Poker Posted June 4, 2014 Posted June 4, 2014 Nie chodzi o terapię wstrząsową tylko zarówno Szafranek jak i Ula przywykli do pewnych układów i oboje nie potrafią poza niego wyjść.Potrzebna jest siła , która ten układ zerwie. Ula nieraz pisała ,że nie jest w stanie więcej dla niego zrobić. Więc albo tkwimy w obecnej sytuacji i płacimy do końca jego życia bez próby zmiany albo dajemy mu szansę na to , by kiedyś miał swojego człowieka. Wszystkie psy przechodzą jakiś wstrząs. Te oddane z domów do schroniska lub wyrzucone na ulicę, te które żyły na wolności błąkając się po świecie, jak obecna nasza tymczaska, i trafiają do schronu albo DT , apotem jak dobrze pójdzie do DS. Nie jeden więc Szafranek musiałby przeżyć wstrząs. Brak decyzji oznacza trwanie w obecnej sytuacji. Szafranek może może pożyć jeszcze parę dobrych latek. Czy wszystkie tu obecne panie będą płacić za niego cały czas? Litowanie się nie jest dobrym doradcą.Czasem są potrzebne radykalne posunięcia. Wiem to na przykładzie niektórych naszych tymczasek.Potrafiły u nas lać po kątach przez parę miesięcy ,a w DS ani razu. Quote
szafranekm Posted June 4, 2014 Author Posted June 4, 2014 Próbowałam dziś dodzwonic się do makili ale nie odbierała będę jutro od rana dzwoniła i zapytam czy u niej jest hotelik czy PDT i napiszę na wątku. Quote
szafranekm Posted June 4, 2014 Author Posted June 4, 2014 (edited) Szafranek miał już terapię wstrząsową w DT u Tattoi,przed tym jak trafił do Ulki, jest o tym we wcześniejszych postach.Rozmawiałam już z Ulką i chcę porozmawiać z makilą nt. jej doświadczenia w wyprowadzaniu psów z takim charakterem jak Szafranek.Nie chciałabym, -Wy pewnie też -fundować mu kolejnego wstrząsu, bo nie wiemy co przeszedł w swojej przeszłości. Nie chcę pozbawiać go szansy na zmianę jego zachowania, ale w jego wieku to będzie ciężko.Z kolei nie chciałabym aby zarzucano, że nic w jego zachowaniu się nie próbuje zmienic, dlatego też porozmawiam z makilą.Terapia wstrząsowa u Tattoi polegała na tym jak później się dowiedzieliśmy , dopiero przy zabraniu Szafranka okazało się, że był trzymany w klatce, tylko dlatego, że ugryzł podopieczną Tattoi podczas terapii- to też jest w początkowych postach na wątku. Lepiej żeby taka sytuacja się nie powtórzyła, dlatego chcę o tym porozmawiać z makilą, czy jest na takie ewentualności przygotowana i czy w razie czego ( np.ugryzienie) nie pojawia się problemy jak u Tattoi typu weterynarz, kwarantanna itp. Jeśli chodzi o deklaracje tj. miesięcznie jest ok. 140 zł.na razie bo pewnie się wykruszą z czasem. Mam pytanie czy w razie gdyby doszło do skutku przeniesienie Szafranka może ktoś zaoferować swoją pomoc w bazarku lub wysyłaniu próśb o wsparcie finansowe jak mnie nie będzie. Niestety w lipcu wyjeżdżam do pracy za granicę, a tam gdzie jadę do tej samej rodziny nie ma dostępu do internetu, aby móc na bieżąco zaglądać na wątek.Gdy zabraknie na wpłatę trzeba będzie wspomagać bazarkami czy prośbami na dogo. Może mnie zlinczujecie za moją wypowiedź,:mad: ale lepiej się upewnic. Nie jestem osobą ostatecznie decyzyją w sprawie Szafranka, wyrażam tylko swoje odczucia. Edited June 4, 2014 by szafranekm Quote
Poker Posted June 4, 2014 Posted June 4, 2014 Uciekła mi sprawa pobytu Szafranka u Tattoi. Oczywiście bardzo dobrze ,że Ula chce porozmawiać z Makilą. Jeżeli psiak pojedzie do Makili (ale nie do PDT), to pomogę bazarkami. Ile on ma lat ? Quote
andegawenka Posted June 5, 2014 Posted June 5, 2014 [quote name='Tattoi']Narazie nic sie nie zmieniło oprócz tego, że dostaje antybiotyki przemycane w jedzeniu i wodzie. Każde podejście do klatki to albo ryk, albo syk (na mnie syczy- nie wiem, czemu sobie tak wymyślił). Ma zapiasany bardzo silny lek antydepresyjny, dostanie od jutra i zobaczymy, czy to pomoże. Tak, czy siak- jeśli nawet pomoże- będzie musiał przyjmować ten lek do końca życia. Behawiorysta zobaczy go w poniedziałek. [quote name='aspera']Psa z dworu zamknęliście w klatce, nic o nim nie wiecie, musi pewnie w tej klatce sikać, bo nie daje się wyprowadzić a wy się boicie i po kilku dniach od razu psychotropy? Jakie psychotropy i na jakiej podstawie? No jest zdenerwowany ja też bym była na jego miejscu. A może on po prostu panicznie się boi i broni jak może? To na co on jest właściwie chory, że aż do lecznicy musiał jechać? Jakie lekarstwa ma podawane? [quote name='zuzlikowa']Zaniemówiłam... zupełnie i kompletnie! Pies, który nie wiadomo jak długo zył na wolności, majac nieograniczona przestrzeń cmentarza za własny teren... który zupełnie nie potrzebował czlowieka, a wręcz był on dla niego zagrożeniem... akceptował jedynie ludzi, którzy podchodzili po to by zostawic dla niego karmę i zostawiali go w świętym spokoju... ten pies zostal zamknięty w klatce z nieustanną