Ajula Posted April 22, 2012 Posted April 22, 2012 zobaczcie to http://www.dogomania.pl/forum/threads/226159-GNIJ%C4%84CY-KOKON-MUCH-To-tylko-spanielka-Sonia?p=18992355#post18992355 Quote
rytka Posted April 26, 2012 Posted April 26, 2012 (edited) [quote name='Ajula']ciekawe, czy się zakoleguje z resztą miejscowej bandy no i to moze byc jego najwiekszy problem .Hierarchia jest juz na wsi ustalona pojawiene sie Madryta wsrod kotow na wsi spowodowalo wielkie poruszenie... wszystkie sie wgapiaja (te mlode czy mniej odwazne)te odwazne ale nie agresywne witaja sie z zaciekawieniem ale sa i szefowie i musi sie jakos odnalesc wsrod nich .nie rzuca sie ale tez nie ustepuje wiec ma juz walke za soba .stado'moje' zaakceptowalo go mlode sie gapia a szef Kuba powachali sie i ok.ale Madyt zapuszcza sie w inne tereny dalej ... idzie z mna kiedy go wolam(jak ma ochote) pogardził posledniej jakosci puszka podana w gospodarczym gdzie spal kilka dni zamkniety i przylazł za mna do domu spr. czy nic innego nie ma...zjadł chrupek Arion premium mojej Lulki połaził po domu nic nie zaznaczył na szczescie i nikogo nie zlal Lulka byla z nim a psy zamkniete w kuchni wtedy.nie wiem co z niego wyrosnie zobaczymy jak sobie poradzi.... w kazdym razie widuje go kilka razy dziennie z 2 razy przychodzi do mnie ale widac miejsca jeszcze nie zagrzal.jak powiedzialam wyglada na wrednego i takiego co sie pakuje w kłopoty...a ogólnie to wydaje mi sie kotem flegmatycznym (wszyskie ruchy ma powolne) nigdy niczym nie zdenerwowanym ani nie zestresowanym i wielki poszukiwaczem sam nie wie czego... ps.do mnie narazie slodki jak miód sam sie łasi ociera, traca łbem ale ma mnie tylko na chwilke wiec nie zdarzam wkurzyc no i nic nie robie wbrew jego woli wiec nie ma mnie za co prychac narazie... pare zdjec ale wicie nie bede latac z aparatem za nim po wsi bo powiedza ta to juz do reszy oglupiala....bede miec okazje to mu cyke fotke. WTF? gdzie ja jestem co to za dziura? ale spoko bez stresu nie w takich miejscach sie bywało... pierwszego dnia ciiut niepewny ale drugiego juz myslal,ze rzadzi..... o drapaczek... o klaateczka ...chyba teskni;) rano wypuszczam go głodnego zeby wocił na zarcie a ten przychodzi po poludniu i wybrzydza czyzby juz gdzies sie nazarł... Edited April 26, 2012 by rytka Quote
BeaBono Posted April 26, 2012 Author Posted April 26, 2012 [quote name='rytka']... i nikogo nie zlal Lulka byla z nim a psy zamkniete w kuchni wtedy Madryt psów w większości nie lubi i leje profilaktycznie po pysku Dobrze ,że się Lodziu i Hopcia ukryły przed bandytą w bezpiecznym miejscu :evil_lol: [quote name='rytka']...wyglada na wrednego i takiego co sie pakuje w kłopoty... ...wielki poszukiwacz sam nie wie czego... Madryt "rozpracowany" :cool3: [quote name='rytka'].o klaateczka ...chyba teskni;) Parsknęłam śmiechem, potrafisz cioteczko poprawić humor :lol: Quote
rytka Posted April 26, 2012 Posted April 26, 2012 profilaktyka podstawa zdrowia:) a klateczka była jego domem schronieniem na bank teskni troche pewnie sobie kombinuje w głowie z jednej strony bezpieczenstwo ,pelna micha z drugiej taki swiat ciekawy co tu wybrac i jak sobie zapewnic obie te rzeczy naraz.... lubi sobie co kawałek polezec jak to kot leniuch i troche widac ,ze miastowy kladzie sie na kaflach (na schodach)a wsioki to leza na gnojowniku bo to grzanie z 2 stron od gory i od dolu...sie nauczy mam nadzieje;) troszku sie obawiam o niego ..ta sklonnosc do pakowania sie w klopoty ale bede miec baczenie ... Quote
