Kajusza Posted July 28, 2011 Author Posted July 28, 2011 za zgoda Milki_ jako autorki tekstu wklepjam go tutaj, żeby każdy mógł go przeczytać. Ja się poryczałam czytając go .... idealnie opisuje to co czuję dzieląc każdy dzień z Wegetką :-( [quote name='Milka__']Aż mnie coś ruszyło i napisałam tekst...dedykowany właścicielom psów z agresją lękową. Potwór – tak widzą go inni, kiedy na nich szczeka, warczy, skacze. Ale to twój przyjaciel, którego kochasz i rozumiesz, choć … jest tylko psem. A może AŻ? Codziennie musisz zmierzać się z przykrą rzeczywistością. Twój pies bowiem poznał, jacy są ludzie i uznał, że trzeba ich zwalczyć albo chociaż odstraszyć. Akceptuje tylko nieliczną grupę, przed którą zdołał otworzyć swoje zagubione psie serce, które tak naprawdę drży ze strachu. Bo ludzie potrafią być okropni. Wie to on i wiesz to Ty. Od dawna. Nie chciałeś mu tego uświadamiać, ale zauważył to sam. Niestety. I chyba zechciał działać na własną łapę. Czasem płakać się chce, kiedy w tym zwykle ufnym przyjacielskim spojrzeniu nagle wypatrujesz nienawiść do świata. W głębi duszy też masz czasem ochotę rzucić się na każdego, pokazać zęby, odstraszyć szczekaniem. Wokół przecież tyle chamstwa, fałszywości - każdy czeka tylko, aż się potkniesz. Wiesz jednak, że to nic nie da, że tak nie można. Chciałbyś przetłumaczyć to też Jemu – ale on nie chce się z tym pogodzić i walczy dalej. Nie wierzy Ci. Też widzisz to zło dokoła, ale wiesz, że bezpośrednia walka nie ma sensu. Chciałbyś mu pomóc, ułatwić życie. Chcesz, żeby przestał się bać. Ale on Cię nie słucha, nie potrafi. Strach mu na to nie pozwala. Patrzysz z miłością w te oczy, które Cię wielbią. On Cię kocha, ma w Tobie oparcie. Czasem jeszcze nie potrafi Ci całkiem zaufać, ale w głębi serca wie, że ma tylko Ciebie. Dlatego tylko Ty możesz go głaskać po głowie, zapinać na smycz, zrobić prawie wszystko, co zechcesz. Wie, że jesteś dobry. Czasem tylko nie potrafi zrozumieć, dlaczego jesteś bezczynny. Chciałby Cię zmotywować do działania albo ostrzec. On nie zdaje sobie sprawy, że Ty już wiesz, jaki jest świat… Bywa, że płaczesz, bo nie masz siły. Chciałbyś go zmienić, ale to nie takie łatwe. Stajesz się obojętny. Warczenie nie wzbudza już w Tobie złości, jest neutralne. Trzymasz mocno smycz, żeby mieć kontrolę. Już się nie denerwujesz, to staje się normalne. Widocznie tak musi być. Może trzeba się z tym pogodzić? Ale Ty ciągle próbujesz coś robić. Szukasz, myślisz, analizujesz, próbujesz… i zbierasz wyzwiska. Ludzie Cię nie akceptują. Jesteś inny – a odmienność to widocznie wystarczający powód, by zostać znienawidzonym. Cóż, bywa. W końcu jesteś właścicielem potwora, a więc musisz się z tym liczyć. Pewnie sam jesteś dziwny jak ten pies. Ile razy słyszałeś, że jesteś nienormalny? Że ktoś zaraz wezwie policję? Że trzymasz potwora i że powinieneś dawno go zabić? Jak można żyć, słuchając takich rzeczy o stworzeniu, które kochasz…? To trudna miłość. Ciężko ją zrozumieć komuś, kto jej nie zaznał. Ciężko jest kochać kogoś, kim stale rządzi strach i nie móc mu wystarczająco pomóc. Zresztą, nie tylko to jest trudne. Jak bardzo boli to, że własny przyjaciel nie potrafi Ci zaufać... Przecież by chciał – wiesz to, dlatego wciąż go namawiasz, pokazujesz, chcesz, by czuł się bezpiecznie. Wkładasz wielki wysiłek w to, by