What May NN Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 a jakbyś z parówą czekała kilka kroków od budy, odwrócona bokiem do Morii to ona wyjdzie?? bo sobie tak myśle, że jeśli dostaje smaki w budzie to wzmacnia sobie - buda=nagroda, to tu posiedze jeszcze trochę! myslę głośna i zastanawiam się - co sądzicie? fakt, że nowe miejsce itp. ale się nam dziewczyna trochę cofnęła.. dobrze, że masz tyle cierpliwości Mordka :-) oby Tobie jej nie zabrakło! Quote
Ajula Posted February 17, 2012 Author Posted February 17, 2012 myślę, że Aneta ma rację, Moria powinna wyjść, jeśli chce coś dostać wyjście z budy = nagródka Quote
Mordka Posted February 19, 2012 Posted February 19, 2012 Też kombinowałam, że ona w tej budzie ma już wszystko - i żarełko i pieszczoty;) Wczoraj nie pisałam bo na prawdę NIC się nie działo. Byłam w pewnej odległości od budy ale najwyraźniej Morka miała gorszy dzień (może przez pogodę?). Za to dzisiaj... ^^ skakałam z radości (oczywiście nie przy Małej):D Tak jak wczoraj zrobiłam ścieżkę z parówek od budy do drugiego końca kojca, w którym przycupnęłam. Morka ani myślała wyjśc. No to wzięłam ją podstępem... Zazwyczaj gdy wychodziłam z kojca i oddalałam się trochę, Mała wchodziła. Furtka kojca wydaje charakterystyczny dźwięk przy zamykaniu, więc zamknęłam kojec i siedziałam cicho na swoim miejscu. Morka wyszła i zajęta zjadaniem parówek zauważyła mnie dopiero po chwili. Zastygła w bezruchu (ja też i nawet na nią nie patrzyłam, żeby nie uciekła:D) a Mała jak gdyby nigdy nic zaczęła obwąchiwać cały kojec. Oczywiście niepewnie, czujnie. Podchodziła do mnie, obwąchiwała, jadła z ręki. Wyglądało to tak, jakby wcześnie bała się obejrzeć cały kojec i wychylała się tylko kawałeczek przed budę aby zjeśc i się załatwić. Stało się nieszczęście, bo skończył mi się łapówki;) Wróciłam się do domu po więcej i uznałam, że warto by było wziąc ze sobą smycz (i aparat:P). Tak w razie czego:) Wróciłam, znowy ścieżka z kiełbasek, Maleńka podekscytowana ale nadal ostrożna. Dała się pogłaskac (wytarmosic!) i wyraźnie lgnęła do wyjścia. No to zapięłam smycz (moment zapinania był też bardzo strachogenny) a po zapięciu - inny pies! :D Mordka wystrzeliła z kojca, kita do góry jęzor na zewnątrz i biegała jak szalona :D Nie wiem jak się czują mamy, gdy ich dzieci wygrywają konkursy ale pewnie właśnie tak się teraz czuję :D Quote
Mordka Posted February 19, 2012 Posted February 19, 2012 I jeszcze jedno z ostatniej chwili: był szczek! Na kota! Z budy... I to ja kota przegoniłam, więc to mógł być szczek na mnie:D Ale przynajmniej mam pewność, że umie;) Quote
What May NN Posted February 19, 2012 Posted February 19, 2012 rewelacja :-) bardzo sie cieszę :-) może warto więc przychodzić ze smyczą - w końcu w hotelu nauczyła się, że smycz = spacer, bo michał wyprowadzał małą tylko na smyczy z kojca! ale fajnie... Quote
Mordka Posted February 20, 2012 Posted February 20, 2012 Jest nieźle;) Dzisiaj po południu panowie piloci F-16 przeszkodzili nam w trakcie wychodzenia i w efekcie z Morką pobawiłyśmy się dopiero ok 19.00. Po zjedzonej kolacji małej załączył się szczeniak:D Wybiegała z budy, obskakiwała mnie i wbiegała z powrotem z głośnym hukiem o ścianki, po czym wybiegała i tak kilka razy:D Pobiegałyśmy po podwórku i tyle;) Quote
