sacred PIRANHA Posted April 30, 2011 Posted April 30, 2011 [quote name='evel']Żeby przewietrzyć atmosferkę na wątku, chciałam napisać, że się chyba zakochałam w pudlach :oops: Mały jest obłędny. Szybko się uczy, bardzo szybko [/QUOTE] witaj w klubie!!!!!! to co kupujemy sobie dupla? wiesz ze w Lublinie jest hodowla czarnych królewskich?:-) zresztą właścicielka hodowli to znajoma Energy hihi Quote
MaDi Posted April 30, 2011 Posted April 30, 2011 [quote name='sacred PIRANHA']witaj w klubie!!!!!! to co kupujemy sobie dupla? wiesz ze w Lublinie jest hodowla czarnych królewskich?:-) zresztą właścicielka hodowli to znajoma Energy hihi[/QUOTE] Już to widzę jak szop tarmosi pudla:sg168: Quote
sacred PIRANHA Posted April 30, 2011 Posted April 30, 2011 [quote name='MaDi']Już to widzę jak szop tarmosi pudla:sg168:[/QUOTE] jaki szop?:-) Quote
evel Posted April 30, 2011 Posted April 30, 2011 Zuzoszop. Nie tarmosiła, do kontaktu cielesnego nie doszło :eviltong: No, może raz jak mi pudel przebiegł po suce a ta mu trzasnęła :evil_lol: Quote
LadyS Posted May 1, 2011 Author Posted May 1, 2011 Momentami mam wrażenie, ze dostałam innego psa, niż ten, o którym wszyscy piszą, że się tak strasznie boi ;) Dziś rano Morel zafundował mi pobudkę za potrzebą - w ogóle nie załatwia się w domu. Uszy już ładniejsze, czystsze, mniej zaczerwienione i mniej gorące. Dziś po raz drugi podniósł nogę do sikania :lol: Dwa filmiki pieska z traumą, bojącego się wszystkiego w domu: [video=youtube;vCYXYaEcNGs]http://www.youtube.com/watch?v=vCYXYaEcNGs[/video] [video=youtube;6bibeV4BT08]http://www.youtube.com/watch?v=6bibeV4BT08[/video] Quote
ania z poznania Posted May 1, 2011 Posted May 1, 2011 [QUOTE] chciałam napisać, że się chyba zakochałam w pudlach :oops: [B]Dopiero teraz :razz:??[/B] Mały jest obłędny. Szybko się uczy, bardzo szybko nadrabia braki w socjalizacji [B]Bo to pudel :evil_lol:[/B][/QUOTE] [URL]https://lh3.googleusercontent.com/__PzL0RsYOIA/TbvlVtlpHpI/AAAAAAAAES8/k-YfUAY3gkg/P4290020.JPG[/URL] Jakie cudeńko :)! Cioteczki, na tym zdjęciu widać, że Morel ma podwójny kieł, mleczny i stały, możecie zapytać weta czy nie trzeba usunąć? Moja toyka też nie chciała mleczaka zgubić i miała usuwanego, trzeba to zrobić żeby stały mógł "wskoczyć" na swoje miejsce. Quote
LadyS Posted May 1, 2011 Author Posted May 1, 2011 [quote name='ania z poznania'][URL]https://lh3.googleusercontent.com/__PzL0RsYOIA/TbvlVtlpHpI/AAAAAAAAES8/k-YfUAY3gkg/P4290020.JPG[/URL] Jakie cudeńko :)! Cioteczki, na tym zdjęciu widać, że Morel ma podwójny kieł, mleczny i stały, możecie zapytać weta czy nie trzeba usunąć? Moja toyka też nie chciała mleczaka zgubić i miała usuwanego, trzeba to zrobić żeby stały mógł "wskoczyć" na swoje miejsce.[/QUOTE] Pytaliśmy - wet powiedział, że można z tym jeszcze poczekać, a że dupel i tak będzie kastrowany, to przy okazji zabiegu - jeśli kieł nie wypadnie - można będzie go usunąć. Quote
LadyS Posted May 1, 2011 Author Posted May 1, 2011 Jutro jedziemy z duplem po południu do fryzjera na Czuby ;) Quote
LadyS Posted May 1, 2011 Author Posted May 1, 2011 Wróciliśmy ze spaceru z Morelem - już wiem, czemu nie chcę mieć nigdy jasnego psa... Quote
LadyS Posted May 1, 2011 Author Posted May 1, 2011 [quote name='evel']Haha, też u Was pada? :evil_lol:[/QUOTE] No niestety ;) Dupel się rozbestwił na tej Twojej taśmie i teraz chce biegać - muszę mu gdzieś kupić podobną ;) Quote