w końcu odetchnął z ulgą, spokojnie przeszedł obok człowieka i zamiast kłapać paszczą pomyślał: „ach, to znowu ten natrętny typek spod 9… szkoda nerwów” – i poszedł dalej, pogodzony z trudną rzeczywistością. Ale jego rana jest tak głęboka, że nawet Twoja miłość nie jest w stanie całkiem jej zasklepić. Czasem przynosi tylko ukojenie od bólu… Niekiedy wydaje Ci się, że nie dasz rady. Masz chwilę słabości. Myślisz: „Nie nadaję się, to nie dla mnie”. Ale w głębi serca wiesz, że nikomu nie oddasz swojego kochanego potwora. Nie pozwolisz go skrzywdzić. Z nikim innym nie byłby tak szczęśliwy. Kto inny po raz enty brałby winę na siebie? Zbierał wyzwiska za niego? Kto byłby tak cierpliwy? Z czasem sam zaczynasz nie lubić ludzi. Wywołują w Tobie negatywne emocje. Automatycznie na widok człowieka zaciskasz smycz, marzysz, żeby poszedł inną ścieżką lub przesunął się choć o metr dalej, by nie pchał się nieświadomie na Ciebie i na przyjaciela. Czasem bezradnie wzdychasz. Niekiedy sam stajesz się agresywny. Bo przecież Ty też cierpisz, chcesz, żeby w końcu było dobrze, a każdy jest tak wrogo nastawiony. Zero zrozumienia. Chciałbyś, żeby ktoś Cię nim w końcu obdarzył, tak jak Ty obdarzyłeś psa, który w oczach innych za swoje zachowanie już dawno zasługuje na śmierć… Ale nikt nie słyszy Twojego wołania, nie docenia starań. Ty i twój kochany potwór musicie radzić sobie sami. A przecież uczysz go miłości do innych, choć często wcale na nią nie zasługują. Musisz być uległy, opanowany, nie dać się prowokować… a każdy rzuca kłody pod nogi. Właścicielu, kochaj swojego potwora, staraj mu się pokazać świat jak od najlepszej strony, w samych superlatywach. Spraw, by wyimaginował sobie swój świat pełen dobra. Idź z nim przez tą ciężką drogę i nie poddawaj się. Zaopatrz się w tarczę cierpliwości i uwierz w swoje siły. Pomóż pokonać mu swoje lęki i … bądź silny. W Tobie nadzieja… Quote
gops Posted July 29, 2011 Posted July 29, 2011 Wega jest bardzo ładna , podoba mi się jej szczupła sylwetka .:lol: co do tego tekstu , czy z Wegą również jest tak źle ? dla mnie w takiej sytuacji nie byłoby mowy o wyjściu z psem bez kagańca niestety . Quote
Milka__ Posted July 29, 2011 Posted July 29, 2011 Tekst został celowo wyolbrzymiony w celu ukazania uczuć osoby posiadającej psa z problemami lękowymi objawiającymi się agresją (na różnych stopniach zaawansowania). Nie musi to być krwiożercze rzucanie się z odkrytymi kłami czy chęć zagryzienia każdego, ale np. szczekanie w celu odstraszania - mimo wszystko, należy to uznać za agresję i tak to jest traktowane wśród ludzi, którzy boją się takich psów i uznają je od razu za potwory. Chodzi mi głównie o odczucia osoby, która tak się czuje, pracując z lękowym psem i która jest w pewien sposób szykanowana (nieważne czy pies ma kaganiec czy nie - ma nie szczekać i koniec, bo tak się ludziom nie podoba). W tekście nie chodziło mi o zobrazowanie ogromu problemu, tylko ciężaru spoczywającego na właścicielu, bo to wielka odpowiedzialność.. Quote
