Czarodziejka Posted September 6, 2008 Posted September 6, 2008 Odebrałam leki dla Rexa. Koszt wizyty 130 zł. Faktura na Niechciane i Zapomniane. Rex dostał steryd o spowalniającym działaniu - w zastrzyku i 10-ciodniową kurację antybiotykową ( cefalexyna) w zastrzykach. Podałam mu dziś 2 zastrzyki - nie płakał ;) Do tego specjalnie sporządzoną miksturę do przemywania ucha i specjalnie sporządzony antybiotyk do ran. Muszę go też koniecznie wykąpać w Hexodermie bez względu na rany. Szamponik jeszcze mamy od Linssi. Tak więc czeka nas jeszcze 9 dni kłucia... Linssi, jeśli masz trochę grosza, to jasne! Za 10 dni konsultacja. Rex może być alergikiem albo atopikiem...:( Quote
Linssi Posted September 6, 2008 Posted September 6, 2008 Biedny ten nasz Rex... Czarodziejko, tak jak zwykle przeleje na konto fundacji. w tytule przelewu bedzie ze to na leczenie Rexa :) Quote
zuziaM Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 Widac, ze truskawki stanowia ulubiony "kocyk" dla psiakow. To utrapienie mojej mamy, ktora zajmuje sie u mnie ogrodkiem .... moje suczyny tez upodobaly sobie to miejsce akurat z truskawkami :evil_lol:. Rexiu wyglada tu slicznie, taka poczciwa sliczna mordka. Czarodziejko, masz sliczny ogrod .... krzewy takie ladne, duze :lol:. Cudo :lol:. Nie moge sie juz doczekac, kiedy moje wreszcie podrosna :cool3:. Quote
przyjaciel_koni Posted September 14, 2008 Posted September 14, 2008 Rexiu - Ciocia pamięta, zagląda i życzy lepszego zdrówka ! Miejmy nadzieję, że skóra w miarę szybko się podgoi. Szkoda uszków... Quote
Czarodziejka Posted September 16, 2008 Posted September 16, 2008 W reuskawach miło się leży i jeszcze milej...:mad: Focz oczywiście. Rex załatwia swoje potrzeby w miejscach raczej ustronnych. Pozostał 1 zastrzyk. Przy ostatnich bardzo płacze bo ta substancja jest proszkowa w gęstej zawiesinie i ciężko wchodzi w skórę. Kłujemy kiedy micha pod nosem, wtedy uwaga skierowana jest na jej zawartość ;) Quote
Linssi Posted September 16, 2008 Posted September 16, 2008 Rex- biedactwo takie malutkie... Czarodziejko, ucaluj go ode mnie :) Pieniazki doszly? Quote
Czarodziejka Posted September 17, 2008 Posted September 17, 2008 Malutkie :mad: Zapasł się ostatnio, bo zimno i nie chce się łapami przebierać ;) Ucałowany of course. Quote
przyjaciel_koni Posted September 23, 2008 Posted September 23, 2008 Rexiątko - odezwij się do cioteczki... Jak skórka ? I nie leż skarbie w truskawkach gdzie Focz lubi ... ! Quote
Czarodziejka Posted September 27, 2008 Posted September 27, 2008 Jestem w czarnej rozpaczy...:( Umarł mój Misio...w nocy...miał 25 latek...zdążył zjeść kolację wraz z kociczkami z jednego gara...Ok 1.30 w nocy Rex z Foczką nagle zaczęli straszliwie żałośnie szczekać ze swojego kojca...myślałam, że mają głupie zachcianki a on wtedy umierał...:(:(:( Quote
Dorothy Posted September 27, 2008 Posted September 27, 2008 Boze, Czarodziejko kochana.....:bigcry: tak mi przykro... Misiu, wizytowka Twojego domu. Trzymaj sie, mysle ze Misio zawsze bedzie z Wami. :glaszcze::glaszcze: Quote
Linssi Posted September 27, 2008 Posted September 27, 2008 Mnie tez bardzo przykro Czarodziejko...:placz: Wiem ze Cie to nie pocieszy, ale Misio mial u Ciebie szczesliwe zycie do konca swych dni i napewno czul sie kochany. Poza tym i tak nic bys nie mogla zrobic... Przyszedl na niego czas... Misio - starszy ode mnie nawet, biega sobie teraz po teczowym moscie :-( Quote
