ore_sama Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 2Klocek napisał(a):Przykro mi ale nie "zatrudniam się" do indywidualnej pracy z czyimś psem, bo żaden trener ani behawiorysta nie jest od tego żeby samemu pracowac z psem, który go nie zna, juz nie wspominając o psach które mają trudności do akceptowania obcych ludzi. Praca oparta jest na włascicielu lub osobie której pies ufa. Jesli to twój pies, to ty powinienes pracowac z tym psem a nie ja. Moja rola to pokierowanie twoją pracą i pomoc. Mam wiele psów na terapii, których ani razu nie dotknęłam ani nawet nie wymieniłam z nimi spojrzenia, bo byłoby to dla nich za trudne. Przez wszystkie lata swojej pracy nie spotkałam jendak psa z którym nie dałoby się niczego zrobic. Nie jestem jednak pewna czy mozna cokolwiek zrobic z tobą... i.... nie wiem czemu ma służyc takie pytanie ale nie widzę by wypłynelo ono z chęci pomocy swojemu psu, czy moze dokopaniu mi... Jesli jednak zmienisz zdanie, czekam na kontakt. Agnieszka To co byś mi poradziła w pracy z moim psem ?(Nie pytam oczywiście o szczegóły bo po 1. Ty w ten sposób zarabiasz i pewnie nie chętnie zdradzisz szczegóły a po 2. Samemu można wyrządzić psu więcej krzywdy z czego również zdaję sobie sprawę), pytam tak ogólnie. I nie próbuję Ci w żaden sposób dokopać, po prostu zadałam pytanie, bo zastanawiam się co ty byś robiła/ co Twoim zdaniem ja powinnam zrobić. Nie wiem też dlaczego poczułaś się zaatakowana i dlaczego mnie w związku z tym obrażasz. Po prostu jestem ciekawa jakich metod używasz przy pracy z tego typu zwierzętami. Quote
juliaikamil Posted June 9, 2011 Posted June 9, 2011 to ja poproszę o radę jak postępować z psem niewidomym ( ze schroniska, więc nie wiadomo czy nie widzi od urodzenia). głównym problemem jest to, że rzuca się na inne psy, bez ostrzżenia, nieby wszystko OK, i w jednym momencie próbuje ugryźć psa. od razu mówię, że nie widziałam tego psa "w akcji" to słowa koleżanki, która poprosiła mnie o rade... Quote
makot'a Posted June 9, 2011 Posted June 9, 2011 juliaikamil napisał(a):to ja poproszę o radę jak postępować z psem niewidomym ( ze schroniska, więc nie wiadomo czy nie widzi od urodzenia). głównym problemem jest to, że rzuca się na inne psy, bez ostrzżenia, nieby wszystko OK, i w jednym momencie próbuje ugryźć psa. od razu mówię, że nie widziałam tego psa "w akcji" to słowa koleżanki, która poprosiła mnie o rade... Zdaje się, że temat nie mówi nic o tym, że jest to wątek do udzielania porad. Może napisz do autorki wątku na PW ... Quote
necianeta89 Posted June 11, 2011 Posted June 11, 2011 a co sądzicie o znanym i popularnym teraz behawioryście(?) - Ceasar Milan ? Quote
a_niusia Posted June 12, 2011 Posted June 12, 2011 kavala napisał(a):A możesz mi podać definicję behawiorysty? Kto jest behawiorystą wg ciebie? Jaką metodą był szkolony twój pies, że jest taki posłuszny, możesz ją opisać? szczerze mowiac uwazam, ze w dzisiejszych czasach nie ma czegos takiego jak behawiorysta. wszyscy tresuja psy. a behawiorysta powinien skupiac sie na psim zachowaniu, jezyku ciala, sygnalach, ktore daje pies. a do tego trzeba miec mocne podstawy biologiczne, a nie kurs korespondencyjny. moj pies NIE BYL szkolony. on jest szkolony caly czas. metoda? zamiast futrowanie smaczkami spokoj i konsekwencja-mam psa, ktory latwo wpada w stan podniecenia. efektem sa zaliczone proby pracy w wieku 9miesiecy na 1 stopien z maxem punktow za posluszenstwo. z duma moge stwierdzic, ze mam w 100% odwolywalnego, oslusznego setera mimo ze wiekszosc ludzi mowi, ze setery uciekaja:))) planujemy drugiego psa... lapa drugiej suki na szkoleniu grupowym nie postanie. uwazam, ze jestem lepsza w ta zabawe niz psie "przedszkolenki" futrujace szczenieta parowkami, "bo micno pachna i lepiej pies sie skupia". Quote
