Czarodziejka Posted June 13, 2007 Posted June 13, 2007 Nie byłam...:mad: Usłyszałam, że "tera są siana i nikt z psami jiżdżoł nie bydzie, a jak trza, to po weteryniorza zadzwonić, niech zastrzyk da, siekierą w łep i zakopać, bo jiżdżoł, to nikt nie bydzie"....Jestem bardzo opanowana, ale wtedy ledwo się powstrzymałam przed dziką furią wypowiedzenia się dosadnie i po łacine - a to potrafię ;) Mam jednak umówiony transport na jutro. Biorę Rexa i Sabę. Quote
Czarodziejka Posted June 14, 2007 Posted June 14, 2007 I szlag trafił transport....kierowca nie dotarł :mad: Wykąpałam w szamponie leczniczym prawie całe stadko - oprócz Funi, która była kąpana w niedzielę i bez Miśka, który jest zamknięty. Saba się naburmuszyła i poszła schnąć w samotności, za to Rex odżył - jak wariat skakał po tej kąpieli - co się dziwić - upał nieznośny. Foczka również naburmuszona, bo wzięłam ją siłą, a waży chyba tonę 8) A oto kilka fotek ;) Wykąpany Rex Fokita lekko zła ;) A oto Funia - podrzutek, znajdka wyrzucona z samochodu, bo wakacje tuż tuż i trzeba się do wyjazdu przygotować. Maleńka, tylko trochę więkasza od kota. Szuka domu...:mad: Ich troje Funior lubi leżeć pod ławką, Miś i Foczka też ;) Martwa natura wśród kwiatów (lalka w tle) z akcentem ;) Rex, jakby ktoś nie wiedział... A tu już budy od Emir :) Funiątko. Z Julcią, jak ją Pan Bóg stworzył...wiejski looz ;) I sfinks dostojny Ktoś lubi siedzieć za kratami. Ten typ tak ma :) Focz naburmuszona. Obie sucze złe jak osy, bo raptem je wykąpałam, ale im mija ;) Ich troje w innej konfiguracji Sabunia mokrusieńka i schnąca. Sabunia raz jeszcze. Kąpię ją 3 razy w tygodniu w leczniczym szamponie, żeby skórka się goiła. A tu na deser....Buziaki :) Quote
AnkaG Posted June 14, 2007 Posted June 14, 2007 Szkoda, że tak daleko mieszkam ... Ale najsłodsze ostatnie zdjęcie. :lol: A budy fajowe. Quote
Czarodziejka Posted June 18, 2007 Posted June 18, 2007 O 16.00 jestem umówiona w lecznicy. Mam nadzieję, że nic nie ulegnie zmianie.... Quote
Czarodziejka Posted June 18, 2007 Posted June 18, 2007 Byłam. Zostawiłam tam 240 zł, w sumie to 220, bo tyle miałam w portfelu, a 20 zł przeleję. Razem z dojazdem - 30 zł - pozbyłam się 270 zł. Termin następnej wizyty 28.06 Fundacja Niechciane Zapomniane dostanie fakturkę za poprzedni raz, a za dzisiejszy dostanę przy następnej wizycie. Z karty wizyty Rexa: Pomijając fakt, że nie mogę się doczytać :mad: to: Ciężkie ropne zapalenie uszu, pod spodem łacińskie tasiemce nazw bakterii wykrytych w diagnozie labolatoryjnej i nazwy leków: jakiś antybiotyk na gronkowca i paciorkowca: Eunibico flox (?) i Ofisan, którym mu uszęta wetka wyczyściła. Pruł się i wierzgał, drapał, rzucał i trzymał mnie łapą :) Muszę mu codziennie ten zabieg powtórzyć. Chyba go zwiążę w namordniku, bo nie daje sobie nic zrobić, a tam jest siedlisko bakterii. Jeżeli zajdzie taka konieczność, trezba będzie mu wykonać zabieg chirurgiczny, aby oczyścić uszy głębiej. Już wiem, że to będzie ok. 350 zł... Na razei jednak dostałam 9 nabitych strzykawek z antybiotykiem i codziennie będę mu robić strasznego bóla. Wet przestrzegł, że nie można zaprzestać leczenia! Paciorkowce i gronkowce, nie pamiętam, które, leczy się kilka miesięcy...Jest to długotrwałe i ciężkie do wyleczenia.... Koszt wizyty dla Rexa wyniósł 115 zł 28.06 znów muszę z nim jechać... ...i z Sabą. Quote