przyjaciel_koni Posted September 27, 2008 Posted September 27, 2008 Biedactwo... Przykro mi... Wiem, że to bardzo bolesna strata dla Ciebie Czarodziejko... Misio poczeka teraz na inne zwierzaki... i na nas... To niestety nieuniknione. Ale zawsze bardzo żal... Quote
przyjaciel_koni Posted September 27, 2008 Posted September 27, 2008 No i jak w przyczynie edycji... Nie mogłam usunąć tego postu... Quote
katya Posted September 27, 2008 Posted September 27, 2008 Czarodziejka napisał(a):Jestem w czarnej rozpaczy...:( Umarł mój Misio...w nocy...miał 25 latek...zdążył zjeść kolację wraz z kociczkami z jednego gara...Ok 1.30 w nocy Rex z Foczką nagle zaczęli straszliwie żałośnie szczekać ze swojego kojca...myślałam, że mają głupie zachcianki a on wtedy umierał...:(:(:( Śpij spokojnie malutki :-( Quote
AnkaG Posted September 28, 2008 Posted September 28, 2008 Nie pisałam ale zaglądałam regularnie co słychać ... Dla Misia (*) Quote
zuziaM Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 Czarodziejka napisał(a):...miał 25 latek... Mialas ogromnie duzo szczescia, ze moglas tak dlugo miec wspanialego przyjaciela, Czarodziejko........ A Misiowi musialo byc u Ciebie wspaniale, ze tak dlugo nie chcial odejsc..... Badz szczesliwy, Misiaczku kochany ...... biegaj w slonku i smiej sie do swojej Pani, zza Teczowego Mostu ..... Quote
Czarodziejka Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 Dziękuję wam za ciepłe słowa. Miś był głuchy jak kamień, nie słyszał już absolutnie nic, ślepiutki - widział chyba tylko cienie i węch mu zaczął szwankować...bardzo musiał nosem kręcić, żeby się dowąchać. Kiedy zdarzało mu się czasem usnąć w tym swoim arcycichym świecie - nic z naszego świata do niego nie docierało. Niedawno zaniosłam mu kawałek pachnącej wędlinki. Spał sobie w pozycji czuwającej - pyszczek na łapach. Wiedziałam, że nie słyszy, więc go szturchnęłam "Misiu - masz", a on nic, przystawiłam mu kiełbaskę do nosa - nic, prawie ją w ten nos wdusiłam - nic, szarpnęłam go lekko, a on się przewrócił na bok, zaczął chrapać, wystarszyłam się, że umiera i powiedziałam do Julki stojącej obok, że to chyba jego koniec. Tarmosiłam go jeszcze leciutko, klepałam, otworzyłam mu oko, a ono wywrócone do góry. Jęzorek się wysunął spomiędzy spruchniałych kiełków. Wyglądał na konającego. Nagle w tej całej agonii nochalek zaczął się energicznie ruszać w prawo, w lewo, otworzyło się oko i nagle Misiorek zajarzył, że smakołyk na niego czeka. Zjadł ze smakiem jakby nigdy nic i rączym kroczkiem poszedł sobie w inne miejsce. Ale już wtedy czułam, że zbliża się koniec... Był bardzo szczęśliwy i bardzo kochany. Rex go nieco męczył, ale było - minęło...Jeszcze wtedy młodszy był, miał lat 23, więc walczył o swoją pozycję. Zęby w tych walkach połamał. Żył ćwierć wieku. Więcej niż niejeden człowiek. I zawsze chodził własnymi ścieżkami. Rex bardzo płakał kiedy zobaczył, jak kopię dołek pod choinką, a obok leży truchełko Misiowe. Obwąchał go z szacunkiem niemalże. Młoda kociczka, kiedy go zobaczyła martwego darła się tak rozpaczliwie, jak marcujący kocur :( Foczka nawet nie podeszła, popatrzyła smutno i pędem do Misiowego gara, coby posprzątać, bo może nie zdążył dojeść, a szkoda, żeby się zmarnowało. Stara kocica siedziała spokojnie na przeciwko mnie kiedy machałam łopatą kopiąc grobek i patrzyła. Kiedy skończyłam i poszłam odstawić łopatę do szopay ona tam wciąż siedziała i patrzyła... Julka i jej koleżanki nasadziły na Misiowym grobku kwiaty. Same kwaitowe łebki, bez łodyżek. Grób wygląda jak kolorowa poduszka, bo są tam malwy i rudbekie, dalie i róże... To już 6 psi grobek. Quote
Linssi Posted October 8, 2008 Posted October 8, 2008 Czarodziejko, mam nadzieje ze czujesz sie juz troszke lepiej... Jak sie ma Rex? Ale bym go wysciskala :loveu: Quote
Kanzaj Posted October 8, 2008 Posted October 8, 2008 Czarodziejka napisał(a):Dziękuję wam za ciepłe słowa. Miś był głuchy jak kamień, nie słyszał już absolutnie nic, ślepiutki - widział chyba tylko cienie i węch mu zaczął szwankować...bardzo musiał nosem kręcić, żeby się dowąchać. Kiedy zdarzało mu się czasem usnąć w tym swoim arcycichym świecie - nic z naszego świata do niego nie docierało. Niedawno zaniosłam mu kawałek pachnącej wędlinki. Spał sobie w pozycji czuwającej - pyszczek na łapach. Wiedziałam, że nie słyszy, więc go szturchnęłam "Misiu - masz", a on nic, przystawiłam mu kiełbaskę do nosa - nic, prawie ją w ten nos wdusiłam - nic, szarpnęłam go lekko, a on się przewrócił na bok, zaczął chrapać, wystarszyłam się, że umiera i powiedziałam do Julki stojącej obok, że to chyba jego koniec. Tarmosiłam go jeszcze leciutko, klepałam, otworzyłam mu oko, a ono wywrócone do góry. Jęzorek się wysunął spomiędzy spruchniałych kiełków. Wyglądał na konającego. Nagle w tej całej agonii nochalek zaczął się energicznie ruszać w prawo, w lewo, otworzyło się oko i nagle Misiorek zajarzył, że smakołyk na niego czeka. Zjadł ze smakiem jakby nigdy nic i rączym kroczkiem poszedł sobie w inne miejsce. Ale już wtedy czułam, że zbliża się koniec... Był bardzo szczęśliwy i bardzo kochany. Rex go nieco męczył, ale było - minęło...Jeszcze wtedy młodszy był, miał lat 23, więc walczył o swoją pozycję. Zęby w tych walkach połamał. Żył ćwierć wieku. Więcej niż niejeden człowiek. I zawsze chodził własnymi ścieżkami. Rex bardzo płakał kiedy zobaczył, jak kopię dołek pod choinką, a obok leży truchełko Misiowe. Obwąchał go z szacunkiem niemalże. Młoda kociczka, kiedy go zobaczyła martwego darła się tak rozpaczliwie, jak marcujący kocur :( Foczka nawet nie podeszła, popatrzyła smutno i pędem do Misiowego gara, coby posprzątać, bo może nie zdążył dojeść, a szkoda, żeby się zmarnowało. Stara kocica siedziała spokojnie na przeciwko mnie kiedy machałam łopatą kopiąc grobek i patrzyła. Kiedy skończyłam i poszłam odstawić łopatę do szopay ona tam wciąż siedziała i patrzyła... Julka i jej koleżanki nasadziły na Misiowym grobku kwiaty. Same kwaitowe łebki, bez łodyżek. Grób wygląda jak kolorowa poduszka, bo są tam malwy i rudbekie, dalie i róże... To już 6 psi grobek. Boże... Czarodziejko.... dopiero teraz dowiedziałam się o Misiu...:-(:-(:-(, tak mi strasznie przykro:-(..., ale najważniejsze, że był u Ciebie szczęśliwy. Trzymaj się..., choć wiem, że to trudne... sama 3 tygodnie temu straciłam Betinkę... - może nasze psiaki są już razem na tęczowych łąkach...:-( Quote
