strix Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Pytanie jak wyżej. Obecnie szkolę się na Zachodzie i kiedy ukończę szkolenie, będzie to odpowiednik licencjata z psiego zachowania i sposobów radzenia sobie z nim (canine behaviour, psychology and techniques). na wstępie powiedziano nam, że jesli ktoś mówi, że 'ja pracuję tylko na pozytywnym wzmocnieniu', to mamy NIGDY nie korzystać z rad takich osób. A to dlatego, że każdy pies jest inny - na łagodnego i nieśmiałego goldenka podziała pewnie pozytywne wzmocnienie, zaś na rozpuszczonego silnego rottka, który myśli,ze jest alfą, takie wzmocnienie podziała na zasadzie wzmacniania już nabytych nawyków alfy. Innymi słowy, należy rozróżnić między zachowaniem wyuczonym (np. komendy) a zachowaniem instynktownym (negacja hierarchii w stadzie). Jesli pies źle wykonuje komendę, nie nalezy go karać lecz wzmacniać ilekroć wykona to dobrze. Natomiast jeśli pies reaguje agresją na inne psy (daje sygnał do ataku, chociaż to nie jego rola), wciska się przed drzwi, kradnie jedzenie ze stołu, atakuje ludzi, to powinien zostać skarcony (oczywiście nie w żaden okrutny sposób), bo to są zachowania kwestionujące hierarchię. Każdy pies ma zakodowane, że w stadzie ma być przewodnik. jesli w oczach psa człowiek nie spełnia tej roli, instynkt nakazuje psu pełnić rolę przewodnika, czesto niejako wbrew sobie. Mam 15 lat doświadczenia w pracy z trudnymi psami, głównie dużych ras. Pomagam też osobom z Polski i coraz częściej włos mi się jeży jak słyszę, co im behawiorysta powiedział. Ostatnia 'mądra' rada dotyczyła tego, że rottweiler, który kwestionował pozycję właściciela jako alfy miał być po każdym takim razie siłą przewracany na plecy. Skończyło się odgryzieniem nosa. Nie bardzo wiem, co sobie myślał ów behawiorysta... . Pies był alfa w tym stadzie i takie kwestionowanie porządku mogło się skończyć śmiercią właściciela. Pies został uśpiony, choć moim zdaniem, była jeszcze nadzieja na jego uratowanie. Po prostu zastosowano głupie i nieprzemyślane techniki prowadzące do eskalacji agresji. Takich historii i głupich rad są setki, włacznie z radami typu 'sfora prosze się nie martwić, bo nie dotyczy ludzi'. Dotyczy i to jak najbardziej. Dlatego właśnie zdarzają się pogryzienia udzi, w tym dzieci. Żadne dziecko nie jest automatycznie 'ponad' psem i jeśli właściciel nie dopilnuje, żeby tak było, próba uściskania psa przez dziecko może się skończyć bardzo źle. Bo obejmowanie to zachowanie dominacyjne w oczach psa. Pies lubi to, jesli w ten sposób alfa okazuje mu sympatię, ale nie będzie tego tolerował w wykonaniu każdej istoty. Wybaczcie,że się madrzę, ale naprawdę, coraz częściej nachodzi mnie myśl, że ci polscy behawioryści ze złotymi radami dla 'każdego psa' to po prostu ludzie z pomysłem na biznes ale bez żadnego wykształcenia i z miernym najczęściej doświadczeniem. Oczywiście nie wkładam wszystkich do jednego worka, wiem, że są ludzie dobrzy w tym, co robią. Jak to jest? Są jakieś egzaminy/kursy, które trzeba zrobić? Quote
2Klocek Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Witaj, Polska nie rózni sie wiele od innych Państw w kwestii szkolenia trenerów czy behawiorystów. Zawsze i tak sprawa rozbija sie o etykę pracy i poziom wiedzy, którą trzeba na bierząco aktualizować. Są więc osoby i dobre i złe. Ja nie ukończyłam zadnego kursu dla behawiorystów ale kończe drugi kurs instruktorski i wspieram sie tez róznymi seminariami i warsztatami jak równiez kontaktuje sie z innymi szkoleniowcami z Europy. Polecam www.pdte.org Tam z pewnoscią znajdziesz osoby kompetentne do pracy z psami, także z Polski. Pozwól też ze skomentuję to co napisałas/leś. Tłumaczenie ze człowiek i pies tworzą stado i pies moze byc Alfą i "rządzic" człowiekiem to niestety stare zabobony. Teoria dominacji jesli wogóle cokolwiek tłumaczy, odnosi sie tylko i wyłącznie do osobników tego samego gatunku. Nie ma wiec mowy o dominowaniu psa przez człowieka czy odwrotnie. Czy widzialas kiedykolwiek np. koty broniące swoje terytorium przed ptakami, psem czy np. koniem? Koty nie biją się na wiosne z ludźmi ale między sobą. Psy także ganiają koty tylko dlatego ze te mogą zjesc im jedzenie z miski i mogą takze miec z nimi interakcje ale jest to tylko i wyłącznie SYMBIOZA a nie tworzenie stada rodzinnego. Wiedząc to cala teoria dominowania i karcenia psa za to że nami rządzi to niestety bzdura. Zamiast wiec karcenia psa za "nieprawidłowe" a wlasciwie trzeba powiedziec, niechciane przez czlowieka zachowanie nalezy takie sytuacje rozwiązac tak by pies nie musial reagowac lub reagowal inaczej lub ich unikac a to zawsze da sie zrobic. pozdrawiam Agnieszka Nojszewska Quote