karina1002 Posted June 19, 2007 Posted June 19, 2007 czarodziejko, porozmawiaj z wetem, ale u Pytii były pałeczki ropy błękitnej (ponoć najgorsze g.... jakie może się przytrafić) i tam tez była kopalnia węgla kamiennego. Nie możan było dotknąć, czyśćić, nic. Więc wpuszczałam antybiotyk do uszu i masowałam i masowałam, i masowałam. Ona trzepiąc wyrzuca te bagno ze środka. W południe wpuszczałam Otifree do czysczenia i tylko na wierzchu troche czysćiłam. Wieczorem znowu antybiotyk do środka. Ona to sobie bardzo ładnie wyrzuciała sama. Czyszczenie patyczkami jest w ogóle niewskazane, bo tylko się wsadza głębiej, a trzepiąc wyrzuca te bagno. Po dwóch miesiącach (te pałeczki leczy się kilka miesięcy) ma czyściutkie a z uszami mogę robić wszystko :) Quote
Czarodziejka Posted June 19, 2007 Posted June 19, 2007 Karina! Właśnie! Wet mówił o tych pałeczkach ropy błękitnej. Rex ma je również, on ma w tych uszach wszelki syf. Na razie mam mu czyścić preparatem o nazwie Oticlar, jak się wyczyszczą, to ok, jak nie wszystko, to trzeba będzie ciąć. Quote
karina1002 Posted June 19, 2007 Posted June 19, 2007 Jezu czarodziejko, nic nie ciachajcie. Ja wpuszczam Aurizon rano i wieczorem. Nie był oporny na neomecynę czy co tam innego jest w składzie. W południe wpuszczam płyn do płukania i tylko przecieram małżowiny, bo ten syf wyłażi ze środka na zewenątrz. Na prawde. Po dwóch miesiącach ma Pytia czyste uszy. Profilaktycznie już teraz jeszcze wpuszczam, zeby te g..... poszło sobie na amen. Samym płynem tego się nie wyczyści. Pytioa miała czyszczone ze trzy razy. Było cacy przez dwa dni. Orticlar to płyn do czyszczenia czy antybiotyk? Jak pobierał próbki, to wie na co jest oporny na co nie. Niech da antybiotyk. Nie zgadzaj się na ciachanie. Quote
Czarodziejka Posted June 19, 2007 Posted June 19, 2007 Włąśnie dajemy antybiotyk, wczoraj miał czyszczone w gabinecie, a dziś zaraz ja mu wyczyszczę. Wet powiedział, że powinno wszystko wyjść, pokazał mi nawet na rysunku przekrój ucha psa ;) Jeżeli jednak nie wyjdzie, bo jednak to zapalenie jest bardzo pważne i w stadium bardzo głębokim, chociaż jest poprawa od ostatniego razu ;) Jeżeli nie wyjdoe to w ostateczności zabieg - w ostateczności. Na razie antybiotyk. Quote
karina1002 Posted June 19, 2007 Posted June 19, 2007 No to będzie dobrze, tylko ten syf to nie wyjdzie w dwa dni. On wychodzi przez miesiąc :p . Albo i dłużej :p Ale wyjdzie. A raczej sam sobie Rex wytrzepie. Po tygodniu będziesz widziała zdecydowana poprawę, ale kopalnia i tak tam będzie. Więc jak widzisz poprawę, to nie ma sensu ciachać, po co go stresić :) Quote
