iwlajn Posted March 9, 2007 Posted March 9, 2007 A tak rzeczywiście, zapomniałam zupełnie. Neris a te piesie u Ciebie w podpisiku zamiast Bazylka to Twój nowy nabytek?? Quote
Neris Posted March 9, 2007 Posted March 9, 2007 Oj nowy, nowy... zajrzyj na wątki, to straszne bidy, straszne... jak Dyzia pozbawiłam dredów to się wystraszyłam że go pod spodem prawie nie ma... a Canon musi byc ogolony, ale nie wiem na razie jak to zrobię. Quote
iwlajn Posted March 9, 2007 Posted March 9, 2007 Neris...Ty za te psy z marszu do Nieba pójdziesz... Quote
Neris Posted March 9, 2007 Posted March 9, 2007 Na razie to sie modlę, żeby Dyzio pożył sobie jeszcze trochę... Quote
iwlajn Posted March 9, 2007 Posted March 9, 2007 Neris a może by tak poszukać cioteczek z Twoich okolic, które służą transportem. Gdzieś jest mapa pomocy, tak??? Tylko gdzie? Quote
Zosia4 Posted March 9, 2007 Posted March 9, 2007 Neris napisał(a):A to ja przepraszam, może biegają? Chociaż Zosia coś mówiła że one zwiewają strasznie kiedy się je wypuści z kojca. Nie biegają. Ja już po prostu "nie chcieć mieć" strasznego zawału serca, który jest nieuchronny po wypuszczeniu moich "suków" z "ichniego" wybiegu. Ja "chcieć mieć " spokój względem moich psów. I solidna siatka, która jest płotem mojego terenu nie jest dla nich żadną przeszkodą. I dlatego tam tkwią na tym swoim wybiegu. Wchodzę tam do nich dwa razy dziennie - wymiziam i pogadam - wiem, że to za mało ale naprawdę wolę to niż szukanie ich po wsi. To są tylko psy, a może aż psy (ja je znam ale nie wiem jak się zachowają na "gigancie" [tak kiedyś młodzież nazywała ucieczkę z domu rodzinnego] - to są wielkie i bardzo żywiołowe psy) - ale wolę je trzymać zamknięte niż doprowadzić do jakiegoś nieszczęścia. Niekoniecznie zaraz musi być nieszczęście ale naprawdę mam bardzo dużą wyobraźnię i nie raz i nie dwa miałam przed oczami obraz dziecka idącego z matką, które na widok biegnących w jego kierunku olbrzymich "bestii" zaczęło się np. jąkać i to jąkanie mu "zostało". To są tylko moje dywagacje - i wiem, że kłania mi się tu np. elektryczny pastuch, który by załatwił (tak myślę) ten problem - ale finansów niestety nie przeskoczę !!!!!! A korzystając z okazji - Neris - tak się cieszę, że Bazyl znalazł prawdziwy dom. Czytam codziennie od początku ale nie "wcinam się" - bo nie mam nic do powiedzenia - jedynie się ogromnie cieszę. Quote
akucha Posted March 9, 2007 Posted March 9, 2007 Noo, ostatecznie baby to są. Weź je i upilnuj :evil_lol: Trza sposobem... Jak stosunki kocio-miśkowe??? Quote
Zosia4 Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 Stosunki kocio-Miśkowe bez zmian tzn. kot ucieka a Misiek go goni, albo Misiek go goni zanim kot zacznie uciekać i doprawdy nie wiem co jest pierwsze. I tak już pewnie im zostanie :placz:. Quote
Wiedźma Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 [quote=Zosia4;3956722 Niekoniecznie zaraz musi być nieszczęście ale naprawdę mam bardzo dużą wyobraźnię i nie raz i nie dwa miałam przed oczami obraz dziecka idącego z matką, które na widok biegnących w jego kierunku olbrzymich "bestii" zaczęło się np. jąkać i to jąkanie mu "zostało". quote] No Zosiu kochana, miód na serce moje ten tekst! Zaraz drukuję i będę teatralnym gestem rzucać w znajomych, którzy twierdzą, że wychodzenie na spacer z psem w kagańcu i na smyczy (w terenie zabudowanym, że tak dodam) to stresowanie zwierzątka i sunia musi pobrykać! Też widzę, jak 20 kg mojego żywiołowego szczęścia wpada na dziecię lub starszą osobę i ... Brrr... Wyobraźnia mi się rozhulała... Quote
Kasia25 Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 Tylko, że to nie dokońca tak. Mały szczekający, doskakujący do pięt kundlik, też może bardzo wystraszyć dziecko i nie tylko. Niestety, niektórzy właściciele nie widzą w tym, żadnego problemu. Quote
akucha Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 Małe to dziamgacze i gryzaki bywają... Latałam kiedyś z jednym takim przyssanym do mojej kostki, ślady mam do dziś. Quote
Zosia4 Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 Tak Ci się wpił w tę kostkę ?????????? Ale musiał być zdeterminowany. A wściekły nie był ? A propos wściekłości - moje psy i koty odrobaczone i teraz tylko wypada je zaszczepić. W przyszłym tygodniu umawiam się z wetem (tak zawsze przyjeżdża, bo mi nijak jechać z moim stadem) no i poszczepi wszystko co żyje - oprócz Miśka, bo on jeszcze ma ważne. Te szczepienia to tzw. komplet czyli "wściekłość", parwo, nosówka i coś tam jeszcze. Quote
