Czarodziejka Posted December 6, 2006 Posted December 6, 2006 AnkaG napisał(a):Gajuś to kochana psina, nawet z córcią pobawić się umie. :lol: Dziś rano Rex w domku dokonywał oblucji. Mył sobie łapy, lizał boczki i wogóle wszystko sobie czyścił. Gaja, jak prawdziwa kobieta nie mogąc patrzeć na jego niewątpliwą nieporadność sama przystąpiła do rzeczy z właściwą jej werwą. Zaczęła od wygryzania się w uszy, bo tam na pewno nie domył, potem kufy - Rex lże swoją łapę, Gajka wgryza mu się w kufę - wszystko sprawnie i bez wpadek. Za chwilę przeszła do meritum...wgryzła mu się w niedomyte ( bo jekże inaczej) klejnoty :evil_lol: Ale chyba trochę brutalnie, bo Rex pisnął i dziabnął ją w boczek. Teraz leży nadęta na fotelu tyłem do całego świata. :evil_lol: Quote
AnkaG Posted December 6, 2006 Posted December 6, 2006 No a potem Gajcia przyjdzie dać ci buzi :eviltong: U mojej siostry ŚP kotka Pusia myła pieskowi ŚP Agusiowi klejnoty. A on był ogar polski i wszystkie inne koty to były do upolowania. :evil_lol: Moja najstarsza Estka to bardzo lubi mieć te rzeczy czyściutkie więc sobie i tył no i psioszkę dokładnie myje, a później daje Pańci buziaczki. Ale ja się tam nie brzydzę. Bo ja je wszystkie mocno kocham. Quote
loozerka Posted December 6, 2006 Posted December 6, 2006 A wiesz co, Ania, tak sobie ostatnio pomyślalam, ze gdyby jeszcze niedawno ktoś mi powiedział, ze dam sie dotknąc jezorem, ktory miał kontakt z tym wszystkim, z czym ma kontakt jęzor mojego psa, popukałabym się glowę... I klejnoty rodowe zdecydowanie nie należą do tych najgorszych rzeczy :evil_lol: Quote
Czarodziejka Posted December 7, 2006 Posted December 7, 2006 loozerka napisał(a):A wiesz co, Ania, tak sobie ostatnio pomyślalam, ze gdyby jeszcze niedawno ktoś mi powiedział, ze dam sie dotknąc jezorem, ktory miał kontakt z tym wszystkim, z czym ma kontakt jęzor mojego psa, popukałabym się glowę... I klejnoty rodowe zdecydowanie nie należą do tych najgorszych rzeczy :evil_lol: Gajka jest niemożliwa z tym myciem :evil_lol: Moje dziecko nie może się nadziwić, jak to jest, że Rex się rozwali i śpi jak martwy, a ona chodzi w koło niego i wgryza mu się, gdzie uzna za stosowne. Parska przy tym, kicha z niesmakiem, wypluwa i wgryza się dalej. A Rex uwalony w trupa :evil_lol: Zresztą, same na zdjęciach widzałyście, jaka błyszcząca, lśniąca, czyściutka. I co dzień swieży placek na grzbiecie :mad: Dziś Rex zżarł wyjątkowo dużo. Nakupiłam kilogramowych puszek z dziczyzną, kurczakiem, królikiem i innymi smakami. Dodałam do makaronu ( zawsze witaminizowany dla psów) i wpakowałam pół kostki smalcu, do tego dużo marchwi - robimy soki w sokowirówce i miąższ gotuję psiakom. Po takim śniadaniu psiarnia nie miała ochoty na sutą kolację, ale Rex owszem i to nie na susz - ostentacyjnie wywraca michę nosem. Otworzyłam kolejną puchę i wymięszałam z chlebem rozpuszczonym w wodzie, bo nie chciało mi się już gotować makaronu. Pożarł prawie wszysko, Gajka oblizała mu ochlapane kufy i poszedł w bety. Aniołeczek. :loveu: Wybiegał się dziś niemożliwie za kijem. Quote
loozerka Posted December 7, 2006 Posted December 7, 2006 A dupka mu choc troszkę rośnie od tych ton zarełka pochłanianego? wpłaciłam odrobinę na rexa, zeby dla równego rachunku było na AFN. Niestety wiecej nie mogę, bo juz wystarczająco poszalalam , a zblizają się świeta.... Quote
AnkaG Posted December 7, 2006 Posted December 7, 2006 A kto myje Gajeczkę z tych placków? Pewnie Pańcia. :evil_lol: Quote