obecnością czlowieka, stale zmuszony do napiecia , bez chwili psychicznego odprężania się - nawet na moment , bo człowiek otacza go wszedzie! Zostal zamknięty po dwóch niezwykle stresujących i traumatycznych dla niego próbach złapania go!!!!... i podkreślam- nie oceniam nawet w najmniejszym stopniu obu akcji, lecz chcę uświadomić jak odbierał je Szafranek! To dla tego psiaka była bezpośrednia napaść na niego ludzi, których i tak już się bał, od których niczego dobrego się nie spodziewał... z którymi zupełnie nie chciał mieć kontaktu!... a teraz są wszędzie... i co rusz czegoś od niego chcą! A on nie ma nawet szansy przed nimi uciec, nie ma możliwości się schować... nie ma mozliwości nawet odreagować napięcia, a próbuje! Bo czyż nie próbuje być miły i łagodny? Czyż nie próbuje machać ogonem? Czyż nie próbuje lizać po twarzy i BŁAGAĆ o możliwość odreagowania, wolność, przestrzeń, poczucie bezpieczeństwa?...PRÓBUJE, ale nie starcza mu odwagi... nie starcza determinacji... nie starcza mu zrozumienia, że to najbezpieczniejsza droga ... i panika bierze górę nad wszystkimi próbami! Strach przed człowiekiem jest jeszcze zbyt zakorzeniony! Dałyście mu choć iluzoryczne wrażenie wolności, przestrzeni? ...umożliwiłyście, by schował się przed Wami i sam zaczął szukać z Wami kontaktu?... by zaczął Wam ufać i wierzyć- POWOLUTKU i STOPNIOWO?...by nauczył się, że Wasz widok nie musi mu się kojarzyć się z dotychczasowymi doświadczeniami i strachem przed człowiekiem? Martwicie się o weterynarzy?... zlitujcie się, czy to są bezmózgie i nie znające się na swojej robocie przypadkowe osoby, czy też doświadczeni profesjonaliści, którym mówicie jak pies się zachowuje, jakie ma objawy chorobowe, a oni wiedzą jak zabezpieczyć się przed psem i jak go zbadać i jak leczyć?... mające cały arsenał srodków , by zabezpieczyć się przed psem i by go skutecznie zbadać i leczyć? O ile tu nie widzę najmniejszego powodu, by poddawać pod wątpliwość profesjonalizm wetów, to już absolutnie nie widzę ich profesjonalnego przygotowania do oceny agresji i jej podłoża u psa, złapanego ledwie kilka dni temu, zamkniętego w klatce, w straszliwej traumie... i nie widzę najmniejszych podstaw do pokonywania traumy u tego psa przy pomocy środków psychotropowych, antydepresyjnych bez wcześniejszych bardzo konkretnych i skierowanych konkretnie już na konkretną diagnozę badań!Na dzień dzisiejszy nie tylko nie wykonano nawet podstawowych badań, by nie mówić już o badaniach sensu stricte umożliwiających wydanie diagnozy, że pies ma zaburzenia neuroloogiczne lub psychiczne, ale nie dano szansy psu by miał możliwość i czas nauczyć się innych zachowań niż te, które wypracował przez całe swoje życie! I jeszcze jedno... w którym to dniu pobytu wolnego psa zamkniętego w klatce pada już stwierdzenie o morbitalu i potrzebie konsultacji z behawiorystą? Czy behawiorysta będzie oceniał stan psychiczny psa w klatce?... i cóż takiego on uwidzi poza przerażonym i walczącym wolnym psem zamkniętym w klatce? Na podstawie takiej konsultacji chcecie podejmować decyzję o ew. dalszych losach tego OGROMNEGO ZAGROŻENIA DLA CAŁEGO OTOCZENIA? Zabójcy, którego strach się bać?... Tak bardzo,ze nie mozna nawet przekazać psa innemu hotelowi,bo hotel zostanie zagryziony, a my jesteśmy tak odpowiedzialni, że nie będziemy ryzykowali niczyjego życia?! NICZYJEGO PRÓCZ PSA?... 10 kg gnojka! A gdzie są zasady na jakich opieramy się na dogo? Gdzie nasza odpowiedzialność i niepisana umowa nie tylko, że zrobimy WSZYSTKO co się da by ratować psie życie- nawet częstokroć rzeczy zakrawające o cud i niemożliwość, ale gdzie są zasady, że nawet jeśli nie mamy podpisanej umowy bezpośrednio z powierzającą nam psa osobą, to jednak respektujemy jej prawo i obowiązki decydowania o psie, do nie zgadzania się z opiniami hotelu i decydowaniu o innych krokach niż wskazywane przez hotel kroki? Szczególnie gdy chodzi o życie i bezpieczeństwo psa? Zapominacie, że hotel nie jest decydentem, lecz zleceniobiorcą, za pieniądze wykonujący zlecenie zleceniodawcy- decydenta(w naszym przypadku szafranekm)!!! Czyż nie ma rachunków dokumentujących tę sytuację? Jakiemuż prawnikowi potrzeba więcej, by orzec kto jest uprawniony do decydowaniu o dalszym losie psa?... mamy ponownie mieć do czynienia z sytuacją gdzie hotel, któremu PŁACIMY za zlecone przez "nas" obowiązki staje bezprawnie w roli decydenta o życiu i zdrowiu psa?... o dalszym jego losie? A na podstawie jakich uprawnień i czyjego zlecenia hotel stał się włascieielem Szafranka? Nie widziałam nigdzie by szafranekm przekazała opiekę i uprawnienia do niej komukolwiek! I rzecz ostatnia... jeśli mowa jest o tym, że pies pogryzł człowieka , to rozumiem, że są na to odpowiednie dokumenty wykazujące, że trzeba w związku z powyższym, zgodnie