majafaja Posted October 19, 2006 Author Posted October 19, 2006 aha, czyli nie bede potrzebna w sobote, oki doki! Quote
katya Posted October 19, 2006 Posted October 19, 2006 Chyba tak, Czarodziejka zadzwoń wieczorem do Hani. Quote
Czarodziejka Posted October 19, 2006 Posted October 19, 2006 Hania przed chwilą potwierdziła telefonicznie - Rex jutro zjawi się oficjalnie w moim domku. Quote
przyjaciel_koni Posted October 19, 2006 Posted October 19, 2006 Dziewczyny - czy nie za krótko był w klinice ???? Co powiedział lekarz oprócz tego co już wiemy ???? Jaki to rodzaj świerzbu i jaka postać nużycy ???? To ważne ! Quote
przyjaciel_koni Posted October 19, 2006 Posted October 19, 2006 Już wszystko wiem. A Rex jedzie w sobotę do Czarodziejki ! Quote
ronja Posted October 19, 2006 Posted October 19, 2006 przyjaciel_koni napisał(a):Już wszystko wiem. hmmm, inni też chcieliby wiedzieć:roll: Quote
przyjaciel_koni Posted October 20, 2006 Posted October 20, 2006 Ronja - wiem, że muszę poczekać do jutra na wypowiedź lekarza. Rex - trzymaj się - poradzisz sobie !!!!!! Nie daj się chorobie !!!!! Quote
ronja Posted October 20, 2006 Posted October 20, 2006 no to w góre, poczekamy cierpliwie na wyniki Quote
Czarodziejka Posted October 20, 2006 Posted October 20, 2006 Ja jutro będę miała zawirowanie- Rexa przywożą i po Gaję muszę podjechać, a miało być stopniowo :) Quote
*Gajowa* Posted October 20, 2006 Posted October 20, 2006 A więc jutro czekamy na wiadomości niecierpliwie. Quote
przyjaciel_koni Posted October 21, 2006 Posted October 21, 2006 To jeszcze nie koniec - to tylko dom tymczasowy - ośmielam się przypomnieć, że jak większość psiaków na Dogo Rex ma tylko tymczas !!! Nadal trzeba szukać dla niego domu !!! A leczenie niestety jest długotrwałe, i cały czas będziemy prosić o pomoc finansową - jeśli możecie wesprzeć Rexa - bedziemy bardzo wdzięczni !!!!! Quote
Czarodziejka Posted October 21, 2006 Posted October 21, 2006 Rex jest u mnie - opiszę potem - teraz mam straszny problem - nie ma kto ze mną wyjechać po Gaję!!!! Może prosić Czarok, żeby ją do mnie dowieźli? Niestety - zawiedli mnie wszyscy kierowcy! Jeden zostaje dłużej w pracy, drugiemu poszła opona... Quote
przyjaciel_koni Posted October 21, 2006 Posted October 21, 2006 Proś Czarodziejko - przecież nie polecisz na piechotę !!!!! Quote
Czarodziejka Posted October 21, 2006 Posted October 21, 2006 Już załatwione, ale się napłakałam - wszystko w jednej chwili się zawaliło. Kuzyn przyjechał na week end i zgodził się jechać. Gdyby nie on - wielka tragedia, bo na wsi krucho z kierowcami - albo mają robotę, albo piją. Quote
przyjaciel_koni Posted October 21, 2006 Posted October 21, 2006 Same problemy - bardzo tego nie lubię !!!! Próbowałam zadzwonić do Ciebie - coś nie tak z tel ? Quote
majafaja Posted October 21, 2006 Author Posted October 21, 2006 Witaj Maju, Reksio jest już u Czarodziejki. Myslę, że się tam szybko zaklimatyzuje. To bardzo spokojny i dobry pies. Lekarz prosił żeby się nim dobrze opiekować bo na to zasługuje i będzie pięknie wyglądał jak wyzdrowieje. 150,- zł wziął za kurację. 50,- zł ja na benzynę. Kupiłam jeszcze antybiotyk 48,- gdyby mozna było mi przesłać na konto. Na moje konto wpłynęło 200,- na Reksa. Pozdrawiam hanka to napisała Hania... czy mozemy liczyc na kogos?? Quote
przyjaciel_koni Posted October 21, 2006 Posted October 21, 2006 Zgodnie z obietnicą - poproszę Fundusz o przekazanie kwoty za leki dla Hani i pieniędzy dla Czarodziejki na utrzymanie i dalsze leczenie Rexa. Już napisałam prośbę o przelew. Czarodziejko - podaj GreenEvill nr swojego konta ! Quote
przyjaciel_koni Posted October 21, 2006 Posted October 21, 2006 Czarodziejko - mam prośbę ! Jak będziesz pisała o Rexie, napisz jaki jest stan tych łap, czy nadal takie zapuchnięte. Czy trzepie uszami. I czy się drapie. Quote
