Bella11 Posted November 22, 2006 Posted November 22, 2006 Ja też mam problem z lękami mojego pieska w czerwcu minął rok jak ze Schroniska wziełam bardzo zabiedzonego shih-tzu który miał 3 lata , był to spokojny wystraszony piesek , jednak nie było nic niepokojącego w jego zachowaniu żył sobie jakby w swoim świecie czasem się ożywiał nawet nauczył się bawić , jednak od września jego strach się mocno nasilił boi się wszelkich odgłosów , na początku był to dżwiek wiertarki i jakieś stukanie gdy sąsiedzi remontowali mieszkanie w tej chwili każdy odgłos w bloku to wielka panika siedzi i nadsłu****e zawsze coś wyłapie żeby był powód do strachu najgorzej jest w nocy , już nie pamiętam kiedy od miesiąca się wyspalam próbuję wszystkiego, różnych metod zaczełam podawać mu krople Bacha lecz po miesiącu nie dało żadnego rezultatu , tydzień temu polecono mi dr. wet. która zajmuje się też terapią behawioralną , wizyta trwała 3 godziny u mnie w domu , od tygodnia pies jest na lekach lękowo depresyjnych , mój pupilek dużo śpi jest mniej aktywny wręcz smutny , wyciszony jednak gdy jest jakiś hałas szczególnie wieczorem boi się nadal . Już sama nie wiem czy robię dobrze podając mu te leki Quote
loozerka Posted November 22, 2006 Author Posted November 22, 2006 ech, to też masz ogromny problem, bo w zasadzie ciezko psiaka do dzwięku przekonac. A jest coś, co lubi szczególnie- nie wiem, smakołyk, zabawka, zabawa? Moze dawac mu to wtedy jedynie, gdy odzywają sie te grożne straszne dzwieki- ale w zasadzie, musialabyś je dawac zanim zacznie się bac- ciezko okrutnie taki moment w przypadku dzwieku wyłapac. Jak juz bac się zacznie, to trochę za pozno, bo ewentualne nagradzanie pies odczyta jako swoistą pochwalę strachu i potwierdzenie, ze ma się czego bac. A leki? Naprawde ciezko powiedziec, bo jak psiak jest cały czas zmulony, to jest niefajne. Poza tym- ja u swojego psa widzialam, ze mimo leków na lęki reagowal. Czyli było zmulenie+lęk w niewiele mniejszym, jesli w ogole, niż normalnie nasileniu. Z drugiej strony bez leku, jesli nie znajdzie się innej metody- pies nie moze się cały czas bac, bo co to dla niego za życie. SA ten wet behawiorysta tylko leki polecił? Zadnej terapii, zaleceń co do metod postępowania ? To co z niego za behawiorysta? Quote
Figa Bez Maku Posted November 23, 2006 Posted November 23, 2006 Można ewentualnie czasem faktycznie przewidzieć ,że hałas się zacznie.. a nawet jak ze szczepionką samemu dawkowac taki hałas zaczynając od małych dawek i nagradzać za odwage.. ale jeśli psiak tak bardzo się boi ,że NA NIC nie zwraca uwagi? W ogóle to już kolejna osoba pisze ,że na początku było w miarę dobrze i pies dopiero po jakimś czasie zaczął się bardziej bać. Dlaczego tak się dzieję?crazyeye: Dziwne tym bardziej ,że czasem dotyczy to psów bez złej przeszłośći ..ot zwykłego szczeniorka wziętego od mamusi i miłego człowieka. Wada genetyczna czy inne licho? Quote
loozerka Posted November 23, 2006 Author Posted November 23, 2006 Na pewno psy są równe, własciwie jest 5 typow psow- w skali dominujący- podporzadkowany, lekliwosc miesci się w tej skali. ponadto- jest kwestia socjalizacji- ona ma ogromny wpływ na psa. No i do tego dochodzi nasze zachowanie, ktore tez moze podswiadomie psu wiele przekazac i jesli padnie na podatny grunt- to staje się to problemem. Quote
