Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='a_niusia']100% wlascicieli psow, ktorzy "szkola metoda pozytywna" tzn chodza na zajecia grupowe prodwadzone przez treserow ta metoda, maja nieodwolywalne, niewychowane zwierzeta, ktorym nie umieja wytlumaczyc, ze nie wolno skakac na wszystko, co sie rusza, bo moga zarobic kopa lub miec wygryziony kawal poslada.

a jesli juz maja jakas metode przywolania psa, to jest to machanie psu workiem zarcia. pies poschodzi, zzera i jesli wlascicielowi uda sie go w tym czasie zlabac, to git. jesli nie to pies z zarciem w pysku spieprza dalej.

Aniusia, masz jakiś uraz, kobieto? Bo to, co piszesz z całym przekonaniem (100% właścicieli, bla bla) to jakieś wierutne bzdury.

[quote name='a_niusia']wolasz szczenie, wiesz, ze przyjdzie, to gwizdzesz.

przylazi, to sie cieszysz, jakby bylo super bohaterem.


szczeniak, z ktorym od poczatku sioe pracuje, z ktorym wyrabia sie wiez przychodzi zawsze.

To super świetnie, ale nie wszyscy mają to szczęście pracować ze szczeniakiem :p Niektórzy dostają pod opiekę psa po przejściach, z wyrobionymi nawykami. Ciekawe, czy z takim psem też byś sobie dała radę bez pomocy w postaci żarcia, zabawek, oraz akcesoriów pomocniczych typu linka czy nawet (o zgrozo) dławik czy kolce. Szczerze wątpię... ;)

To, o czym piszesz nie świadczy o nieskuteczności metod opierających się na nagradzaniu (tak to ujmijmy) tylko o nieudolności właścicieli.

Żeby nie było - nie zwykłam tylko ciumkać i futrować żarciem swojego psa (czy też innych psów), ale nie ukrywam, że właśnie zbudowanie więzi z psem przy użyciu jedzenia, zabawek, czasem nawet klikera bardzo mi pomogło w dotarciu do mojego psa, dla którego życiowym celem były samodzielne wolne spacery, skoro ktoś już ją raczył wyjąć ze schroniska po paru latach kiblowania tamże. I jak mam na psa wrzasnąć to wrzasnę, jak się za bardzo rozhasa i np. biegnie wtłuc innemu psu, jak mam mu wygłosić orędzie w krótkich żołnierskich słowach to też nie mam oporów, ba, zdarzyło się, że suka leciała do łazienki ruchem przyspieszonym w pewnej sytuacji. Jak widzisz nie popieram zatem bezstresowego wychowania psów, bo to rzeczywiście jest niezbyt inteligentne podejście do zwierząt, zwłaszcza psa, który potrafi mieć swoje zdanie na dany temat. A tak btw, łańcucha używać nie mogę, bo suka jest nauczona, że łańcuszki to najwspanialsza rzecz na świecie - ze względu na OBI i na to, że muszę mieć czym miotać przed (a czasem i w) podbiegaczy, żeby nie stresować swojego psa :razz:

  • Replies 259
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ladySwallow napisał(a):
Jeśli tak uważasz, to na pewno dysponujesz jakimś potwierdzonym źródłem swojej wiedzy, np. badaniami - nie mówiłabyś tak pewnie przecież, gdybyś nie miała stuprocentowej pewności ;) Chętnie poczytam takie badania.



nie badania, raczej obserwacje wlasne.


na pewno jak dzis wyjde z mloda i znow przyczepi sie do nas bokser, ktorego pani bedzie nad nim skakac i wrzeszczec "uwaga", bo tak uczyli w przedszkolu oraz machac mu kielbasa pod nosem, zeby na nia te uwage zwrocil, to zaburzy sie moja pewnosc tego, co mowie:))))

Posted

[quote name='evel']Aniusia, masz jakiś uraz, kobieto? Bo to, co piszesz z całym przekonaniem (100% właścicieli, bla bla) to jakieś wierutne bzdury.



