Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Trudno powiedzieć czy się odradza, bo ja go widzę codziennie i nie bardzo mogę zauważyć jakieś zmiany. Fakt faktem, że ile razy dotknę go szczotką - to za każdym takim "szczotknięciem" efekt na szczotce jest imponujący.

Ale skoro nie jest jeszcze lysy więc chyba co ma z niego wyjść to wylazi.

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Zosiu a ja mam czwartego sznaucerka. W sylwestra zabrałam Nukę ze schroniska jako dom tymczasowy, bo przez 4 dni od kiedy tam trafiła nic nie jadła i nie załatwiała się nawet na spacerach. Stres totalny. Po upłynieciu 14 dni od znalezienia podpisałam umowe adopcyjną. W razie gdyby u nas nie została, to mamy dla niej domek u koleżanki.

Po zabraniu chorowała - albo przeziębienie albo kaszel kenelowy.
Teraz już zdrowa, ale mamy duży problem z załatwianiem się w domu. Pewnie dlatego wylądowała w schronie. Pilnujemy i co chwila na ogród wystawiamy.

Ona jest bardzo lękliwa (może była bita za to załatwianie się), ale już nas pokochała.

Teraz zgodnie z zaleceniem wetki dajemy jej persen, żeby ją wyciszyc.

Posted

AnkaG - wiem o tej Twojej czwartej psiuni. Pisalaś nam o tym. Życzę wiele wytrwalości z nauczeniem jej czystości w domu. A czy są jakieś wymierne efekty tego ?
Ja mialam to samo z Liskiem. Początek to byl koszmar. Ale też postawilam na cierpliwość. Zawzięlam się wtedy i po prostu z dokladnością zegarka co godzinę z nim wychodzilam na ogród (w nocy również !!!!!!!) Chodzilam wtedy jak "opijaniala" ale oplacilo się. Taki stan trochę trwal - już nie pamiętam - ale coś chyba ok. dwóch czy trzech tygodni.

Psinka jak poczuje się bezpiecznie - to zrozumie czego się od niej oczekuje. To jest chyba taki naturalny odruch, że "tam gdzie mieszkam - nie zalatwiam się". Czasem w wyniku różnego splotu okoliczności życiowych ten odruch jest uśpiony, no bo jakżesz ten mój biedny Lisek mial o tym wiedzieć, skoro przez 20 lat zalatwial się w schroniskowym boksie czyli w swoim "domu".

Anka - życzę Ci wiele wytrwalości.

Aha - i mam wiele pytań do Ciebie jako do znawcy psiej sierści - ale jak się zbiorę z konkretami - to już chyba na pw.

Posted

Och zapomniałam, że pisałam. :oops:


Co do małej - a jest maleńka waży 5,5 kg - staramy sie byc cierpliwi. My na szczęście kochamy psy więc zrobimy wszystko, żeby ją z tej nerwowości wyprowadzic. Ona ciagle kręci kółka a to oznaka stresu albo nerwicy.

Najpierw podejrzewaliśmy zapalenie pęcherza przy chorobie - strasznie charczała. Więc antybiotyk, Urosept, cerutin i syrop na kaszel dla dzieci.

Wyzdrowiała ale dalej robiła, więc mocz do badania (łapałam łyżką wazową :diabloti: ). W moczu nic po za tym, że za lekki. Więc zastrzyki z oxytocyny sama robiłam, a jak mi się ręce trzęsły.

Po dalszych konsultacjach z wetką (sama hoduje sznucery małe i duże) - ziołowy persen (ten dla ludzi), po pół tabletki rano i wieczorem. Ona była albo w kenelu albo błędy wychowawcze. Mam nadzieję, że miłoscią i cierpliwością wyprowadzimy ją z tego.