z prawem poddać psa 15 dniowej obserwacji i kwarantannie. Pragnę zauważyć, że jeśli pies poddawany jest kwarantannie ze względu na pogryzienie człowieka, nie wolno podawać mu zadnych leków typu psychotropy, antydepresanty, by wykazać jednoznacznie jak pies sie zachowuje, niejako " z natury". Powinny być też stworzone takie warunki , w których to normalne zachowanie będzie miało szansę się ujawnić...jeśli nie ma takich możliwości w obecnym hotelu, zawsze istnieje taka mozliwość by obserwacja odbywała się w innym miejscu, gdzie będzie ona miarodajna i będzie miała szansę jednoznacznie pokazać zachowania własciwe dla psa. Nie ma ku temu najmniejszych podstaw, ani prawnych, ani wynikających z sytuacji psa, które uniemożliwiają tego typu posunięcie. [quote name='szafranekm']Oczywiście, że pies nie był agresywny na cmentarzu,( podchodził i dał się głaskać) ja nie używam tego słowa tylko przekazuje to co usłyszałam dziś od Tattoi, która mi powiedziała, że na dzień dzisiejszy psa mi nie wydadzą bo jest na kwarantannie, a weterynarz pracujący u niej w klinice stwierdził, że pies jest agresywny.Teraz to oczywiste jest zamknięty, boi się, po prostu i broni się.Trzeba nad nim popracować.Dziś próbuje po południu i nie mogę dodzwonić sie do Tattoi, aby jej powiedzieć, żeby nie wzywała behawiorysty (za którego trzeba zapłacić). Ja po prostu chcę psa zabrać, a czy będzie na obserwacji u Tattoi czy u innej opiekunki to bez różnicy.Jeżeli jednak nie dodzwonię się i jutro behawiorysta wyda opinię i napisze, że pies nie rokuje nadziei na adopcję - to psa mi nie wydadzą, a ja nie zgadzam się na jego uśpienie.Nie wiem już co tam z psem się zadziało, jestem już zdesperowana. [quote name='zuzlikowa']... jaką to szansę ten morderczy liliput dostał, że po kilku dniach już mowa o śmierci tego psa? Chcecie zobaczeć prawdziwie MORDERCZE zagrożenie? Wejdźcie na wątek Lincolna, który istotnie gdyby był takim zagrożeniem, to ISTOTNIE MÓGŁBY NIM BYĆ! http://www.dogomania.pl/threads/190895-CZŁOWIEKU-moje-PRZERAŻENIE-AGRESJĄ-nazwałeś_Jak-FENIKS-się-odradzam_Pomóż-UWIERZYĆ!?p=16894110#post16894110 Lineczku:loveu:... wybacz, ale czasami trzeba pewne sytuacje sprowadzić do rzeczywistych proporcji! Mechanizmy dokładnie takie same!... z jedynym wyjątkiem- Lincoln mógłby być morderczym zagrożeniem, a ten maluch?:cool3: I czy walka okaże się taka samą?... już widzę, że nie, bo choć u Lincolna było schronisko, to jednak dali mu szansę i pozwolono spróbować, wprost szukano dla niego szansy!! Tu jest hotel dogomaniacki(?), bezprawnie zabierający mu tę szansę! Lincoln swoją szansę wykorzystał w pełni. Dziś, po wielu miesiacach ciężkiej pracy hotelu prawdziwie dogomaniackiego i ogromnej pracy- hotelu i psa, Lincoln szuka domu! Nie byle jakiego, ale doswiadczonego, odpowiedniego dla niego, ale ma SZANSĘ na dom i ...ŻYJE!:loveu:... nigdy nie przestanę dziękować tym, którzy uwidzieli jak strach przed człolwiekiem może być niebezpieczny i uwierzyli, że to nie Lincoln jest zabójczy, tylko ten paraliżujący strach PRZED CZŁOWIEKIEM! Tę szansę odbieracie 1/ 8... 1/10 Lincolna... wypierdkowi Szafrankowi! [quote name='mala_czarna']Włodzimi9erzu, ja poszłabym dalej! Pojedź do Tattoi i odbierz Szafranka. Jeśli nie będzie chciała go oddać przyjedź z policją. Naprawdę bym tak zrobiła, bo bleblanie na forum nie ma chyba większego sensu ;) [quote name='szafranekm']Dodzwoniła się do Tattoi i mówiłam o odwołaniu wizyty behawiorysty i o oddaniu psa. Otrzymałam odpowiedź, cyt" Pies nie może być odebrany od momentu pogryzienia, a więc licząc od ok. 16, 17 maja przez 15 dni.Dalsza decyzja należy do kierownika lecznicy, którym jest ten behawiorysta, który psa ma jutro obejrzeć.'' Ja jako opiekun psa, którego zauważyłam i przekazałam do hotelu, oczywiście za opłatą- za pobyt i leczenie - za świadczone usługi.Teraz dowiedziałam się, że nie mam nic do powiedzenia.Psa przekazanego nie mogę odebrać, jest przetrzymywany i może zapadnie decyzja o uśpieniu też bez mojej i Waszej wiedzy.Na koniec powiedziałam Tattoi, że sprawę zgłoszę na policje,o przetrzymywanie psa,którego ja przekazałam i uniemożliwianie mi zabrania go. Po czym Tattoi rozłączyła się, nie chcąc dalej rozmawiać. Nasuwa się pytanie, co jest z psem??? Dlaczego są problemy z wydaniem nawet po kwarantannie. Szafranek musi być bezpieczny! [quote name='Tattoi']A mnie dziwi, że taki jeden hotelik to nie dramat- 1o złotych za dobe plus weterynarz na miejscu przy okazji przyjmujący wszystko- chore, zdrowe, suki w ciąży, sterylki aborcyjne, nie doliczający sobie kasy za dobę pobytu. Po co mam sie odzywać, skoro wszyscy biorący udział w tej dyskusji wiedzą lepiej, co sie działo, co się stało , jak sie zachował pies, ja i weterynarze? A najbardziej w tym wszystkim dziękuję