To super świetnie, ale nie wszyscy mają to szczęście pracować ze szczeniakiem :p Niektórzy dostają pod opiekę psa po przejściach, z wyrobionymi nawykami. Ciekawe, czy z takim psem też byś sobie dała radę bez pomocy w postaci żarcia, zabawek, oraz akcesoriów pomocniczych typu linka czy nawet (o zgrozo) dławik czy kolce. Szczerze wątpię... ;)

To, o czym piszesz nie świadczy o nieskuteczności metod opierających się na nagradzaniu (tak to ujmijmy) tylko o nieudolności właścicieli.

Żeby nie było - nie zwykłam tylko ciumkać i futrować żarciem swojego psa (czy też innych psów), ale nie ukrywam, że właśnie zbudowanie więzi z psem przy użyciu jedzenia, zabawek, czasem nawet klikera bardzo mi pomogło w dotarciu do mojego psa, dla którego życiowym celem były samodzielne wolne spacery, skoro ktoś już ją raczył wyjąć ze schroniska po paru latach kiblowania tamże. I jak mam na psa wrzasnąć to wrzasnę, jak się za bardzo rozhasa i np. biegnie wtłuc innemu psu, jak mam mu wygłosić orędzie w krótkich żołnierskich słowach to też nie mam oporów, ba, zdarzyło się, że suka leciała do łazienki ruchem przyspieszonym w pewnej sytuacji. Jak widzisz nie popieram zatem bezstresowego wychowania psów, bo to rzeczywiście jest niezbyt inteligentne podejście do zwierząt, zwłaszcza psa, który potrafi mieć swoje zdanie na dany temat. A tak btw, łańcucha używać nie mogę, bo suka jest nauczona, że łańcuszki to najwspanialsza rzecz na świecie - ze względu na OBI i na to, że muszę mieć czym miotać przed (a czasem i w) podbiegaczy, żeby nie stresować swojego psa :razz:


ja nikogo do swych metod nie przekonuje, co wiecej uwazam, ze kazdy powinien miec wlasne.

nie jestem wrogiem dlawikow, zaciskow, kolczatek czy obrozy elektrycznych.


ale sytuacja, w ktorej na szkoleniu pozytywnym pies nie chce wrocic do wlasciciela, a treserki nie wiedza, co zrobic i pada "dobra, lapiemy go" dla mnie najlepiej swiadczy o takich szkolenoach...a pies ten byl szczeniakiem, nie psem po przejsciach.

Posted

a_niusia napisał(a):
wolasz szczenie, wiesz, ze przyjdzie, to gwizdzesz.

przylazi, to sie cieszysz, jakby bylo super bohaterem.


szczeniak, z ktorym od poczatku sioe pracuje, z ktorym wyrabia sie wiez przychodzi zawsze.

Toż to przeciez metoda pozytywna. W metodzie pozytywnej nagrodą jest przysmak, zabawa, lub pochwała. Najlepioej wszystkie te rzeczy naprzemiennie. Często ludzie na początku stosują same przysmaki, bo tak jest najłatwiej. Zresztą zależy to od psa. Łakomczuch cenią sobie przysmaki, a niektóre psy zabawę.

Czyli masz 100% odwoływalnego psa, wyszkolonego metodą pozytywną, a wcześniej napisałaś, że to niemozliwe. Poczytaj sobie więcej o tej metodzie, bo mam wrażenie, że myślisz, że tu tylko o smaczki chodzi.

I proszę, nie generalizuj, bo nawet jeśli ty spotkałaś 10 kiepskich treserek, to nie znaczy, że wszystkie takie są.