BeaBono Posted April 26, 2012 Author Posted April 26, 2012 Dla Tych, którzy nie zaglądają na fb (czyli dla KB;)) Clapton :loveu: Quote
rytka Posted April 27, 2012 Posted April 27, 2012 (edited) wygląda na to,ze mam kota Madrtyt czuje ,ze ma włascicela w mej osobie .Obawialam sie,ze wieksze ciele z niego skoro po 3 godz. na' wolnosci 'musialam go ratowac z opresji (walka z kocurem)bidok caly z rzepach,ucho zadrapane(te ladowanie sie w klopoty jego). do tej pory noce spedzal zamkniety ale wczoraj lazil w nocy rano sprawdzam w gosp. a on wylazi zaspany z tunelu(mam tam welurowy gruby tunel dla kotow)i domaga sie glosno jedzenia i glaskania normalnie bestia prawdziwa:) ps.a tak wogóle to on chyba starszy niz 5 lat ja by mu dała ok.10 lat .słabo skoczny strasznie moj kocur taki był w wieku 10 lat.b.słabo sokoczny wlazł na daszek ok.2metry nie mógł zejsc miałaczał jak mu sie udało wlazł w al'a kojec ktory słuzyl Bulinie (siatka ok metr)i nie mogł wyjsc musiałam go wyciagnac.... Edited April 27, 2012 by rytka Quote
BeaBono Posted April 27, 2012 Author Posted April 27, 2012 (edited) Rytka wiek się zgadza, Madryt ma około 5 lat. Ale o jednym Ci nie mówiłyśmy, a to się może wiązać z tą mało-skocznością. Otóż pani Ania wspominała, że Madryt miał kiedyś zapalenie stawów w tylnych łapach i że ona chodziła z nim wtedy na zastrzyki. Edited April 27, 2012 by BeaBono Quote
rytka Posted April 28, 2012 Posted April 28, 2012 (edited) krakowskim targiem powiedzmy,ze 7,5;)dzwonila do mnie p.Ania i mowiła,ze wet.własnie ,który robil rtg łap mówił,ze pow.8 lat ma. Madrycik spędzil caly dzien wdomu wykonczony po nocnych wojazach .z psami sypia na jednym lozku i je z jednej miski...coz chyba stwierdził ze koty na wsi sa straszniejsze niz te psiaki u mnie;)nie przepada za kontaktem bezposrednim nie lubi jak go psy dotykaja..dystans musi byc normalnie czysty Lodek w kociej skorze:) nigdzie nie znaczy narazie, byl raz do kuwety ;)wieczorem postanowil pojsc szukac klopotów...znalazł po 5 min.słysze leja sie koty ide a to oczywiscie Madrt piluje swoich posiadlosci(gospodarczych) przegnalismy intruza.ide do domu za 10.min.znów tym razem na ogrodzie przegnalismy tj.ja przeganiam Madrty sie gapi i mu sie podoba.ide sciagnac pranie to samo ,polozylam sie spac do wyrka a pod oknem...to samo ostatni raz robilam za bodygarda dzis .ide spac niech sam sobie radzi. Beata jak nie teskni jak tęskni pcha sie uparcie do klatki... Edited April 28, 2012 by rytka Quote