Czarodziejka Posted October 21, 2006 Posted October 21, 2006 Rex jest niemożliwy - zupełnie wyluzowany gość :lol: Troszkę piszczał, jak samochód z Hanią znikał mu z ocząt, ale ukochałyśmy z córcią, dałyśmy plasterek dla piesków i się uspokoił. Jednak wciąż wyczekiwał, że może po niego wrócą.:-( Zabrałyśmy go na spacer nad staw - on jest ogromny, ma łeb jak dzik :-o A w dodatku łagodny i spokojny. Misiek go dopadł, ale Rex go liznął wielkim jęzorem na dzień dobry i w łebku się Misowi zakręciło - zgoda jest:evil_lol: jak należy. Po przyjeździe wychlał - nie wypił ;) -wiadro wody i zaburczało mu w brzuchu - było słychać :cool1: Pożarł tygodniowy przydział Miśka na mięcho, ale był naprawdę głodny - zaglądał do garów w kuchni - opierał się łapami na szafkach i niuchał...:evil_lol: Jest wielki i zapuszczony, ale taki kochany i łagodny. On chyba zdaje sobie sprawę ze swojej przewagi i stara się nawet przypadkiem nie zrobić nikomu krzywdy. Moja córeczka ma 3 latka i prowadzała go za obrożę - musiałam założyć dodatkową, bo trzymała za leczniczą. Chodził za nią taki wielki i słuchał, ale jak coś go zainspirowało to delikatnie wyrywał do przodu, a dziecina bach na ziemię. On ma niesamowite przyspieszenie :evil_lol: , szczególnie, gdy widzi, że przytulam Misia, lub Gaję - truchta tak śmiesznie i tak szybko, że nie można się nie śmiać.:lol: A łapy ma takie niezdarne. Zad wygolony i wysmarowany kolorami w porównaniu z niezwykle rozbudowanym przodem wygląda jak od innego, cherlawego psiaka. Hania przywiozła mi tylko antybiotyk - Synulox, który trzeba podawać 2 x dziennie i wskazówki weta odnośnie zastrzyków - 30.10 10.11 muszę mu zmienić obrożę leczniczą Preventic na nową. Poza tym on jest wygłodzony i potrzebuje zjeść! Nagotowałam pełny gar kaszy drobnoziarnistej z ryżem i mięsem z odrobinką mleka - zjadł ze smakiem, ale umiarkowanie - chyba przejadł się wcześniej kawałkami karmy mięsnej - zjadł jej cały blok ok 70 dkg. Musiałam dokupić 2 kolejne, bo nic innego w sklepie nie było - nawet kostki do gryzienia:-( Kupimy w poniedziałek. Zauważyłam, że Rex nie lubi kotów :mad: :mad: :mad: Polubi - moja kociczka nie będzie się bać we własnym domku. Jest narwany - gonił ją jak wariat po całym ogrodzie i dostał klapsa w wygolony zad. Chyba jednak nawet nie poczuł, muszę zastosować inne środki prewencji:cool1: :razz: Co jeszcze - leży jak baranek, łapska ogromne tak śmiesznie pod siebie podwija i ma taki rozbrajający wyraz pyska. A jak się dopomina o pieszczoty swoim wielkim nochalem :evil_lol: Jest naprawdę kochany i polubił się z Gają - śpią w pracowni, każde w swoim kącie na swojej szmatce. Poza tym okrutnie śmierdzą mu łapy - jak przepalone wafelki:roll: Umie podawać łapę, reaguje na siad, leżeć, zostań i jest posłuszny. Jak grożę palcem bo coś tam, to on mi to wielkie łapsko na zgodę podaje :evil_lol: i zaraz buzi chce dać. To był pies domowy - mam dywaniki ozdobne tu i ówdzie i on sobie jeden szczególny upodobał i tam się rozkłada. Jest przkochanym pieskiem, tylko trzeba go wyleczyć. Skóra wciąż wymaga pielęgnacji i leczenia, uszy wyglądają dobrze. Kąpać go nie muszę, ale bojler dziś podłączyli i mam ciepłą wodę - wykąpię mu jutro łapy - jak można mieć tak śmierdzące łapy?!:roll: :shake: Quote
przyjaciel_koni Posted October 21, 2006 Posted October 21, 2006 Dzięki Czarodziejko za piękną relację !!!! Faktycznie - mały to on nie jest ! Sprawdź przed myciem tych jego łap, czy to nie efekt jakiegoś środka, którym w klinice psiaka wysmarowano (może tak śmierdzieć coś przeciw świerzbowi, te specyfiki czasami mocno cuchną). I z bólem stwierdzam, że jest dużo mądrzejszy od mojego psa !!!!! A jak z potrzebami fizjologicznymi ? Czy nie ma problemu ? Jak znajdziesz czas - napisz mi nazwę tego leku w zastrzyku ! Obroża Preventic sporo kosztuje ! Nadal prosimy o wsparcie finansowe na leczenie Rexa !!!!!! Będzie jeszcze dłuższy czas wymagał opieki weterynarza !!!! To nie koniec leczenia !!!!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.