Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • 2 weeks later...
Posted

U nas bezśniegowo i ciepło. Budy bez siana, bo zostało wywalone precz, a mnie dwa razy powtarzać nie trzeba. Jak nie to nie :diabloti:
Łapki Rexiowe przeniosą się dziś do budy za kojcem, bo mam nowego bardzo wystraszonego onkowatego tymczasowicza. Jest taki bojaźliwy, że tylkow budzie czuje się dobrze. Focz ma zadanie ;) Rex musi się obyć bez panny, chyba, że będą protesty i będę musiała oboje w jednej budzie umieścić - ma zresztą 2 pokoje owa buda. Muszę się wam pochwalić, że Rex - dominator i samiec alfa bez dwóch yay bardzo przyjaźnie powitał nowicjusza. Otoczył go czułym i pełnym zrozumienia niuchem, nawet nie drgnął kiedy tamten wlazł do jego budy.
Kochany Rexio, taaaa Focz go kofffa :loveu:

  • 2 weeks later...
Posted



Zdrowych i spokojnych Świąt dla rodznki Czarodziejkowej, a dla Rexa i spółki pełnej michy (pełniejsza już chyba być nie może, ale jednak ;)) i mizianka w ilościach przemysłowych!!

  • 2 months later...
Posted

Bo mało kto tu zagląda...
Rex wciąż w trakcie leczenia, wiedzą to wszyscy, którzy mają ze mną kontakt. Przestałam pisać, bo stan Rexa był w pewnym momencie tak beznadziejny, że wet zakwalifikował go do uśpienia - z ucha się lała cuchnąca ropa, na całym ciele gnilne otwierające się wciąż, jątrzące krwawe rany, spuchnięta łapa...:-(
W styczniu pod narkozą wyczyszczono mu to gnijące ucho - okazało się, że kanał słuchowy był zarośnięty i wszystko w środku gniło. Konieczne było operacyjne udrożnienieb tego kanału. Niestety stan skóry - otwarte rany - wykluczał operację na uchu. Rex dostał potężną dawkę antybiotyków w zastrzykach - ok 30 strzykawek i resztę do łykania, antybiotyki w sprayu na rany, kurację wzmacniającą odporność i antybiotyki do uszu, wraz z płynami do czyszczenia. Wet powiedział mi wprost, że jeśli ta kuracja nie pomoże, to trzeba Rexa uśpić, bo on straszliwie cierpi.
Kuracja nieco pomogła - większe rany wciąż się rozłażą, ale są tylko 2 i jedna pod ogonem - nie do zlikwidowania. W tym tygodniu Rex miał zabieg udrożnienia kanału słuchowego...3 godzin pod narkozą, przy okazji oczyszczono też rany. Okazało się, że ze spuchniętej łapy wciąż leje się woda - ma niedrożne naczynko i to powoduje, że z porów łapy cieknie. Nie jest to groźne, ale ...jest.
Rex ma pół łba ogolone wraz z uchem i wygląda żałośnie. Operacja się powiodła, teraz ok 20. 03 pojedziemy na zdjęcie szwów. Rex wciąż na antybiotykach na skórę - w zastrzykach mu podaję i na środkach przeciwbólowych.
Ania, pamiętam o kartach.
Mam jeszcze 2 onki na tymczasie, już jest lepiej, ale były w stanie beznadziejnym.

Posted

Ja zaglądałam - tylko nic nie pisałam bo nie wiedziałam co tam u was. Czekałam na jakieś wieści ...

Faktycznie cieżko ci było, czekając na decyzje co dalej i perspektywą wiadomo jaką. :-(

To trzymam kciuki za poprawę zdrówka Reksia i pozostałych ON-ków.

Posted

Czarodziejko,
ostanio dowiedziałam się że koleżanka z pracy musiał uśpić swojego onka , który od wielu lat był leczony na ucho.
Niestety zakażenie dotyczyło pałeczki ropy błękitnej, był okres poprtawy a później niestety doszło do zakażenia organów wew (drapał ucho, lizał łape...)
Mam nadzieję że u Rexa co innego powoduje tę chorobe uszu