Żunia Posted May 1, 2011 Posted May 1, 2011 Co tam dupel. Ja to dopiero mam powierzchnię do mycia- Lorik uwielbia błotne kąpiele ( każda kałuża, to miejsce godne położenia się i przewrócenia na plecki ). Quote
Żunia Posted May 1, 2011 Posted May 1, 2011 Wiem, że temat jest zakończony, ale nie mogę zdzierżyć z ciekawości: - dlaczego Morel został dowieziony ze znacznym opóżnieniem. Wiadomo było. że osoba mająca go transportować jedzie na b. smutną uroczystość i nie może się spóżnić. -dlaczego psiak nie miał obróżki ( szelek ) smyczy. Normalne jest, że przy tak długiej podróży, trzeba na trasie wysikać i napoić psa ( miseczki też nie było ). -dlaczego Morel nie miał książeczki zdrowia. Normalne jest, że nowy DS ( DT ) pierwsze kroki kieruje do weta. Z czym miały iść dziewczyny? Z dobrym słowem i ładnymi oczami ? Nie mnie kogokolwiek krytykować i nie odbierajcie moich słów jako zarzutów .Wplątałam w ten kłopotliwy transport koleżankę, która jechała do Włodawy z prochami niedawno zmarłej Matki. Nie chciałam przyczyniać jej dodatkowych kłopotów, a tu...... opóżnienie transportu, pies bez obróżki, miseczki, kocyka, książeczki. Czuję się w stosunku do niej bardzo głupio, wstydzę się , że wpakowałam ją w tak mało komfortową sytuację.Nie wiem, czy kiedykolwiek zdołam ją przeprosić za zafundowanie takich atrakcji. Quote
Asior Posted May 1, 2011 Posted May 1, 2011 nic mi o opóźnieniu w transporcie nie wiadomo, ja przekazałam dzień wcześniej namiary na osobę wiozącą do DT... Chciałam przypomnieć, DT jest w Bochni, a ja w Krakowie, NIE MIAŁAM JAK PRZEKAZAĆ smyczy do DT, jeśli miała bym informacje o tym, że brak jest smyczy czy obroży dla psa, pewnie poprosiła bym Klaudie, żeby pożyczyła jakiejś swojej, przecież wróciło by to do krakowa za najdalej dwa dni... książeczki nie było z powodów przeze mnie opisanych kilkanaście postów wyżej, myślałam, ze jest to dość zrozumiałe... w końcu pisałam jasno i wyraźnie... to był awaryjny DT, ja byłam kilkadziesiąt km od niego nie byłam w stanie ani podwieźć ich do weta, ani dać kasy na to... to trwało jakieś 5 dni... nie planowałam tydzień czy dwa wzięcia tego psa. dostałam telefon i kilka minut na decyzje.. byłam wtedy na L4, chora jak jasna cholera, nie bardzo miałam jakiekolwiek pole do popisu.. no ale trzeba zlinczować.. zniszczyć, macie rację, więcej już nie będę nawet próbowała myśleć o ratunku dla takiego psa... choć raczej nie, ratować uratuje, ale nie poproszę nikogo z dogo o pomoc, i mam nadzieje, ze ja również nie będę już proszona o nią.... koniec tyle mam do powiedzenia... Quote
LadyS Posted May 1, 2011 Author Posted May 1, 2011 Asior, weź nie rób z siebie ofiary, ja też byłam chora, jak pies do mnie przyjechał, na antybiotyku i środkach przeciwgorączkowych. Skoro nie Ty wiozłaś, to po co się odnosisz? Quote