2Klocek Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 A i jeszcze jedno. Widze ze jestes z Oslo. Zapraszam wiec na coroczną konferencję PDTE, która w tym roku odbywa sie wlasnie w Oslo - 23-25 Wrzesnia. Bede tam, wiec moze sie spotkamy. Pozdrawiam Agnieszka Quote
strix Posted April 28, 2011 Author Posted April 28, 2011 2Klocek napisał(a):Witaj, Polska nie rózni sie wiele od innych Państw w kwestii szkolenia trenerów czy behawiorystów. Zawsze i tak sprawa rozbija sie o etykę pracy i poziom wiedzy, którą trzeba na bierząco aktualizować. Są więc osoby i dobre i złe. Ja nie ukończyłam zadnego kursu dla behawiorystów ale kończe drugi kurs instruktorski i wspieram sie tez róznymi seminariami i warsztatami jak równiez kontaktuje sie z innymi szkoleniowcami z Europy. Polecam www.pdte.org Tam z pewnoscią znajdziesz osoby kompetentne do pracy z psami, także z Polski. Pozwól też ze skomentuję to co napisałas/leś. Tłumaczenie ze człowiek i pies tworzą stado i pies moze byc Alfą i "rządzic" człowiekiem to niestety stare zabobony. Teoria dominacji jesli wogóle cokolwiek tłumaczy, odnosi sie tylko i wyłącznie do osobników tego samego gatunku. Nie ma wiec mowy o dominowaniu psa przez człowieka czy odwrotnie. Czy widzialas kiedykolwiek np. koty broniące swoje terytorium przed ptakami, psem czy np. koniem? Koty nie biją się na wiosne z ludźmi ale między sobą. Psy także ganiają koty tylko dlatego ze te mogą zjesc im jedzenie z miski i mogą takze miec z nimi interakcje ale jest to tylko i wyłącznie SYMBIOZA a nie tworzenie stada rodzinnego. Wiedząc to cala teoria dominowania i karcenia psa za to że nami rządzi to niestety bzdura. Zamiast wiec karcenia psa za "nieprawidłowe" a wlasciwie trzeba powiedziec, niechciane przez czlowieka zachowanie nalezy takie sytuacje rozwiązac tak by pies nie musial reagowac lub reagowal inaczej lub ich unikac a to zawsze da sie zrobic. pozdrawiam Agnieszka Nojszewska No właśnie, jesteś żywym przykładem tego, o czym napisałam, niestety... . Mam dość solidne wykształcenie biologiczne i wiem, że psy z braku pobratymców tworzą sforę z człowiekiem. To instynkt. Tak samo jak instynktem jest to, że młode kaczki będą chodzić za pierwszą istotą jaką ujrzą po wykluciu. Wzmacnianie dobrych zachowań i ignorowanie złych może sprawdza się w przypadku fajnych rodzinnych uległych i zorientowanych na człowieka goldenów o dobrym genotypie ale nie w przypadku psów agresywnych, dominujących, ignorujących człowieka. Problem w tym, że współcześnie usypia się psy stwarzające jakiekolwiek problemy a zostawia tylko te fajne i uległe. Norwegia jest dobrym tego przykładem. Po takiej wstępnej selekcji, rzeczywiście Twoje metody mają zastosowanie. Odnośnie pytania o terytorium, to dowodzi to,że masz niewielkie pojęcie skąd się bierze instynkt terytorialny. Bierze się on stąd, że im więcej osobników danego gatunku na danym terytorium, tym mniejsza szansa na przekazanie swoich genów, bo większa konkurencja. Dlatego to zazwyczaj samce i samice danego gatunku są wobec siebie terytorialne. Widziałaś kiedyś psa zazdrosnego o głaskanie kota? Tu masz przykład na sforę. Zapraszać do Oslo na konferencję mnie nie musisz, raczej odwrotnie... . Odnośnie dostosowywania swojego zachowania do zachowania psa, to już jest naprawdę fantazja. Dziwne,że ludzie dyscyplinują swoje dzieci, ale dyscyplinowanie psa już nie wchodzi w grę. I nie mówię tu absolutnie o karach fizycznych ale o wytyczeniu granic. Mój post był zwykłym pytaniem o to, jak się w Polsce zostaje behawiorystą. Mam 15 lat doświadczenia i moje umiejętnosci nigdy mnie nie zawiodły, a prowadziłam dość trudne przypadki. Tak że naprawdę, dyskusję merytoryczną możemy sobie darować. Quote
2Klocek Posted April 30, 2011 Posted April 30, 2011 [quote name='strix']No właśnie, jesteś żywym przykładem tego, o czym napisałam, niestety... . Mam dość solidne wykształcenie biologiczne i wiem, że psy z braku pobratymców tworzą sforę z człowiekiem. To instynkt. Tak samo jak instynktem jest to, że młode kaczki będą chodzić za pierwszą istotą jaką ujrzą po wykluciu.