Czoko Posted January 22, 2007 Posted January 22, 2007 Współczuję Aniu z powodu Babci - dopiero teraz doczytałam - subskrypcja mi działa tylko gdy ma ochotę... Quote
loozerka Posted January 22, 2007 Author Posted January 22, 2007 Figa Bez Maku napisał(a): A lalek sie nie boję bo już na studiach w pewnych kręgach znana byłam jako czarownica:diabloti: Do lalek potrzebna jest jakaś moja część ciała ( włosy , paznokcie) inaczej magia nie działa. P.S. Przez weekend czułąm się wyjątkowo dobrze:evil_lol: Czyli nie mam zdolności para-mega i w ogole ;)? To chyba brak tych częsci ciała, widac wiedza woo doo itp nie jest moja najmocniejszą stroną i zapomniałam o tym podstawowym akcesorium. Jesli chodzi o te gabki, to ja się obawiam, ze pies nie jest w stanie odróznic, że tę gabkę wolno, a tej nie. Gdzieś czytalam coś takiego a propos butów, ze nie powinno sie dawac psu w ogole zabawek w tym kształcie, badz np- starego swojego buta, bo potem dla psa jest kompletnie nie do zrozumienia, czemu na to jest przyzwolenie, a na drugie- takie samo własciwie- nie. Muszę sprobować te odstraszacze. Haniu, Ewa- dziekuję za kondolencje. Przyznam, ze ta wiadomosc nie byla zaskoczeniem, własciwie w polowie grudnia moja mama dzwonila, by powiedziec, ze moze stac sie to w kazdej chwili- babcia miala wtedy zapalenie płuc, byla w stanie krytycznym i lekarze w zasadzie nie dawali jej żadnych szans. Wyszla z tego wówczas, ale to jakby wtedy jakos sie psychicznie przygotowalam, przezylam te najsilniejsze emocje :( Quote
loozerka Posted January 22, 2007 Author Posted January 22, 2007 zapomnialam napisac, że Gangster włąsnie dzisiaj przeszedł kolejny test na wszystkozernośc- pochłania kiszoną kapustę. Poczatkowo na węch troche nieufnie podszedł, ale jak sprobował pierwszą nitkę, to potem nie chcial odejsc od woreczka :D. A trafila mni sie taka wyjątkowo kwaśna .... Quote
Puchatek Posted January 22, 2007 Posted January 22, 2007 Po prostu pies smakosz. A jak mu gotujesz to dodajesz przyprawy, takie tam: ziele angielskie, pieprz, czosnek, cebula ..... ? Podobno nie wolno bo to źle działa na węch, ale po co psu rewelacyjny węch w warunkach domowych. W końcu cywilizowany, to do czegoś zobowiązuje. Jak ludzie muszą nosić okulary bo nie widzą to on może mieć gorszy węch. Quote
loozerka Posted January 22, 2007 Author Posted January 22, 2007 Witamy, Puchatku :)) Puchatku...żeby bylo jasne, ja psu nie gotuje!! Ja leń jestem do kwadratu sprawach gospodarstwa domowego i nie chcialoby mi sie, a poza tym- jestem naprawdę przekonana, ze dobra sucha karma zapewnia psu wszystko,czego on potrzebuje. Moje poczatkowe gotowanie konczylo sie zreszta biegunkami- nie wiem, czy z przejedzenia, czy z tego powodu, ze kurczak, ktory glownie w tym zarełku występował, nie sluzył Gangsowi. Natomiast jego wszystkozernosc sprawdzam częstując go okruchami ;) z panskiego stolu, badż podsuwając rózne rzeczy, ktore do głowy mi przyjda. I tak- uwielbia wszelkie warzywa- surowe to do tej pory marchewki- gdzies tu jest zdjecie jak wcina, a wiekszosc takich gotowanych, albo robionych na oliwie na patelni- ja sama uwielbiam takie zestawy- mrożone warzywa z odrobiną przypraw podgrzewane na patelni- Gangster jadł juz i lubi: brokuły, marchew, kalafior, fasolka szparagowa, kukurydza,groszek zielony, poza tym gotowane w wodzie: bób, fasolke szparagową, lubi marchewkę z rosołu, eee tam lubi, uwielbia, dzisiaj pokazał, ze kocha też kapustę kiszoną. Z owocó zajada sie jabłkami, nektarynkami, kocha winogrona, niestety przestał je dostawac, gdy wyczytalam, ze śa szkodliwe i to ponoc bardzo dla psów, do tego melona, ostatnio sprawdzilismy arbuza, kocha czeresnie. Nie przepada jedynie za gruszkami. Najlepsze jest to, ze wiekszosc powyższych to bardziej na niego dziala niż mieso :D. A na pewno dużo bardziej niż mieso dzialają: makaron, nalesniki- biedak, kiedy sa robione nie wie, co ma ze sobą począc, biega od kuchni do jadalni w nadziei, ze cos skapnie, uwielbia pierogi, jakieś tortelini itp.... Nie dostaje tego dużo, a na pewno jego zdaniem mniej, niz na to zasługuje i powinien ;), ale nie jestem ortodoksyjna w sprawach zywienionych na tyle, by psu nie dac sprobowac... Szczególnie, ze on tak prosic umie :evil_lol: Quote
