Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Czarodziejka napisał(a):
Ooo, nie jestem sama :D


Ale ja piwka nie pijam :cool3::cool3::cool3: Tylko ten siedzący tryb życia :eviltong::eviltong:
Ale żonka jakoś nie narzeka :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

U nas jest tak paskudnie, że szkoda słów...Mży, chłodno. Rex tylko zad wywalił z budy, żeby postawić pomnik natury i zpowrotem się ułożył - tyłem do swego dzieła. Focz cały dzień głęboko w swojej komnacie. Wychodzi tylko za potrzebą i na kochanie, kiedy ja się snuję po dworze. Teraz trzeba iść, usunąć produkty przemiany materii z kojca :mad:

  • 2 weeks later...
Posted

Pamiętam jak SP Ago mojej siostry iglaki jej podlewał.

Raz jak byłam u niej to ona się darła i waliła w okno jak się przymierzał a on patrząc jej głeboko w oczy podniósł nogę i .... :evil_lol:

Posted

Rex też leje patrząc mi głęboko i czule w oczy i robi swoje oczyska takie smutne, długie do ziemi. A iglaczki brązowieją i mój tz siwieje wraz z głebią brązu ich igieł.
Mam juz zaklepany na jutro samochód do lecznicy. Kierowca jeszcze nie wie, że zamiast 2 jak zawsze jedzie psiąt 5 :diabloti:

Posted

Czarodziejka napisał(a):

Mam juz zaklepany na jutro samochód do lecznicy. Kierowca jeszcze nie wie, że zamiast 2 jak zawsze jedzie psiąt 5 :diabloti:


jak ten facet jeszcze z Tobą wytrzymuje?? :evil_lol:
widze że robisz taki najazd na lecznice jak ja. Ja podjeżdżam, grzecznie siadam w poczekalni z pieskiem, potem jak moja kolej wchodze do gabinetu, siedze tam chwile,pies zostaje a ja wychodze po nastepnego, albo dwa, potem odprowadzam tamtego i niose czwartego... a czasem jeszcze kota. :evil_lol:
Ludzie najpierw sa zdziwieni, potem zdumieni, a potem mnie nie lubia :diabloti:

Posted

Byliśmy więc.
Niestety tylko z 3 psami, bo nie miałam z kim Julci zostawić, więc siedziała z tyłu w foteliku, obok niej Rex ze śmierdzącymi uszyma do wymazu i Saba :)

Jak zwykle Rex darł się w niebogłosy i trzymał w pętli śmierci moją rękę, kiedy ja chciałam go trzymać, bo wetka pobierała wymaz z usząt. A jak wymownie i głęboko patrzył mi przy tym w oczy...Aż serce mi się krajało. Ale cóż uszy wymazane i smrody poszły do laboratorium. Za kilka dni zadzwonią i powiedzą co w Rexowych uszach piszczy. Wykupiłam też dla niego tabletki na odrobaczenie 4 sztuki, ponieważ muszą być wszystkie psy jednocześnie odrobaczone. Zaszczepiłam go też przeciwko wściekliźnie, bo termin wypadł. Tak więc psisko ma komplecik badań i teraz pozostaje czekać na wyniki. Ogólnie weci stwierdzili dużą poprawę. Łapy na moje oko są normalne, jednak wet uznał, że jest lekka, prawie niezauważalna dla laika opuchlizna, która może być już przypadłością wrodzoną u Rexa związaną z jakimś niedrożnym naczyniem krwionośnym. Nie stanowi ro jednak zagrożenia życia, ani zdrowia dla psa, więc nadal koncentrujemy się na uszach. Rex dziś nie dostał żadnych leków. Czekamy na wyniki po czym dalej będziemy leczyć uszy. Mimo smrodu wydobywającego się z nich stan jest dużo lepszy niż poprzednio i ogólnie Rex pozytywnie wypadł :)
Koszt wizyty Rex 50 zł, 20 zł tabletki na odrobaczenie + szczepienie i kolejny Oticlar do czyszczenia usząt za kilkanaście zł.
Fakturka na Niechciane i Zapomniane.
Za tego bóla i moją zdradę, że dałam krzywdę pieskowi zrobić Rex dostał po wyjściu cukierka z wkładką alkoholową, bo tylko to miałam pod ręką ;) Niech ma od święta i tak dziś łyknie tabletki na robactwo.

Posted

Cokolwiek stwierdzą, to jest ogólna poprawa.
Tam zaraz dzieci rozpijasz...Porządna matka jestem, dziecku nie dałam - sama zżarłam i wypiłam wszystko, co było w bombonierce :diabloti: Julka się nie nadaje do tego typu degustacji, wystarczy jej informacja, że w cukierku jest alkohol, a ona wie, że dzieci nie mogą i tego się trzyma bez dyskusji. Za to matka miała chuch alkoholowy jakby kto chciał poczuć :D

Posted

Właśnie zakończyłam czyszczenie uszu. Wykopałam czopy smrodu, Już nawet rękawiczek, ani ołówka nie używam. Biorę wacik nasączam Oticlarem i palcem, bo najdelikatniej. Rex tak wymownie patrzy mi w oczy, kiedy zakładam mu namordnik, przewalam na bok i siadam na nim okrakiem. Nie może się ruszyć, bo ścisk mam niezły.
Kiedy go podczas czyszczenia zaboli i podnosi głowę, a nasze oczy się spotykają, to mówię wam - mam wyrzuty sumienia, że taki ból mu zadaję, ale tłumaczę, przytulam, że trzeba uszy czyścić i on biedak pokornie się kładzie...:( Zawodzi i mruczy, ale już stara się nie ruszać. W nagrodę pozwoliłam pożreć resztę karmy, która mi się pozostała. Dzielnie cierpiał. Musiałam mu obciąć posklejaną sieść, bo nieczyszczone smrody wylewają mu się z uszu i oblepiają włoski. Już kolejny raz taka wycinka, ale to jest maź cuchnąca, woskowata i nie nadająca się do szorowania woda i szamponem. Tak więc Rex ma jeżyka pod uchem. Jedno ucho jest w stanie przyzwoitym , ale drugie niestety paskudne, chociaż nie tak jak latem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...