Mordka Posted February 24, 2012 Posted February 24, 2012 Gdybym sama tego nie widziała, nie uwierzyłabym;) [video=youtube;2sg4p0wtc_k]http://www.youtube.com/watch?v=2sg4p0wtc_k[/video] Najfajniejsze jest, że to nie był jeden taki moment, tylko dobre pół godziny szalała z małymi przerwami na ciekawskie węszenie;) A jak kota pogoniła!:D Stanęła dęba (przekomicznie) i ruszyła za nim ile sił w łapach:) Nadal są niewielkie problemy z wyjściem z budy, namówieniem żeby pobiegała. Ale jak już wyjdzie - co dzieje się dalej pokazuje filmik;) Quote
Ajula Posted February 24, 2012 Author Posted February 24, 2012 cudownie, aż się wierzyć nie chce, że to nasza strachliwa Moria :D gratulacje Mordka, widać, że cierpliwość to podstawa super, że Moria jest u Ciebie :) Quote
Boogie Posted February 24, 2012 Posted February 24, 2012 Aż przyjemnie tu zajrzeć. Dobrze Morka trafiła! Quote
Ajula Posted February 25, 2012 Author Posted February 25, 2012 jkp - Tobie też się należą podziękowania, bo to Ty wypatrzyłaś Morię na Morasku i wszczęłaś alarm, gdyby nie Ty, kto wie, co by się z tą biedulką stało..... Quote
Mordka Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 Oj jak miło;D @jkp - nie wiedziałam! Dzięki bystremu oku mamy tyle szczęścia w domu:) Dziękuję za to! Dziś szaleńcze biegi zostały przerwane przez strasznego sąsiada na drabinie (też się go wystraszyłam:D). Ale to jeszcze nie koniec na dziś;) Quote
jkp Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 Ano rzeczywiście Moria spotkała mnie ( i moje suki ) na spacerze ( znaczy naszym spAcerze , bo ona raczej nie spacerowała tylko usiłowała przeżyć) Ale ,pewnie słusznie , nie obdarzyła mnie zaufaniem i złapać się nie pozwoliła. Potem juŻ wszystko zrobili inni. Czyli ja zrobiłam to co wszyscy potrafią :diabloti:( i lubią najbardziej ) podniosłam wrzask LUDZIE TRZEBA COS ZROBIĆ BO SIE PSU KRZYWDA DZIEJE:mad: i to by było na tyle :angryy: Quote
sharka Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 (edited) Pozdrawiam mordkę :) Edited February 25, 2012 by sharka Quote
Ajula Posted February 25, 2012 Author Posted February 25, 2012 w sprawę Morii było zaangażowanych wiele osób :) i każdy ma wielkie zasługi, to była praca zbiorowa - Asia jkp - podniosła alarm, że natychmiast trzeba ją łapać, bo ona dzika i w ciąży, zaraz pójdzie w las, urodzi w norze i będą dzikie szczeniaki - nasza ekipa poszukiwawcza (WMNN, Boogi, kmk, Skarpetka, ja, jkp też jej szukała) - wydeptaliśmy kilometry przeczesując zarośla i las na Morasku, finalna akcja łapania była zaiste godna sfilmowania :D - panowie ochroniarze z kampusu i dozorcy - którzy rozglądali się także za tą dzikuską - studenci z kampusu, którzy ją dokarmiali - studenci (Darek, Dorota, Kasia, Bartek i inni) - wygospodarowali dla Morki i jej dzieci miejsce u siebie i pomagali się nimi zajmować - tata WMNN - błyskawicznie przysłał do Poznania specjalny transport z materiałami potrzebnymi do zbudowania kojca dla mamuśki i jej dzieci - nasza super-szefowa Supergoga - wkurzona na nas z pewnego powodu, nie odmówiła pomocy Morii i jej dzieciakom, finansując z kasy Fundacji całą gromadkę, a potem wielomiesięczny pobyt suni w hotelu (a wydatki były ogromne) - Michał z hotelu - Moria u niego miała spokój i we własnym niewymuszonym tempie uczyła się, że człowiek nie jest taki straszny - osoby nie biorące udziału osobiście, ale