gops Posted July 29, 2011 Posted July 29, 2011 rozumiem , sama mam agresywnego psa , ale to nie jest agresja lękowa , i wiem jakie sytuację potrafią się zdarzyć i wiem też że w wielu sytuacjach kaganiec jest ostatnią szansą na to żeby pies nie stanowił dla nikogo zagrożenia dlatego o nim wspomniałam , wielu ludzi posiadających agresywne psy nie ważne z jaką agresją ważne że wykazują agresywne zachowania uważają że kaganiec to wielkie zło i narażają innych , zawsze może się zdarzyć nieoczekiwana sytuacja. i co wtedy gdy pies którego kochamy kogoś poważnie ugryzie? wtedy nie ma wytłumaczenia bo on dla nas jest łagodny . dla mnie to dość istotne . a tekst naprawdę jest świetny . Quote
Kajusza Posted July 29, 2011 Author Posted July 29, 2011 [quote name='gops']Wega jest bardzo ładna , podoba mi się jej szczupła sylwetka .:lol: dziekuję :-) fakt, Wegatka ma figurke zawodowej modelki :-D .... ona generalnie nie potrzebuje jedzenia do życia .... wczoraj naprzykład nic nie tkneła, a dzis odrobinę, nie chudnie więc się nie martwie, niewiem skąd to wynika, może dlatego że była taka zachudzona, może nie ma nawyku jedzenia .... tak jak nie ma nawyku picia wody, trzeba jej o tym przypominać :-( co do tego tekstu , czy z Wegą również jest tak źle ? dla mnie w takiej sytuacji nie byłoby mowy o wyjściu z psem bez kagańca niestety . powiem tak, dwa miesiące temu miałam moment krytyczny. Zachowanie Wegi doprowadziło do tego, że kilka razy dziennie albo płakałam albo miałam łzy w oczach... każdy spacer to były wielkie nerwy, Wega rzucała sie praktycznie na wszystkich mężczyzn i wszystkie psy. Czarę frustracji przelało to jak w odwiedzinach u taty ugryzła go (nie do krwi, ale nie było to ostrzegawcze lekkie chwycienie za rękę) kilka razy, a jego teścia, siedzącego spokojnie na fotelu tak zajadle oszczekiwała, że jeszcze chwila i też by ugryzła. Wiem, że ta eskalacja agresji (w tym czasie) była też spowodowana moim zachowaniem (przemęczenie nawałem pracy, zachowanie Wegi, nie ukrywam też, że rozczarowanie jej prawdziwym obliczem, jej problemy ze zdrowie)... wtedy dziewczyny ze Szczecina poleciły mi behawiorystke Asię Misztel - długo z nią rozmawiałam przez telefon, juz ta rozmowa dała mi jakąś nadzieje, pomimo, że nie była z tych "miłych i przyjemnych", umówiłysmy sie na wizytę - od tamtej pory Wega jest na lekach uspokajających, moge z nią pracować i nareszcie widze światełko w tunelu. Co do kagańca - w tym okresie Wega na dwór wychodzila w kagańcu i kantarku, bo inaczej była nie do opanowania .... teraz różnie, nieraz w samym kantarku, nieraz w kagańcu. [quote name='Milka__']Tekst został celowo wyolbrzymiony w celu ukazania uczuć osoby posiadającej psa z problemami lękowymi objawiającymi się agresją (na różnych stopniach zaawansowania). Nie musi to być krwiożercze rzucanie się z odkrytymi kłami czy chęć zagryzienia każdego, ale np. szczekanie w celu odstraszania - mimo wszystko, należy to uznać za agresję i tak to jest traktowane wśród ludzi, którzy boją się takich psów i uznają je od razu za potwory. Chodzi mi głównie o odczucia osoby, która tak się czuje, pracując z lękowym psem i która jest w pewien sposób szykanowana (nieważne czy pies ma kaganiec czy nie - ma nie szczekać i koniec, bo tak się ludziom nie podoba). W tekście nie chodziło mi o zobrazowanie ogromu problemu, tylko ciężaru spoczywającego na właścicielu, bo to wielka odpowiedzialność.. I z tymi odczuciami Natalia trafiłaś w sedno :-( Quote