Figa Bez Maku Posted November 23, 2006 Posted November 23, 2006 ja się tylko dziwię dlaczego taka lękliwość przybiera na sile dopiero po jakimś czasie? Logicznie rzecz biorąc powinno być odwrotnie? A nie pierwsza osoba o tym pisze... Quote
Bella11 Posted November 23, 2006 Posted November 23, 2006 Własnie to bardzo dziwne , człowiek robi wszystko co w jego mocy żeby psu pomóc a ta lękliwość przybiera na sile . Mam też odpowiednie zalecenia jak postępować z takim lękliwym pieskiem ale to nic nowego wszystko to co zostało tu w wątku już napisane , nie głaskać nie brać na ręce , zająć psa zabawą lub podać smakołyk ale jak to zrobić kiedy on na nic nie reaguje nie w głowie mu smakołyki skupia się tylko na swoim strachu i nic do niego nie dociera. Mam pytanie czy ktoś podawał swojemu psu lek o nazwie Anafranil i Afoban z jakim skutkiem ? Quote
loozerka Posted November 23, 2006 Author Posted November 23, 2006 leku nie znam, ale stan zamykania się w strachu tak, ze do psa nic nie dociera, znam dokładnie, pisalam zresztą o tym. Wiem też, ze w takiej fazie nie pomaga nic- ulubiona zabawka, smakołyk, kompletnie nic, pies jest gluchy, slepy na wszystko. U nas na szczęście ten objaw minął bezpowrotnie, mam nadzieje, ja juz pisalam, jak mi się udalo wyeliminowac ten stan, ale nie bardzo wiem, jak tę metodę zastosowac u Ciebie. Ponieważ u mnie taki paniczny lęk zaczynał się na dworzu, to jeszcze na klatce schodowej zaczynałam go zabawiac, tak by nie zdazył zacząć się wsluchiwac w straszny świat na dworze. No i mam wrażenie, ze na ten ostry stan jednak u nas bach pomogł A u Ciebie? hmm, jest to o tyle trudne, ze psy mają dużo lepszy sluch niż ludzie, slyszą tez inny zakres dzwięków, wiec szanse, ze się pierwszemu, przed psem coś usłyszy, są niewielkie. Ale probować trzeba. powiedz, co bacha Twoja psina łyka? Które z kropli? No i jak maly strachulec ma na imię- bella to jego imię? Quote
Bella11 Posted November 23, 2006 Posted November 23, 2006 http://images1.fotosik.pl/269/21ba12b21f71c343.jpg Julek tak na imię ma mój pupilek Quote
Bella11 Posted November 23, 2006 Posted November 23, 2006 http://images1.fotosik.pl/269/de92192ee335e786.jpg Quote
Bella11 Posted November 23, 2006 Posted November 23, 2006 Krople Bacha to Rescue Remedy stosowałam je ponad miesiąc jednak bez rezultatu być może lęk mojego Julka jest już w takim stanie zaawansowania że te krople nie zadziałały wogóle Quote
loozerka Posted November 23, 2006 Author Posted November 23, 2006 ja stosowalam kroplik- to na lęki spowodowane czymś konkretnym, oraz orzecha chyba- na zmniejszenie agresji. Jednak nie orzecha, a ostrokrzew. Ale chyba sa też takie, ktore sa zalecane przy nadwrażliwosci na dzwięki. A Juleczek jest sliczniutki :), taki jedwabisty :) Tak się zastanawialam z tymi lękami, które pojawiają się po jakimś czasie. Kompletne pływanie, ale tak sobie pomyślalam, ze u psów niezmiernie częste jest, ze po wyjściu ze schronu, nagle zaczynają chorować na wszystkie choroby świata. A w schronie jakoś się trzyamły. Może dla niektorych psów schron to takie ekstremum, ktore sprawia, że cały organizm się mobilizuje do walki- także w sensie psychicznym, a potem, gdy nagle trafiają w super warunki, zadomowią się, poczują bezpieczne- wtedy się rozsypują? Cięzko porównywać psychikę człowieka i psa, ale przecież i człowiek bywa, ze w bardzo cięzkiej sytuacji się trzyma, własciwie wydaje się, ze góry moze przeniesc, a gdy to się skonczy, sypie się- emocjonalnie jak domek z kart. Może to na tej zasadzie działa? a tu jest link do Bacha ,dla zwierząt , ale nie znalazłam tej nadwrażliwosci, moze dotyczyło to czegoś inengo, nie wiem Quote