Pani Szafranekm- bo to dzięki niej cala ta aferka. Tak właśnie rodzą sie plotki. I przed tym ostrzegała mnie mała czarna. Mam nauczkę. W którym momencie powiedziałam Ci Małgosiu, że nie wydam Ci psa? Mówiłam tylko, że ze względu na pogryzienie Szafranek MUSI zostać na obserwacji. Mówiłam też o tym, że ze względu na bardzo bezwzględny i nieprzewidywalny atak Szafrana na mnie i lekarza- będziemy chciały opinii behawiorysty. Właśnie ze względu na dziwność ataku psa NIE ZOSTAŁY URUCHOMIONE PROZEDURY POWIATOWE, bo wiedziałyśmy, że juz nikt z nas psa nigdy nie zobaczy. W międzyczasie dowiedziałam się, że (od wczoraj) - że: i teraz po kolei, żeby sie nikt nie obraził: jakie psychotropy i po co? niedobrze, że nie mam kojców, bo pies miałby więcej swobody; pies zachował się agresywnie u Tattoi, bo zabrano mu wolność (dziękuję YV); nie wykonano żadnych badań ale juz drugiego dnia postanowiono o potrzebie konsultacji z behawiorystą; miejsce obserwacji psa jest do kitu, bo nie można wykazać jednoznacznie, jak pies się zachowuje z natury, w związku z tym miejsce obserwacji psa trzeba zmienić tak, by obserwacja była miarodajna; zostałam "źle" pogryziona, bo psina nikogo nie zaatakowała, tylko "uderzył zębami w ogromnym stresie"- (dla Włodzimierza- ma 18 dziur w prawej dłoni- i 8 w lewej - nie zadrapań durniu, nie śladów po zębach- mam 18 sączących się ropą dziur, a 20 lat hodowałam rottweilery i uwierz, że wiem, czym się różni dziura od zadrapania); do tego teraz pies jest bardziej zagrożony, niż wtedy, kiedy koczował na cmentarzu; i wreszcie dzisiejsza aspara- czy mocno ugryzł, czy są szwy z chirurgii no i że trzeba było uważać. No to Ci napiszę, że był to pierwszy raz w moim życiu, kiedy użyłam rękawic (do ramienia, półtora centymetra grubości, jak ktoś używa to wie, o co chodzi). Mój mąż pytał, co sie stało, że to zakładam. Ja lubię psy i nie wierzę, że walą zębami bez powodu. Tu mnie coś... Zasadniczo koniec tematu. Od rana szukam lecznicy, która przechowa Szafrana do końca kwarantanny. [quote name='Yv1958']Chcialam sie zapytac o to samo, o co pyta Bico..... Dalej nie wiadomo nic na temat stanu zdrowia psa, tego jak sie czuje? Trudno sie nie niepokoic.... Tym bardziej, ze mial od dzisiaj wg Twoich informacji zaczac dostawac leki psychotropowe. Nie rozumiem tez, dlaczego Szafranekm mialaby klamac? Odkladalas sluchawke, kiedy chciala z Toba rozmawiac. To jest w porzadku? Wszystko, co chcialabym napisac napisala Zuzlikowa, tak ze nic dodac nic ujac. Po co sie powtarzac i zasmiecac watek. Uzywalas rekawic a pies mimo wszystko tak zmasakrowal Ci reke? Nie szukaj mu domu. Mysle, ze on bedzie zabrany jaknaszybciej. Powinien byc... [quote name='Tattoi']Jutro. Ten temat kosztował mnie tyle, że ide wyć, Kamila miała rację. A jeszcze cały dzień bawiałam sie z psami i nie mając internetu nie mogłam na nic rzucić okiem. A jak wróciłam, to było tego troche za dużo. A Ty Szafranekm przypnij sobie medal. Należy Ci się . Najlepiej z napisem : "Jam ci to, nie chwaląc się, uczynił". [quote name='Tattoi']Chodzi o to, że mam Szafranka oddać do tego domu bez jakiejkolwiek opinii lekarza wterynarii, czy tak? Czy weźmiesz odpowiedzialność za jakiekolwiek działania Szafranka w nowym domu? Czy jakiekolwiek działania Szafranka z uzyciem zębów bierzesz na siebie ? Interesuje mnie jedno- czy nowy dom wie, z kim i czym ma do czynienia i czy jest na to gotowy? [quote name='szafranekm']Wyraźnie zgłosiłam wczoraj, że psa chcę zabrać( kwarantanna może być w nowym hoteliku).Usłyszałam odpowiedź: musi zostać.Dobrze, więc po 15 dniach zabierzemy psa - też dowiedziałam się, że w tej kwestii - decyzja należy do kierownika klinika - owego behawiorysty.To komu my w końcu przekazaliśmy psa, z Tobą zawarta była ustna umowa i to co dzieje się na wątku.Skoro Twoja lecznica sobie z nim nie radzi oddaj go. Od początku przekazania psa nie było jasnych i wyraźnych informacji co pies miał zrobione, jakie leki otrzymuje?żadnych zdjęć psa. To, że jesteśmy na forum, nie oznacza, że mamy być lekceważeni.Grono osób, które wpłaciło pieniądze czekało na wiadomości o stanie psa. Tkj. pisałam wcześniej, wczoraj zgłosiłam zabranie psa, w związku z tym od dziś kosztów nie będę ponosić.Nowa lecznica nie jest potrzebna( może jeszcze trzeba będzie za nią zapłacić).Wykluczone, jest nowy dt. [quote name='szafranekm']dla Włodzimierza- ma 18 dziur w prawej dłoni- i 8 w lewej - nie zadrapań durniu, nie śladów po zębach- mam 18 sączących się ropą dziur, a 20 lat hodowałam rottweilery i uwierz, że wiem, czym się różni dziura od zadrapania); Jestem daleka od obrażania innych, ale Tattoi powinnaś cenzurować swoje słowa i zachować trochę kultury. Pocztałam o tej sytuacju u Tattoi i proponuje nie powoływac sie na ten pobyt w ktorym zrobiono z Szafranka psa morderce. Poczytajcie od strony mniej wiecej 30 lub pare kartek dalej. Zwykla awantura jakich wiele na dogo w której biorą udział osoby wciąż te same z innych watków na którym były awantury a potem znikają na dobre. Gdyby kazdy chcial pisac o pogryzieniu ,na kwarantannie bylaby połowa psów z dogo. Na razie wszystko jest w swerze dyskuscji czyli bezstresowo dla Szafranka;). Powtórze tekst z posta. Decyzyjna jest Szafranekm. Quote