Puchatek Posted January 22, 2007 Posted January 22, 2007 No widzisz to tak jak mój poprzedni pies. Śliwki kradł z koszyka pod oknem. A Bunia marchewki nie, jabłuszka nie, będę musiał coś wymyślić żeby jadła takie różne zdrowe rzeczy. O dziwo przypadkiem okazało się że chlebem z cebulą nie pogardzi. Dziwne ma upodobania. Mandarynki nie chciała ale po długich namowach zrezygnwana wtarła ją sobie w pysk o podłogę (znaczy zrobiła sobie mandarynkową maseczkę). Quote
Puchatek Posted January 22, 2007 Posted January 22, 2007 A propos, też lubię jedzonko typu "chińskie" bo te mrożonki to tak bym zakwalifikował. Quote
loozerka Posted January 23, 2007 Author Posted January 23, 2007 no coś jest chinskiego w tych mrożonkach :D Tyle, ze ja typowo chinskich, z ich przyprawami- sosem sojowym, imbirem, curry itp- niekoniecznie. Czasem zjem, ale zajadac się tym, nie zajadam. A naszymi warzywami na patelnie- taka jest seria- zielone, zótle, czerwone- mogłabym sie zywic na zasadzie wyłacznosci. Jak napisales o owockach to przypomnialaes mi, ze Gagnster tez kocha sliwki - najbardziej te sliwkowe- czyli nie jakies renklody, tylko takie zbliżone do wegierek, no i mandarynki- tyle, że mandarynki to musi miec skubany obrany z wszystkich skorek i osłonek :D Nie zeby rozpuszczony był, ale nie bardzo sobie radzi z takimi gładkimi powierzchniami. A z Bunia to pewnie bedziesz musisz troszke popracować, mi weterynarz, u ktorego bylam na pierwszej wizytcie powiedzial, zebym psu dawala wszystko do jedzenia, to jak sie jako szczeniak przyzwyczai, potem bedzie jadł. Pewnie wet trochę o innych rzeczach myślał mowiac "wszystko" ;), ale dzieki tej radzie wychowalam psa - wegetarianina ;). Np za szanse wylizania opakowania po jogurcie da sie pociac Chcialam ogłosić, że u nas ZIMA, SNIEG i MRÓZ, takie prawdziwe, nieudawane, niepozorowane. W mieszkaniu mam ciemno, bo mam okna dachowe i są całe zasypane :))) Quote
Figa Bez Maku Posted January 23, 2007 Posted January 23, 2007 Loozerko .. oj to i do nas zima przyjdzie:lol: Już dziś tak trochę mrozikowato było ale niestety jeszcze bez śniegu... Co do tych przypraw to nie tyle działają na psi węch co niestety na "środek" psa ( takie tam śledzionka ,nereczki, wątróbka) ale jeśli pies tylko skubie te przysmaki to może mu nie zaszkodzi....Widać Gangs ma podejście praktyczne do świata " wszystko MOŻE nadawać się do jedzenia więc trzeba spróbować:evil_lol: " W sumie to przecież pies to w jakimś sensie :diabloti: zwierzę więc jakiś tam pierwotny instynkt w nim siedzi:evil_lol: A ziemniaki Gansio chapnie? Quote
loozerka Posted January 23, 2007 Author Posted January 23, 2007 u mnie praktycznie ziemniaków sie nie jada, wiec nie miał okazji probowac :D Moi rodzice probowali dywersję robic podajac mu ziemniaki obficie polane mocno doprawionym przyprawami, takim ze smażenia sosem, wiec dla dobra psa zaprotestowalam. Zreszta ziemniaki ponoc nie sluza, wiec nie bede go raczej raczyć nimi :) Quote