Kajusza Posted July 29, 2011 Author Posted July 29, 2011 a co do samej agresji lękowej - mnie osobiście to najbardziej dobija, że mając "normalnie" agresywnego psa, wiesz, że jest agresywny i koniec, z psem lękowym jest tak że np. kilka dni jest spokój, super miły pies, a kolejnego dnia, w wydawałoby sie identycznej sytaucji - rzuca się i wściekle ujada :-( Nie jestes w stanie tego przewidzieć, a raczej - sygnały sa tak subtelne lub naprawde ułamek sekundy przed atakiem, że nie jestes w stanie zareagować skutecznie :-( Quote
Marta_Ares Posted July 29, 2011 Posted July 29, 2011 swietnie napisany tekst.... normalnie jakby Aresa ukazywał... może nie jest aż tak źle, to mały pies więc łatwiej zapanować, nie wiem gdzie popełniłam błąd, od szczeniaka był socjalizowany wszedzie zabierany, a nagle w wieku 3-4lat zaczeło się coś dziać, jakby coś w nim pękło nagle strach i agresja na wszystko, samochody rowery- ok dało sie wyeliminować, ale doszła agresja na mężczyzn warczy szczeka, ale macha ogonem... cofa się, u nas w domu jak był znajomy ojca najpierw sie z nim bawił, a jak tamten wstał to podleciał ugryzł go w nogę i zwiał;/ do jednych podbiega ochoczo a do innych jest warczenie, szczekanie i cofanie sie :( albo agresia do psów też wybranych :( cięzko jest życ z psem problemowym cholernie, ale w końcu to nasz przyjaciel ten jedyny, nie wyobrazam sobie jakby miało go nagle zabraknąć..... Quote
Kajusza Posted July 29, 2011 Author Posted July 29, 2011 Wega też zawsze macha ogonem... nie zawsze machanie jest oznaka przyjaznych zamiarów:-( I jak pisze Marta - agrsja do wybranych psów czy ludzi... ja przez kilka tygodni zapisywałam wszelki zachowania agresywne - wobec kogo, jak pies wyglądał, z kim był, wszystko, wszystko .... i nie ma żadnej logiki, żadnego klucza.... Biorąc kolejnego psa chciałam aby był taki jak Kajusza - tj. ona wszędzie ze mna jeździła,chodziła .... a teraz z Wegą nie zawsze to jest możliwe ... alewalczęi mam nadzieje, że kiedys będę mogła ja zabierać nie tylko w ramach jej socjalizacji ale też żeby miło spędzic czas, nie patrząc non stop na psa ;-) Quote
Milka__ Posted July 29, 2011 Posted July 29, 2011 Dziękuję, cieszę się, że tekst się podoba. gops napisał(a):rozumiem , sama mam agresywnego psa , ale to nie jest agresja lękowa , i wiem jakie sytuację potrafią się zdarzyć i wiem też że w wielu sytuacjach kaganiec jest ostatnią szansą na to żeby pies nie stanowił dla nikogo zagrożenia dlatego o nim wspomniałam , wielu ludzi posiadających agresywne psy nie ważne z jaką agresją ważne że wykazują agresywne zachowania uważają że kaganiec to wielkie zło i narażają innych , zawsze może się zdarzyć nieoczekiwana sytuacja. i co wtedy gdy pies którego kochamy kogoś poważnie ugryzie? wtedy nie ma wytłumaczenia bo on dla nas jest łagodny Oczywiście, ja jestem jak najbardziej za - uważam, że kaganiec jest koniecznością, jeżeli pies jest agresywny do tego stopnia, że może kogoś ugryźć albo jest nieprzewidywalny... Nie uważam go za zło - dobrze dobrany nie robi żadnej krzywdy psu. U mnie ta "agresja" przekłada się na ujadanie na ludzi, którzy mu się nie spodobają, nasila się to np. podczas stresu, choroby, nadmiaru energii itp. Kaganiec zakładam jak wiem, że będzie np. dużo ludzi (choć wtedy pies jest za bardzo wystraszony żeby coś zdziałać - po przekroczeniu pewnej granicy strachu robi się całkiem bierny, tak jak u weta stoi jak kamień i można zrobić mu praktycznie wszystko), jak jedziemy