[/QUOTE] Psy to nie kaczki... jak sie rodzą to nie widzą.... powinnaś to wiedziec. A pierwsze co czują to zapach matki.... [quote name='strix'] Wzmacnianie dobrych zachowań i ignorowanie złych może sprawdza się w przypadku fajnych rodzinnych uległych i zorientowanych na człowieka goldenów o dobrym genotypie ale nie w przypadku psów agresywnych [/QUOTE] NIE MA PSÓW AGRESYWNYCH, są psy lekliwe, nadpobudliwe itp. [quote name='strix'] , dominujących, ignorujących człowieka. Problem w tym, że współcześnie usypia się psy stwarzające jakiekolwiek problemy a zostawia tylko te fajne i uległe. [/QUOTE] W Polsce ich sie nie usypia. Mam takich psów pełno na zajeciach... [quote name='strix'] Norwegia jest dobrym tego przykładem. Po takiej wstępnej selekcji, rzeczywiście Twoje metody mają zastosowanie. Odnośnie pytania o terytorium, to dowodzi to,że masz niewielkie pojęcie skąd się bierze instynkt terytorialny. Bierze się on stąd, że im więcej osobników danego gatunku na danym terytorium, tym mniejsza szansa na przekazanie swoich genów, bo większa konkurencja. Dlatego to zazwyczaj samce i samice danego gatunku są wobec siebie terytorialne. [/QUOTE] Zapraszam do przeczytania badan na temat psów zyjących w Zachodnim Bengalu (teraz nie mam czasu znalezc zrodel ale jak wroce ze szkolen to ci wysle) Badania wykazaly ze szcznieta ma nie tylko tzw. samica alfa, jak u wilka szarego ale rodzi wiele samic i do tego szczenieta moga pochodzic od kilku samcow. Psy tworza grupy rodzinne i zyją w komunie. [quote name='strix'] Widziałaś kiedyś psa zazdrosnego o głaskanie kota? Tu masz przykład na sforę. [/QUOTE] NIEEEEE, zazdrosc to uczucie ludzkie. Jest to więc ANTROPOMORFIZACJA, która wlasnie duzo miesza ludziom jesli chodzi o komunikacje ze zwierzetami. [quote name='strix'] Zapraszać do Oslo na konferencję mnie nie musisz, raczej odwrotnie... .[/QUOTE] Nie zapraszam do Oslo, tylko na konferencję. [quote name='strix'] Odnośnie dostosowywania swojego zachowania do zachowania psa, to już jest naprawdę fantazja. Dziwne,że ludzie dyscyplinują swoje dzieci, ale dyscyplinowanie psa już nie wchodzi w grę. I nie mówię tu absolutnie o karach fizycznych ale o wytyczeniu granic. Mój post był zwykłym pytaniem o to, jak się w Polsce zostaje behawiorystą. Mam 15 lat doświadczenia i moje umiejętnosci nigdy mnie nie zawiodły, a prowadziłam dość trudne przypadki. Tak że naprawdę, dyskusję merytoryczną możemy sobie darować.[/QUOTE] A ja wlasnie chetnie rozmawiam, bo w tem sposób czlowiek sie uczy. Taka dyskusja to dla mnie najlepsze co moze byc. :-) pozdrawiam Agnieszka Quote
2Klocek Posted April 30, 2011 Posted April 30, 2011 Jesli nie jest to dla ciebie problemem, czy mogę poznac twoje imie i nazwisko? Czy mozesz tez napisac jak ty zostałas behawiorystką? Jakie szkoły, kursy skończyłaś. pozdrawiam Agnieszka Nojszewska [url]www.dobrypies.pl[/url] Quote
a_niusia Posted May 2, 2011 Posted May 2, 2011 w polsce nie ma psih behawiorystow. sa tylko treserzy. a tresowac to mozna sobie karaluch albo pchly do cyrku. zeby zostac treserem trzeba skonczyc jakis debilny kurs korespondencyjny i kupic sobie troche parowe, czy watrobki, zeby moc wmawiac klientom, ze to po to, zeby byc dla psa interesujacym. ja zrezygnowalam ze szkolenia "metodami pozytywnymi" tuz po psim przedszkolu. gdyby moj pies byl szkolony tylko takimi metodami, to moze umialby sie turlac i roibic obroty. teraz nie umie. jest za to psem bezwzglednie poslusznym. Quote
Pandicao Posted May 2, 2011 Posted May 2, 2011 Natomiast jeśli pies reaguje agresją na inne psy (daje sygnał do ataku, chociaż to nie jego rola), wciska się przed drzwi, kradnie jedzenie ze stołu, atakuje ludzi, to powinien zostać skarcony (oczywiście nie w żaden okrutny sposób), bo to są zachowania kwestionujące hierarchię. To że mój pies wciska się przede mną przez drzwi to chyba znaczy, że jest podekscytowany spacerem i że chce jak najszybciej znaleźć się na dworze a nie że chce zakwestionować hierarchie. A zabieranie jedzenia ze stołu to przecież kwestia niewychowania i tego że pies to powtarza jako zachowanie samonagradzające. Reagowanie agresją na inne psy to może być kwestia złych doświadczeń albo chociażby szarpania psa przez właściciela i skracanie smyczy jak tylko zbliża się inne zwierzę ale przecież nie dominacja :O Gdyby teoria dominacji była prawdziwa to właściciel który je przed psem, wychodzi pierwszy, nie pozwala spać na kanapie itp miałby idealnego psa a przecież wiadomo, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego a pies nic z tego odstawiania szopek nie wynosi. Jak dla mnie to liczy się konsekwencja i postawienie granic a nie tylko dawanie smakołyków. Wtedy pies ma poczucie bezpieczeństwa i automatycznie eliminujemy problemy. Trochę mnie tylko załamuje, że nadal uczy się że dominacja to postawa. Myślałam że tylko w Polsce tak lubimy zabobony. Quote