Posted

a_niusia napisał(a):
codziennie na spacerach spotykam po kilka takich psow.
nie potrzebuje badan ani statystyk, jak widze owczarka niemieckiego, ktory zupelnie nieodwolywalny biegnie z warkotem na moje szczenie. potrzebuje raczec w takim przypadku porzadnego buta.

nie potrzebuje statystyk, zeby codziennie spotkac labradory, ktore kopulujac wskakuja na moja mala i chuda suke, bo wlasciciel nie umie im powiedziec, ze nie wolno.

nie potrzebuje tez ich, zeby codziennie widziec kundla spieprzajacego przez cala dlugosc laki, bo zobaczyl innego psa.

albo ludzi z grillem...zawsze warto troche kielbasy zezrec.


nie mowiac juz o takich psach, ktore skacza na moja suke, gdy ta ma kontuzje lapy i jest zapieta na smyczy, a wlasciciel skacze obok...z kabanosem, wrzeszczac "siad, uwaga!!!", bo tak go nauczyli w psiej szkolce.

codziennie spotykam mnostwo nieodwolywalnych, niewychowanych zwierzat...jestem tym faktem zaszokowana i przyznaje, ze jak taki pies do mnie podbiega, to mam ochote po lbie zdzielic.

Twoje obserwacje są niestety bardzo subiektywne i płytkie. Ciekawe czy przeprowadzasz wnikliwe analizy przebiegu wcześniejszego szkolenia psa, żeby wykryć, czy błąd polegał na nieumiejętnym szkoleniu, zaniechaniu szkolenia, braku konsekwencji w szkoleniu, czy nieskuteczności samej metody. Za mało masz informacji, żeby rzucać wyrokami, mówiąc, że zawsze, że nigdy.

Posted

kavala napisał(a):
Toż to przeciez metoda pozytywna. W metodzie pozytywnej nagrodą jest przysmak, zabawa, lub pochwała. Najlepioej wszystkie te rzeczy naprzemiennie. Często ludzie na początku stosują same przysmaki, bo tak jest najłatwiej. Zresztą zależy to od psa. Łakomczuch cenią sobie przysmaki, a niektóre psy zabawę.

Czyli masz 100% odwoływalnego psa, wyszkolonego metodą pozytywną, a wcześniej napisałaś, że to niemozliwe. Poczytaj sobie więcej o tej metodzie, bo mam wrażenie, że myślisz, że tu tylko o smaczki chodzi.

I proszę, nie generalizuj, bo nawet jeśli ty spotkałaś 10 kiepskich treserek, to nie znaczy, że wszystkie takie są.


wiedzialam, ze to napiszesz:)))

a ja sobie wyobrazasz wyrabianie wlasciwych nawykow u szczeniaka 8tyg? pogrzebaczem?


domam tylko, ze ze wszystkich szczeniat, ktore ukonczylyprzedszkole odwolywalny byl tylko moj pies. dziwne, co?

tylko moj pies nie odszczekiwal sie przy plocie-bo z idiotami nie rozmawiamy.

a tresowac to mozna pchly w cyrku.

Posted

kavala napisał(a):
Twoje obserwacje są niestety bardzo subiektywne i płytkie. Ciekawe czy przeprowadzasz wnikliwe analizy przebiegu wcześniejszego szkolenia psa, żeby wykryć, czy błąd polegał na nieumiejętnym szkoleniu, zaniechaniu szkolenia, braku konsekwencji w szkoleniu, czy nieskuteczności samej metody. Za mało masz informacji, żeby rzucać wyrokami, mówiąc, że zawsze, że nigdy.


nie za bardzo interesuje mnie blizsza znajomosc z psem, ktory stanowi zagrozenie dla mojego, skacze mi do kieszeni albo do tego, co jem lub taz wpieprza mi kielbase z grilla, sorry.

Posted

a_niusia napisał(a):
nie za bardzo interesuje mnie blizsza znajomosc z psem, ktory stanowi zagrozenie dla mojego, skacze mi do kieszeni albo do tego, co jem lub taz wpieprza mi kielbase z grilla, sorry.