Czarodziejka Posted October 8, 2008 Posted October 8, 2008 Kanzaj napisał(a):Boże... Czarodziejko.... dopiero teraz dowiedziałam się o Misiu...:-(:-(:-(, tak mi strasznie przykro:-(..., ale najważniejsze, że był u Ciebie szczęśliwy. Trzymaj się..., choć wiem, że to trudne... sama 3 tygodnie temu straciłam Betinkę... - może nasze psiaki są już razem na tęczowych łąkach...:-( Na pewno sobie biegają - wszystko widzą, słyszą i czują :loveu: A my tu na ziemskim padole rabotajem apiat', jak mawiają nasi wschodni sąsiedzi :p Rex się upasł, o Foczy nie wspomnę, bo mi wstyd, ale jak się nie spaść jedząc tylko i siedząc w ciepłym? Spacerki nie bardzo i tylko łapami w moich półkaloszkach ogrodowych, czyli tuż tuż za mną, a czasem z łbem między moimi nogami jeśli za wolno się wlokę. Rex ma chyba pazury do obcięcia, bo jakieś takie długie :-? Ucho nadal ropieje, ran na ciele brak, czyli chociaż tyle poprawy. Czas na szczepienie przeciwko wściekliźnie, odrobaczenie i odpchlenie. Fotki wrzucę bo mam nowe. A i jeszcze - jak co roku Rex a drzewiej również i śp. Sabcia obrywa pyszczkiem winogrona :loveu: Staje pod ścianą i upatruje, a potem na dwie łapy i ściąga, jak się obsypią, to Misio i Foczka wyzbierają. Foczka czyli teraz. Żal mi po Misiu bardzo ale widziałam jak się stopniowo starzał i jak długo był w świetnej kondycji. Podupadł od kiedy Rex jest, bo tarmosił go, szarpał :-( W ciągu 2 lat zaledwie zupełnie stracił słuch, ostatnio zaczął tracić wzrok i węch. Całe życie szczekał, pilnował domu, chadzał swoimi ścieżkami, a pod koniec nie słyszał, kiedy samochód na podwórze wjeżdża, a kiedy wreszcie dojrzał szczekał tak rozpaczliwie, że jak to możliwe, że niezauważony obcy wtargnął na naszą przestrzeń. Dlatego czuję ulgę, że teraz nie ma już takich żałosnych dylematów. Moje Misiątko. Spojrzałam na tebelkę wieku psów w lecznicy, mój Misio odszedł w wieku ok 140 lat... Quote
nata od jadzi Posted October 9, 2008 Posted October 9, 2008 Czarodziejko, przykro mi z powodu Misia... :-( rzadko bywam na dogo i dawno mnie tutaj nie było... :roll: jeśli potrzeba Ci jakichś leków, to krzycz proszę, bo ja przecież mam sklerozę i amnestię i trzeba mi przypominać... Quote
Czarodziejka Posted October 10, 2008 Posted October 10, 2008 nata od jadzi napisał(a):Czarodziejko, przykro mi z powodu Misia... :-( rzadko bywam na dogo i dawno mnie tutaj nie było... :roll: jeśli potrzeba Ci jakichś leków, to krzycz proszę, bo ja przecież mam sklerozę i amnestię i trzeba mi przypominać... Zaraz mi się przypominało, jak mawiał Jerzy Waldorff, że najlepsza na wszystko jest lewatywka z rumianku :razz: Spróbuj może, jak ci pomoże to i ja się skuszę. A może terapia grupowa? Mało to u nas na forum sklerotyków, tetryków, o recydywie nie wspomnę - to w nawiązaniu do twojej amnestii :cool3: :evil_lol: Na razie nie trzeba nic ;) Quote
przyjaciel_koni Posted November 4, 2008 Posted November 4, 2008 Ja się poczuwam... Do bycia sklerotykiem, tetrykiem... Na warunkach recydywy... Rexiu - Znowu ciocia pyta o zdrówko ! Quote
Linssi Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 No i co tu taka cisza? Czarodziejko, co u Rexa i reszty?? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.