a_niusia Posted May 2, 2011 Posted May 2, 2011 [quote name='Pandicao']To że mój pies wciska się przede mną przez drzwi to chyba znaczy, że jest podekscytowany spacerem i że chce jak najszybciej znaleźć się na dworze a nie że chce zakwestionować hierarchie. .[/QUOTE] moj pies tez jest podekscytowany spacerem i zachowuje sie jak malpa. slyszy zatem komemnde "siad, czekaj" i to ja wychodze pierwsza. nie dlatego, ze wierze w teorie dominacji. ale dlatego, ze moj pies musi przestrzegac zasad. jesli chodzi o teorie dominacj-wiadomo, nawet jej tworca sie z niej wycofal. ale jesli nie bedziesz dla swojego psa przewodnikiem, zo zadne zarcie nie pomoze ci w jego opanowaniu. Quote
sylwia14056 Posted May 2, 2011 Posted May 2, 2011 ...a Ja bym chciała poznać behawiorystę w Olsztynie! Quote
a_niusia Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 [quote name='2Klocek']zapewniam ze w Polsce są psi bahawioryści.[/QUOTE] np? bo samozwanczy zoopsycholodzy, albo ludzie prowadzacy blogi o tym jak ucza psa nosic koszyk w zebach do mnie nie przemawiaja. behawiorysta to nie treser. Quote
2Klocek Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 Ja znam Wiesię Adamską z Oławy. Jest wetem i instruktorem. Czesto analizuje z nią rózne przypadki. Poza tym są różni instruktorzy którzy mają tez wiedzę na temat rozwiązywania problemów behawioralnych. Kto szuka ten znajdzie. Latem zaczynam także kurs dla behawiorystów prowadzony przez Finską trenerkę Raili Halme. http://www.dobrypies.pl/plEdukacja.html pozdrawiam Agnieszka Nojszewska Quote
makot'a Posted May 19, 2011 Posted May 19, 2011 strix napisał(a):Pytanie jak wyżej. Obecnie szkolę się na Zachodzie i kiedy ukończę szkolenie, będzie to odpowiednik licencjata z psiego zachowania i sposobów radzenia sobie z nim (canine behaviour, psychology and techniques). na wstępie powiedziano nam, że jesli ktoś mówi, że 'ja pracuję tylko na pozytywnym wzmocnieniu', to mamy NIGDY nie korzystać z rad takich osób. A to dlatego, że każdy pies jest inny - na łagodnego i nieśmiałego goldenka podziała pewnie pozytywne wzmocnienie, zaś na rozpuszczonego silnego rottka, który myśli,ze jest alfą, takie wzmocnienie podziała na zasadzie wzmacniania już nabytych nawyków alfy. Innymi słowy, należy rozróżnić między zachowaniem wyuczonym (np. komendy) a zachowaniem instynktownym (negacja hierarchii w stadzie). Jesli pies źle wykonuje komendę, nie nalezy go karać lecz wzmacniać ilekroć wykona to dobrze. Natomiast jeśli pies reaguje agresją na inne psy (daje sygnał do ataku, chociaż to nie jego rola), wciska się przed drzwi, kradnie jedzenie ze stołu, atakuje ludzi, to powinien zostać skarcony (oczywiście nie w żaden okrutny sposób), bo to są zachowania kwestionujące hierarchię. Każdy pies ma zakodowane, że w stadzie ma być przewodnik. jesli w oczach psa człowiek nie spełnia tej roli, instynkt nakazuje psu pełnić rolę przewodnika, czesto niejako wbrew sobie. Mam 15 lat doświadczenia w pracy z trudnymi psami, głównie dużych ras. Pomagam też osobom z Polski i coraz częściej włos mi się jeży jak słyszę, co im behawiorysta powiedział. Ostatnia 'mądra' rada dotyczyła tego, że rottweiler, który kwestionował pozycję właściciela jako alfy miał być po każdym takim razie siłą przewracany na plecy. Skończyło się odgryzieniem nosa. Nie bardzo wiem, co sobie myślał ów behawiorysta... . Pies był alfa w tym stadzie i takie kwestionowanie porządku mogło się skończyć śmiercią właściciela. Pies został uśpiony, choć moim zdaniem, była jeszcze nadzieja na jego uratowanie. Po prostu zastosowano głupie i nieprzemyślane techniki prowadzące do eskalacji agresji. Takich historii i głupich rad są setki, włacznie z radami typu 'sfora prosze się nie martwić, bo nie dotyczy ludzi'. Dotyczy i to jak najbardziej. Dlatego właśnie zdarzają się pogryzienia udzi, w tym dzieci. Żadne dziecko nie jest automatycznie 'ponad' psem i jeśli właściciel nie dopilnuje, żeby tak było, próba uściskania psa przez dziecko może się skończyć bardzo źle. Bo obejmowanie to zachowanie dominacyjne w oczach psa. Pies lubi to, jesli w ten sposób alfa okazuje mu sympatię, ale nie będzie tego tolerował w wykonaniu każdej istoty. Wybaczcie,że się madrzę, ale naprawdę, coraz częściej nachodzi mnie myśl, że ci polscy behawioryści ze złotymi radami dla 'każdego psa' to po prostu ludzie z pomysłem na biznes ale bez żadnego wykształcenia i z miernym najczęściej doświadczeniem. Oczywiście nie wkładam wszystkich do jednego worka, wiem, że są ludzie dobrzy w tym, co robią. Jak to jest? Są jakieś egzaminy/kursy, które trzeba zrobić? Amen, święte słowa! Najgorsze jest to, że ludzie nie rozróżniają szkolenia od wychowania, nie rozumieją że