Więc sama widzisz, ze skoro tak niewiele o tym psie wiesz, nie możesz o nim tak lekką ręką ferować wyroki, a tm bardziej generalizować.

Posted

a_niusia napisał(a):
wiedzialam, ze to napiszesz:)))

a ja sobie wyobrazasz wyrabianie wlasciwych nawykow u szczeniaka 8tyg? pogrzebaczem?


domam tylko, ze ze wszystkich szczeniat, ktore ukonczylyprzedszkole odwolywalny byl tylko moj pies. dziwne, co?

tylko moj pies nie odszczekiwal sie przy plocie-bo z idiotami nie rozmawiamy.

a tresowac to mozna pchly w cyrku.

Ja sobie właśnie tak wyobrażam pracę ze szczeniakami - metodami pozytywnymi, tak jak ty to robiłaś z gwizdkiem. Przecież to ty zapierałaś się, że metody pozytywne są do kitu, a twoja jest tą dobrą.
Ja zaś widziałam odwoływalne psy po psim przedszkolu. mało widocznie w życiu jeszcze widziałaś ;)
Użyłam słowa tresura, bo nawiązałam do twojej wypowiedzi, a ty go wcześniej użyłam. Szkolenie/układanie/tresura, dla mnie to najmniej ważne. Dawniej mówiło się o tresowaniu psa. Poza tym nie o nazewnictwie tu mówimy.

Posted

kavala napisał(a):
Ja sobie właśnie tak wyobrażam pracę ze szczeniakami - metodami pozytywnymi, tak jak ty to robiłaś z gwizdkiem. Przecież to ty zapierałaś się, że metody pozytywne są do kitu, a twoja jest tą dobrą.
Ja zaś widziałam odwoływalne psy po psim przedszkolu. mało widocznie w życiu jeszcze widziałaś ;)
Użyłam słowa tresura, bo nawiązałam do twojej wypowiedzi, a ty go wcześniej użyłam. Szkolenie/układanie/tresura, dla mnie to najmniej ważne. Dawniej mówiło się o tresowaniu psa. Poza tym nie o nazewnictwie tu mówimy.


smieszy mnie zawsze jak tu na dogomanii wciska sie ludziom w usta cos, czego nigdy nie powiedzieli.

i jak ciezko fanom linek, przysmaczkow i klikania przyjac do wiadomosci, ze wiez z psem nie polega na dawaniu mu zarcia...no chyba ze zalezy nam na wiezi psa z nasza kieszenia. ale pelna kieszen moze miec kazdy...

ja wiecej nie zamierzam ogladac psich przedszkoli-wystarczy mi to, co widzialam w zyciu;))))

zaden moj nastepny pies nie bedzie traktowany jak robot na cukierki.
po prostu ja juz za szkolenie grupowe metoda"naturalna" dziekuje.

zeby byc treserem wystarczy skonczyc kurs korespondencyjny.

ja jestem biologiem, dziekuje za psich treserow bez zadnych podstaw z zachowan zwierzat. ogolnie dziekuje za treserow.
nauka posluszenstwa to nie jest tresura.
a psy treserow to juz w ogole inny temat-znam jednego, ktory skacze do wszystkiego, co zaszelesci-woreczek ze smaczkami.