kavala Posted June 12, 2011 Posted June 12, 2011 a_niusia napisał(a): moj pies NIE BYL szkolony. on jest szkolony caly czas. metoda? zamiast futrowanie smaczkami spokoj i konsekwencja-mam psa, ktory latwo wpada w stan podniecenia. A możesz opisać to dokładniej? Zamiast nagradzać smaczkiem spokojnie i konsekwentnie czekasz czy jak? Ciekawi mnie ta metoda, ale trudno jest mi sobie wyobrazić jej zasady. Napiszesz coś więcej? Dlaczego dawanie smaczków jest według ciebie szkodliwe? Co to znaczy, że pies jest bezwzględnie posłuszny, czyli co robi na twoje polecenie? I dlaczego tą metodą nie da się nauczyć turlania? I jeszcze jedno, co złego jest w uczeniu psa sztuczek? Jak różnica jest pomiędzy aportowaniem, które potrzebne jest w konkursie posłuszeństwa, w którym twój pies uczestniczył a turlaniem się, które tak wyśmiewasz? Dlaczego uczenie jednego jest dobre a drugiego nie? Quote
kavala Posted June 12, 2011 Posted June 12, 2011 a_niusia napisał(a):szczerze mowiac uwazam, ze w dzisiejszych czasach nie ma czegos takiego jak behawiorysta. wszyscy tresuja psy. a behawiorysta powinien skupiac sie na psim zachowaniu, jezyku ciala, sygnalach, ktore daje pies. a do tego trzeba miec mocne podstawy biologiczne, a nie kurs korespondencyjny. Poprzednio napisałaś, że nie ma w Polsce psich behawiorystów, ale przecież to o czym piszesz powyżej chyba nie jest jakieś bardzo trudne do osiągnięcia, nawet dla polaków. Przepraszam za post pod postem, ale jakoś dziś mi funkcja kopiuj nie działa na forum :( Quote
a_niusia Posted June 12, 2011 Posted June 12, 2011 kavala napisał(a):A możesz opisać to dokładniej? Zamiast nagradzać smaczkiem spokojnie i konsekwentnie czekasz czy jak? Ciekawi mnie ta metoda, ale trudno jest mi sobie wyobrazić jej zasady. Napiszesz coś więcej? Dlaczego dawanie smaczków jest według ciebie szkodliwe? Co to znaczy, że pies jest bezwzględnie posłuszny, czyli co robi na twoje polecenie? I dlaczego tą metodą nie da się nauczyć turlania? I jeszcze jedno, co złego jest w uczeniu psa sztuczek? Jak różnica jest pomiędzy aportowaniem, które potrzebne jest w konkursie posłuszeństwa, w którym twój pies uczestniczył a turlaniem się, które tak wyśmiewasz? Dlaczego uczenie jednego jest dobre a drugiego nie? nigdzie nie napisalam, ze dawanie smaczkow jest szkodliwe-jak najbardziej nagradzac psa, szczegolnie szczeniaka. jednak juz machanie psu przed nosem woreczkiem ze smaczkami pod nosem, zeby zwrocil na nas swoja uwage, jest szkodliwe. sytuacja, w ktorej pies robi cos tylko za smakolyk, jest nie tylko szkodliwa, jest przede wszystkim niebezpieczna. posluszenstwo psa to nie sa sztuczki, trzeba te dwie sprawy rozgraniczyc. jest mnostwo psow, ktore umieja sie turlac, przybijac piateczke czy krecic obroty, a sa totalnie nieposluszne. posluszny pies musi umiec dwie rzeczy: 1) byc w 100% odwolywalny 2) przestawac cos robic, kiedy przewodnik sobie tego nie zyczy na codzien nie widuje zbyt wiele poslusznych psow. moj pies nie bral udzialu w probach poslusznstwa. bral udzial w probach pracy psow mysliwskich. posluszenstwo w polu jest tam bardzo wazne, dlatego sa za nie osobne punkty. my dostalysmy maksa. sa psy, ktore lubia sztuczki, sa wlasciciele, ktorzy je lubia. my mamy inne zainteresowania. mloda ze sztuczek umie sie tylko klaniac:))) Quote