smaczki i wzmocnienie pozytywne to tresura, a nie wychowanie. Przyznając się do swoich poglądów i do tego, że wychowuję moje psy metodą naturalną (hierarchia stadna), zostałam oskarżona o bycie brutalem i to, że nie kocham swoich psów, bo je poniżam. Ponadto dowiedziałam się, że skoro jestem zwolenniczką tego poglądu, to z całą pewnością szkolenie odbywa się na zasadzie karcenia psów za złe, a nie nagradzania za dobre. Zresztą co ja będę pisać, na pewno wiesz co mam na myśli. Poza tym wielu fanatycznych wyznawców metod pozytywnych uważa, że hierarchia stadna to suche gesty typu jedzenie przed psem, przeciskanie się przed nim przez drzwi. Nie biorą pod uwagę faktu, że zdrowe przywództwo polega na sile charakteru i naszym nastawieniu do psa, a nie na suchych i nic nie znaczących gestach. Wyśmiewają się, że w takim razie każdy kto je przed psem, na pewno ma niezwykle posłusznego psa, nie biorąc pod uwagę faktu, że taki "kabaret" odstawiony przez kogoś ze złym nastawieniem nie będzie dla psa znaczył nic. Metody pozytywne są bardzo w porządku, ale tak jak napisałaś - przy dominującym, agresywnym psie doprowadzą do wzmocnienia złych zachowań, a nie do wyeliminowania problemu. Niestety oni uważają, że takie ciumkanie ze smaczkami podziała na każdego psa, bo jest nieomylne. Oczywiście ideałem byłoby, gdyby móc psa wychować tylko pozytywnie. To jasne, że jeden pies jest bardziej stadny, drugi mniej i każdy z nich będzie potrzebował trochę innego podejścia. Sama mam dwa bardzo różne psy, w tym wykazującą bardzo mocne instynkty stadne sukę, która niezaprzeczalnie jest u nas osobnikiem Beta i pokazuje to na kazdym kroku - zazwyczaj pisząc o tym otrzymuję drwiące pytania pt. "Oo, tworzycie stado, to znaczy, że macie razem szczeniaki?" Dziwi mnie również to, że ludzie nie są w stanie pogodzić się z tym, że nie ma jednej uniwersalnej metody na każdego psa. Ja nie widzę nic niezwykłego w łączeniu obu "technik" - kliker i smaczki do sztuczek, a wychowanie wychowaniem. Przepraszam, że nie napisałam nic konstruktywnego, tylko wylałam tutaj swoje żale w połowie dyskusji, ale jest to bardzo nurtujący mnie problem w nowoczesnym podejściu do psów... Pozdrawiam :) Quote
kavala Posted May 20, 2011 Posted May 20, 2011 a_niusia napisał(a):w polsce nie ma psih behawiorystow. sa tylko treserzy. ...... ja zrezygnowalam ze szkolenia "metodami pozytywnymi" tuz po psim przedszkolu. gdyby moj pies byl szkolony tylko takimi metodami, to moze umialby sie turlac i roibic obroty. teraz nie umie. jest za to psem bezwzglednie poslusznym. A możesz mi podać definicję behawiorysty? Kto jest behawiorystą wg ciebie? Jaką metodą był szkolony twój pies, że jest taki posłuszny, możesz ją opisać? Quote
Burek Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 A oto kilka przydatnych i niezwykle interesującyh linków [FONT=Tahoma] www.zoopsychologia.com.pl www.psipsycholog.com.pl oraz szkół: www.alteri.pl www.zoopsychologia.pl www.zoopsycholog.pl.[/FONT] Quote
paniMysza Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 ja podpisuje sie pod tym, co napisała makota. chodze z moja frania na szkolenie, bo jest dość trudnym psiakiem i sama sobie z nia niebardzo potrafiłam poradzic. jest mega słodka i dzieki temu włazi mi na głowe (dosłownie i w prznosni:)) na szkoleniu pracujemy dwiema metodami: pierwsza to met.pozytywna, gdzie caly czas nagradzamy psiaki za prawidłowe zachowanie (ta metoda uczymy tez komend, np. siad, waruj, zostań). druga met. to podporzadkowanie psa, czyli uswiadomienie go, kto tu rzadzi i ze na pewno nie jest to pies:) nie ma bicia, kolczatek, szarpania smyczą. jest pokazanie psu, kto jest szefem. bez tej drugiej metody frania dalej miała by mnie głeboko w czterech literach i interesowała sie mna jedynie, gdy mam w rece cos smacznego. Quote
ore_sama Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 Agnieszko, chciałabym Cię zapytać jak postąpiłabyś z tym psem? Powiedzmy że chciałabym Cię zatrudnić do indywidualnej pracy z moim psem, który mieszka u mnie na podwórku, i jedyną osobą którą akceptuje jestem ja, a w ten sposób (jak na zdjęciu) reaguje na obcych, i inne zwierzęta. Zdaję sobie z tego że każdy pies jest inny i inaczej reaguje, jednak myślę że Twoje doświadczenie pozwoli Ci mniej więcej powiedzieć co byś zrobiła w takiej sytuacji. Pozdrawiam ;) Quote
