Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Niestety, nie byliśmy, bo pada i mój kierowca "namokniętego, ubłoconego smrodu wozić nie będzie". Dwa duże psy faktycznie nie pachną, tym bardziej, że Rexowi dodatkowo śmierdzą uszy. Zawsze kładę prześcieradło, ale jak to w podróży jedno wstaje, obraca się, drugie gdzieś wsadza łeb. Dla mnie oczywistość, dla innych nie do przyjęcia.
Gdyby ten wet zechciał przyjechać do mnie, ale jakość tej wizyty też będzie niższa, a koszt większy, więc pozostaje mi czekać. Na prawdę, nie jestem w stanie zmienić wiejskiej mentalności i nakazać spojrzeć na zwierzę, jak na istotę czującą. Od tego kierowcy słyszę tylko drwiny, których powtarzać nie chcę, ale jest to jedyna osoba, która mnie łaskawie wozi.

  • Replies 1.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A dzisiaj do mnie pani dzwoniła jakaś, i pyta się czy to ( i tu moje imię i nazwisko - dziwne bo na allegro nie ma) i mówi, że w sprawie owczarka Rexa dzwoni. Kazałam zadzwonić do Ciebie Czarodziejko.

Posted

katya napisał(a):
A dzisiaj do mnie pani dzwoniła jakaś, i pyta się czy to ( i tu moje imię i nazwisko - dziwne bo na allegro nie ma) i mówi, że w sprawie owczarka Rexa dzwoni. Kazałam zadzwonić do Ciebie Czarodziejko.


Mnie właśnie ze snu błogiego wybudził jej telefon :D
I również na ciebie się powołała. Widocznie dokładnie czyta stronkę adopcyjną ;)
Pani musi przemyśleć kwestię ewentualnej adopcji ze względu na 1,5 roczne dziecko i stan zdrowia Rexa :roll: Spisała nawet wszystkie gatunki bakterii z usząt Rexa, żeby skonsultować z wetem na miejscu. Myślę, że to rozsądne podejście.

Dziś cioteczki z przywiozły mojemu sąsiadowi dużego radosnego psiaka z łódzkiego schronu :) Szarika.
Ma już swój domek i pełny gar ciepłego jedzonka :multi:

Jeśli z różnych przyczyn Rex nie zostanie zaakceptowany, to mam na względzie inne rozpaczliwie żałosne onkowate biedactwa i na pewno pani nie odejdzie z pustą ręką :razz:

Rex przywitał się z Szarikiem bardzo grzecznie. Również Foczka, Funia i Saba, bo Misiek nie odważył się wyjść spod ławki.

Posted

Połowa mojej jesiennej gromadki pomagająca w pracach ogrodowych, reszta fotek na wątkach Saby i Foczki ;)



No coś się dzieje z Image Shackiem...biała strona i nie mogę doładować reszty fotek, może za chwilkę.