Figa Bez Maku Posted November 24, 2006 Posted November 24, 2006 No właśnie ..bo ja drążę ten temat nie tylko z ciekawości....to troche a propos tego co pisałam wcześniej o rzucaniu na głęboką wodę w sensie ogólnym. Bello ..a czy jest możliwe "zostawienie Julka sam na sam ze swoim strachem" i w ten sposób ( może brutalny) wymuszenie ,żeby sam przemógł choć trochę lęk? to jak z nałogowcem ,że sam musi sobie pomóc. Bo może w konkretnej sytuacji to jakoś podziała? Czego najbardziej się boi? Quote
Figa Bez Maku Posted November 24, 2006 Posted November 24, 2006 Acha ..i jak na niego działa towarzystwo spokojnego , odważnego psa? Quote
Figa Bez Maku Posted November 24, 2006 Posted November 24, 2006 A. no i jeszcze ( ale ja szatkuję):oops: Bello.. skoro Twój psiak jest rasowy to zadaj swoje pytanie na wątku rasy swojego psa. Może znawcy danej rasy podpowiedzą Ci coś szczególnego... Quote
loozerka Posted November 24, 2006 Author Posted November 24, 2006 Ja bym chyba jednak nie ryzykowała rzucania na głęboką wodę z tym lękiem. Z tego co widzialam po reakcji ganstera w takiej sytuacji, to on miał jedyny odruch- powrotu do domu, a więc w bezpieczne miejsce. Z tego, co pisze Bella wynika, ze psiak boi się w domu- nie ma więc dokąd uciec. Obawiałabym się, ze dom stanie się dla niego miejscem wrogim, kojarzącym się z lękiem. Poza tym- dokosnale wiem, jak to wyglada, to jest porównywalne do ludzkiej paniki, histerii, pies kieruje się wyłącznie instynktem, nie analizuje rozumowo, myśle, ze to mogłoby kompletnie zamknąc psa. Poza tym- równiez z tego, co na temat oswajania lęku czytałam, to jesli zwierzak boi się tlumu, hałasu, nadmiernego ruchu- nalezy przede wszystkim psa chronic przed takimi sytuacjami, z czymś takim nie ma co go rzucać na głeboką wode, bo to moze psa tylko jeszcze uczulic, zestresować, pogłebić lęk. Co innego ta sytuacja, o ktorej mówisz Haniu, z psem obawiajacym się kontaktu z innymi psami konfrontowanym z innym- pojedynczym, zrównoważonym i przyjażnie nastawionym psem, który w dodatku wysyła czytelne dla tego przestraszonego komunikaty, a co innego wystawianie na zródło leków, które ze swej istoty psa nie są w stanie uspokoic- typu Hałas, ruch uliczny, czy tłum ludzi. Moj pies z pojedynczym człowiekiem jakos się dogada, ale np w podrózy, gdy jest dużo ludzi w pociagu, jest cały czas spięty i jak silny jest to dla niego stres widac po ilości zrzucanej sierści, w godzinę potrafi dywan pod sobą utworzyc. Quote
Czoko Posted November 24, 2006 Posted November 24, 2006 Aale już jesteś ekspertem! Serdecznie Gratuluję Aniu(?) Widzę w subskrypcji Twoje wypowiedzi tylko się nie odzywam. Jeszcze nie dostałam potwierdzenia rejestracji..Czy tamtą akcję organizuje ktoś od nas? Nie rozpoznaję albo jeszcze nie znam nicka - zresztą swój też podałam inny.. Pozdrawiam Ewa Quote