Burek Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 [FONT=Tahoma]Wygląda na to, że autorkę wątku udało się skutecznie zniechęcić do dalszego udziału w dyskusji. Zapewne, po udowodnieniu jej, że nie ma pojęcia o niczym, wierzy w durne teorie i jest niedobra dla piesków płacze cichutko w dalekiej Norwegii i zaprzestanie dalszych występów w PL.[/FONT] [FONT=Tahoma]Droga STRIX[/FONT] [FONT=Tahoma]W Polsce przez wiele lat szkolenie psów opierało się na metodach stosowanych w milicji. Jedyne dostępne kursy szkolenia były organizowane przez Związke Kynologiczny, a instruktorzy wywodzili się wprost z milicji lub byli to wychowankowie milicjantów. Właściciele psów w różnym wieku i różnych ras spotykali się na placu treningowym i tam pod okiem dowódcy, ustawieni w karny szereg lub krąg krążyli ze swoimi psami oraz „nauczali” je chodzenia przy nodze, siadania, zostawania itp. Smaczki nie były obowiązkowe, szarpanie i ton głosu typu kapral na musztrze – tak. Pies miał się podporządkować, nie wygłupiać i cześć. O pracy na pobudzeniu w zasadzie nie było mowy, choć wielu osobom udawało się mimo wszystko nie zarąbać psa i dojść do możliwości spokojnego porozumienia w warunkach codziennej współpracy. Na tych szkoleniach silne psychicznie psy mające tendencję do dominacji dawało się opanować, grzeczne psiuncie z dobrymi ludźmi dawały radę, psy delikatne i lękliwe były bez szans. Nikt nie zagłębiał się w tajniki psiej duszy, choć byłoby kłamstwem twierdzić, że co lepsi instruktorzy nie mieli calkiem niezłego rozeznania w tym zakresie. Polecam lekturę podręcznika płk. Brzezichy. Kontynuatorzy tego trendu nadal działają i mają się dobrze.[/FONT] [FONT=Tahoma]Potem zaczęło się zmieniać. W opozycji do „starego” wyrosła bujnie szkoła pozytywna, która obecnie jest w modzie. Jak już zauważyłaś, opiera się ona na wierze w to, że a) jedyną słuszną metodą postępowania z psem jest nagradzanie i kształtowanie, b) istnieje całkiem niesłuszna „teoria dominacji”, którą należy zwalczać i której nawet jej autor (nie wiem kto nim był) się wycofał c) pies jest naszym najukochnszym pluszowym misiem, a jak nie jest, to dlatego, że my jesteśmy podli d) stawianie granic jest zbędne, szkodliwe, a jak już to powinno ograniczać się do zmarszczenia brwi i niepoczęstowania psa parówką. [/FONT] [FONT=Tahoma]Tyle historii.[/FONT] [FONT=Tahoma]Wracając do zasadniczego pytania tego wątku. Są zawody, które mogą wykonywać wyłącznie osoby posiadające określone wykształcenie czy uprawnienia (np. pielęgniarka, taksówkarz, operator dźwigu, adwokat). Takie regulacje nie dotyczą behawiorystów. Behawiorysta w Polsce, to osoba, która deklaruje, iż pracuje z psami metodą pozytywną, o czym informuje na swojej stronie internetowej. Stwierdzając jednocześnie, że jest behawiorystą. Często behawiorystami są absolwenci weterynarii, zootechniki (na tych kierunkach zajęć dotyczących zachowań i wychowania zwierząt raczej nie ma ) oraz pedagogiki i psychologii , którzy następnie skończyli jakieś szkolenia. Szkolenia te organizują firmy innych behawiorystów, fundacje i organizacje w kraju i za granicą. Były niedawno (nie wiem ile razy) organizowane studia podyplomowe z zoopsychologii – ciekawe czy obejmowały zajęcia praktyczne i uczyły realnie jak w pracować z psem i jego opiekunami... I czy tam w ogóle mówiono o psach, czy może pszczołach i dzikich gęsiach? W każdym razie na ich ukończenie powołują się niektórzy behawioryści. Od czasu do czasu ktoś pisze pracę mgr lub licencjacką zahaczającą o temat zachowań psów, ich wychowania, szkolenia, użytkowości, relacji ludzi z psami. Na forach można znaleźć prośby o udział w badaniach ankietowych do takich prac… śmieszne i straszne na ogół. Być może część autorów (a raczej autorek) tych prac rozpoczyna potem karierę zawodową behawiorysty. [/FONT] [FONT=Tahoma]Ja tymczasem nie mam wątpliwości, że: a) żadna szkoła, kurs i studia nie nauczą jak poprowadzić resocjalizację psa i właściciela – tego trzeba długo uczyć się praktycznie w układzie uczeń – mistrz i samemu układając i wychowując psy; b) jak kto mówi, że on tylko pozytywnie, to znaczy, że mało w życiu widział, niewiele rozumie albo też świetnie oszukuje samego siebie + przy okazji otoczenie. [/FONT] Quote