Mysza2 Posted June 5, 2014 Posted June 5, 2014 Poker napisał(a):Mogę dorzucić po 2 dyszki miesięcznie przez 6 miesięcy, zrobić bazarki. Może Makila dałaby radę spuścić chociaż trochę. I ponawiam pytanie czy ona ma oficjalny hotelik czy płatne DT? Dla mnie jest to istotne, bo nie wpłacam na PDT. To jest oficjalny hotelik. Quote
teresaa118 Posted June 5, 2014 Posted June 5, 2014 Czy ktos pamieta o tym, ze Szafranek moze miec juz 14 lat? Co jeszcze chcecie mu udowodnic? On jest jaki jest i trzeba szukac starszych ludzi, ktorzy chetnie zaopiekuja sie nim na starosc, a nie wstrzasac! Quote
Poker Posted June 5, 2014 Posted June 5, 2014 teresaa118 napisał(a):Czy ktos pamieta o tym, ze Szafranek moze miec juz 14 lat? Co jeszcze chcecie mu udowodnic? On jest jaki jest i trzeba szukac starszych ludzi, ktorzy chetnie zaopiekuja sie nim na starosc, a nie wstrzasac! Nikt nie chce nim wstrząsać. Jak pójdzie do starszych ludzi, to chyba to też będzie wstrząs. Tylko ,ze on w związku z jego charakterem raczej do starszych ludzi nie nadaje się. Może trzeba szukać mu domu , gdzie żyłby na podwórku , dostawałby jeść ,szczekał na intruzów i tyle albo aż tyle. Tylko czy taki dom się znajdzie? Quote
andegawenka Posted June 5, 2014 Posted June 5, 2014 No nic, akcję wstrzymujemy. Niepotrzebnie wciągnęłam w to Myszkę, ale ona jest takim aniołkiem dogowym i wszyscy się jej słuchają więc myślałam że ruszy sprawę. Tak czy siak nikt już nie zarzuci nam że nic nie robimy.;) Deklaracji stałych jest chyba 95 zł, Gosia musi wyjechać i tak sie szafranowe sprawy mają. Swoją drogą nie wiedziałam że Szafran taki stary bo mnie wyszło 6 czy 7 plus z pierwszej strony + DT 3 to około 10 lat. Zębiska piekne białe. Quote
teresaa118 Posted June 5, 2014 Posted June 5, 2014 Przed momentem miałam okazję znowu porozmawiać o Szafranku... i powiem rzecz być może dla wszystkich zaskakującą- ale na ten moment nie ma najmniejszych podstaw, by określić go jako psiaka nie równego, z problemami... wprost przeciwnie. Jak wynika z obserwacji... na ten moment już bez mała dwudniowej... nie, już ponad dwudniowej, bo przecież i zabranie z hotelu, i droga, tez są jednoznacznym okresem obserwacji tego psa! Tak więc jak wynika z obserwacji bez mała nie przerwanej... od momentu gdy pies jednoznacznie poczuł się bezpieczny, na swoim terenie... gdy zaakceptował i obecne miejsce (ale wcześniej i samochód przecież), ten psiak nawet przez moment nie wykazuje niepokoju sugerującego, że może zaatakować... nie wykazuje potrzeby ucieczki przed człowiekiem... i tu wprost przeciwnie! Bardzo lubi, gdy z nim się rozmawia... pogaduje, nińka... "a co, znalazłeś sobie patyczka?"..." a pokaż jaką masz zabaweczkę"... "a może chciałbyś coś popić?"... "choć dam Ci jeść do miseczki i potem pójdziemy na spacerek"... a nie, nie kłóć się z psiakami, idziemy sobie razem"... i wszystkie tym podobne słówka i zdania, gadane być może tak, ot byle coś powiedzieć... jak to często mówią starsze, samotne osoby do posiaków... jak to starsze, samotne Panie pogadują sobie ze swoimi psiakami (!)... bardzo to lubi, nasłuchuje, w oczy się wpatruje, przysiada, nawet przynosi i pokazuje piłeczkę:crazyeye:...reaguje na tak mówione zdania! Na spacerze nie biegnie jak wiele psiaków... przed siebie, szukając nowych wrażeń jedynie i przybiegając na wezwanie opiekuna, czy też kierowany przez opiekuna. Ten maluch idzie z człowiekiem..."towarzyszy" czlowiekowi! I wtedy gdy idą- idzie, ale nie trzeba dawać mu sygnałów na skręcanie, zawracanie... on reaguje natychmiast z człowiekiem i nawet jeśli nie wyprzedza poleceń człowieka, to robi to jednocześnie z nim ! Gdy człowiek przycupnie, kucnie... psiak patrzy na człowieka (w oczy!... w twarz!), przysiada obok... znudzony, zaczyna się kręcic, ale wcześniej sprawdza reakcję człowieka( znowu w twarz!) i gdy odczytuje zgodę... pomyszkuje blisko i... znajduje dla siebie "zabawkę", zajęcie i wraca samoistnie, wywala się jak żaba koło człowieka i spokojnie gryzie sobie kawałek kory ( to dziś jego pierwsza zabawka, potem był patyczek... a teraz jest piłeczka)... po to by natychmiast gdy człowiek się podniesie porzucić ja i "towarzyszyć" dalej człowiekowi w spacerku. ... nie umiem tego bardziej przybliżyć niż cytując raz jeszcze określenie usłyszane w relacji- "towarzyszyć". Wiele z nas zna różnicę