Czarodziejka Posted April 23, 2007 Posted April 23, 2007 Kojec już na fundamencie, dziś go zamocowali i ustawili kąty, teraz schnie. Jednak braknie blachy....trzeba dowieźć, ale to na końcu. Quote
loozerka Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 Prxzykre te wiesci o Rexie i przyczynie tej opuchlizny...tym bardziej, ze wszystko wskazuje na to, ze to jakies nawracające paskudztwo... Quote
Czarodziejka Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 Dopiero po 9.00...;) Mają być ok.12.00 Quote
Czarodziejka Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 Wklejam fotki z wątku Saby :) A oto jest Miś :smile: A tu miała Julcia soczek. A tu Sabi jaśniejąca w słońcu :smile: Widać blondi doopkę. A tu różne kwestie mojego dziecka. Zastanawiam się tylko co ona ma na głowie i że nie zwróciłam na to uwagi podczas robienia zdjęć. Chyba przywykłam do niekonwencjonalnego stylu ubierania się Julki... A tu opuchnięta łapa Rexa - tylna, ta pod spodem... Quote
Czarodziejka Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 Pomijając łapę, prawda, że tłuściutki? W granicach normy, oczywiście, bo żeberka widać, jak na onka przystało ;) U Saby z tym gorzej, bo futro :) Quote
Gosiapk Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 Miś przecudnie ubrany przez Juleczkę zapewnie. Choć minkę ma niewyraźną, chyba nie jest zachwycony :lol: Rex nieźle sobie radzi... nie tylko objada dziecko, ale i opija! :evil_lol: Quote
AnkaG Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 Och te psiaki. :evil_lol: U nas Nuka ostanio wypiła Michałowi kawę i ukradła i pożarła (zanim dopadłam) pół surowego ziemniaka. Quote
Czarodziejka Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 A moja nie odżałowana Gaja zawsze lubiła mi kichnąć prosto w filiżankę z kawą. Lubię czytać siedząc na podłodze na poduszce, a kawa stoi obok ...Gaja podchodziła wąchała z zainteresowaniem i z całą mocą kichała, aż się menisk uwypuklał :) Quote
Gosiapk Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 Czarodziejka napisał(a):A moja nie odżałowana Gaja zawsze lubiła mi kichnąć prosto w filiżankę z kawą. Lubię czytać siedząc na podłodze na poduszce, a kawa stoi obok ...Gaja podchodziła wąchała z zainteresowaniem i z całą mocą kichała, aż się menisk uwypuklał :) Kawomanka? ;) Quote
Czarodziejka Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 Byłyśmy w lecznicy... Wet osłuchał Rexa i wstępnie zdiagnozował lewostronną niewydolność mięśnia sercowego :placz: Konieczne jest EKG serca...potem leczenie, leczenie, leczenie.... Gdyby nie fakt, że Moriaaa musiała odebrać córeczkę z przedszkola, może dałybyśmy radę te EKG wykonać, tylko problem z odczytem. W Łasku nie ma kardiologa....Trzeba by wysłać do kogoś, kto by wykres zdiagnozował. Druga sprawa - Rexowi papra się coś przy sutku, jest wyciek ropny ( czy jakoś) :placz: Trzeba to przecierać Rivanolem zmieszanym z wódką i zasuszać antybiotykiem - Dexapolcortem N. Powinno się zagoić. Wet stwierdził, że wygląda to na ukłucie. Akurat w sutek :roll: Wykupiłam wszystkim tablety na robactwo - Pratel. Dostaną jutro na czczo i koniec kuracji, bo to jakieś lepsze. Rex ma przepisane 4 tablety. Tak więc, wciąż potrzebne fundusze na leczenie biednego Rexa - jak nie urok, to wyciek z suta, albo serce ..... Prosimy o wsparcie.... Quote
katya Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 Ale Rex jest piękny i koffany :) I Foczka. I Misiu staruszeczek. I Saba, głucha biedotka. No i Julcia, koffany dzieciak, co wyśpiewuje pieskom "Jesteś kochanym pieskiem, jesteś kochanym pieskiem" :loveu: Quote