autobusem albo żeby się uspokoił czasem w domu. U mnie najważniejsza jest kontrola nad nim, żeby mieć go blisko i kontrolować go, bo wiem, że byłby gotów skoczyć łapami na kogoś (ja zauważyłam, że on jak już ma naprawdę takie engatywne zamiary, nieważne do kogo, to działa masą - wbiega w obiekt, który uważa za "wroga"). I w sumie prędzej wybrudzi niż ugryzie, a na to po prostu jedna rada, trzymać psa blisko jak ktoś koło nas przechodzi. Od czego tak ma, nie wiem.Są dni, że jest mega super i takie, że muszę iść na baczność. Ale staram sie zawsze znaleźć przyczynę i wyeliminować ją. On od małego ma te lęki.. Jak już go kupiłam, to w pierwszy dzień bał się wszystkich oprócz domowników.. teraz mu się nasiliło, bo ludzie się boją, odchodzą, mijają go i mu się wzmacnia to zachowanie.. ale praca, ćwiczenia, dużo dają, naprawdę. Marta_Ares napisał(a):cofa się, u nas w domu jak był znajomy ojca najpierw sie z nim bawił, a jak tamten wstał to podleciał ugryzł go w nogę i zwiał;/ A jak ta zabawa wyglądała? Często na pierwszy rzut oka zabawa, wesołe bieganie jest oznaką stresu i celowym wyładowaniem napięcia - trzeba nauczyć się rozróżniać ten moment, kiedy pies to robi ze stresu a kiedy naprawdę ma ochotę na szaleństwa. Często jest tak z pobudliwymi psami, że najpierw skaczą, biegają, zaczepiają, potem się zaczyna coraz mocniejsze podgryzanie i pies się nakręca, a nagle może ugryźć... Mój jest psem pobudliwym i ludzie, którzy się go nie boją jak chcą podejść, to on zaczyna biegać na boki i szczekać,a oni myślą, że chce się bawić i tupią - a on zaczyna jeszcze bardziej biegać w kółko... natomiast gdy osoba sie odwróci, potrafi podbiec od tyłu i próbować skoczyć łapami. Łatwo przeholować. Dlatego ja nie pozwalam na zabawy z moim psem, gdzie on się zaczyna za mocno nakręcać. Potem pies jest nerwowy, niepewny, rozchwiany. A i machanie ogonem to nie jest tylko i wyłącznie znak, że nasz czworonóg jest pozytywnie nastawiony - to ma wiele znaczeń, w tym te negatywne. Ogółem machanie oznacza silne emocje. Przy takim psie trzeba non stop się uczyć... obserwować, analizować... ciężki kawałek chleba :) Quote
Maalwi Posted July 31, 2011 Posted July 31, 2011 Kajusza napisał(a):a co do samej agresji lękowej - mnie osobiście to najbardziej dobija, że mając "normalnie" agresywnego psa, wiesz, że jest agresywny i koniec, z psem lękowym jest tak że np. kilka dni jest spokój, super miły pies, a kolejnego dnia, w wydawałoby sie identycznej sytaucji - rzuca się i wściekle ujada :-( Nie jestes w stanie tego przewidzieć, a raczej - sygnały sa tak subtelne lub naprawde ułamek sekundy przed atakiem, że nie jestes w stanie zareagować skutecznie :-( Aaa to całkowita prawda! Bibi tak samo, i to jest okropne! :( Quote
Maalwi Posted August 1, 2011 Posted August 1, 2011 Nie mogę wysłac PW, za 30 min może być , ja będę czekała, na łąkach, jak coś to dzwoń Quote
Kajusza Posted August 1, 2011 Author Posted August 1, 2011 dzisiaj moje burki zaliczyły spacer z Maalwi i jej grzywką chińską Bibi :-) spacer była bardzo udany .... obawiałam się jak Wega potraktuje młodą suczkę, ale jej zachowanie przeszło moje najśmielsze oczekiwania :loveu: Wega nie wykazała najmniejszej agresji wobec Bibi (pomijam to jak pokazała zęby jak Bibi podeszła do auta). Co więcej - ganiała się z nią, momentami nawet łapką zapraszała ją do zabawy!!!! Już dawno nie widziałam, żeby Wega bawiła się z psem ... i to w obecności Dinga :crazyeye: Super spacer .... i kilka fotek (skopiowanych w wątki Bibi) Quote