makot'a Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 Burek napisał(a):[FONT=Tahoma]Wygląda na to, że autorkę wątku udało się skutecznie zniechęcić do dalszego udziału w dyskusji. Zapewne, po udowodnieniu jej, że nie ma pojęcia o niczym, wierzy w durne teorie i jest niedobra dla piesków płacze cichutko w dalekiej Norwegii i zaprzestanie dalszych występów w PL.[/FONT] [FONT=Tahoma]Droga STRIX[/FONT] [FONT=Tahoma]W Polsce przez wiele lat szkolenie psów opierało się na metodach stosowanych w milicji. Jedyne dostępne kursy szkolenia były organizowane przez Związke Kynologiczny, a instruktorzy wywodzili się wprost z milicji lub byli to wychowankowie milicjantów. Właściciele psów w różnym wieku i różnych ras spotykali się na placu treningowym i tam pod okiem dowódcy, ustawieni w karny szereg lub krąg krążyli ze swoimi psami oraz „nauczali” je chodzenia przy nodze, siadania, zostawania itp. Smaczki nie były obowiązkowe, szarpanie i ton głosu typu kapral na musztrze – tak. Pies miał się podporządkować, nie wygłupiać i cześć. O pracy na pobudzeniu w zasadzie nie było mowy, choć wielu osobom udawało się mimo wszystko nie zarąbać psa i dojść do możliwości spokojnego porozumienia w warunkach codziennej współpracy. Na tych szkoleniach silne psychicznie psy mające tendencję do dominacji dawało się opanować, grzeczne psiuncie z dobrymi ludźmi dawały radę, psy delikatne i lękliwe były bez szans. Nikt nie zagłębiał się w tajniki psiej duszy, choć byłoby kłamstwem twierdzić, że co lepsi instruktorzy nie mieli calkiem niezłego rozeznania w tym zakresie. Polecam lekturę podręcznika płk. Brzezichy. Kontynuatorzy tego trendu nadal działają i mają się dobrze.[/FONT] [FONT=Tahoma]Potem zaczęło się zmieniać. W opozycji do „starego” wyrosła bujnie szkoła pozytywna, która obecnie jest w modzie. Jak już zauważyłaś, opiera się ona na wierze w to, że a) jedyną słuszną metodą postępowania z psem jest nagradzanie i kształtowanie, b) istnieje całkiem niesłuszna „teoria dominacji”, którą należy zwalczać i której nawet jej autor (nie wiem kto nim był) się wycofał c) pies jest naszym najukochnszym pluszowym misiem, a jak nie jest, to dlatego, że my jesteśmy podli d) stawianie granic jest zbędne, szkodliwe, a jak już to powinno ograniczać się do zmarszczenia brwi i niepoczęstowania psa parówką. [/FONT] [FONT=Tahoma]Tyle historii.[/FONT] [FONT=Tahoma]Wracając do zasadniczego pytania tego wątku. Są zawody, które mogą wykonywać wyłącznie osoby posiadające określone wykształcenie czy uprawnienia (np. pielęgniarka, taksówkarz, operator dźwigu, adwokat). Takie regulacje nie dotyczą behawiorystów. Behawiorysta w Polsce, to osoba, która deklaruje, iż pracuje z psami metodą pozytywną, o czym informuje na swojej stronie internetowej. Stwierdzając jednocześnie, że jest behawiorystą. Często behawiorystami są absolwenci weterynarii, zootechniki (na tych kierunkach zajęć dotyczących zachowań i wychowania zwierząt raczej nie ma ) oraz pedagogiki i psychologii , którzy następnie skończyli jakieś szkolenia. Szkolenia te organizują firmy innych behawiorystów, fundacje i organizacje w kraju i za granicą. Były niedawno (nie wiem ile razy) organizowane studia podyplomowe z zoopsychologii – ciekawe czy obejmowały zajęcia praktyczne i uczyły realnie jak w pracować z psem i jego opiekunami... I czy tam w ogóle mówiono o psach, czy może pszczołach i dzikich gęsiach? W każdym razie na ich ukończenie powołują się niektórzy behawioryści. Od czasu do czasu ktoś pisze pracę mgr lub licencjacką zahaczającą o temat zachowań psów, ich wychowania, szkolenia, użytkowości, relacji ludzi z psami. Na forach można znaleźć prośby o udział w badaniach ankietowych do takich prac… śmieszne i straszne na ogół. Być może część autorów (a raczej autorek) tych prac rozpoczyna potem karierę zawodową behawiorysty. [/FONT] [FONT=Tahoma]Ja tymczasem nie mam wątpliwości, że: a) żadna szkoła, kurs i studia nie nauczą jak poprowadzić resocjalizację psa i właściciela – tego trzeba długo uczyć się praktycznie w układzie uczeń – mistrz i samemu układając i wychowując psy; b) jak kto mówi, że on tylko pozytywnie, to znaczy, że mało w życiu widział, niewiele rozumie albo też świetnie oszukuje samego siebie + przy okazji otoczenie. [/FONT] Kolejny fanatyk, który uważa że wszystko co nie jest metodą pozytywną, jest szkołą tzw. "tradycyjną" - czyli karceniem psów na kursach posłuszeństwa w milicji, o których piszesz. Ludzie na litość, pomiędzy jest jeszcze cała skala barw, a Wy widzicie albo czarne albo białe! To jest smutne, że dziś uważa się, że nie ma żadnej innej metody wychowywania psów. To, że nie traktujesz psa jak pluszowego misia i nie ciumkasz do niego non stop ze smaczkiem i klikerem nie oznacza wcale, że tego psa nie kochasz. To, że chcesz być dla psa przywódcą, nie oznacza wcale, że musisz go karcić, szturchać i bić! Skąd Wam to w ogóle przychodzi do głowy? Bycie zrównoważonym i mądrym przywódcą stada dla psa (czyli konsekwentnym przewodnikiem), który potrafi w mądry sposób wyznaczyć granice, korygować złe zachowania i wzmacniać dobre, wcale nie oznacza, że jest się bezwzględnym "milicjantem" non stop karcącym psa, ani wcale nie kłóci się z byciem dla psa ciekawym i interesującym partnerem do współpracy. Naprawdę przykre jest to, że dla niektórych jest tylko albo MP, albo bicie i karcenie. A gdzie metody naturalne? Quote