Posted

Beka - on miał również kiedyś te pałeczki ropy błękitnej, dodatkowo w tym samym czasie paciorkowca hemolitycznego i gronkowca złocistego - wszystko razem! Ale to było latem, wciąż był leczony z przerwami na brak finansów - w grudniu miał robiony wymaz i pozostał tylko jakiś świński gronkowiec - nie tak złośliwy. Właśnie dlatego nie chciano go operować - bo bakterie mogły się przenieść i dostać do ran. Teraz uszko wygląda niefajnie, ropieje i trochę krwawi - ale to szwy. Wet mnie uprzedził, że tak będzie. Nie czyszczę i nic nie robię, nie dotykam. Zastrzyki przeciwbólowe już się skończyły, dostaje tylko antybiotyk na te pierwotniaki i pryskam go neomycyną na rany. Ucho go na pewno boli, bo pochyla głowę, ale może to szwy ciągną i ogólnie...po operacji jest przecież :(
Mogę tylko napisać, że ogólnie jest radosny, ma apetyt i daje radę. Obok wciąż wierna Foczka, która go pielęgnuje. Śpią razem w jednej budzie wtuleni w siebie.
Linssi - dzięki za ofertę, w sumie, to nic nam aż tak bardzo teraz nie trzeba. Chyba, że chcesz mu bardzo coś na ząb zafundować :razz:, ale wiesz...mam teraz gromadkę straceńców, więc będę musiała równo podzielić.
Odnośnie stanu Rexa...Sylwester - godzina przed północą, ludzie się bawią i piją, a ja płaczę Przyjaciel Koni w słuchawkę, bo Rex bez szans. A i chyba nawet lekką bombkę miałam, bo to tak od święta było. Kiedy w TV zaczęli odliczać sekundy do Nowego Roku musiałyśmy kończyć, ale i tak zapamiętam ten Sylwester długo.

Posted

Czarodziejko, ja nie dyskryminuje nikogo, wiec oczywiscie jedzonko pojdzie dla wszystkich. O Rexa pytalam, bo wiem ze czasem potrzebne sa jakies leki na recepte, a to moge zalatwic ;) Przypomnij mi tylko prosze jakie jedzonko... dla alergikow?:oops:
co do bolu pooperacyjnego, to moze pyralgine w czopkach mu zapodac? czy za slabe?

Posted

Linssi - nie podaję specjalistycznych karm, bo wet stwierdził, że to bez znaczenia, co Rex je - a je dobrze, bo goruję i sypię - zazwyczaj Darling Puriny, albo Chappi, czasem Chrupi z Biedronki, bo to jest Chappi tylko w innym worze. Te karmy spełniają normy weterynaryjne i są smaczne w przeciwieństwie do tych z hipermarketów gigantów. Psy nie chcą tego jeść. Rex dostawał przez jakiś czas extra karmę rybną, z nadzieją, że znikną rany na skórze. Sądziliśmy, że być może ma jakieś uczulenie - sporo tego pożarł, był tylko na tym. I nic. On jest dobrze odżywiony - prawie 47 kg (46,7) - ja ważę w porywach do 50 kg - jak słusznie jem ;)
Odnośnie pyralginy...zapraszam do mnie - jak uda ci się dyskretnie wsunąć mu cokolwiek pod ogon, to dam ci medal :evil_lol: On ma tam nadżerkę i kiedy chcę prysnąć neomycyną, to prawie ogon wyrywam, bo on ma lęki :cool1:

Posted

AnkaG napisał(a):
No to ja tłuścioch - 56 kg. :eviltong: Wzrost 169 cm :eviltong:

Te On-ki to cię chyba machnięciem ozora przewracają??:cool3:


Matko to ja musze sie odchudzic (62kg -172 cm)...

Posted

Linssi - dzięki - kupiłam 2 wory i już są konsumowane, bo ja niestety leżę plackiem i świata bożego nie oglądam. Chora jestem i nieszczęśliwa. Psy mnie nie widziały już 3 dni, tylko przez okno, ale nie mogę za długo wyglądać, bo zaczynają lamentować. Rexa ucho wygląda paskudnie, ale podobno tak ma być a już w przyszłym tygodniu jedziemy na zdjęcie szwów.
Ja mam 170 cm, w dowodzie to 171, ale udaję, że ten 1 nie istnieje, bo zaburza mi harmonię. Waga w porywach do 50 kg. Anka - ja bym chętnie chciała chociaż 3 kg więcej, a nie....pani piszczel.
Przyjacielu Koni...ty też raczej wagi muszej jesteś :cool3:, chociaż nie wiem, czy motyla nie jest lżejsza. Na chłopski rozum mucha wydaje się tłustsza niż motyl, ale biorąc pod uwagę rozpiętość skrzydeł i sprawy, których mój wymęczony przeziębieniem rozum nie obejmuje - być może to motyl jest cięższy. Inna idiotyczna waga jaka mi się właśnie nasuwa na myśl, to kogucia...są kandydatki? Beka? Wydaje się, że ty spełniasz wymagania :D

Posted

Czarodziejka napisał(a):
Ja mam 170 cm, w dowodzie to 171, ale udaję, że ten 1 nie istnieje, bo zaburza mi harmonię. Waga w porywach do 50 kg. Anka - ja bym chętnie chciała chociaż 3 kg więcej, a nie....pani piszczel.


A mnie się zdawałao że jestem chuda jak ważyłam 56 kilo.....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...