akucha Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 To był ratler mojej koleżanki. Ładne to było, małe i wściekłe jak diabli. Taki był na mnie cięty do końca swoich dni. Te szczepienia to tzw. kombajn - zgodny z normami UE. Sie porobiło... Quote
Zosia4 Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 akucha napisał(a):To był ratler mojej koleżanki. Ładne to było, małe i wściekłe jak diabli. Taki był na mnie cięty do końca swoich dni. No wiesz- psy zawsze (podobno) wyczuwają dobrego człowieka. A tak swoją drogą - to jesteś dobra ? Bo fakty temu przeczą ;) . Quote
akucha Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 Zależy dla kogo :diabloti: Ja myślę, że ratler miał kompleks niższości :evil_lol: Wiesz, 20 cm do 175, to udawał gieroja... Przecia ja bojam się tylko dużych psów :oops:, ale lubię wszystkie, nawet myszy i żaby lubię też... Quote
Zosia4 Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 Ja też się bojam dużych psów - na szczęście żaden z nich mnie jeszcze nie zaatakował :diabloti: . Tak wczoraj przeglądałam sobie wątek Miśka od początku i jedno mi utkwiło - to co pisała brązowa, że Misiek jest psem o bardzo dużym socjalu, że nie bałaby się go dać do rodziny z dziećmi. U mnie dzieci już niestety niet, ale przez to, że niet - to ja sama jestem jak dziecko - czasem mam takie chwile, że mam ochotę się rozpłakać, a czasem cieszę się jak dziecko (nawet nie wiem z czego). Czyli Misiek trafił tam gdzie powinien. Quote
akucha Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 Jak najbardziej Zosiu!!! Ty dla niego jesteś wszystko i ukochana Pancia, i dziecko, którym się trzeba zaopiekować, i ulubiony fryzjer, i kucharz, i przytulanka... Cały jego świat!!! I za ogon nie ciągasz!!! Ważne to!!! Miał nasz Misiek duuuże szczęście, że go zosine oczy wypatrzyły i serce zadrżało :multi: :multi: :multi: Quote
Zosia4 Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 A można psa ciągać za ogon ????????? Do głowy mi to jeszcze nie przyszło - jak nie przyszło to i pewnie nie przyjdzie. A serce zadrżało - masz rację Akucha. Tylko nie wiem dlaczego zadrżało. Zadrżało i już. I rzeczywiście jestem dla niego wszystkim. I tak już pewnie nam to zostanie. A teraz trochę optymizmu - łaziliśmy dzisiaj z Michem po ogrodzie. No i z tego łażenia wynikło to, że pozbawiliśmy ogród wszelkich możliwych suchych badyli. Badyle wylądowały na ognisku - Misiek chyba nie wie co to ognisko, bo tak podchodził blisko, że musiałam go odwoływać - bałam się żeby się nie "zajął". No ale co ja tam truję - przecież wiecie, że Misiek na moje hasło "Misiek" - jest zaraz przy mnie. Quote
Zosia4 Posted March 11, 2007 Posted March 11, 2007 A dzisiaj mamy w planie pryskanie drzewek owocowych. Roztwór już przygotowany - tylko coś nam wieje ciut za mocno. Poczekamy - może ten wicher zelżeje. A jak nie zelżeje - to mamy czym innym oko nacieszyć - dzisiaj zobaczyłam, że mój majeranek wysiany tydzień temu do skrzyneczek właśnie raczył nieśmiało wykiełkować. Kanny, które posadziłam we wtorek do pojemniczków jeszcze nie raczyły pokazać, że budzą się do życia. Ale nic to - czekamy, czekamy i pewnie się doczekamy. Wieje jak diabli - chyba z pryskania dzisiaj nic nie będzie :-( . Quote
akucha Posted March 11, 2007 Posted March 11, 2007 Za ogon ciągać nie można, ale bachorki to lubią ;) I nie pryskaj przy wietrze, bo się nam podtrujesz!!! Jutro ma być ciepło i wiosennie, ten wiatr pewnie ciepełko do Was przywieje. Moje wysiewy dopiero w planach... opóźniona jakaś jestem. A Misiek uległ magii ognia. Ja też tak mam, płomienie ogniska mnie hipnotyzują, nie moge oderwać od nich oczu. U mnie to z dzieciństwa zostało, ale Micha podejrzewam o romantyzm... Quote
Zosia4 Posted March 11, 2007 Posted March 11, 2007 No tak - z pryskania chyba dzisiaj nici. I to z dwóch powodów: nie chcę się podtruć (dzięki Akucha za troskę), nie chcę też podtruć moich psic, bo brzoskwinia i nektarynka rosną przy ich wybiegu - a wiatr wieje prosto na nie. Z ostatniej chwili: Misiek leży przy moich nogach (teraz widzę jaki to wypasiony byczek) a kotek stoi na zewnętrznym parapecie w kuchni i ma takie spojrzenie : "wpuścisz mnie" ? Quote
kaerjot Posted March 12, 2007 Posted March 12, 2007 A może by tak jakąś fotkę kotecka i suniecek? :lol: A za ogon można, tylko trza szybko łapkę potem zabierać:diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.