Posted

Ale nie mylmy dwóch rzeczy: Istnieje ogromna różnica, pomiędzy tresurą/szkoleniem psa a wychowaniem. Pozytywne wzmocnienie to świetna metoda przy tresurze, gdzie często uczymy psów rzeczy które nie są dla niego naturalne (np. siadanie leżenie czy turlanie się na zawołanie). W tym wypadku wzmacnianie określonych zachowań to bardzo dobre wyjście, jednak metoda ta często (nie mówię ze zawsze bo zależy to od indywidualnych cech psa) nie zdaje egzaminu przy wychowaniu. W naturalnym środowisku przywódca stada nie nagradza jego członków, a w przypadku niepożądanego zachowania gryzie nieposłusznego osobnika (w podobny sposób matka wychowuje swoje szczenięta, chociaż z pewnością jest bardziej czuła w stosunku do nich ;-)). Jeżeli np. mamy psa który ucieka do innych psów i wyjątkowo z jakiegoś powodu tego nie zrobi i dostanie za to smakołyk (lub inną nagrodę) najprawdopodobniej nie skojarzy faktu nagrody z tym że tam nie pobiegł. Moim zdaniem w przypadku niepożądanego zachowania wynikającego z naturalnych instynktów psa, kara (która również powinna być dostosowana do indywidualnych cech psa) jest lepszym rozwiązaniem. Istotne jest też aby pies traktował nas serio (co w bardzo dużej mierze powiązane jest z wprowadzeniem zasad i konsekwentnym ich przestrzeganiu), bo gdy pies nie postrzega nas jako swojego przewodnika cokolwiek byśmy nie robili, mamy niewielkie szanse na sukces. Muszę się zgodzić z faktem że jest bardzo dużo nieposłusznych psów. Nie wiem jak wiele z nich chodziło na tresurę, jednak rozmawiając ze znajomymi którzy zdecydowali się na szkolenie, zauważam że zdecydowana większość z nich nie jest zadowolona z efektu. Nie wynika to chyba też z tego że tresura była źle przeprowadzona (bo większość treserów jednak posiada wiedzę w jaki sposób można nauczyć psa określonych komend) ale z tego ze ludzie mylą wychowanie z tresurą (większość uważa jednak ze wytresowany pies=wychowany pies)

Posted

[quote name='a_niusia']smieszy mnie zawsze jak tu na dogomanii wciska sie ludziom w usta cos, czego nigdy nie powiedzieli.

i jak ciezko fanom linek, przysmaczkow i klikania przyjac do wiadomosci, ze wiez z psem nie polega na dawaniu mu zarcia...no chyba ze zalezy nam na wiezi psa z nasza kieszenia. ale pelna kieszen moze miec kazdy...

.....
zaden moj nastepny pies nie bedzie traktowany jak robot na cukierki.
po prostu ja juz za szkolenie grupowe metoda"naturalna" dziekuje.

......

....

a psy treserow to juz w ogole inny temat-znam jednego, ktory skacze do wszystkiego, co zaszelesci-woreczek ze smaczkami.

Na przykład czego nie powiedziałaś, a co wciskam ci w usta?
A kto tu mówi, że przysmak dany za prawidłowo wykonaną komendę na wczesnym etapie nauki ma budować więź z psem? Jeśli zaś chodzi o kliker, to jest on bardzo przydatny, psy asystenci, tak właśnie uczą się swojego fachu.
O wiele lepsze jest dawanie smaczków niż rzucanie obok psa łańcuchem.
A co do ostatniego zdania, to bez komentarza. Problem właśnie polega na tym, że znasz jednego.

Posted

[quote name='a_niusia']100% wlascicieli psow, ktorzy "szkola metoda pozytywna" tzn chodza na zajecia grupowe prodwadzone przez treserow ta metoda, maja nieodwolywalne, niewychowane zwierzeta, ktorym nie umieja wytlumaczyc, ze nie wolno skakac na wszystko, co sie rusza, bo moga zarobic kopa lub miec wygryziony kawal poslada.

a jesli juz maja jakas metode przywolania psa, to jest to machanie psu workiem zarcia. pies poschodzi, zzera i jesli wlascicielowi uda sie go w tym czasie zlabac, to git. jesli nie to pies z zarciem w pysku spieprza dalej.
wg mnie widziałaś jakąś bardzo dziwną metodę pozytywną :roll:

Widziałam mnóstwo nieodwoływalnych psów, NIGDY nie widziałam aby były uczone przywołania, przeciętny człowiek woła psa, bo myśli że pies to człowiek i wszystko doskonale rozumie...