Asior Posted May 1, 2011 Posted May 1, 2011 lady, wszystko co złe związane z uratowaniem tego pudla jest do mnie.. nie robię z siebie ofiary, nie znasz zupełnie mojej sytuacji, więc nie wiesz jak było mi ciężko znaleźć mu miejsce i pilotować to w miarę. Naprawdę żałuję że zdecydowałam sie na to, ze mały pojechał do lublina..chciałam dobrze, miałam pełne zaufanie do Piranhi , myślałam, że dogomaniaczka zrozumie sytuację... rzeczywiście lepiej jak by był poczekał u Nanhoo w krakowie na adopcje, tak jak ugadał się DT z Nanhoo...na miejscu wysłała bym ich do weta, zaszczepiła, wykastrowała, a tak, .. no cóż.. wszystko nie tak.... Żunia, podaj mi nr do tej Pani co wiozła Igorka, (miałam gdzieś w esie)przeproszę ją, wezmę wszystko na siebie, powiem, że wzięłam na siebie więcej niż mogłam zdziałać... Quote
LadyS Posted May 1, 2011 Author Posted May 1, 2011 [quote name='Asior']lady, wszystko co złe związane z uratowaniem tego pudla jest do mnie.. nie robię z siebie ofiary, nie znasz zupełnie mojej sytuacji, więc nie wiesz jak było mi ciężko znaleźć mu miejsce i pilotować to w miarę. Naprawdę żałuję że zdecydowałam sie na to, ze mały pojechał do lublina..chciałam dobrze, miałam pełne zaufanie do Piranhi , myślałam, że dogomaniaczka zrozumie sytuację... rzeczywiście lepiej jak by był poczekał u Nanhoo w krakowie na adopcje, tak jak ugadał się DT z Nanhoo...na miejscu wysłała bym ich do weta, zaszczepiła, wykastrowała, a tak, .. no cóż.. wszystko nie tak.... Żunia, podaj mi nr do tej Pani co wiozła Igorka, (miałam gdzieś w esie)przeproszę ją, wezmę wszystko na siebie, powiem, że wzięłam na siebie więcej niż mogłam zdziałać...[/QUOTE] Zawsze mnie zastanawiałam, jak to jest, ze ludzie, którzy nie czują się za coś odpowiedzialni, jednak biorą na siebie odpowiedzialność. Czy to działa na zasadzie "uderz w stół?". Mnie cieszy, ze ten pies tutaj przyjechał po tym, jak przeczytałam posta Nanhoo, której w życiu nie widziałam na dogo, nie miałam z nią styczności ani nic - a ona wywaliła z takimi tekstami na dzień dobry. Swoją drogą, pies na imię Igor nie reaguje wcale ani nie reagował od początku, podobnie jak nie boi się wszystkiego - moze to inny pies przyjechał, nie wiem. Całe szczęście, tutaj jest bezpieczny, ma się dobrze - o to nam wszystkim chodziło, więc może skończmy te dywagacje albo przenieśmy je na PW. Quote
Asior Posted May 1, 2011 Posted May 1, 2011 no ja już skończyłam wczoraj, jednak Żunia znów zaczęła zarzuty... Quote
LadyS Posted May 1, 2011 Author Posted May 1, 2011 [quote name='Asior']no ja już skończyłam wczoraj, jednak Żunia znów zaczęła zarzuty...[/QUOTE] A ja przeczytałam, ze to są pytania, nie zarzuty. No cóż, widać czytać też już nie umiem. Quote
Asior Posted May 1, 2011 Posted May 1, 2011 spoko, spoko, pewnie znowu moja wina, że sieję zamęt ;) Już mi to naprawdę zaczyna wszystko wisieć.. wszystkie te zarzuty, czy pytania jak twierdzisz... Quote
LadyS Posted May 1, 2011 Author Posted May 1, 2011 [quote name='Asior']spoko, spoko, pewnie znowu moja wina, że sieję zamęt ;) Już mi to naprawdę zaczyna wszystko wisieć.. wszystkie te zarzuty, czy pytania jak twierdzisz...[/QUOTE] Wystarczy od początku pisać wszystko jasno. Pomijając ten temat, dupel właśnie zapadł w sen, przewracając się z boku na bok ;) Zobaczymy, czy będzie chciał pomagać w robieniu makaronu ;) Quote