Figa Bez Maku Posted January 23, 2007 Posted January 23, 2007 Właśnie dlatego o ziemniaki spytałam bo generalnie jest to jedna z potraw której psy unikają.. Fiśka kiedyś nie zjadła pysznych ( naprawdę:oops: ) kopytek... a było to jeszcze w okresie jej łapczywości....Służą nie służą:diabloti: czytałam ,że w najbardziej nowoczesnych karmach właśnie dorzucają kartofelki bo psu podobno sa też bardzo potrzebne. Tylko sa dobrze przerobione. Taka kiedys była zasada .. mogą być w niewielkiej ilości i przetarte. Psy jadły i było ok. Quote
loozerka Posted January 23, 2007 Author Posted January 23, 2007 a nie....kopytka, to jestem świecie przekonana gangster wciągnąłby az by sie kurzyło :D, bo to kategoria kluseczkowo- makaronowa. Np pierogi ruskie- wielbi. Czasem to mi go az szkoda, bo nie chcę przesadzac, wiec dasje mu niewielkie ilosci tych przysmakow, a potem biedak musi wachac to, co inni maja na talerzach :D. Quote
Kasia25 Posted January 23, 2007 Posted January 23, 2007 Biedny wszystkożerny Gangsterek, hihi. Mój TZ jest tak wstrętny, że jak zje kanapki to im daje powąchać łapska, biedne moje sunie - nieszczęśliwe. Zdradze Wam tajemnice moja Kora 15latka, da się pokroić za, frytkę domowej roboty:oops: Quote
Agnie Koty Posted January 23, 2007 Posted January 23, 2007 hm, a moja najnowasza kocica kiedy mieszkala w magazynach zjadała ...chipsy/były tam skladowane jakieś przeterminowane/... Loozerko, ja jestem fanem takich polskich warzyw na patelnię. Tylko ja jeszcze na koniec dodaję łyżkę ketchupu. Uwielbiam je, czuję się po nich syta i nie mam wyrzutów sumienia. Mąż mój , wegetarianin z bożej łaski, woli te chńskie mrożonki. Natomist jeśli chodzi o Kiwi zjadłaby chyba wszystko włączająć materie fekalne na hopkach. A swoją drogą, czy ludzie nie mogą oddawać hołdu naturze w jakichś miejscach do tego przystosowanych? Rozumiem, piękne okoliczności przyrody ale bez przesady! A wydaje mi się ze tam bardziej ludzie paskudzą niż psy. Quote
Figa Bez Maku Posted January 23, 2007 Posted January 23, 2007 Agnie Koty napisał(a):A swoją drogą, czy ludzie nie mogą oddawać hołdu naturze w jakichś miejscach do tego przystosowanych? Rozumiem, piękne okoliczności przyrody ale bez przesady! A wydaje mi się ze tam bardziej ludzie paskudzą niż psy. he he .. no ja też myślę ,że uwielbienie do przyrody można okazywać w inny sposób... ale każdy widać ma swoją miarkę... Spróbuj Kiwoniastej dawać Rumen tabs. ( czyli żwacze w pastylkach) może choc trochę jej przejdzie ten apetyt na pasztety:eviltong: Quote
loozerka Posted January 23, 2007 Author Posted January 23, 2007 A wiecie..odpukac..Gangsterowi chyba przeszło uwielbienie dla materii fekalnych ( jak je finezyjnie orkeslacie ) - ludzkich i psich. jeszcze latem i wczesną jesienią i zarł to, jesli nie dosztregłam w odpowiednim momencie i zdarzało mu sie wytaplac. Ale teraz od jakichs 2-3 miesięcy nic. MOże niektore psiaki z tego wyrastaja? Mma nadzieje tylko, że jak zacznie się lato i owe materie zaczną bardziej intesywnie waniać, gangsterowi nie uwidzi się na nowo.. Ale faktycznie, jak piszę Hania, on w sumie zawsze ma jakis wedzone zwacze- czy to kosci, czy kopytka, czy plucka, albo ucha - może to mu wystarczy? NIe wiem.... Ja warzywka na patelnie doprawiam tylko czymś ziarenkami smaku, albo wegetą, ewentualnie pieprzem czosnkowym. Pyyyyyycha :)) A wyrzuty sumienia i tak mam, bo one przeca na oleju winogronowym, to takie zupełnie dietetyczne nie są... ale co tam, jak takie dobre :D Quote
loozerka Posted January 24, 2007 Author Posted January 24, 2007 U nas snieg i mróz stworzył problem , ktorego w ogole nie spodziewalabym sie. Gangs, jak pisalam, uwielbia wszelkie aportowania, ale ewindentnie piłeczka otoczona sniegiem, czy zmarznięty patyk mu nie pasuje- pedzi za tym jak zwykle, łapie w zęby, po czym puszcza z taka zdziwioną miną, lapie- i znowu puszcza . Chyba go ten snieg i mróz gryzie w zęby ;). Albo sie przyzwyczai, albo zabawy muszą poczekac na wiosnę..:) Quote