Posted

Hmm...........
Pani domagająca się Rexa, o której wspomniała Katya po tym jednym telefonie, o którym wspomniałam wyżej, zalicytowała na Allegro i nabyła (chyba w jej rozumieniu) prawo do zgarnięcia Rexa za 1 zł :-?
Sama strategia działania jest jakaś dziwna, bo przecież wiadomo, czemu służą takie aukcje, a poza tym zwierzę nie jest rzeczą i nie można ot tak kupić go sobie za 1 zł na aukcji internetowej...
Wczoraj ok. 13.00 dowiedziałam się, że pani jest już właśnie pod Łodzią i pyta, gdzie dalej ma się kierować. Ja osłupiałam, bo nikt się ze mną wcześniej na ten dzień nie umawiał, podałam oczywiście wskazówki - do mnie od Łodzi jest ok. 80 km. Byłam jednak w trakcie załatwiania spraw osobistych i daleko od domu. Umówiłam się z nią na okolice godz.17.00 Pani stwierdziła, że wystarczy jej sama nazwa miejscowości i trafi. W mig załatwiłam swoje sprawy i pędem do domu. Czekamy, czekamy...
Po godz. 18.00 pani dzwoni do mnie, że już jest na miejscu i właśnie idzie pod jakąś górkę, bo ktoś jej powiedział, że tam.....
Okazało się, że trafili w zupełnie inne miejsce w Polsce. Niestety, przekręcili nazwę miejscowości. A mówiłam, że nie łatwo do mnie trafić. Powiedziałam, że skoro zaistniała taka sytuacja, to może następnym razem do mnie wjadą, bo ciemno, zimno, do domu daleko. Pani jest ze Szczecina, ale podobno bywa często w Łodzi. Dowiedziałam się, że nie wchodzi to w ogóle w grę. Zapowiedziałam, że nie oddam psa w nocy osobie, której nie znam ani ja, ani pies. Nie wiemy też, jaka będzie reakcja obu stron na siebie. A poza tym...spójrzcie sami na poczciwy pysk Rexa - musiałabym serca nie mieć, żeby oddać go w nocy obcym do samochodu o pustym brzuszku. A tu gar właśnie z jedzonkiem stygnie i on czeka jak codzień...A tu za karę jakąś pani go obcym wydaje. Pamiętam, jak płakał po Hani, która go do mnie przywiozła, jak wychodził na drogę, jak tęskie patrzył za każdym czerwonym samochodem. Biedaczysko nic by nie zrozumiał...:(
Pani owa podjęła jednak decyzję, że przyjedzie teraz do mnie, pozna się z Rexem, obejrzy, pogadamy, znajdziemy motel, a następnego dnia spokojnie doprowadzimy tę adopcję do finału. Ja rozdzwoniłam się po znajomych, wyszukałam nocleg, przygotowałam nawet kolację, bo strudzeni, zmęczeni, głodni...Zadzwoniłam, podałam jeszcze raz trasę, zapowiedziałam, że nocleg już zapewniony i czekam. Czekam, czekam, psy zjadły kolację....Nikt nie przyjechał.
Rano Rex wyczesany, śpiochy z ocząt wypalcowane i czekamy...Cały dzień nam zszedł na tym wczekiwaniu.
Nawet nie zadzwonili. Postanowiłam sama nie dzwonić, bo już nabrałam przekonania, że i tak nie wydam Rexa - znów noc się zbliżała. Katya za to zadzwoniła, bo przecież to na jej aukcji pani zakupiła psa. Nikt nie odebrał telefonu...

Posted

kij tej babie w oko.po nocy psa chciała brać :/
i co dalej,bo Hundehilfe wypytują czy on był operowany i co dokładnie mu dolega w łapę
czyli jak wyglada jego stan w tej chwili,czego mu potrzeba i co przeszedł, jak go leczono

Posted

Ta Osoba równie dobrze może już nie telefonować w sprawie adopcji....
Niepoważnym i nieodpowiedzialnym psiaków nie dajemy pod opiekę !!!!!

I jeszcze - Rex miał w tym przypadku dużo szczęścia !!!!! Prawdopodobnie, gdyby wcześniej Ta Pani przyjechała pewnie Rex by pojechał.....
Czarodziejko - nie ma tego złego..... A Rex niech się cieszy !!!!!

Musimy bardziej uważać w przyszłości.....

Posted

ewatonieja napisał(a):
kij tej babie w oko.po nocy psa chciała brać :/
i co dalej,bo Hundehilfe wypytują czy on był operowany i co dokładnie mu dolega w łapę
czyli jak wyglada jego stan w tej chwili,czego mu potrzeba i co przeszedł, jak go leczono


Jest jeszcze jedna bardzo zdecydowana osoba, choć po tym incydeencie brzmi to może górnolotnie i jeśli nie wypali ta adopcja, to cóż, może Hundehilfe znajdzie dom.