brydzia Posted November 24, 2006 Posted November 24, 2006 Mam ten sam problem od roku. Moja Brydzia boi się hałasu, ludzi i wszytkiego co jest związane z miastem. Łapałam się wszystkiego, łącznie z konsultacją behawiorysty, szkoleniami no i oczywiście podawaniem tabletek Afoban, które nic niestety nie pomagały:mdleje:, miałam wrażenie, że strach był jeszcze większy a ona ospana i drętwa. Brydzia wychowywała się przez 4 miesiace na wsi i tam czuje się wspaniale. Na szczęcie na przyszły rok przeprowadzamy się w zaciszne miejsce i Brydzia z tego tytułu będzie bardzo szczęślia. Przywyczaiła się, że mam taką pisurkę i chyba nie będzie lepiej, ale cały czas nad tym pracuję. Quote
loozerka Posted November 24, 2006 Author Posted November 24, 2006 Aniu, Aniu, Ewo :) A czy ekspertem? Chyba nie, raczej czytam, czytam, czytam i analizuje z tym, co wcześniej przeczytalam. Niestety :(, także moj pies robi ze mnie eksperta- teoretycznie od psich lęków Bo praktycznie nie do konca jestem w stanie sobie z tym poradzić. Choć ostatnio dwa kroki do przodu- i wczoraj i dzisiaj udalo mi się odwrócić jego uwagę od obcego człowieka i bezproblemowo odwołać - wtedy gdy juz się skierował w jego stronę,a był bez smyczy. Niestety człowieki pojawiły sie w moim ulubionym pustym parku- zapomnialam tylko, ze ja do niego przyszłam godzinę wcześniej niz zwykle. A poza tym, ostatnie dwa spacery były praktycznie takie bezlękowe. I tak obserwując jedną z jego reakcji doszłam do wniosku, ze gdyby on mogł bezkarnie obszczekiwać ludzi oswajając ich sobie w ten sposób, to znaczy, gdyby mogł najpierw wyszczekać się do woli, czlowiek by sobie spokojnie stał, a potem mogł podejsc i obwachac na spokojnie, to oswoiłby się z ludzmi i chyba ich nie bał. Tak wczoraj przyuważyłam, ze obwąchiwał sobie stojący samochód- zupełnie spokojnie, nagle- dla mnie też nieoczekiwanie- ze srodka zaczeły dobiegac glosy muzyki, okazało sie, ze tam ktoś jest w srodku. Oczywiscie zaczał się jazgot psiaka na pojazd, ale ja nie reagowałam, ci ze srodka też nie zwracali uwagi. po chwili takiego obszczekiwania wroga, gangster się uspokoił i tak nieufnie, ale i pewną ciekawością, tylko wyciagając nos zaczał ponownie obwąchiwać pojazd juz z zawartościa. Tak skojarzylam, ze dokładnie tak samo odnosi się do wroga- miksera właczonego, czy też odkurzacza. Pierwszy moment jest jazgocik i szalenstwo po chwili wyciszenie i juz ciekawosc. Niestety- chyba w odniesieniu do obcych ludzi takie oswajanie nie wchodzi w gre :D i moje odciąganie go, odwoływanie- chyab nie leczy tych lęków. Quote
iwlajn Posted November 24, 2006 Posted November 24, 2006 Loozerko jak się spotkamy to Gangsterek będzie mógł na mnie poszczekać do woli. I przekonać się, że nie jestem taka straszna:razz: Quote
loozerka Posted November 24, 2006 Author Posted November 24, 2006 a mogłąbys sie tak rozklonowac w 10 sztuków róznych postaci- w tym co najmniej 8 zakapturzonych, wysokich facetów ;)?? niezaleznie od klonowania każdy czlowiek, ktory okazuje sie przyjacielski zbliza nas do normalnosci- mam nadzieje :) Quote
iwlajn Posted November 24, 2006 Posted November 24, 2006 A może Twoja córcia ma takich kolegów, którzy by pomogli oswoić Gangsterka??? Quote