Figa Bez Maku Posted January 24, 2007 Posted January 24, 2007 No czy ja wiem.. takie puszczanie i łapanie to chyba tez zabawa? No i musi się jako natura refleksyjna :diabloti: zastanowić CO TEŻ TO TAKIEGO MOJA PAŃCIA ZNÓW WYMYŚLIŁA! P.S. Loozerko ....jak tam Twoje podwozie? Ile razy zaliczyłaś glebę ...pardon .....ślizgawkę?:cool1: Rozumiem ,że jesteś zachwycona ,że przynajmniej śnieg jest jednak bielszy od błota?:evil_lol: Quote
Czoko Posted January 24, 2007 Posted January 24, 2007 Aniu moje maleństwo miało ten sam problem gdy z nami zamieszkało - zmieniłam pileczkę na plastikową bez kolców i dalej szalała, patyczki lubiła gdy śnieg był suchy i nie oblepiał a później się przyzwyczaiła do wszystkiego. Quote
loozerka Posted January 24, 2007 Author Posted January 24, 2007 Hania...ale ta zabawa ma polegać na tym, ze pies piłkę albo patyk przynosi pani...przeciez pani nie bedzie sie za pilką, czy tez patykiem uganiac :D. A cięzko doniesc do stóp, gdy przedmiot w paszczę kole.. Ewa, ja własnie się juz wczoraj zastanawialam nad taką piłką, ktora sniegu by nie przyjmowała, bo ja teraz uzywam tenisowej. Ona sie najlepiej sprawdza, bo mozna nią daleko rzucic, wtedy czasem sie schowa w krzakach, mozna jej szukac, a generalnie jest za czym biec... A taka plastikowa to chyba lekka jest? Nie wiem, jak ona daleko poleci...ale z drugiej strony ma fajne kolory, to do poszukiwan moze sie swietnie sprawdzic....Muszę coś wymyślec, bo mi sie pies zanudzi przez tą zimę....:D A co do glebienia :D. Na razie bezwynikowo :D, chociaz gangster staaaaara sie mocno. Ale wczoraj rano ubralam buty z protektorem, to mialam sie czym zapierac ;), a potem wprawdzie adidasy, ale by uprzedzic problemy, trzymałam gansga na krótko, zeby nie mogł sie rozpedzic :D. Ale spokojnie, to poczatek zimy, wiec jeszcze czujnosc zachowuję. A Gangster pewnie tylko czeka na chwile, gdy się zamyśle, by mnie przeciagnac po białym .... ;) Quote
Puchatek Posted January 24, 2007 Posted January 24, 2007 Zaraz, zaraz jak to było ... "na wrażliwe zęby tylko Blenda-med czy jakieś inne Colgate" Quote
loozerka Posted January 24, 2007 Author Posted January 24, 2007 Jeszcze moge go na lakowanie wysłać :lol: a skoro tak- to idziemy po całości - aparat ortodontyczny przydałby sie :D Quote
Figa Bez Maku Posted January 24, 2007 Posted January 24, 2007 Widziałam na Polach wyrzutnię do piłek. To wyglądało jak wędka , wkładało się na końcu tejże wędki piłkę i fiu....piłka leciała superdaleko. Ja myślałam ,że Gansio tak puszcza i bierze i jednak przynosi.. no ale ,że w ogóle przynosi to supergrzeczny. A Fizia nie ma zacięcia do aportu, zdecydowanie woli zabawę z innymi psami i bieganie za czymś żywym. Quote
loozerka Posted January 24, 2007 Author Posted January 24, 2007 ee tam Hania, supergrzeczny... on po prostu uwielbia-paróweczki, wiec został na nich nauczony, że rzecz rzuconą się pani przynosi :D, a poza tym wie, ze tylko jak przyniesie, piłka bedzie po raz kolejny rzucona...i tyle... Jak juz gdzieś pisalam, ja mam ciagle kieszenie pełne smaczkow, wiec nagrodami uczę go oczekiwanego zachowania- oczywiscie w ramach jego mozliwosci...bo np. polecenie "zostan" to tylko w granicach c~a 10 krokow, dluzej nie jest w stanie zostac w miejscu, gdy ja odchodzę :D. Ale praktycznie jak tylko do mnie trafił to uczylam go, ze za oddanie tego co ma w paszczy dostaje nagrodę, wiec odzyskiwanie patykow, piłeczek nie jest trudne :) Quote
Puchatek Posted January 24, 2007 Posted January 24, 2007 To są automaty do piłek dla tenisistów, wyglądają jak niewielka armata. Z tego to dopiero leci. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.