rytka Posted April 28, 2012 Posted April 28, 2012 (edited) chyba mu sie u mnie spodobało:evil_lol:pancia bije sie za niego psy uległe-moje brzydza sie kotow jak nie musza to nie dotkna a mu to pasi własnie ale tez nie gonia wiec ideal .Hopi to odrazu polubił...nawet nie zjezyl sie jak ja zobaczył lodkowi pomachal przed nosem raz na powitanie wiecej juz lapy nie podniosł na zadnego a Hopi pozwolil jesc z soba z miski.mam smieche z niego jak on udaje macho; jestesmy wszyscy w kuchni my tj.ja ,psy, Luka,poszliumy do pokoju on po 5 min.za nami .stoi podchodzi do mnie niby ,ze sprawdza co pod fotelem i sru do mnie za pleckami połozyc sie.po pewnym czasie my do kuchni on za nami i ten sam manewr,ze niby usiadlam akurat tam gdzie on chciał patrzy ,ze tak mało miejsca zostawilam do siedzenia bedzie kotakt bliski:diabloti:stoi na poreczy fotela mysli myje sie i sru pakuje sie mi prawie na kolanka:evil_lol:taki z niego macho... i filmik... [video=youtube;5n24f94yJIU]http://www.youtube.com/watch?v=5n24f94yJIU[/video] Edited April 28, 2012 by rytka Quote
rytka Posted April 28, 2012 Posted April 28, 2012 wapiszon napisał(a):Toż to domowy pieszczoch ;) Lodka przypomina mojego psa on tez uwazał tylko pieszczoty sa dobre kiedy on ma ochote i tez nic wbrew jego woli nie szło zrobic...pozbawilam go jajek udowodniłam ,ze ja jestem alfa i zrobil sie mieczakiem :) mysle,ze jest zestresowany tym co kocury z nim robia na wsi przemyslawszy sprawe -sam w obcym miejscu postanowil narazie byc przymilny do nas. Quote
wapiszon Posted April 28, 2012 Posted April 28, 2012 I dobrze kombinuje. Pańcia zawsze obroni ;) Quote
BeaBono Posted April 28, 2012 Author Posted April 28, 2012 (edited) Madryt mnie wykończy... Temu kotu nie dogodzisz....:mdleje: Kiedy był u nas, nie podobały mu się psy i nie mógł usiedzieć w domu, pchał się na dwór. (No i z nim wychodziłam - na smyczy i w szelkach:oops:.) Teraz, gdy mógłby do woli zażywać wolności, to woli siedzieć z psem w klatce :splat: Rytka, ale mi głupio :oops:. Nie przywiozłyśmy do Ciebie Madryta, żebyś miała kolejnego kota w domu. Chciałyśmy, żeby Madryt mógł sobie żyć na wolności w bezpiecznym miejscu (z dala od nawiedzonych dozorczyń itp. indywiduum) Edited April 28, 2012 by BeaBono Quote
KateBono Posted April 28, 2012 Posted April 28, 2012 Ręce mi opadły - co ten Madryt wyprawia - ale Rytka za ochroniarza to mogłabyś trochę jeszcze być dla Madryta?;) Niech mu tak dokładnie urosną pazurki to wtedy pomocy i ochrony nie bedzie potrzebował. A mówiłam ,że to cwana bestia:lol: U nas psy mu się nie podobały ( zwłaszcza Solinek ), na spacer wychodził z BB na smyczy i w szelkach, a u ciebie.........widocznie spodobało mu się twoje podejście do zwierząt i stwierdził, że ty mu odpowiadasz i zapewnisz wszystko co ciciasowi jest potrzebne:evil_lol: Quote
Ajula Posted April 28, 2012 Posted April 28, 2012 może go ogłaszać i jednak szukać mu domu trzeba? Quote
rytka Posted April 28, 2012 Posted April 28, 2012 BeaBono napisał(a): Teraz, gdy mógłby do woli zażywać wolności, to woli siedzieć z psem w klatce :splat:. ja tak opowiadam wesoło ale jego aklimatyzacja z kotami na wsi idzie okropnie bojki co 5 min.jest tak wykonczony,ze woli w klatce z psami siedziec.nie wiem czemu wiem,ze musza poustalac co i jak ale on nie atakuje pierwszy..znaczy probowal atakowac pierwszego dnia teraz ewidentnie sie broni. KateBono napisał(a): Rytka za ochroniarza to mogłabyś trochę jeszcze być dla Madryta?;) Niech mu tak dokładnie urosną pazurki to wtedy pomocy i ochrony nie bedzie potrzebował. A mówiłam ,że to cwana bestia:lol: widocznie spodobało mu się twoje podejście do zwierząt:evil_lol: no musze bo