A mój wet (bo to małżeństwo wetów) jadąc do Wrocławia zabrał bezdomną Bunię, która była na tymczasie u moich rodziców do nowego domku, który sie znalazł dwa dni wcześniej. I zawiózł ją do samego domku do Pani Marty. Dzisiaj dzwoniłam i Pani dziękowała mi :oops: za takiego cudownego i mądrego jamniczka. A Bunia to już pewnie z 10 latek ma. Cudny domek Bea1 znalazła dla Buni, znalezionej na przystanku i bardzo zaniedbanej. Miała straaaszny kamień i dwa zęby w stanie ropnym. Wyleczyłam i Bunia teraz zdrowa i szczęsliwa. :lol:

Posted

Na szczęście dzisiaj nam elektryki nie zabrano - więc trochę popiszę i się poskarżę. Ot - takie przyziemne sprawy.

Takie przyziemne jak choćby ostatnia nieziemska wichura, która nas nawiedzila. Pewnie nie tylko nas nawiedzilo toto, więc temat nieobcy. Rano po wichurze poszlam z Miśkiem zrobić obchód i oszacować straty.

Musiala być rzeczywiście nieziemska ta wichura, bo jak mi urwala wielgachną galąź bzu czarnego - to już jest coś. Poza tym masa polamanych galązek brzózek. Pozbieralam wszystko co polamane i cóż zobaczylam : kwitnącego żóltego krokusa.

Krokus kwitnący w styczniu - to też jest coś. Jutro go "zdejmiemy" i okażemy ogólowi.

Posted

Ta pogoda jest niemożliwa po prostu , wszędzie takie wichury u nas też niestety. Samopoczucie też szwankuje przy tej aurze /przymajmniej mnie ;)/a na zdjęcia krokusika czekamy:crazyeye:

Posted

Krokusik jest - sprawdzaliśmy z Miśkiem rano. Poczekamy tak gdzieś do poludnia aż się mordka do sloneczka bardziej rozchyli, bo teraz jest taki "stuśniony".

Posted

Jeszcze mam jedno pytanie do wlaścicieli wielkopsów.
Czy to prawda, że wielkopsom miskę z żarelkiem trzeba podawać na podwyższeniu. I czy ma to jakieś inne zalety porócz tego, że pies nie musi się "rozplaszczać" podczas jedzenia.

Misiek co prawda się nie "rozplaszcza" ale widzę u niego coś niepokojącego. Otóż od jakiegoś czasu ma odruchy wymiotne w jakiś czas po jedzeniu. Ostatnio się to dosyć nasililo więc szukam jakiegoś związku .

To co zwraca nie jest niepokojące, bo to są jakieś przetrawione resztki jedzenia albo gęsta ślina z wodą. Wlasnie jak pije wodę, to najczęściej zaraz po tym "coś" mu wypada z pyska.

No i to ciągle "przelewanie się" w brzuchu - dość glośne.

Próbowalam stawiać miski na malym stoleczku ale koniec byl żalosny, bo jedno machnięcie i cala zawartość michy lądowala na podlodze.
Przymierzam się do kupna normalnej psich mich na stojaczku.

Dobrze kombinuję ?

Posted

Co do michy na podwyższeniu...

Pies, który jedząc musi się mocno pochylać łyka duże ilości powietrza - stąd kłopoty. W naturze jadł leżąc;)
Tak słyszałam...

U mnie miska zamiast na stojaku - umocowana jest na wiaderku - idealnie pasuje;)

Posted

Zosiu!
Czytam sobie po cichutku Twoje posty i pewnie nie wyszłabym z ukrycia, gdyby nie ten post o miskach na podwyższeniu. Ja też chciałam swojej Fraszeńce kupić miski na stojaku, ale zazwyczaj zanim coś wprowadzę lubię poszukać trochę wiadomości na ten temat . No i zobacz co znalazłam
http://www.vetserwis.pl/skret.html
Przeczytaj dokładnie, ja zrezygnowałam po przeczytaniu z zakupu misek na podwyższeniu.
Pozdrawiam
mama Ali ( też Zosia):evil_lol:

Posted

No, dość duży. Rhodesian z tych troszkę większych - 75 cm w kłębie (jeśli dobrze mierzę);)

Co do postu powyżej - nie kłócę się...
Ale wydaje mi się, że jednak na podwyższeniu

Jak tak sobie patrzę na moje "maleństwo", kiedy je z miski na ziemi (gdzieś poza domem) i jaką pozycję musi wtedy przyjąć - roszerzone przednie łapy, silnie pochylony...
Przemawia również do mnie argument, że drapieżniki jedzą w pozycji leżącej.