Burek Posted May 26, 2011 Posted May 26, 2011 [FONT=Verdana]Makot`a, czy to mnie zaliczasz do czarno – białych fanatyków (I zdanie postu)? Jeśli tak, to chyba nie przeczytałaś do końca mojej wypowiedzi lub też jest ona niewystarczająco klarowna. Owszem, jest tam mowa o „policjantach” i „klikerowcach”, ale nigdzie nie stwierdzam, że którakolwiek z tych opcji jest słuszna. I zgadzam się z Tobą, że wychowanie/szkolenie/ resocjalizacja psa wymaga widzenia, rozumienia, a w końcu - znajomości (lub samodzielnego wymyślenia) oraz umiejętności zastosowania bardzo różnych technik. Z naciskiem na zrozumienie. O tym też wspomina na początku autorka wątku, a kwestionuje znaczna grupa polemistów, w tym posiadacze pozytywnych dyplomów[/FONT] Quote
makot'a Posted May 26, 2011 Posted May 26, 2011 [quote name='Burek'][FONT=Verdana]Makot`a, czy to mnie zaliczasz do czarno – białych fanatyków (I zdanie postu)? Jeśli tak, to chyba nie przeczytałaś do końca mojej wypowiedzi lub też jest ona niewystarczająco klarowna. Owszem, jest tam mowa o „policjantach” i „klikerowcach”, ale nigdzie nie stwierdzam, że którakolwiek z tych opcji jest słuszna. I zgadzam się z Tobą, że wychowanie/szkolenie/ resocjalizacja psa wymaga widzenia, rozumienia, a w końcu - znajomości (lub samodzielnego wymyślenia) oraz umiejętności zastosowania bardzo różnych technik. Z naciskiem na zrozumienie. O tym też wspomina na początku autorka wątku, a kwestionuje znaczna grupa polemistów, w tym posiadacze pozytywnych dyplomów[/FONT] W takim razie przepraszam za nieporozumienie, bo faktycznie zrozumiałam Twoją wypowiedź jednoznacznie ;) Quote
2Klocek Posted May 30, 2011 Posted May 30, 2011 [quote name='ore_sama'] Agnieszko, chciałabym Cię zapytać jak postąpiłabyś z tym psem? Powiedzmy że chciałabym Cię zatrudnić do indywidualnej pracy z moim psem, który mieszka u mnie na podwórku, i jedyną osobą którą akceptuje jestem ja, a w ten sposób (jak na zdjęciu) reaguje na obcych, i inne zwierzęta. Zdaję sobie z tego że każdy pies jest inny i inaczej reaguje, jednak myślę że Twoje doświadczenie pozwoli Ci mniej więcej powiedzieć co byś zrobiła w takiej sytuacji. Pozdrawiam ;) Przykro mi ale nie "zatrudniam się" do indywidualnej pracy z czyimś psem, bo żaden trener ani behawiorysta nie jest od tego żeby samemu pracowac z psem, który go nie zna, juz nie wspominając o psach które mają trudności do akceptowania obcych ludzi. Praca oparta jest na włascicielu lub osobie której pies ufa. Jesli to twój pies, to ty powinienes pracowac z tym psem a nie ja. Moja rola to pokierowanie twoją pracą i pomoc. Mam wiele psów na terapii, których ani razu nie dotknęłam ani nawet nie wymieniłam z nimi spojrzenia, bo byłoby to dla nich za trudne. Przez wszystkie lata swojej pracy nie spotkałam jendak psa z którym nie dałoby się niczego zrobic. Nie jestem jednak pewna czy mozna cokolwiek zrobic z tobą... i.... nie wiem czemu ma służyc takie pytanie ale nie widzę by wypłynelo ono z chęci pomocy swojemu psu, czy moze dokopaniu mi... Jesli jednak zmienisz zdanie, czekam na kontakt. Agnieszka Quote
perroc Posted May 31, 2011 Posted May 31, 2011 Ciężko jest pracować z rodziną, (właścicielem) która nie jest systematyczna lub po prostu nie widzi celu lub myśli, że zachowanie psa się zmieni za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Behawiorysta przede wszystkim pracuje na zmienieniu nastawienia właścicieli do psa, pokazuje,tłumaczy błędy,zachowanie psa.Bardzo często problem nie jest w psie tylko w rozumowaniu człowieka i postępowaniu.Czasem wystarczy parę minut czasem jest to ciężka praca nawet kilku miesięczna (wszystko zależy od problematyki jaką często my sami ludzie stwarzamy) Quote
perroc Posted May 31, 2011 Posted May 31, 2011 Ciężko jest pracować z rodziną, (właścicielem) która nie jest systematyczna lub po prostu nie widzi celu lub myśli, że zachowanie psa się zmieni za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Behawiorysta przede wszystkim pracuje na zmienieniu nastawienia właścicieli do psa, pokazuje,tłumaczy błędy,zachowanie psa.Bardzo często problem nie jest w psie tylko w rozumowaniu człowieka i postępowaniu.Czasem wystarczy parę minut czasem jest to ciężka praca nawet kilku miesięczna (wszystko zależy od problematyki jaką często my sami ludzie stwarzamy) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.