Czarodziejka Posted December 7, 2006 Posted December 7, 2006 Nie wiem, Loozy, czy doopka rośnie :roll: Czasem mam wrażenie, że troszkę, a czasem, że wygląda, jak ogryziona świńska kość. :p On ma niemożliwie dużo energii i w dodatku nie nażera się tak, jak np Gaja, która potrafi wyglądać jak dobrze nadmuchany balon, ale spożywa dalej, bo smaczne. :cool1: Rex zje ile może i już rwie się do zabawy, a z pełnym brzuchem, to pewnie dyskomfort hasać, więc zawsze jest najedzony na styk. Pomyślałam, że będę go karmiś 3 x dziennie, to może szybciej się zaokrągli. Tylko, że Saba, Misiek i Gajka po jedzeniu najchętniej ległyby w betach, a on skubany chce biegać, podskakuje, rzuca patyki, robi szaleńcze rundy.:evil_lol: I ostatnio nie chce jeść za bardzo suchej karmy - wywraca michę do góry dnem i rozrzuca wszystko nochalem. Gaja wtedy ma robotę, bo przecież posprzątać trzeba 8) Dlatego gotuję więcej i trzymam zapas dla Rexa, ale muszę karmić po kryjomu i mam wyrzuty sumienia, bo reszta od razu to wywęszy - Gaja po Rexinych niedomytych kufach, Sabie wystarczy rzut oka spode łba, a Miś po wigorze z jakim zaczyna go nagle podgarniać. I patrzy na mnie z wyrzutem 6 sztuk ocząt:-?:-?:-?, a mnie wstyd, że taką konspirę odstawiam. Quote
Czarodziejka Posted December 7, 2006 Posted December 7, 2006 AnkaG napisał(a):A kto myje Gajeczkę z tych placków? Pewnie Pańcia. :evil_lol: Ech, a jakże by inaczej...Gąbka i trzemy, potem płyn o zapachu kokosu 8) i już można na salony. Czasem jednak przeoczę, szczególnie, gdy córcia krąży z psami do domu i na dwór i znów do domu, a potem na dwór. Wtedy w sieni ślady ubłoconych łap, pootwierane wszędzie drzwi, bo Rex, jak go zmorze pragnienie bez pardonu pakuje się do wc i chleje prosto z ubikacji. Dziś tak zrobił. Po śniadaniu wszedł z córeczką do domu, pochodził, popił i zanim się zorientowałam już był przy mnie. A ja akurat na klęczkach szorowałam podłogę przy zlewie, bo się kawa rozlała. Wtulił mi smoczy pysk w ucho i beknął sobie, tak od serca, z głębi przewodu... :grab: :huh: Quote
AnkaG Posted December 7, 2006 Posted December 7, 2006 Oj Czarodziejko coś wiem na temat: jak dać coś po kryjomu jednemu psu? Obecnie daję najstarszej Estce tabletki na watrobę bo wynik niezbyt ciekawy wyszedł (badania krwi). Żeby zjadła to upycham w pasztet, masło itp. Ja jej po cichu, żeby reszta nie widziała... A one jak usłyszą mlaskanie Estki to też juz stoją i węszą ... A grube jak beczki tylko Esta zgrabna dziewczynka. Quote
loozerka Posted December 7, 2006 Posted December 7, 2006 Czarodziejka napisał(a): A ja akurat na klęczkach szorowałam podłogę przy zlewie, bo się kawa rozlała. Wtulił mi smoczy pysk w ucho i beknął sobie, tak od serca, z głębi przewodu... :grab: :huh: :iloveyou: Quote
Czarodziejka Posted December 7, 2006 Posted December 7, 2006 loozerka napisał(a)::iloveyou: To nie był jego pierwszy raz 8) Quote
loozerka Posted December 7, 2006 Posted December 7, 2006 Czarodziejko, dyspozycje przelania pieniędzy dałam, musisz tylko Greenevil podac konto http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=23307&page=127 Quote
Czarodziejka Posted December 7, 2006 Posted December 7, 2006 [quote name='loozerka']Czarodziejko, dyspozycje przelania pieniędzy dałam, musisz tylko Greenevil podac konto http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=23307&page=127 Loozy, ja już dostałam deklarowany pakiecik dla Rexa na ten miesiąc :lol: Saba jeszcze jest bez złotówki. Quote