dzielnie wspierające nas duchowo i na wątku - i ostatnie ogniowo - Paulina, która dała Morii dom i cierpliwie, z miłością stara się zapewnić jej dobre życie :) mam nadzieję, że wymieniłam wszystkich - jeśli kogoś pominęłam, to proszę się upomnieć! my tego nie robimy zazwyczaj.... tzn. nie wymieniamy po kolei co-kto-zrobił, nie potrzebujemy podziękowań.... ale tak jakoś dziś sobie pomyślałam: ile osób pracowało nad tym, żeby biedna dzika sunia miała nie musiała się błąkać sama po tym świecie.... głodna, przestraszona.... a jeszcze te szczeniaki..... warto było! prawda? Quote
snuszak Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 brawo!!!! tyle osób i tyle wzruszeń, że morka ma wreszcie dom :) Quote
kmk Posted February 26, 2012 Posted February 26, 2012 [quote name='Ajula'] warto było! prawda?[/QUOTE] Warto było! Wystarczy spojrzeć na jej galopady :) Quote
Mordka Posted February 26, 2012 Posted February 26, 2012 Ile osób! W takich momentach odzyskuje się wiarę w ludzi;) I mimo, że nie potrzebujemy podziękowań.... to naprawdę dziękuję! :p sharka Pozdrawiam mordkę :smile:Przekazałam;) Dzisiaj Morka miała przez większość dnia kojec otwarty, odkryła, że faktycznie można wychodzić, kiedy nikogo w pobliżu nie ma:D Poza tym (już nie zaskoczę:P): Jedno z niewielu zdjęć, na których Mała faktycznie jest. Większość przedstawiała tylko ogon albo trawę:P Dziś próbowałyśmy wejść do samochodu. Wyglądało to tak, że kangurek skakał dookoła, wskakiwał przednimi łapami na fotel i znowu skakał dookoła:D Zanim odwiedzimy weterynarza chciałabym z nią pojechać na niegroźny spacerek, żeby nie było, że samochód = weterynarz. O dziwo na dźwięk silnika nie reaguje strachliwie (a dźwięk konkretny z Fiata 126p :D) - tak jak Michał mówił, dźwięki ją nadto nie ruszają. warto było! prawda? Oczywiście, że tak!:D Quote
Mordka Posted March 1, 2012 Posted March 1, 2012 Nowości jak na razie brak. Tyle tylko, że Mała jest coraz bardziej pewna siebie (sąsiedzi na drabinach nie są już tak straszni;) ). I wiemy też, że Morka lubi się tarzać w rzeczach o ciekawej fakturze i zapachu. Np. dziś znalazła kocią kupkę... Nie będę się wdawać w szczegóły, ale na szczęście 'wyperfumowała' sobie tylko niewielki kawałek sierści :D Quote
Mordka Posted March 3, 2012 Posted March 3, 2012 Zdjęcia? Ok;) Ciężko jest jakieś zrobic - jest naprawdę szybka:D Żaba:P Dziś byłyśmy na spacerku poza granicami ogródka. Było całkiem nieźle;) Tyle się działo: psy szczekały, jakieś samochody przejechały i mimo lekkiego spięcia, kita ani razu nie weszła między nogi;) Kolejna historyjka z dzisiaj: Morka nie za dobrze dogaduje się z psem sąsiada (tzn ona wyraźnie świetnie się bawi prowokując go - chociaż ten psiak też nie jest bez iny:P). Mała dostała dzisiaj raciczkę do gryzienia. Ten mała Bulwa wzięła tą nogę, położyła się 2-3 metry od płotu i na oczach śliniącego się psa sąsiada za płotem zaczęła to wcinać:D Złośliwiec jeden:eviltong: Poza tym ona jest tak kochanaaaa... Nie mam w zwyczaju rozpływać się nad słodkością istot, no ale....:D Quote
sharka Posted March 3, 2012 Posted March 3, 2012 Pańcia kupiona z butami ;) A pychol mordki uśmiechnięty od ucha do ucha :) Quote
Boogie Posted March 4, 2012 Posted March 4, 2012 No musiała sie pochwalić takim smacznym prezentem. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.