a_niusia Posted June 12, 2011 Posted June 12, 2011 kavala napisał(a):Poprzednio napisałaś, że nie ma w Polsce psich behawiorystów, ale przecież to o czym piszesz powyżej chyba nie jest jakieś bardzo trudne do osiągnięcia, nawet dla polaków. Przepraszam za post pod postem, ale jakoś dziś mi funkcja kopiuj nie działa na forum :( to ciekawe czemu mamy tylko treserow... Quote
kavala Posted June 12, 2011 Posted June 12, 2011 a_niusia napisał(a):to ciekawe czemu mamy tylko treserow... A skąd takie wnioski? Miałaś osobisty kontakt ze wszystkimi szkoleniowcami w Polsce? Jeśli zaś chodzi o stałe wymachiwanie przed psem woreczkiem z przysmakami, to raczej pomyliłaś metody. Bo w metodzie szkolenia pozytywnego smaczki zawsze daje się na początku, potem stosuje sie wzmocnienie niejednolite, co jest konieczne do takiego utrwalenia nawyku aby można było odłożyć smaczki na stałe. I jeszcze raz zapytam, na czym polega twoja metoda? Quote
a_niusia Posted June 12, 2011 Posted June 12, 2011 na rozsadnym pokazywaniu psu czego mu wolno, a czego nie za pomoca kar i nagrod. Quote
kavala Posted June 12, 2011 Posted June 12, 2011 a_niusia napisał(a):na rozsadnym pokazywaniu psu czego mu wolno, a czego nie za pomoca kar i nagrod. A można wiedzieć jakie to były kary a jakie nagrody? Odwoływalności uczyłaś za pomocą kar, czy nagród? Quote
marta_gp Posted June 12, 2011 Posted June 12, 2011 Burek napisał(a):[FONT=Tahoma]d) stawianie granic jest zbędne, szkodliwe, a jak już to powinno ograniczać się do zmarszczenia brwi i niepoczęstowania psa parówką. [/FONT] Skąd Ty to wymyśliłeś? Dlaczego ludzie uważają, że metoda pozytywna to tylko ładowanie w psa żarcia bez sensu? Z nagród również trzeba umiejętnie korzystać, w metodzie pozytywnej też jest coś takiego jak wyznaczanie granic. I to wcale nie na dalszym planie :roll: a_niusia napisał(a): jednak juz machanie psu przed nosem woreczkiem ze smaczkami pod nosem, zeby zwrocil na nas swoja uwage, jest szkodliwe. sytuacja, w ktorej pies robi cos tylko za smakolyk, jest nie tylko szkodliwa, jest przede wszystkim niebezpieczna. Skąd ten pomysł? :roll: Nigdy czegoś takiego nie zastosowałam i nie spotkałam się nawet z taką radą. W metodzie pozytywnej chodzi o odpowiednie nagradzanie, a nie o machanie smaczkami Quote
a_niusia Posted June 13, 2011 Posted June 13, 2011 kavala napisał(a):A można wiedzieć jakie to były kary a jakie nagrody? Odwoływalności uczyłaś za pomocą kar, czy nagród? odwolywalnosci uczylam wykorzystujac naturalna potrzebe podazania szczeniaka za przewodnikiem. niczego mloda nie nauczyla sie tak szybko, latwo i naturalnie jak przychodzenia na komende do mnie poprzedzona swoim imieniem. zaraz pozniej nauczyla sie przychodzc na gwizdek. na spacerach od poczatku byla spuszczana ze smyczy-zero linek czy innych takich wynalazkow. owszem: nastapil moment, ze zaczela uciekac do innych pieskow-samodzielnosc, wiadomo. wtedy kupilismy lancuch w castoramie. zebrala sie do ucieczki-ja lancuchem o ziemie, mloda natychmiast zawrocila-u pani jest przeciez bezpiecznie. raz wystarczyl. teraz mam prawie 11miesieczna samodzielna seterke, ktora jest bardzo samodzielna-w terenie pracuje z dojrzaloscia doroslego psa, zdarza sie, ze znika z oczu. na gwizdek wraca natychmiast-to jest jej misja, zadanie. nie ma opcji, zeby nie przyszla. co wiecej: jest calkowitym zaprzeczeniem, ze seter ucieka. jesli ma chec pogonic zajaca lub sarne jedenn gwizdek wystacza, zeby zrezygnowala i rezygnuje zawsze. nie ma opcji, ze szukam psa po wiochach czy lasach-moj pies jest posluszny. wiem, ze fani metody naturalnej twierdza, ze na spacerze musisz byc bardziej atrakcyjny dla psa niz otoczenie. dla mojego psa nawet, gdybym trzymala kilo kabanosow, nie bylabym atrakcyjniejsza niz pelne zapachow i bazantow pole. ona nie chce jesc na spacer ani bawic sie pileczka. ma inne pasje. pileczka o w ogrodzie lub parku. dlatego: nie mam worka ze smaczkami. mam gwizek i w 100% odwolywalnego psa. Quote