Czarodziejka Posted April 25, 2007 Posted April 25, 2007 Koffany to on jest na pewno. Wczoraj, kiedy ciotki nadjechały i wpakowałyśmy się wszystkie do Punto, żeby Rexa do weta zabrać, to ja wsiadłam, jak stałam - w niebieskich oczojebnych skarpetach do klapków ze srebrnym paskiem :) Po powrocie wszystko miałam obślinione w kłakach od trzymania Rexa między nogami i miętolenia jego wywalonego jęzora. Jechałyśmy w 4 kobiety (z Julką) i 5 psów :) I jeszcze było miejsce ;) Quote
Kar0la Posted April 25, 2007 Posted April 25, 2007 Mnie zawsze zadziwia pojemność Punciaka Morii. On ma dziewne właściwości rozciągające.:evil_lol: Ile nie wepchniesz tyle wejdzie. ;) Czyżby Gerda i Łajka tez jechały? :razz: Quote
Czarodziejka Posted April 25, 2007 Posted April 25, 2007 Dziś przelałam 1500 PLN na kojec.... Razem z zapłaconym za materiały 366 PLN i 30 PLN na śrubki wydałam 1896 PLN Okazuje się, że muszę dokupić kawałek blachy. Brakuje niewiele, ale muszę wziąć cały arkusz, bo nikt mi nie będzie ucinał. Do tego wszystkiego robotnicy - nie wiem ile wezmą, liczę, że ok. 350 PLN, bo podsłuchałam, jak się dogadywali ( a liczyłam, że 200...)Nie chcę z góry powiedzieć, bo wciąż coś. Quote
Bushak Posted April 25, 2007 Posted April 25, 2007 Czarodziejko, zgodnie z obietnicą przelałam dziś na Twoje konto małą sumkę na Sabę i Rexa - myślę, że spokojnie możesz to przeznaczyć na kojec. Niestety sumka jest mała, bo tylko 50 zł, ale w najbliższym czasie czeka mnie odrobaczenie i zakraplanie przeciwko kleszczom moich 150 kilogramów psów, co tanie nie jest, więc na razie więcej nie dam rady :oops: Quote
Czarodziejka Posted April 25, 2007 Posted April 25, 2007 [quote name='Bushak']Czarodziejko, zgodnie z obietnicą przelałam dziś na Twoje konto małą sumkę na Sabę i Rexa - myślę, że spokojnie możesz to przeznaczyć na kojec. Niestety sumka jest mała, bo tylko 50 zł, ale w najbliższym czasie czeka mnie odrobaczenie i zakraplanie przeciwko kleszczom moich 150 kilogramów psów, co tanie nie jest, więc na razie więcej nie dam rady :oops: Bushak - dziękuję :loveu: Każdy grosz się dla mnie liczy, bo czeka mnie jeszcze leczenie Rexa. Wczoraj wykupiłam tabletki na wszystkie psy i kota. Dla Rexa i Saby po 4, Foczka - 2,5, Miś - 1. Powinnam im też sprawić obroże przeciwpchłowe. Misiek swoją zgubił podczas nocnej eskapady ponad tydzień temu i drapie się niemożliwie...:mad: W dzień ma szlaban, bo Rex jest na dworze, więc nadrabia nocami, a nie mam pojęcia, gdzie się włóczy - powsinoga, ale tak już żyje te 24 lata i nie chcę go ograniczać. Quote
Czarodziejka Posted April 26, 2007 Posted April 26, 2007 Słuchajcie... W książeczce zdrowia Rexa jest nr chipa, a pod spodem innym kolorem długopisu i nieco innym pismem wpisany jest nr tatuażu :crazyeye: Gdzie niby ten tatuaż się znajduje? Zaraz go obejrzę! Czy to znaczy, że on jest rasowy? Może ze względu na zły stan zdrowia i dysplazję został oddany do schronu... Quote
Dorothy Posted April 26, 2007 Posted April 26, 2007 niektore schrony tez tauuja swoich mieszkancow. To moze byc tatoo schronowe. Quote
Czarodziejka Posted April 26, 2007 Posted April 26, 2007 No tak, ale Frotka np też Łodzi i nie miała tatoo, ani Fokita... Quote
Dorothy Posted April 26, 2007 Posted April 26, 2007 ale mogl przedtem byc w innym schro. Bog raczy wiedziec jakie sa jego losy. Jak rasowy to tatoo w uchu lub pachwinie. AQ jak schroo to gdziebadz, ale tez najczesciej tam. Quote
AnkaG Posted April 26, 2007 Posted April 26, 2007 Tatoo rasowców zaczyna sie na literę i poźniej są numery. Napisz mi na PW jaki nr ma wpisany w książeczce. Litera oznacza miasto. Np Szczecin ma literę P. A czytały cioteczki artykuł w majowym Moim Psie o szczeciniankach co pomagają pieskowi Maksiowi i jego pani Irenie? Jak nie to mogę wysłac jutro skan. Tylko mi adres mailowy podajcie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.