między sytuacją gdy jesteśmy jedynie "wyprowadzaczami" psa na spacer, a w najlepszym razie idziemy "obok siebie"- człowiek i pies połączeni jedynie smyczą, a między sytuacją gdy "towarzyszymy" sobie na spacerze- człowiek i pies, szukający kontaktu wzajemnego ze sobą, nastawieni na bycie razem. Wybaczcie,że nie piszę od razu wszystkiego... ale przyznam,że nawet dla mnie jest to mimo wszystko zaskoczenie! Nawet ja , widziałam w tym psie ogromną potrzebę jeszcze pracy i socjalizacji... dziś jednak zaczynam mieć ogromne wątpliwości... muszę też ponownie wszystko przetrawić!... pojęcie "towarzyszyć" i opis zachowania Szafranka na spacerze, zupełnie nie pozwala mi nadal twierdzic, że ten pies jest psem do wyprowadzania i socjalizacji... To jednoznaczny opis mojego spaceru z moją Zuzią... to jednoznaczny opis mojego spaceru z Bercikiem pod koniec jego życia- gdy on już znał mnie, a ja znałam już jego... gdzie mogliśmy sobie pogadać... poprzytulać się... zaufać sobie już tak do końca... gdzie czerpaliśmy przyjemność, spokój i radość z bycia razem... gdzie mogliśmy sobie pogadywać ze sobą... gdzie nie chcieliśmy nikogo innego, bo spacer miał być tylko chwilą "dla nas"!Wspólnym odkrywaniem wszystkiego po raz tysięczny i milionowy... razem. Nie mam jeszcze takich odczuć ze spacerów z Lucusiem... jeszcze nie. Jeszcze w nim zbyt dużo niepokojów i niepewności. Jeszcze widać, że nie jestem dla niego "granitową opoką". Ja dla Lucusia jeszcze nie, ale widać równowaga Szafranka i umiejętność "czytania" ludzi oraz jego niezachwiana wiara w siebie, powodują, że potrafi zachować spokój, wykazać zaufanie do ledwie dwudniowego opiekuna... i towarzyszyć człowiekowi.:crazyeye: Muszę zweryfikować moją opinię o tym psie! Resztę napiszę za chwilę... przetrawię... idę na taki spacer z Zuzią. Idziemy sobie potowarzyszyć. Tak pisano o nim w 2011 roku [/HR] Quote
EVA2406 Posted June 5, 2014 Posted June 5, 2014 szafranekm napisał(a):Eva zaraz zobaczę i napiszę Ci na pw. Gosiu, nic nie dostałam. Pewnie nic nowego nie wniosę w tę dyskusję o ewentualnej zmianie miejsca pobytu Szafranka. Powiem, że Pola też ma charakterek i też zdarza się jej pokazać ząbki. Też była mowa o zmianie hoteliku, ale jednak za pozostawieniem Polci w dotychczasowym miejscu przeważył jej wiek i to że śmierć pana, przebywanie na ulicy, były wystarczającymi traumatycznymi przeżyciami dla tej sunieczki. Postanowiłyśmy więcej jej nie stresować. Nie jest łatwo finansowo, bo wykruszają się deklaracje, ale przy pomocy bazarków jakoś dajemy radę........... Quote
Mysza2 Posted June 5, 2014 Posted June 5, 2014 andegawenka napisał(a):No nic, akcję wstrzymujemy. Niepotrzebnie wciągnęłam w to Myszkę, W nic mnie nie wciągnęłaś:), popytałam tylko:) A to nie grzech zastanawiać się. Najgorsze to, że nikt o niego nie dzwoni, mimo że tekst ogłoszenia nie odstrasza przecież. Nie wiedziałam, że Szafran aż tyle lat może mieć. Nie mam deklaracji za Szafranka, ale w dalszym ciągu obiecuję pomoc w bazarkowaniu na niego. Może w końcu zadzwoni ten jeden konkretny telefon, na który się czeka. Quote
Makila Posted June 5, 2014 Posted June 5, 2014 Witam wszystkich. Na temat Szafranka rozmawiałam z Mysza2, szafranekm i ULKA12 Z tego co opowiadał ULKA, to trudny pies. Zgodziłam się pomóc, ale nie mogę zagwarantować, że pobyt u mnie go zmieni. Niejednokrotnie miałam psy agresywne i dzikie. Kilka razy byłam pogryziona, ale nigdy nikomu nie robiłam z tego powodu problemów. Moim zdaniem prowadząc hotel dla psów trzeba się liczyć z takimi sytuacjami. Tak jak piszecie, zmiana miejsca nic nie gwarantuje, ale jest jedynie jakąś nadzieją. To trudna decyzja i trzeba rozważyć wszystkie za i przeciw. Prowadzę oficjalny hotelik (zarejestrowana działalność gospodarcza) Quote
andegawenka Posted June 6, 2014 Posted June 6, 2014 Makila napisał(a):Witam wszystkich. Na temat Szafranka rozmawiałam z Mysza2, szafranekm i ULKA12 Z tego co opowiadał ULKA, to trudny pies. Zgodziłam się pomóc, ale nie mogę zagwarantować, że pobyt u mnie go zmieni. Niejednokrotnie miałam psy agresywne i dzikie. Kilka razy byłam pogryziona, ale nigdy nikomu nie robiłam z tego powodu problemów. Moim zdaniem prowadząc hotel dla psów trzeba się liczyć z takimi sytuacjami. Tak jak piszecie, zmiana miejsca nic nie gwarantuje, ale jest jedynie jakąś nadzieją. To trudna decyzja i trzeba rozważyć wszystkie za i przeciw. Prowadzę oficjalny hotelik (zarejestrowana działalność gospodarcza) Dzięki Makila, właśnie tym tokiem rozumowania szłam. Kierowałam się też opiniami na innych wątkach , gdzie zarzucano że nic się nie robi i deklarowicze powoli odchodzili. Nie jest mi obojętny los Szafranka, wolałabym żeby nie dokładać mu następnej zmiany, ale pobyt u Makili to jednak jest jakaś szansa na zmianę w zachowaniu. może mała, może ryzykowna ale jest. Moje "za zmianą" jest bardzo malutkie, nie upieram się i tak jak napisałam wcześniej, Gosia podejmie decyzję. Quote