a_niusia Posted June 13, 2011 Posted June 13, 2011 Sorata napisał(a):Skąd Ty to wymyśliłeś? Dlaczego ludzie uważają, że metoda pozytywna to tylko ładowanie w psa żarcia bez sensu? Z nagród również trzeba umiejętnie korzystać, w metodzie pozytywnej też jest coś takiego jak wyznaczanie granic. I to wcale nie na dalszym planie :roll: Skąd ten pomysł? :roll: Nigdy czegoś takiego nie zastosowałam i nie spotkałam się nawet z taką radą. W metodzie pozytywnej chodzi o odpowiednie nagradzanie, a nie o machanie smaczkami 100% wlascicieli psow, ktorzy "szkola metoda pozytywna" tzn chodza na zajecia grupowe prodwadzone przez treserow ta metoda, maja nieodwolywalne, niewychowane zwierzeta, ktorym nie umieja wytlumaczyc, ze nie wolno skakac na wszystko, co sie rusza, bo moga zarobic kopa lub miec wygryziony kawal poslada. a jesli juz maja jakas metode przywolania psa, to jest to machanie psu workiem zarcia. pies poschodzi, zzera i jesli wlascicielowi uda sie go w tym czasie zlabac, to git. jesli nie to pies z zarciem w pysku spieprza dalej. Quote
kavala Posted June 13, 2011 Posted June 13, 2011 a_niusia napisał(a):odwolywalnosci uczylam wykorzystujac naturalna potrzebe podazania szczeniaka za przewodnikiem. niczego mloda nie nauczyla sie tak szybko, latwo i naturalnie jak przychodzenia na komende do mnie poprzedzona swoim imieniem. zaraz pozniej nauczyla sie przychodzc na gwizdek. A jak konkretnie uczyłaś przychodzenia na gwizdek? Quote
kavala Posted June 13, 2011 Posted June 13, 2011 a_niusia napisał(a):100% wlascicieli psow, ktorzy "szkola metoda pozytywna" tzn chodza na zajecia grupowe prodwadzone przez treserow ta metoda, maja nieodwolywalne, niewychowane zwierzeta, Tak niestety nie możesz pisać, jeśli nie masz na to dowodów. Ja osobiście znam osoby, które szkoliły metodą pozytywną i maja 100% odwoływalne psy. Muszę przyznać, że nawet mojemu szczeniakowi już niewiele brakuje do 100%, a u niego etap uczenia jeszcze nie jest zakończony. Quote
LadyS Posted June 13, 2011 Posted June 13, 2011 a_niusia napisał(a):100% wlascicieli psow, ktorzy "szkola metoda pozytywna" tzn chodza na zajecia grupowe prodwadzone przez treserow ta metoda, maja nieodwolywalne, niewychowane zwierzeta, ktorym nie umieja wytlumaczyc, ze nie wolno skakac na wszystko, co sie rusza, bo moga zarobic kopa lub miec wygryziony kawal poslada. a jesli juz maja jakas metode przywolania psa, to jest to machanie psu workiem zarcia. pies poschodzi, zzera i jesli wlascicielowi uda sie go w tym czasie zlabac, to git. jesli nie to pies z zarciem w pysku spieprza dalej. Wiesz, jak się nie wie czegoś dokładnie, to nie powinno się na ten temat wypowiadać. Twoje wypowiedzi natomiast doskonale pokazują, jak mało wiesz o szkoleniach metodami pozytywnymi, skoro kojarzy Ci się to z machaniem workiem żarcia. Co do powyższego - Ty nie jesteś atrakcyjniejsza dla psa niż pole bażantów, a Twój gwizdek jest? Quote