loozerka Posted December 7, 2006 Posted December 7, 2006 ojj, CZarodziejko, mi się watki pomerdały, widzę Cie, to piszę, ale to oczywiscie dotyczy Sabci ten post, ja na funduszach rexa sie nie wyznaje..... Quote
Czarodziejka Posted December 7, 2006 Posted December 7, 2006 Spoko, Loozy. Melduję, że obnażyłam się już personalnie przed GreenEvil;) Ja też nigdy nie wiem, co gdzie pisać, bo wszędzie psiska są wszystkie naraz. Muszę wam kiedyś zrobić fotę kotła z żarciem. Dziś sama się nie mogłam nadziwić, że co dzień niosę ten sam gar, a one wciąż patrzą, jak na newsa! Quote
przyjaciel_koni Posted December 8, 2006 Posted December 8, 2006 Będzie fajna fotka !!!! Ja chcę zobaczyć !!!!!! Czarodziejko - pamiętaj, że wydatki na leczenie wciąż ponosisz i musisz na to mieć jakąś kwotę - dlatego może poproś o przelew !?! I do tego konieczna kastracja ! To co jest na AFN, to na wiele nie starczy. Jedna wizyta weta i po sprawie. Niestety musimy jeszcze prosić o pomoc finansową !!!!!! Quote
Czarodziejka Posted December 11, 2006 Posted December 11, 2006 A tak wygląda kolacja :lol: Ryż 1 kg z przetartą marchwią, ćwiartka kostki smalcu i mięsna puszka pojemność 1425 kg. Dziś...dziczyzna. Dodatkowo 3 miarki canvitonu na stawy. Marchew - 2 kg starłam na sok. Miąższ poszedł dla psów. Jestem wegetarianką :cool1: Quote
loozerka Posted December 11, 2006 Posted December 11, 2006 Czarodziejko, :crazyeye: , to jest kolacja?? Na jeden dzien i ani troche dluzej?? Codziennie tak gotujesz?? Jestes moja bohaterka......w zyciu nikt by mnie nie zmusił do takiego gotowania ..... I jeszcze to przepalanie w piecu i ten sopel na kawe.... Chyba musze przewartościować swoje zycie ;) Quote
ronja Posted December 11, 2006 Posted December 11, 2006 [quote name='Czarodziejka']A tak wygląda kolacja :lol: mi już ślinka leci:sabber: Quote
beka Posted December 11, 2006 Posted December 11, 2006 Czarodziejko, mam obecnie na stanie 6 pysiów i tez codziennie gotuję garnuszek podobnych rozmiarów:). Niezła zabawa.. Quote
przyjaciel_koni Posted December 11, 2006 Posted December 11, 2006 Bardzo mi się podoba garneczek i zawartość !!!!! Czarodziejko - rozumiem, że większość gara wsysa Rex !!!!!!???? Beka - te "pochłaniacze" są nienasycone !!!! Zabawa jak się patrzy !!!!! Quote
Czarodziejka Posted December 11, 2006 Posted December 11, 2006 przyjaciel_koni napisał(a):Bardzo mi się podoba garneczek i zawartość !!!!! Czarodziejko - rozumiem, że większość gara wsysa Rex !!!!!!???? Beka - te "pochłaniacze" są nienasycone !!!! Zabawa jak się patrzy !!!!! Otóż nie Rex... Pierwsze w kolejce są zawsze głodne panie, a szczególnie jedna mała awanturnica :evil_lol: Saba, kiedy widzi, iż podążam z parującą zawartością przechodzi do sprintu. Rex idzie na dwóch łapach przednie opierając o moje łokcie, plecy, albo gdzie bądź, gdzie trafi. :mad: Misiek zawsze dyskretnie z tyłu. Leży jak hrabia i patrzy, jak reszta się tłoczy. Ona zawsze jest najedzony. Gar gotuję dzień w dzień :evil_lol: Quote
AnkaG Posted December 12, 2006 Posted December 12, 2006 O rany!!! U mnie taki gar wystarczy na 5 dni. :crazyeye: Quote
Czarodziejka Posted December 12, 2006 Posted December 12, 2006 AnkaG napisał(a):O rany!!! U mnie taki gar wystarczy na 5 dni. :crazyeye: A ja dzień w dzień. I co dzień co innego musi być. To praca umysłowa :roll: Quote
julia.zuzanna Posted December 12, 2006 Posted December 12, 2006 Czarodziejko, a co z Frotką? Bo mi jakoś umknęła - żyje jeszcze staruszka? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.