[quote name='a_niusia']wolasz szczenie, wiesz, ze przyjdzie, to gwizdzesz.

przylazi, to sie cieszysz, jakby bylo super bohaterem.


szczeniak, z ktorym od poczatku sioe pracuje, z ktorym wyrabia sie wiez przychodzi zawsze.
To jest metoda pozytywna, której tak nie lubisz...

[quote name='kavala']
I proszę, nie generalizuj, bo nawet jeśli ty spotkałaś 10 kiepskich treserek, to nie znaczy, że wszystkie takie są.
dokładnie...

Kto tu mówi, że więź z psem polega na dawaniu smaczków? :roll:

A ja widziałam kilka :diabloti: psów należących do osób szkolących psy - odwoływalne i dobrze wychowane - czyżby dziwne? :roll:

Poza tym to nie jest tak, że jak pójdziesz na szkolenie to pies tak po prostu będzie się dobrze zachowywał, wychowanie trwa bez przerwy, nie tylko na zajęciach - także indywidualne podejście osoby do szkolenia też się liczy, to czy ta osoba coś robi z tym psem, czy tylko chodzi na zajęcia z myślą, że to wystarczy.

Posted

Mam wrażenie, że cała dyskusja wynika z niezrozumienia przez niektórych faktu, że metody pozytywne to nie tylko rozpasanie i smakołyki, a metody tradycyjne nie są równoznaczne z waleniem za każde przewinienie kolczatą i praniem po tyłku.
Ani metody pozytywne, ani bardziej tradycyjne nie będą skuteczne, kiedy ktoś nie umie się nimi właściwie posługiwać - a zgroza polskich realiow jest taka, że powiedziałabym, że WIĘKSZOŚĆ polskich szkoleniowców nie zna się w wystarczającym stopniu na tym co robi i traci głowę, kiedy ich jedna wystukana na dane zachowanie metoda na danego psa nie działa, i nie umieją improwizować kiedy pies jednak nie zachowa się po ich myśli.
Ale to nie świadczy o tym, że dana metoda jest zła -tylko właśnie o tym, że ktoś nie umie z nią skutecznie pracować = jest niedouczony.

Posted

masakra jakas:)))

tak, nienawidze metody pozytywnej, a moj pies jest w 100% odwolywalny, bo go nauczylam tego kopiac go w chude poslady.

nienawidze szkolenia grupowego przeprowadzanego "metoda pozytywna" lub tez jak kto woli "naturalna".

w moim domu mieszka szczesliwy, kochany, wybiegany mlody wyzel, ktory jest jednym z bardziej poslusznych psow, jakie znam.
wiec, o co wam chodzi konkretnie?

moja stopa ani zadna z lap mojego psa nigdy wiecej na szkoleniu grupowym metoda pozytywna nie postanie.

wy mozecie wychowywac swoje psy jak chcecie.
szczerze mowiac...malo mnie to obchodzi, dopoki czyjs pies nie stanowi niepozadanego lub wrecz szkodliwego towarzystwa dla mnie i mojego psa, a dzis na spacerze spotkalam takie trzy. w tym ciezkiego boksera-kopulatora, ktorego walnelam smycza przez grzbiet, bo nie chcial odpuscic.

Posted

a_niusia napisał(a):

w moim domu mieszka szczesliwy, kochany, wybiegany mlody wyzel, ktory jest jednym z bardziej poslusznych psow, jakie znam.
wiec, o co wam chodzi konkretnie?



O to że przeczysz sama sobie. Piszesz, że 100% psów szkolonych metodą pozytywną jest nieodwoływalnych, po czym wspominasz, że twój pies bezbłędnie przychodzi na gwizdek, a szkoliłaś go tego też metodą pozytywną. Gdzie tu logika?