Poker Posted June 6, 2014 Posted June 6, 2014 Czy obecna opiekunka mogłaby jeszcze raz zobrazować jego zachowanie, zalety i wady. Ma to zasadnicze znaczenie przy podjęciu decyzji o szukaniu mu DS czy też pozostawieniu tu gdzie jest dożywotnio. A to może , i oby , trwać jeszcze parę latek. Ważne jest też by znać jego wiek w przybliżeniu ,ale najbardziej wiarygodnie. Quote
szafranekm Posted June 6, 2014 Author Posted June 6, 2014 Ulka na pewno napisze. Moim zdaniem trzeba rozważyć rozsądnie wszystkie za i przeciw zanim podejmiemy decyzję.Ja nie chciałabym być tą osobą, która ostatecznie zdecyduje o dalszym losie Szafranka. Quote
andegawenka Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 szafranekm napisał(a):Ulka na pewno napisze. Moim zdaniem trzeba rozważyć rozsądnie wszystkie za i przeciw zanim podejmiemy decyzję.Ja nie chciałabym być tą osobą, która ostatecznie zdecyduje o dalszym losie Szafranka. Gosiu, zawsze musi być przywódca, inaczej zapanuje chaos ;) Szafranku:loveu: Quote
teresaa118 Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 Nam nie potrzeba chaosu, pies potrzebuje nowej charakterystyki: wiek, zachowanie, dolegliwosci. Przegladnelem caly watek, ale nigdzie nie jest dokladnie podany wiek. W maju 2011 napisano raz, ze piesek ma 10 lat i wiecej nie bylo to weryfikowane. Na moje skromne mozliwosci arytmetyczne to Szafranek zaczyna 14 rok zycia. Ma prawo zachowywac sie jak stetryczaly stary kawaler i pokazywac, co lubi i co nie lubi. Moje kochane pychole....:loveu: Quote
malawaszka Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 Przy takim piesku wiek nie jest łatwo ocenić, to zawsze jest zgadywanka, a jak pies nie da sobie w zęby pozaglądać to już całkiem. Pewnym jest, że to pies starszy niż młodszy ;) ale też wciąż jest energiczny i ruchliwy - nie porusza się jak starowinek - całkiem dziarsko sobie radzi Quote
ULKA12 Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 Szafranek na pewno jest psem starszym 10/11 lat to minimum. Kły i niektóre zęby ma połamane, a nie starte równomiernie więc trudno ocenić. Na pewno ostatnio wzrok mu się pogorszył. Problemów z poruszaniem nie ma żadnych, biega, skacze. Jeśli chodzi o charakter Szafranek w pierwszym kontakcie to pies przytulanka, jak wygląda tak się zachowuje (to niestety moim zdaniem działa na jego niekorzyść, ponieważ nie budzi respektu). Szafranek sam szuka kontaktu uwielbia być w centrum zainteresowania, nadstawia się do głaskania. Uwielbia mężczyzn i jak jakiegoś zauważy to towarzyszy mu cały czas. Zresztą on cały czas chciałby być przy człowieku, gdy nie jest w kojcu towarzyszy mi cały czas. Pilnuje się i nie ma tendencji do ucieczek. Jest przekupny za smakołyk zrobi bardzo dużo, do kojca wchodzi sam widać, że czuje się tam bezpiecznie i dobrze. Gdy ktoś przyjdzie a ja go nie chcę wypuścić głośno szczeka lub wyje. Po wypuszczeniu przybiega radośnie i cieszy się na widok człowieka. To jest jedno oblicze Szafranka jest jeszcze drugie. Sytuacja pierwsza Zdejmuję mu obrożę, wcześniej gmerałam przy niej, kręciłam nią podpinałam smycz zero reakcji odpinam i próbuję zapiąć nową wtedy następuje atak, nie ostrzeżenie, warknięcie tylko ugryzienie połączone z wyskokiem w górę. Bardzo się wtedy zdziwiłam :-) Potem nastąpiły próby założenia kagańca niestety spełzły na niczym. Szafranek nawet wkłada do niego pyszczek ale nie da sobie go zapiąć. W tej chwili mogę założyć mu obrożę jedynie poprzez nasunięcie ją mu jej na szyję nie ma mowy o obrożach zapinanych tylko zaciskowe i to odpowiednio duże. I to nie jest tak, że on nie lubi ucisku na szyi, on nie lubi momentu zapinania. O szelkach nawet nie ma mowy aby mu założyć. Sytuacja druga Przyjeżdżają goście jest wśród nich chłopak, który trzyma smycz od kluczy. Szafranek podbiega nadstawia się do głaskania, wszystko super, nagle Szafranek dostrzega smycz i chce ją mieć i po prostu rzuca się na chłopaka. Uratował go tylko refleks i doświadczenie z psami. Sytuacja trzecia Przyjeżdża pani behawiorystka rozmawia ze mną o zachowaniu Szafranka a on jak zwykle przybiega, wita się i nadstawia do głaskania pani kuca obok niego i go głaszcze. Widzę, że pani nie do końca mi wierzy gdy opisuję zachowania psa, nagle Szafranek rzuca się na panią ona się zasłania rękę. Dobrze, że miała grubą kurtkę, Szafranek wczepił się w nią i dosyć długo trwało aż się udało go odczepić. Po chwili pies się uspokaja i znowu jest miły i przyjacielski, podchodzi po smakołyki, da sobie nasunąć obrożę. Sytuacja trzecia Znowu goście. Stoją dwie dziewczyny obok nich przyjazny Szafranek. Nagle gdzieś w oddali dwa psy z