Żunia Posted May 1, 2011 Posted May 1, 2011 Ja załatwiałam ten transport i ja się będę kajała- nic nie da niepokojenie Jej teraz kilkoma telefonami. Nie masz co się obrażać i zarzekać, że ....już nigdy..... . Też nie bardzo wyszłam na tym transporcie, ale to wcale nie przeszkodziło mi w organizowaniu przewozu dla cane corso w okolicach Wawy. Tak to już jest- czegoś nie dopilnujemy, komuś zaufamy, ktoś nawali , a my dostajemy w dolną część pleców. Ale chęć pomocy psom jest silniejsza niż animozje, urażona duma, czy chwilowe zniechęcenie. Zarówno tu, jak i na molosach ( i w paru innych miejscach )bywam gościnnie , wtedy gdy w jakiś sposób mogę pomóc, bo ja w zasadzie, to goldenomaniaczka jestem. Pozdrawiam. Quote
Asior Posted May 1, 2011 Posted May 1, 2011 lady, ale przecież na pudlach od poczatku pisałam,z ę pies ma chore uszy :( co więcej mogłam napisać.. nie przypuszczałam,z e tak szybko znajdziemy chętną osobę na DT :( Wszystko na spokojnie miało się odbyć w Krakowie.. sczepienia, kastracja.. Żunia, po kilku takich jazdach, naprawdę odechciewa się człowiekowi wszystkiego :( człowiek wypruwa sobie flaki, zeby ratować psiaki,a dostaje tylko po tyłku... Nie oddała bym do OBCEGO domu psa bez szczepień, leczenia i kastracji, ale uważałam,z ę dom dogomaniacki zrozumie nagłość sytuacji.... czasem ratujemy psy, nie zastanawiając się co bedzie dalej, co innego planować ratować psa a co innego mieć na to kilka minut.. Wraz z nim przyjechał York, wszystko miałam zaplanowane, operację, i opiekę nad nim.. York miał jechać do Klaudii, poczekać tam na planowany zabieg, jemu groziło uśpienie.. o nim wiedziałam i planowałam dla niego ratunek, pudel "wyszedł w praniu"... co miałam zrobić?? zostawić go bo nie mam na szczepienia dla niego i na leczenie??? Przecież nie mogłam tego zrobić :( Quote
evel Posted May 1, 2011 Posted May 1, 2011 Dziewczyny, dajcie już spokój. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, sprawa zakończyła się mimo wszystko dobrze, pies jest w DT, jest leczony, socjalizowany, wszystko jest OK. Wiem, że takie sytuacje wkurzają, często sama miewam podobnie - szwankuje komunikacja, ale jesteśmy tylko ludźmi, mamy prawo do błędów. Proponowałabym skupić się na psie... I kurde, jak dla mnie to do niego pasuje imię Tolek, mówcie co chcecie :evil_lol: Quote
sacred PIRANHA Posted May 1, 2011 Posted May 1, 2011 [quote name='Żunia'] Ale chęć pomocy psom jest silniejsza niż animozje, urażona duma, czy chwilowe zniechęcenie.[/QUOTE] wycytowałam co najważniejsze:roll: każda z nas dogomaniaczke wie, że dogomania czasami daje popalić, daje w kość i sie odechciewa...zdarza się to nawet dość często powiedziałabym... ale po raz koljeny proszę, damy już sobie spokój z dyskutowaniem na tym wątku kto co powinien zrobić inaczej, wyciągnijmy każdy dla siebie własne wnioski na przyszłośc i po sprawie... Asior przykro mi,że żałujesz ze mi zaufałaś...ja żałuje że nie udało mi się do Ciebie dodzwonić, bo pewnie wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej teraz...tylko jaki sens ma teraz dyskutowanie o tym? Psiak jest w bezpiecznym miejscu, ma się świetnie i trafi do dobrego DS - to był główny cel nas wszystkich i tego sie trzymajmy a nie naszych wzajemnych żali. Tak naprawde to czepiając się siebie nawzajem sami sobie utrudniamy istnienie i działanie w społeczności psich sympatyków, w życiu naprawde są ważniejsze rzeczy niż pretensje, fochy, żale itd tylko przekonujemy się o tym zwykle zbyt późno...ja nie zamierzam się spóźnić... Nie mam zamiaru rozstrząsać się nad tym tematem po raz kolejny i kolejny, o to samo proszę was wszystkich. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.