Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Tak mi się wydaje, że jakby przyszedł, jak mój Migacz, jak siedzę w kucki, i położyłby mi łeb na ramieniu, to tak prawie do pasa sięgałby mi na plecach :cool3:
__________________
Ja chyba jestem niedorozwinięta, ale jakoś nie rozumiem... do pasa na plecach? Probuję sobie wyobrazić bo to coś fajnego chyba, ale nieeee wieeeem...

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Zosia4 napisał(a):


Generalnie jest tak, że Misiek wywoluje reakcje wielkiego zdziwienia i zaskoczenia na swoją "dużość", a jeśli chodzi o sam "psi" wygląd to pomijane jest to milczeniem. Rozumiem to tak, że się nie podoba. No cóż - mają prawo.
).


a wiecie, ze z szorściakami to tak jest - są tacy, co dla nich tracą głowy - np. ja - a są tacy, dla których szorstkowłose - to zupełne brzydale :shake:

ja np. od ponad pół roku bezskutecznie szukam domu dla takiej ciut mniejszej kopii Micha - i niemal zerowe zainteresowanie :shake:

a na dodatek mam w domu taką szorstko - długowłosą sukę - rozczochrańca zupełnego - która nam podoba się niezmiernie - i już kilkakrotnie byłam świadkiem reakcji bliskich osób;
- o matko, jaką brzydulę wzieliście ze schroniska :crazyeye:
albo:
- a nie było tam innych psów? :shake:

Posted

kinga napisał(a):

a na dodatek mam w domu taką szorstko - długowłosą sukę - rozczochrańca zupełnego - która nam podoba się niezmiernie - i już kilkakrotnie byłam świadkiem reakcji bliskich osób;
- o matko, jaką brzydulę wzieliście ze schroniska :crazyeye:
albo:
- a nie było tam innych psów? :shake:


A ja się rozmarzyłam, jak to by było cudnie, gdyby nie było innych. Gdyby tak trzeba było czekać na psa w kolejce, bo schroniska puste.

Posted

oj,Kaerjot...piekne marzenia.Zeby bylo jak w Szwecji...moja znajoma byla w schronisku,wypelnila testy,dokumentowala swoje doswiadczenie z psami,powoływala sie na psa ratowniczego swojej siostry,po czym usłyszała radosna nowine :gratulujemy,została pani pozytywnie zakwalifikowana,jest pani 50ta na liscie.Najblizszy termin na psa-za 10 miesiecy.

Posted

co????? o basta....

ale czy Szwecja rowniez nie rozwiazala niegdys problemu bezdomniscia eksterminacja psow? A potem to juz latwo zapaniwac.
W Belgii chyba tak bylo.

Posted

Dziękujemy za nieustające pozdrowienia.

A u nas mało się dzieje. Jak malo - to chyba wiecie, ze jest dobrze (plisss - napiszcie, że wiecie, że jak nie piszę - to Miśkowi jest naprawdę dobrze ze mną).

A że dzisiaj bylo coś nieoczekiwanego - tak więc napisze.

Otóż dzisiaj - jak nigdy - wrócilam z pracy o 12.30. A ponieważ nigdy nie jem śniadania, to wróciłam głodna jak wilk.
Najpierw oczywiście mizianko, cieszonko, spacerek. No a potem odgrzałam sobie zupkę, wlałam do miseczki i zaczęłam zajadać ze smakiem.
Misiek podszedł domagając sie jak zwykle skorobanka, przełożyłam miseczkę do drugiej ręki (nauczona doświadczeniem, że potrafi wytrącić skutecznie z ręki to co trzymam) - a on mnie po prostu przechytrzył - zaszedł od tyłu tę moją drugą rękę z miseczką i niestety ją wytrącił.

Chyba wam nie muszę ilustrować tego co zrobił, bo jego trącnięcie to jest TRĄCNIĘCIE !!!!!! i miseczka wylatuje z hukiem pół metra w górę.

Na pocieszenie dodam, że był to barszcz ukraiński z najczerwieńczych polskich buraków, i że barwy na moich tapicerowanych jasnozielonych krzesłach się zmieniły, nie licząc ścian, moich ciuchów, włosów, sierści Miśka, podłogi (a któżby w tym momencie podłogą się przejmował :lol: ), obrusa, klawiatury -i co tam komu jeszcze wyobraźnia podpowie.

Dobrzę, że byliśmy sami w domu, bo wszystko sobie wybaczyliśmy (bez krzyków, gróźb i przekleństw :diabloti: ).

Posted

Ho, ho, - to mało powiedziane.

Jeszcze walczymy (walczę :diabloti: ) z tymi bezeceństwami, które razem nawyprawialiśmy :evil_lol: .

Powalczymy, przestaniemy - i jak zwykle położymy się razem do lóżeczka - zgodnie - pogodzeni i mruczący pod nosem jakieś domniemane pretensje wobec siebie :diabloti: .

Posted

Oświadczam, że Misiek u Zosi ma BARDZO DOBRZE!!!!! A zosina wyrozumiałość powinna zostać odnotowana w KSIĘDZE REKORDÓW i przejść do historii!!!

Rozumiem, że to była reakcja na fakt, że zupa była w tym momencie wazniejsza od psa :evil_lol: Cóż zrobić Zosiu, musisz mu wynagrodzić 10 lat bez miziania...
A pomagał chociaż sprzatać, czy on nie lubi barszczu???