Czarodziejka Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 Uszory są czyszczone ;) Rex ma na pysku namordnik od AniG , a na reszcie ciała siedzę, Julka trzyma mu łep, bo on baaardzo płacze i się rzuca przy tych zabiegach. Z uszu wyłazi syf wszelaki i śmierdzi przy tym wybitnie. Czyścimy jednak, a poza tym on trzepie tymi uszami, więc może cosik wytrzepie ;) Antybiotyki w zastrzykach codziennie podaję, więc chyba damy radę. Quote
Czarodziejka Posted June 28, 2007 Posted June 28, 2007 Uszy trochę lepiej wyglądają i na pewno lepiej pachną ;) Quote
katya Posted June 28, 2007 Posted June 28, 2007 Czarodziejka napisał(a):Uszy trochę lepiej wyglądają i na pewno lepiej pachną ;) Lepiej niż oddech Foczki? Quote
przyjaciel_koni Posted June 29, 2007 Posted June 29, 2007 Ciocia Rexiu zagląda....Tylko nie bardzo ma kiedy pisać..... Ale o swoich obowiązkach pamięta ..... Leczcie uszyska - to faktycznie paskudna bakteria - jakiś czas temu Arka miała podobny problem z uchem swojej suni. Może by udzieliła na ten temat jakiejś porady..??? Co Ty na to Czarodziejko ??? Quote
Czarodziejka Posted June 30, 2007 Posted June 30, 2007 Szczerze mówiąc mam dość porad ( nie urażając nikogo ;))...robię, co każe wet. Każdą moją sugestię zbywa uśmiechem, bo przecież ile osób może stawiać diagnozę...On leczy i on zapisuje leki. Na razie wciąż zastrzyki, czyszczenie i zastrzyki... Quote
karina1002 Posted June 30, 2007 Posted June 30, 2007 Czarodziejka napisał(a):Na razie wciąż zastrzyki, czyszczenie i zastrzyki... I masowanie, i masowanie, i trzepanie i trzepanie :diabloti: . I tak przez 3 miesiące i uszka będą błyszczące !! Quote
Czarodziejka Posted June 30, 2007 Posted June 30, 2007 Fakt, że Rex trzepie we własnym zakresie ;) Quote
Gosiapk Posted July 1, 2007 Posted July 1, 2007 karina1002 napisał(a):I masowanie, i masowanie, i trzepanie i trzepanie :diabloti: . I tak przez 3 miesiące i uszka będą błyszczące !! 3 miesiące?! :splat: Quote
karina1002 Posted July 2, 2007 Posted July 2, 2007 Gosiapk napisał(a):3 miesiące?! :splat: Mi nawet wet powiedział, ze profilaktycznie pół roku. Wprawdzie na dzień dzisiejszy tj, po dwóch miesiącach uszy wyglądają dobrze i są niby czyste, ale ta ropa błękitna, to taka zaraza, że ją strasznie ciężko wyleczyć i lepiej profilaktycznie jeszcze wpuszczać antybiotyk. Co zresztą czynię :p . Quote
Czarodziejka Posted July 2, 2007 Posted July 2, 2007 Wet, który leczy moje biedy powiedział, że te bakterie, które są w uszach Rexa są bardzo groźne i leczenie jest długotrwałe i kosztowne. Kuracji antybiotykiem nie wolno przerywać, bo szczepy się namnażają, a teraz jest ciepło, więc mają skubane warunki... I właśnie pałeczki ropy błękitnej są bardzo sprytne - niby ich nie ma, a są :mad:Dlatego trzeba być czujnym i czyścić uszyska, nakrapiać i kłuć doopkę antybiotykiem. Quote
przyjaciel_koni Posted July 2, 2007 Posted July 2, 2007 Biedny, chory Rex bardzo Wszystkich prosi o kolejną pomoc w swoim pieskim życiu !!!!!!!!!! Coś nie ma szczęścia, chociaż taki potężny to ze zdrowiem kiepsko.... To długotrwałe leczenie, antybiotyki kosztowne - będziemy w imieniu psiaka wdzięczni za każdą kwotę !!!!!!!!! Pomóżcie !!!!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.