loozerka Posted November 24, 2006 Author Posted November 24, 2006 z kolegami Asi to on jest w zasadzie oswojony- a z nowymi- tu musiałby nastąpić wywód na okolicznosc tego, co moje dziecko uwaza za tzw obciach- na pewno nie zdecydowałaby się swoich dalszych kolegów ( tych bliższych gangster zna ) umawiac na spotkanie ze mną i psem, a jej samej nie powierzylabym tego oswajania, jej nie chce się tak dokładnie zgłębić jego problemu, by moc tym pokierować. Zreszta kolegow tez trzeba byoby przeszkolic. Echh, to dluższy temat :) Gangster jest zdecydowanie bardziej moj, niz Asi. Ale to i dobrze, ona niedlugo konczy ogolniak, pojdzie na studia, a psiak zostanie w domu :) Quote
iwlajn Posted November 24, 2006 Posted November 24, 2006 Ja tak z 5 osób mogłabym zgarnąć, choć nie wiem jak będzie z czasem w Święta. Myślę, że jak zrobimy pierwsze spotanko to dalej się zobaczy.:) Quote
Czoko Posted November 25, 2006 Posted November 25, 2006 Choculka wysokich zakapturzonych toleruje od chwili gdy taki jeden na nic (czytaj szczekanie, jazgot i próby ataku - zęby kilka cm od łydki) nie reagował a gdy zobaczyła że to jest Jej Krzyś było czołganie się, zwijanie, taniec radości z piskiem skowytem skomleniem i śpiewem każdego rodzaju... Zdecydowanie bardziej boi się jego koleżanki - poczwórnej objętościowo mnie... Quote
loozerka Posted November 25, 2006 Author Posted November 25, 2006 zdecydowanie mysle, ze psiaki bardziej sie boja ludzi wystajacych się poza pewne standardy wygladowe :) I właśnie o takim oswajaniu ludzi, jakie opisujesz w przypadku Czoko mowilam. Niestety z obcymi na takie ataki pozwolic sobie nikt z nas nie moze. Chociaz oczywiscie mam nadzieje , ze niedlugo iwlajn da się obszczekac :D A my się mozemy pochwalić kolejnym spokojnym dniem. NIe chce zapeszac, ale ostatnio kilka dni pod rzad spacery są spokojniejsze, mniej wyszukiwania wroga jest, mniej zapobiegawczego obszczekiwania, reaguje spokojniej..by były to zmiany trwałe. Bo ja w sumie to mam naturę zdecydowanie optymistyczną i mowiac brzydko "pierdołkami" sie nie przejmuje i do wszystkiego podchodze na zasadzie "problem do przejścia", ale byly takie momenty, kiedy bylam zmeczona juz zachowaniem Gansgtera. A to zmeczenie przeradzalo się w rozdrażnienie, bywalo, ze jak się na coś rzucal, by obujadac, to go ze zloscia odciagalam. Nie bylo to regula w żadnym wypadku, ale 2-3 razy sie zdarzalo. Sama na siebie bylam zla, bo wiem, ze takim dzialaniem moge zniweczyc efekty poprzedniej pracy, ale czasem ciezko powstrzymac nerwy i zlosc. A do flegmatyka mi daleko ;). Po raz kolejny przekonalam się, ze gdyby miał mozliwosc "oswojenia" wszystkich strachow byloby nam latwiej. Dzisiaj szlismy kolo smietnikow obok mojego bloku i nagle Gangsterowi przed nosem :urosło: ( wychodzilismy zza rogu )pod ulubionym drzewem do obsikiwania krzesło ogrodowe plastikowe. W pierwszej chwili ze strachem się cofnął, potem ze trzy razy szczeknął, gdy ja się zasmialam, spojrzal na mnie i z takim troche jeszcze podszytym lekiem zaciekawieniem zaczał podchodzic i zapoznawac sie z wrogiem. No i jakos poszlo. Za chwile wysłał wrogowi CS-a, czyli obsikal go i zupelnie igrnorując zaczął obwąchiwac teren wokół Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.