Posted

Wlasnie tez sie chcialam spytac:smakowal mu barszczyk ?:evil_lol:

Bandi tez kiedys caly garnek ugotowanego mieska ( z woda jeszcze,ok. 5 litrow) po prostu sciagnal lapa z kuchenki...Na szczescie juz wszystko ostyglo.Zamiast reagowac stalam "jak wryta" i patrzylam jak wszystko sciekalo na podloge,pod regaly ,na i do pralki...A Bandyta mial uczte -prosto z podlogi.

Posted

Z tym lubieniem barszczyku to jest różnie. To co zostało na podłodze zostało wzgardzone.
No to ja za karę do wieczornego jedzonka wlałam mu dwie chochle tej zupki oszczędzając mu czerwonej fasolki i kapustki (tak, tak - to prawdziwy barszczyk ukraiński - gotować pysznie umiem), a i moim psicom też się dostalo czerwonego barszczyku - one lubią wszystko - z wyjątkiem ogórkowej (cóż za wybredne psy :roll: ).

No - jedno jest pewne - barszczu ukraińskiego dłuuuugo nie ugotuję.

Posted

To tak sobie jeszcze popiszę, bo jakoś mam taką bezsenną noc.

Piszę dla Fony (i nie tylko), bo deklarowała, że lubi moje opowieści.

Jak się zachowuje pies, któremu się wydaje, że jego całe dotychczasowe życie było jego domem (a niby skąd mial wiedzieć, jaki jest prawdziwy dom :-( )?

Otóż pies, żyjący sobie przez całe życie w jakichś tam warunkach po prostu sobie żyje i cieszy się z tego co ma.
Jeśli spotyka się z czymś miłym podczas tego swojego smutnego, dotychczasowego życia (a czasem spotyka go coś miłego - ot choćby zainteresowanie człowieka - minimalne - ale jednak) to niby merda tym swoim ogonem, "niby merda", bo to nie jest to merdanie takie z całego serca, o którym nie wie, że może być.

A jak się zachowuje pies, który nagle zostaje "wcielony" do swojego własnego domu ?
Otóż taki pies a poczatku nie wierzy w to co go spotkało. Jest zapatrzony w człowieka, który to wszystko sprawił, bo przecież nikogo innego w tych nowych warunkach nie zna - i ufa, bo nic innego mu nie pozostaje. A na dodatek "tu gdzie mnie znowu dali" jest fajnie (a czasami nawet bardzo).

No i zaczyna merdać tym swoim ogonem na widok człowieka, którego chyba już kocha (kocha - choć nie wie za bardzo jeszcze co to jest "kochać"). Ale już kocha i nie ma od tego odwrotu. Już nie jest mu np. zimno, nie jest mu np. głodno, nie jest mu np. tak źle jak dotychczas było.
Jest po prostu fajnie - i w tym psim mniemaniu można sobie wejśc do łóżeczka i pospać obok człowieka, któremu się zaufało, nikt nie przegna, nikt nie rzuci czymś, nikt nie nakrzyczy, nikt nie odtrąci. A za to ktoś przytuli, pogłaska i powie coś tym swoim miłym , tak dobrze już znanym głosem.

I to by było na tyle z moich filozoficznych rozważań.
A wracając do rzeczywistości - to merdanie Miśkowe (takie z całego serca) potrafi uszkodzić osobnika co pomniejszej postury :diabloti: . Aż dziw, że jeszcze żyję ;) .

Posted

O jeja - nie było moim zamiarem tworzenie jakiegoś wyciskacza łez. Po prostu nie mogłam spać od godz. 2.00 w nocy, krzątałam się po domu (to najlepsza pora czyli tzw. międzyczas - na robienie prania, szykowania obiadku na następny dzień, odrabiania zaległości na dogo etc.) i Misiek niemrawo, bo niemrawo krzątał się ze mną. Tak go sobie obserwowałam i przemyśliwałam - cóż tam w tej jego główce za myśli się kłębią.
No i tak dopisywałam sobie po jednym zdanku wyniki tych moich przemyśliwań.

Kaerjot - czas najwyższy sięgnąć po tusz z wyższej półki - wodoodporny :evil_lol:.

Posted

Zosiu pięknie piszesz.

Ja nie popłakuję bo to co spotkało Miśka to największe szczęście. :loveu:

Moja Nuka jest u nas już 37 dni. I dokładnie to co piszesz o Misiu obserwuję u niej. Ja nie wiem gdzie była i co przeszła, ale ta metamorfoza jest cudowna.
Moje sznupki mają skopiowane ogonki. Nuka ma naturalny długi ogonek (od kilku lat nie kopiuje już się) i ciagle mnie zadziwia to machanie. Wystarczy się do niej odezwać a ogon wachluje z calych sił.

A to była taka kupka trzęsacego sie futerka. :-(

Nie ma nic piękniejszego niż psia miłość.

Posted

Zosiu jakoś tak temat oddania małej nie jest poruszany w domu. :diabloti:

Syn powiedział, ze absolutnie jej nie odda.
Ja też nie chcę oddać, ale ponieważ to ja ją "przytargałam" do domu, to siedzę cicho. Biorę na przetrzymanie. TZ się coraz bardziej przywiązuje i tak jakoś leci czas ...

Wiesz im jest dłużej tym wszyscy się coraz bardziej przywiązują ... :evil_lol:

A jak się ostatnio śmiałam jak mała kombinowała jak przytulić się na kanapce do Keysi. Podsuwała się, podsuwała aż grzbiecikiem przylgnęła do grzbietu Keysi. Kiśka nie reagowała, więc mała szczęśliwa usnęła.
Lata już z resztą stada obszczekać na podwórko.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...