Posted

To też. Mi chodzi też o to, że metoda pozytywna wcale nie jest taka jak Ty myślisz. Metoda pozytywna to nie jest głupie machanie smaczkami (o czym już tu było..)

Posted

kavala napisał(a):
O to że przeczysz sama sobie. Piszesz, że 100% psów szkolonych metodą pozytywną jest nieodwoływalnych, po czym wspominasz, że twój pies bezbłędnie przychodzi na gwizdek, a szkoliłaś go tego też metodą pozytywną. Gdzie tu logika?


moj pies jako 8tyg szczenie byl uczonny przychodzenia na gwizdek-nie wolno od psa wymagac czegos, czego nie umie, bo nikt go nigdy nie uczyl.

zanim jednak mloda stala sie suka w 100% odwolywalna, musiala zrozumiec, co sie stanie, jak nie przyjdzie.

Posted

a_niusia napisał(a):
moj pies jako 8tyg szczenie byl uczonny przychodzenia na gwizdek-nie wolno od psa wymagac czegos, czego nie umie, bo nikt go nigdy nie uczyl.

zanim jednak mloda stala sie suka w 100% odwolywalna, musiala zrozumiec, co sie stanie, jak nie przyjdzie.

Czyli to rzucanie łańcuchem? Mój by na to nie poszedł, za drugim razem by się uodpornił na hałas i tyle. Masz może wyjątkowo bojaźliwą sukę. Myślę, że i bez takich trików można nauczyć psa przychodzenia.

Posted

glowna cecha charakteru mojej suki jest inteligencja. nastepna odwaga, a tuz za nia dzielnosc.


pozdrawiam wszystkich "behawiorystow" i fanow metody pozytywnej, ktorzy na podstawie moich postow w tym watku stwierdzili, ze mam "bojazliwa suke":)))))))))))))))))))

Posted

pozdrawiam antyfana metody pozytywnej, który na podstawie jednej szkółki traktuje tą metodę jak szmatę :roll: I nie uważam się za "behawiorystę" ani behawiorystę.

aha, kavala jest po prostu ciekawa i się pyta... :roll:

Posted

a_niusia napisał(a):
glowna cecha charakteru mojej suki jest inteligencja.
Na szczęście dla niej, dlatego właśnie tak prosto ją wyuczyłaś posłuszeństwa. A teraz wyobraź sobie mało inteligentnego psa i twoje metody. Nerwica u psa gwarantowana. A łańcuchem więzi też raczej nie zbudujesz.

Posted

kavala napisał(a):
Na szczęście dla niej, dlatego właśnie tak prosto ją wyuczyłaś posłuszeństwa. A teraz wyobraź sobie mało inteligentnego psa i twoje metody. Nerwica u psa gwarantowana. A łańcuchem więzi też raczej nie zbudujesz.


Ja powiedziałabym wręcz odwrotnie. Inteligentny pies bardzo szybko by sobie wyczaił, na jaką odległość pańcia nie dorzuci i że łańcuch tak naprawdę krzywdy nie zrobi :diabloti: Nie można mylić inteligencji z chęcią do pracy z człowiekiem; zazwyczaj jest tak, że im inteligentniejszy pies, tym trudniej z nim pracować, bo bardzo szybko odkrywa wszelkie dziury w naszych metodach wychowawczych czy możliwość wyłamania się z polecenia dla uzyskania większych przyjemności.

Pozostaje życzyć na przyszłość równie dużo szczęścia w układaniu psa, równie dobrego samopoczucia na temat swojej wiedzy jak i równie wysokiej kultury konwersacji jak prezentowana tutaj :roll:

Posted

a_niusia napisał(a):
jakie mocne slowa:))))

tak, podloge psimi ciastkami wycieram.

na zabawki tez mi forsy szkoda:)))))

No teraz, za przeproszeniem, to już bredzisz. nie potrafisz normalnie dyskutować?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...