cookie ( robocze imie ) z powrotem u mnie :) Wypatrzyłam ją na dworze, poszla Asia i z udzialem jeszcze jednej dziewczynki zwabiły do domu.
To nie tak, ze z miejsca zaufała, ja chyba z poł godziny ja tymi parówkami wabiłam do domu, zreszta z nia naprawde było zle rano i moze szukała posrednio pomocy. Ale faktycznie potem nie odstępowała mnie na krok. NIestety przeżycia u weta ja wystraszyły. Widzę, ze generalnie boi sie brania na ręce, zanim ją złapałam i wzięłam do samochodu tez troche mineło. Ale nie spowodowało jakiejs wiekszej nieufnosci. Natomiast ona bardzo sie wystraszyła,az skomlała, gdy weterynarz jej unosił ogon, by zmierzyc temperaturę i samego pomiaru. Chyba było błedem, ze zalozylismy jej do tego kaganiec. No ale stało sie. W kazdym razie juz po tym, gdy wyszła z gabinetu, nie dała sie ponownie złapac, nie chciala tez wejsc do srodka. Ale myslalam, ze to jej przejdzie.
Troche to zle rokuje na potem, bo smyczy sie boi, wiec nie mogę na smyczy jej wyprowadzic. Bez smyczy, ucieka. Ale moze uda mi sie ją na razie w domu ponownie do siebie przekonac. Nic to, teraz zakroplilam ją ex-spotem, siedzi w drugiim pokoju z Asią, nie wiem, co będzie dalej....
Aa i wyjełam z niej kolejne 3 kleszcze...zatrzesienie tego :(

Posted

Te co na niej znalazłaś to były zakręcone czy luzaki. I czy sprawdziłaś czy ci się nie rozłażą po podłodze? Przy tej ilości to jakiś może się "zgubić". A obroży też się boi? Bo jeśli nie to weź ją na żyłkę, cienka jest prawie nie widać, może nie zauważy że jest na smyczy.

Posted

Rozumiem że smyczy boi się panicznie bo jeśli tylko boi to chyba trzeba jednak ją brać na smycz i tyle, trochę się poboi i przestanie jak zobaczy że to nic strasznego. Może załóż jej smycz w domu i niech z nią łazi i się przyzwyczaja.

Posted

Z żyłką nie ryzykowałabym - za cienka może sobie zrobić krzywdę - nawet linką mała kiedyś mi przecięła nogę gdy szarpnęła... Wolałabym metodę chodzenia ze smyczą po domu tak jak szczeniaki oswajają się ze smyczą.

Posted

zmiana sytuacji, jak w kalejdoskopie....
ale najpierw pytania- wiekszosc tych znalezionych kleszczy była wbita i napita do pęknięcia prawie, chyba 3 były luzne, tzn wkręciły jej sie w podszerstek, moze troszke w skorę, ale nie piły jeszcze.

z tą smyczą jest ciezka sytuacja, ona w chwili przypięcia jej smyczy staje jak wryta i nie rusza sie na krok. Najpierw pomyślalam, ze to flexa- chcialam jej dac dluższy sznurek, wiec dalam 5m flexe. Nie chciala sie na tym ruszyc, a nawet uchylała, probowała uciekac, wiec pomyslalam, ze zwykła smycz będzie lepsza, bo flexa daje uczucie napiecia stałego. To samo, czyli pomnik. Nie chcialam na siłe jej na tej smyczy ciagnąc. Widac, ze sie tego boi, nie chcialam, by ponownie sie mnie przestraszyła, bo juz w miare zaufanie powetowskie udalo nam sie odbudować.
Jak tylko wyszłyśmy na spacer uciekła. W pierwszej chwili myslalam, ze na amen. Ale nie, ona cały czas kreci sie w okolicy. Zrobilam tak, ze ona sobie szła ( nie chciala podejsc na wołanie- skubana nażarta ;), zjadła 2 dniową porcję jedzenia Gangstera, 2 parówki (grube) kilka ciastek psich biomill, plaster zóltego sera- wiec olała smakołyki ). Miałam wrazenie, ze jej siedzenie w domu juz nieszczególnie sie podoba i głownie przed tym zmyka. W kazdym razie, ona szła, ja powoli, niespiesznie za nia, zeby nie stracic z oczu, ale i nie wystraszyć, nie zniechęcic. W koncu zatrzymała sie, dała do siebie podjesc, pogłaskac...i to najlepsze :( poszła polozyc sie dokładnie w to miejsce, gdzie ja dzis rano znalazłam. Po prostu sie tam ułozyła i zamknęła oczy.
Jak podeszłam do niej to podniosła głowe, dała sie głaskac, sluchała jak mowie, eskimoska jak zrobilam, nie protestowała, ale podniesc sie, ruszyc za mna- w ogole. Jakby przestała słyszec. Na razie ją tam zostawilam, dzieciaki okoliczne znają ją- włąsnie od paru dni, mowią, że sie tu pojawiła, wczesniej jej nie bylo. Nie chce jej na siłe ciągnąc, bo psina ze stresu umrze. Ten moj raróg ciagle sie na nią wydziera ( choć juz przed spacerem udało mi sie osiagnac, ze byli ze mna w jednym pokoju i oboje usneli - tyle, ze na razie o konfrontacji twarza w twarz nie ma mowy ), poza tym - nowy dom, nowy człowiek, jazda samochodem, weterynarz, potem łapanie na siłe, do tego zabiegi higieniczne, czesanie, zakraplanie. NIe chce teraz na sile jej ciagnac, tym bardziej, ze musialabym ja brac na ręce, a ona sie tego boi bardzo, i poza tym, ona ewidentnie chce tam zostać. Pojdę wiec za jakis czas, moze wtedy przyjdzie, niech troche ma tego, co zna. U mnie na szczeście ludzie lubia psy, jest sporo takich wolno biegających i zadnemu krzywda sie nie dzieje, sa dokarmiane przez ludzi.
Gorsze, ze to pierwsze wrazenie o niej jest nie do konca prawdziwe. Tzn ona pozwala sobie wszystko robic, przyjmuje wiele, ale widac, ze to jej sie nie podoba za bardzo- takie zajecie sie nią. U mnie wydaje sie być zmeczona domem. Mam wrazenie, ze musiala mieszkac w ogródku. U mnie jest jej ciepło, czesto dyszy.
I jeszcze- uwielbia dzieci takie nastolatki, no powiedzmy 7-15 ( mlodszych nei sprawdzalam :) Zaraz sie biorę za studiowanie ogłoszeń w prasie lokalnej, moze ją ktoś ogłasza?

Posted

Zobaczymy co będzie dalej. Aniu - żadna Flexa się nie nadaje do przyzwyczajania do chodzenia po domu z luźno puszczoną smyczą. Jak myślisz jak reaguje Choculka jeśli przypnę wcześniej smycz i położę na podłodze - śmiertelne przerażenie w oczach, pies - pomnik. Przeraża ją hałas przesuwającego się po podłodze Flexi.

Posted

A i jeszcze- Puchatku, ja ja iskałam w jednym miejscu i całosc sprzatnęlam. Ale nie mogę zareczyc, ze potem cos z niej nie zlazło, to raczej nie do ustalenia...

I jedna rzecz fantastyczna w tym zakreconym dniu

MALYSZ LIDEREM PUCHARU ŚWIATA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...