Milka__ Posted August 1, 2011 Posted August 1, 2011 Gratuluję!! :D Wega robi super postępy :) Oby tak dalej! Moja psica powoli zdrowieje, objawy choroby już ustąpiły, ale musimy do końca wytępić te bakterie .. a potem to ja chcę na taki spacerek z Wami! Może mi się uda obiektyw naprawić do tego czasu, to byśmy sesyjkę zrobiły :D Quote
Kajusza Posted August 1, 2011 Author Posted August 1, 2011 wogóle to Bibi taka delikatniutka przy Dingu i Wedze, ale dała sobie radę - rozkręciła pościg, nie bała się ich, spacer naprawde się udał :-) i jeszcze moje dziki ją na złą drogę sprowadziły - latając znimi po kałużach wyglądała jak zmokła kura ... a po nich nawet nie było za bardzo widać, że zaliczyli kałuże :-D Quote
Maalwi Posted August 1, 2011 Posted August 1, 2011 A ja dożucam parę fotek Psiej gromadki! Dinuś przyłapany! :D Quote
Kajusza Posted August 1, 2011 Author Posted August 1, 2011 Milka - mówiłam Maalwi, że na nastepny spacer pewnie będziesz się pisała :-) Szkoda, że "znikął" ;-) filmik jak Wega gania z Bibi, ale pewnie jeszcze nie raz będą tak hasały :-) Ja na takie pierwsze spotkanie to nawet nie biorę aparatu, bo musze mieć oczy dookoła głowy z dwoma psami, ale teraz żałuje, spokojnie mogłam porobić fotki. Dobrze, że Maalwi miała aparat w tel :-) Quote
darii_iia Posted August 1, 2011 Posted August 1, 2011 Ja również z chęcią się dołączę do następnego spotkanka. :) Tylko...po 9 sierpnia. ;) Quote
Maalwi Posted August 1, 2011 Posted August 1, 2011 Kajusza napisał(a):Milka - mówiłam Maalwi, że na nastepny spacer pewnie będziesz się pisała :-) Szkoda, że "znikął" ;-) filmik jak Wega gania z Bibi, ale pewnie jeszcze nie raz będą tak hasały :-) Ja na takie pierwsze spotkanie to nawet nie biorę aparatu, bo musze mieć oczy dookoła głowy z dwoma psami, ale teraz żałuje, spokojnie mogłam porobić fotki. Dobrze, że Maalwi miała aparat w tel :-) Przeprasza, jeszcze raz, pewnie go przez przypadek skasowałam... :( Aa ja też jestem mądra, w domu cyfrówka i lustrzak a telefon tylko wzięłam :D Quote
urwiniu Posted August 1, 2011 Posted August 1, 2011 Aniu a gdzie byłyście, bo strasznie ładnie te tereny na fotach wyszły. Ja tez chcę tam swojego dzika zabrac :) Quote
Kajusza Posted August 2, 2011 Author Posted August 2, 2011 bo tam bardzo ładnie jest .... to Murawy Gorzowskie .... wcześniej też wstawiałam fotki z tamtąd, tylko w innej części. Beata ma już auto? to możemy sie tam wybrać - wy razem a ja z dzikami :-) Quote
Kajusza Posted August 3, 2011 Author Posted August 3, 2011 http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=2011828583535 poczytajcie .... szkoda słów... co za debile chodzą po Ziemi ... i jeszcze tekst Pana wótka " że maja nie formalną umowę" - czyli mozna strzelac do wszystkiego co sie rusza... ni epodoba mi sie pies sąsiada - puk i juz po psie ... bo jak ktoś dowodni, że on nie jest zdziczały??? Po co płacić i utrzymywać schronisko, jak można przy okazji zorganizowac rozrywke "porządnym" obywatelom.... trzeci świat normalnie.... bezprawie.... ile psów w ten sposób straciło życie? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.