zabawy przechodzą w początek bójki, Szafranek to zauważa wie, że nie dobiegnie to tamtych więc gryzie w łydkę dziewczynę i to nie raz, gryzie kilka razy, na szczęście dosyć powierzchownie, też ją uratowało to, że sytuacja miała miejsce zimą. Takie są zachowania Szafranka, jak przyjechał do mnie to gdy coś sobie dziamał nie było opcji aby przejść obok niego od razu się rzucał, nieważne pies, człowiek. Teraz tego nie robi albo warczy albo po prostu odchodzi. Widać, że próbuje ze sobą walczyć. Nie raz gdy przez przypadek nadepnęłam na łapę Szafranka czułam ugryzienie Szafranka. Początkowo był to atak teraz jest to tylko warknięcie. Pies nie powoduje konfliktów z innymi psami, nie zaczepia ich. Potrafię go odwołać gdy widzę, że się coś złego dzieje, wtedy potrafię go opanować. Wtedy gdy ugryzł tą dziewczynę w łydkę przestał gryźć tylko dlatego, że podbiegłam i na niego krzyknęłam. Moim zdaniem Szafranek to pies trudny jeśli się z nim walczy. Ja unikam sytuacji konfliktowych i sobie jakoś egzystujemy. Boję się sytuacji gdy Szafrankowi coś się stanie nie będę potrafiła mu pomóc. Problemem Szafranka jest również to, że wygląda tak jak wygląda i niewielu ludzi wierzy mi, że on naprawdę może ugryźć. Próbują go głaskać a wtedy różnie może być. Jak się przestanie w odpowiednim momencie to nic się nie dzieje. Ten pies musiał mieć bardzo złe życie i dlatego się zachowuje tak jak się zachowuje. Na pewno czuje się u mnie tak jak u siebie, niestety nie mogę go w tej chwili zabrać na BDT bo mam już kilka takich psów i mnie po prostu na to nie stać. Teraz przyszedł mi do głowy pewien pomysł ale muszę go obgadać z Gosią. Jeśli ktoś ma jakieś pytania to proszę pytać będzie mi wtedy łatwiej napisać coś o Szafranku. Quote
Poker Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 Dzięki za opis jego zachowań. Mieliśmy w DT Frygę, która zachowywała się podobnie.Znalazła mądrą pańcie, która wie jak z nią postępować ,by unikać konfliktów. Jest jedynaczką ,więc nie ma o kogo być zazdrosna.jest coraz lepiej. Wydaje mi się ,że on tez potrzebowałby domu tylko dla niego,domu z ogórkiem gdzie mógłby biegać. Ula, czy on przebywa tylko na zewnątrz? Quote
ULKA12 Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 POtrafię go zwabić do środka a czasami sam się zapędzi. Ale nie chce tam przebywać, cały czas kontroluje czy może wyjść, jak zamknę drzwi staje się nerwowy i czujny, próbuje wyjść. Po takim doświadczeniu staje się bardziej czujny i raczej przez jakiś czas znowu nie daje się namówić do wejścia do domu. Z kojcem nie ma problemów sam tam wchodzi. Szafranek nie ma problemu z innymi psami, nie jest o nie zazdrosny, spokojnie mógłby być w domu z innymi psami, potrzebny byłby tylko dom z ogródkiem gdzie Szafran mógłby przebywać. Chciałam Wam przedstawić swoją propozycję dotyczącą Szafranka. Jak już wcześniej pisałam mam pod swoją opieką kilka psów na BDT, które są zdecydowanie mniej problematyczne ale również nie mogą znalęźć domu. Moja propozycja jest następująco. Ja przejmę na BDT Szafranka a Wy weźmiecie pod swoją opiekę finansową Bajo jest to pies młodszy niż Szafranek, nieagresywny, nauczony czystości, początkowo nieufny ale szybko się przyzwyczaja do ludzi, umie chodzić na smyczy ale bardzo tego nie lubi i jak tylko ma okazje ucieka z szelek, ale wystarcza dobrze dopiąć szelki i nie ma problemu. Jest zdecydowanie bardziej adopcyjny niż Szafran, wielkościowo jest podobny. Jest wykastrowany, odrobaczony, jedyne co to niedługo trzeba mu powtórzyć szczepienia. Nie wiem czy gdybyście się zdecydowali będziecie nadal chcieli zmienić miejsce pobytu psa ale gdyby tak to nie ma problemu. Bajo świetnie dogaduje się z innymi psami i dobrze jeździ samochodem.. Oczywiście liczyłabym nadal w pomocy w ogłaszaniu Szafranka bo może akurat ktoś odpowiedni znalazłby się dla niego. Zastanówcie sę nad moją propozycją. To jest Bajo http:// http:// Quote
Poker Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 Ula, propozycja bardzo interesująca. ALe ja tu tylko zamiatam. Może byś nie musiała brać Szafranka na BDT ,ale za karmę i koszty weterynaryjne.To już bardzo dużo dla opiekunki wątku i dla Ciebie pewnie też ulga. Jeżeli Bajo jest fajny, to nie ma sprawy, mogę wykupić pakiet ogłoszeń na bazarku.potrzebny jest tylko tekst i zdjęcia. Quote
andegawenka Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 Fakt, Szafrana jednym zdaniem nie można opisać. Dobrze że się wyjaśniło że miziaczkiem nie jest i okrutnie stary też nie.:loveu: Chłopak do wzięcia tylko wzięcia nie ma;) Mój Minio też tak nagle kłapał ząbkami i trafiał jak snajper a przecież ślepy był. Co do tej zamiany, to nie wiem. Ula , juz poszłaś na takie ustępstwa jak mało kto na dogo:iloveyou:. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.