a_niusia Posted June 13, 2011 Posted June 13, 2011 ladySwallow napisał(a):Wiesz, jak się nie wie czegoś dokładnie, to nie powinno się na ten temat wypowiadać. Twoje wypowiedzi natomiast doskonale pokazują, jak mało wiesz o szkoleniach metodami pozytywnymi, skoro kojarzy Ci się to z machaniem workiem żarcia. Co do powyższego - Ty nie jesteś atrakcyjniejsza dla psa niż pole bażantów, a Twój gwizdek jest? gwizdek jest dla mojego psa sygnalem, ze natychmiast ma zrobic odwrot i przybiec sie odmeldowac. co tez czyni za kazdym razem, gdy go slyszy. jest pewnie srednio atrakcyjny, bo trzeba wracac, ale to juz mnie nie interesuje. tak wiem: jest jeszcze kliker, jest szkolenie na zabawki, metoda lupowa... super, fajnie...jak ktos chce sie w to bawic, niech sie bawi. skad jednak tyle nieodwolywalnych, niewychowanych zwierzat? Quote
kavala Posted June 13, 2011 Posted June 13, 2011 a_niusia napisał(a): skad jednak tyle nieodwolywalnych, niewychowanych zwierzat? Ile? Robiłaś jakieś badania na ten temat? Znasz statystyki? Ponawiam pytanie. Jak uczyłaś przychodzenia na gwizdek? Quote
a_niusia Posted June 13, 2011 Posted June 13, 2011 kavala napisał(a):A jak konkretnie uczyłaś przychodzenia na gwizdek? wolasz szczenie, wiesz, ze przyjdzie, to gwizdzesz. przylazi, to sie cieszysz, jakby bylo super bohaterem. szczeniak, z ktorym od poczatku sioe pracuje, z ktorym wyrabia sie wiez przychodzi zawsze. Quote
a_niusia Posted June 13, 2011 Posted June 13, 2011 kavala napisał(a):Ile? Robiłaś jakieś badania na ten temat? Znasz statystyki? Ponawiam pytanie. Jak uczyłaś przychodzenia na gwizdek? codziennie na spacerach spotykam po kilka takich psow. nie potrzebuje badan ani statystyk, jak widze owczarka niemieckiego, ktory zupelnie nieodwolywalny biegnie z warkotem na moje szczenie. potrzebuje raczec w takim przypadku porzadnego buta. nie potrzebuje statystyk, zeby codziennie spotkac labradory, ktore kopulujac wskakuja na moja mala i chuda suke, bo wlasciciel nie umie im powiedziec, ze nie wolno. nie potrzebuje tez ich, zeby codziennie widziec kundla spieprzajacego przez cala dlugosc laki, bo zobaczyl innego psa. albo ludzi z grillem...zawsze warto troche kielbasy zezrec. nie mowiac juz o takich psach, ktore skacza na moja suke, gdy ta ma kontuzje lapy i jest zapieta na smyczy, a wlasciciel skacze obok...z kabanosem, wrzeszczac "siad, uwaga!!!", bo tak go nauczyli w psiej szkolce. codziennie spotykam mnostwo nieodwolywalnych, niewychowanych zwierzat...jestem tym faktem zaszokowana i przyznaje, ze jak taki pies do mnie podbiega, to mam ochote po lbie zdzielic. Quote
LadyS Posted June 13, 2011 Posted June 13, 2011 a_niusia napisał(a):gwizdek jest dla mojego psa sygnalem, ze natychmiast ma zrobic odwrot i przybiec sie odmeldowac. co tez czyni za kazdym razem, gdy go slyszy. jest pewnie srednio atrakcyjny, bo trzeba wracac, ale to juz mnie nie interesuje. tak wiem: jest jeszcze kliker, jest szkolenie na zabawki, metoda lupowa... super, fajnie...jak ktos chce sie w to bawic, niech sie bawi. skad jednak tyle nieodwolywalnych, niewychowanych zwierzat? Może stąd, że większosć społeczeństwa myśli, że pies się sam wychowa? Quote
a_niusia Posted June 13, 2011 Posted June 13, 2011 czesc na pewno... ale nie wszyscy. znaczna czesc to ludzie chodzacy na szkolenia pozytywne do szkolek wyrastajacych jak grzyby po deszczu. Quote
LadyS Posted June 13, 2011 Posted June 13, 2011 a_niusia napisał(a):czesc na pewno... ale nie wszyscy. znaczna czesc to ludzie chodzacy na szkolenia pozytywne do szkolek wyrastajacych jak grzyby po deszczu. Jeśli tak uważasz, to na pewno dysponujesz jakimś potwierdzonym źródłem swojej wiedzy, np. badaniami - nie mówiłabyś tak pewnie przecież, gdybyś nie miała stuprocentowej pewności ;) Chętnie poczytam takie badania. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.