Rex w schronisku miał świerzb i nużycę w zaawansowanym stadium. Miał bardzo opuchnięte łapy, opuchlizna nie została zdiagnozowana. Puchną w upały, więc jest to związane być może z krążeniem, a być może nerki. Stwierdzono kulawiznę tylnych łap (nie znam terminologii medycznej, ale wszystko jest w komputerze w lecznicy i raport na prośbę gwarantowany), ponadro dysplazję stawów biodrowych. Obecnie Rex botyka się z ciężkim ropnym obustronnym zapaleniem ucha wewnętrznego. Antybiogram wykazał 3 bakterie niezwykle trudne do wyleczenia, ponieważ każda wymaga odrębnej silnej kuracji antybiotykowej i nie można ich zwalczać równolegle...A antybiotyki osłabiają układ odpornościowy itd. Te bakterie to: paciorkowiec hemolityczny, gronkowiec złocisty i pałeczki ropy błękitnej. Smród, bród i ból...Jest już lepiej, wciąż w miarę środków staramy się go leczyć. Ponadto Rex w maju miał zapalenie odbytu, coś z nerkami i z poziomem białka, nie przyswajał go, czy też miał za mało - musiałam i wciąż to robię dodawać mu do posiłku 2 jaja dziennie. Weterynarz odłożył na później wszelkie inne diagnozy i badania, bo zapalenie ucha wymagało natychmiastowej interwencji i zagrażało życiu psa. Powiedział też, że łapy mogły puchnąć od nerek, a nie, jak przypuszczał wcześniej inny wet od niewydolności jednej z komór serca. Aby to wykluczyć miał mieć zrobione EKG serca w lecznicy, w której nakazano najpierw natychmiasrowe leczenie uszu. Podobno opuchlizna łap nie jest tak groźna jak zapalone uszyska. Teraz w chłodnej porze roku można przeprowadzić bardziej efektywne leczenie uszu, gdyż bakterie się tak nie namnażają, jak w upały. Szczepy są mniejsze i łatwiejsze do zwalczenia, chociaż wet zapowiedział, że Rex może nawet do końca życia zmagać się z nimi...Uszy trzeba czyścić i podawać antybiotyki. Dostaje je w iniekcjach, więc oszczędzamy żołądek i budżet, bo sama wstrzykuję.
To tyle na dziś. Jakbym znalazła transport, a z tym na wsi problem, to wiedziałabym więcej, bo wet chce pobrać wymaz z uszu - poprzedni był w maju i czas najwyższy. Jerdnak od miesiąca nie mam kierowcy. Rex strasznie śmierdzi, a raczej jego uszy i wiecie, jak to jest na wsi...

Posted

Rex od niedawna gra mi na nerwach :mad:
A mianowicie znalazł sobie zabawę - obszczekiwanie moich kotów siedzących na oknach na dworze. A że pieje jak ostatni kastrat....Siądzie tak przed oknem i zawodzi, płacze, podszczekuje, a gdy uda mu się kociczkę trafić, gdy ta zmierza ku drzwiom - nosem ją wgniata i wącha i płacze nad nią, ale krzywdy jej nie robi. A na początku drzewa z kory potrafił obdrapać w szale nienawiści.
To się nazywa skuteczna socjalizacja :D
Jest już paskudnie czasami na dworze i karmię moje psiury dwa razy dzienie.

Posted

Uszy zaschły, mniej śmierdzą, co związane jest z ochłodzeniem.

Od jakiegoś czasu Rex wraz z Foczką stają pod ścianą domu na dwóch łapach i jak które może tak się pręży, by trafić kiść winogron :-? A wysoko są rozpięte.
Normalnie fachowo sobie zrywają i to delikatnie, żeby kuleczki nie pospadały. A jak jest za wysoko, to piszczą do tych wiszących kiści i drapią - już mam ślady Rexowych pazurów na cegłach :mad:
Zrywam więc sama i podaję wprost do pyska. Jedzą z takim namaszczeniem, że...
Reszta psów nie ma takich odchyłów. Tylko moje łódzkie nabytki ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...