by go zjadły wsioki narazie;)wiem,ze moga tak przepedzic kota z wsi bywalo tak taki stale atakowany odchodzi w nne miejsce a madryt nie poradzi sobie sam. madry z niego kot. moje poejscie do zwierzat czyli robta se co chceta..komu by sie nie spodobalo;) Ajula napisał(a):może go ogłaszać i jednak szukać mu domu trzeba? mozliwe powody moga byc dwa; jest mocno napastowany i zestresowany na dworze dlatego taki spokojny w domu pewnie. własnie wolalam Lulke do domu ta tez czuje lato i coraz pozniej do domu wraca i slysze charakteryczne warczebnie z krzakow Madrytowe mysle sobie znowu kocie co ty robisz ...no i stal nad nim jeden osobnik zagaduje choc do domu Madryt a ten warczy dalej warczal juz nawet na samice z mlodym,ktore nawet nie podeszly do niego tylko na moj glos przyszly(mala sterylizowana z Farinellim kastratem) po chwili jak ruszylam on za mna .siedzi w domu w dzien jest lepiej wiec na noc bede sie starala zeby byl zamkniety;) a drugi powod no faktycznie drugi kot to dla mnie wydatek i zobowiazanie,ktorych unikam. Quote
rytka Posted April 30, 2012 Posted April 30, 2012 kiedy mysle o Madrycie przychodzi mi do głowy tekst z kreskowki jakiejs''mama nie pojde dzis do szkoły zostane w domu i bedziemy piec ciasteczka"....nie wiem czy teraz nie jest soba czy u KB nie był..ktory jest prawdziwy bo ten moj to kicha na dwor domku lubi:) rano o 4.oo wyrzucilam Madryta niech se pochodzi o 7.00 wychodze z psami Madrtyt juz czekal na wycieraczce ,zeby go wpuscic .przesiedział cały dzien w domu kombinujac gdzie najwygodniej sie lezy ..najbardziej preferuje legowsiko w klatce ale i pod stolem i na stole, na fotelu i na drapaku wszedzie dobrze.nie chcial za chiny z domu wyjsc za to bardzo wita sie jak ktos przychodzi (wpakowal sie kolezance na kolana)mnie tez wita jak wchodze do domu;)pilnuje tez domu jak Hopi podbiega do dzwi i lodek,ze cos sie dzieje to on tez miedzy nimi jedna druzyna. teraz o 18.00 wywalilam go na siłe -wykopalam normanie wychodze z psami a ten za nami i ze spaceru juz wracał z nami pierwszy pod dzwiami.ledwo wszedł i do kuwety prosto..bo on sie na dworze nie zalatwia jak wiesniaki on miastowy toaleta musi miec w domu. Quote
Ajula Posted April 30, 2012 Posted April 30, 2012 niezły numer z tym Madrytem..... chyba Gosia musi go wystawić do adopcji? bo co z nim zrobić? Quote
rytka Posted April 30, 2012 Posted April 30, 2012 Ajula napisał(a):niezły numer z tym Madrytem..... chyba Gosia musi go wystawić do adopcji? bo co z nim zrobić? no niezły poczekajmy jeszcze troche co by sie upewnic co do jego charakteru czy sie nie zmieni ;) z miesiac i bedziemy oglaszac.napewno nie jest to pluszak do mietoszenia ale sznujacy sie kot ja takie lubie jak taki mnie trąci glowa to co to za zaszczyt;)on potrzebuje ludzia cieszy sie na moj widok ,chodzi za mna i nie chodzi mu o jedzenie ;)potrzebuje napewno wysc na dwor ale ludzia i domu tez mu trzeba .poznał komfortu podusi i pelnej michy i zaprzedaje swoja dzika nature w koncu lata swoje ma bardzo duzo lezy poleguje juz go nie nosi tyle jak zapewne kiedys. Quote