Posted

Misiek ma 73 w klębie - i to też o ile dobrze mierzę :evil_lol: .

Rhodesian - piękny pies. dużo o tej rasie czytalam. Jeśli możesz - to wyślij mi jego zdjęcie na pw.

A co do podwyższenia: za nim przemawia lykanie powietrza podczas jedzenia z miski na plasko.
Kojarzę nasze objawy i myślę, że to gulgotanie w brzuchu bierze się z nadmiaru powietrza.
Karmię go 2 razy dziennie - bo już wiem, że starszy pies wolniej przyswaja.

Myślę, że najlepsze rezutlaty daje jednak zapoznanie się z większą ilością opinii i żródel - na podstawie których powstawaly.

Każde żródlo ma to do siebie, że jest "jedynie najbardziej wiarygodne" - no cóż - weryfikacja należy do nas.

Posted

Isabel - witamy Cię serdecznie. No widzisz - I Ty i ja mamy teraz nadmorskie psy. I niech ktoś coś zlego na nie powie :mad: .

Rudy - dostalam zdjęcia Twojego rudzielca - jestem pod wrażeniem. A i silę takie coś to pewnie też ma.

Posted

Zosiu, z trymerem to ja miałam do czynienia na co dzień przez wiele lat - miałam teriera irlandzkiego. W tym też czasie miałam wielką ochotę na wilczarza - to też irland, tyle że chart, niestety poprzestałam na marzeniach, bo to stworzenie duże jest niesamowicie. A Ty masz teraz prawie wilczarza, i trymer w robocie, i tak mi się przypomniały dawne, dobre czasy.

Posted

Zima nadeszla, dziś od rana -4 stopnie.
Ha - Miśkowi chyba w to graj - bo biega, harcuje na dworze, że hej.

Gorzej moje psice - bo bardzo chcą pić, a, że co chwila im woda zamarza - więc staram się wymieniać im na bieżąco (wyjąwszy czas gdy jestem w pracy).

Sprawdzalam dzisiaj - krokusik jest, a nawet drugi wylazl - och naturo zdecyduj się - albo już wiosna albo spóźniona zima.

Posted

Isabel napisał(a):
Ty masz teraz prawie wilczarza, i trymer w robocie, i tak mi się przypomniały dawne, dobre czasy.


Isabel - w istocie - mam prawie wilczarza. sprawdzalam wielokrotnie opisy i zdjęcia - Misiek ma tylko leb z wilczarza, sierść no i trochę wzrost, bo najstarsze wilczarze - te z najstarszych opisów dochodzily do 120 cm w klębie, a te ze wspólczesnych opisów - do ok. 100 cm.

Miśkowi do tego daleko - ale jak tu kiedyś napisala Brązowa - Misiek nie jest jakimś tam sztampowym wzorcowym wilczarzem tylko jest moim Miśkiem.

A trymer to są moje palce - innego nie znam.

Posted

Jakby Misiek miał 100 cm w kłębie i wszystko inne proporcjonalne do tej wysokości, to on by był gigant!!!! No nie wiem, czy bezpiecznym byłoby sypianie z nim w jednym łóżku - nawet takim wielkim. Dobrze, że on Lwem Nadmorskim jest, to bezpieczniejsza rasa :lol:

Posted

Akucha - ile by tam ten Misiek nie mial - to on już jest mój, nie oddam go nikomu.

A któż mi zagwarantuje, że jeszcze nie urośnie - toć on jeszcze nie dziadek.

Posted

No, pod Twoja opieką, to wszystko możliwe jest :evil_lol: On tak się zmienia, może urosnąć, może!
Moja koleżanka po ślubie urosła 8 cm i jest teraz od TZ-ata wyższa :evil_lol:, ale się chłopina wścieka, a jak mu kumple dokuczają...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...