rytka Posted May 1, 2012 Posted May 1, 2012 (edited) ona niebezpieczna on nieobliczalny razem zupelnie niegrozni;) klopoty jednak to jego specjalnosc mozna dac taki tytuł oglosznia...wrocil po nocce z takim okiem .wczoraj mu łzawilo a dzis tak wyglada bez weta sie nie obejdzie. KB sie nie martw nie wydlubie mu oka zeby poszedł do adopcji;)jutro pojde do weta. normalnie jest mu dobrze u mnie naprawde . Edited May 1, 2012 by rytka Quote
wapiszon Posted May 1, 2012 Posted May 1, 2012 Mam pytanie do kocich ekspertów. Wczoraj zaadoptowaliśmy czteroletniego kota. Bazyl jest bardzo proludzki , ale nasza 8 letnia kotka prycha na niego i go atakuje.Przedtem była z Garfieldem, który miesiąc temu odszedł za TM. Miał 18 lat. Bazyl nie broni się, tylko chowa w kąt. Co zrobić, aby koty się zaakceptowały ? Quote
KateBono Posted May 1, 2012 Posted May 1, 2012 Trzeba przeczekać - tydzień lub dwa, może do miesiąca. Rezydenty nie takie numery robiły.Nie każde są zadowolone z nowego członka stada. Dogadają się ale ingerowć jak dojdzie do "ostrej walki"i.Nie muszą się kochać - w najgoryszym przypadku będa się tolerowac. Rezydenty ciezko przeżywaja"dokocenie".Im bardziej rozpieszczony rezydent tym wieksze fochy i dłuzej może trwać. Nasza Petronela jak przychodzi do nas jekis kociak to "stara małpa" znaczy sobie kuchnię, łazienkę i korytarz - leje gdzie popadnie a na nowego przybysza prycha. Quote
rytka Posted May 1, 2012 Posted May 1, 2012 to moja Lulka musi byc potwonie niedopieszczona bo jej wisi ile kotow czy psów sprowadzam do domu . mi tez sie wydaje ,ze czasu i sie dogadaja. Quote
rytka Posted May 2, 2012 Posted May 2, 2012 Miszczu Madryt był u weta grzeczny jak baranek dał sie obadac,zakroplic oko, zapodac se zastrzyki itd. wet podejzewa chlamydie .uszkodzenia oka nie widac mechanicznego a obrzek duzy.pozatym jest osowialy (lezy stale, nie chce na dwór) i zaczął mi dzic kichac .pewnie stres zw.z walkami z kocurami,zmiana miejsca i spadek odpornosci nastapił. teraz lezy sobie na parapecie na sloneczku ani mysli na dwor moze jak wyzdrowije bedzie inny;) Quote
KateBono Posted May 6, 2012 Posted May 6, 2012 Nowe wiadomości od Kacperka: " Witam Pani Kasiu, dawno nie nie pisałem, ale korzystając z dłuuuugiego weekendu postanowiłem to nadrobić. W załączniku wysyłam kilka zdjęć Kacperka w jego ulubionej pozycji, czyli na śpiąco :) Kociaki przepadają za sobą, nie myślałem że aż tak się polubią. Nóżka Kacperka już całkowicie zdrowa, sam wskakuje na parapety, ale jeszcze zostały mu stare przyzwyczajenia i czasami wciągania się przednimi łapkami. Ogólnie radzi sobie bardzo dobrze, jak ktoś nie wie że miał operowaną nóżkę to nawet nie zauważy że coś z nią jest nie tak. Ostatnie ciepłe dni rozleniwiły go strasznie chyba nie przepada za wysoką temperaturą, dzień zaczyna od miski a potem spanie, spanie, spanie.... miska, spanie, spanie..... w nocy za to nadrabia :) straszny z niego słodziak i pieszczoch poza tym. Przeglądałem ostatnie posty na forum, aż ciężko uwierzyć jakie rzeczy ludzie potrafią zrobić ze zwierzętami, kot na łańcuchu albo potraktowany widłami - bestialstwo, powinni właścicielom zrobić to samo!!! Podziwiam to co Pani robi dla tych biednych zwierzaczków i życzę wytrwałości. Naprawdę brakuje na świecie takich ludzi jak Pani. Pozdrawiam Tomasz " Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.