Zosia4 Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Neris napisał(a):Kurczę, to biedny Miś z tym swoim dystyngowanym spokojem musi być oszołomiony ich charakterkiem! Na razie konfrontacja tylko przez ogrodzenie. Jak one robią napad z wyszczerzonymi zębiskami to zaczyna się obopólne ganianie wkolo tegoż ogrodzenia. A jest przy czym biegać. Wybieg jest w ksztalcie kola i ma powierzchnię ponad 120 m kw. Tak więc mają gdzie biegać. Buda jest cala bo jest supersolidnaaaaa. Ogrodzenie z metalowych elementów wysokie na 2,50 i pól metra wkopane w ziemię. Mają tam posadzonego orzecha, a wlaściwie mialy, bo już nawet listków nie wypuścil tej wiosny :placz: . Co jakiś czas trzeba im też wyrównywać księżycowy krajobraz, bo kopią takie wielkie dziury, że cale się tam mieszczą. Na razie ich nie wypuszczam, bo chcę żeby przyzwyczaily się do obecności Miśka. Boję się po prostu tej konfrontacji w takim stadium zapoznania w jakim są teraz. Są wielkie a on jeszcze większy więc w razie czego nie dalabym sobie rady z tym towarzystwem. No i póki co mają kontakt ze mną tylko jak wchodzę do nich. Cieszą się wtedy nieprzytomnie, bo jak wchodzę to zawsze mam coś dla nich. Jak im daję np. po kości to tak grzecznie robią siad i czekają z niewinnymi oczkami. Jak tylko dostaną gnaty, to każda w swoją stroną i już mnie nie widzą i nie slyszą :cool3: . Quote
Zosia4 Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 anula1959 napisał(a):Przepraszam uprzejmie , a ......co to są modzele??:roll: Modzele są to odciski w zaawansowanym stanie. Potrafią być bardzo bolesne. Mają je psy ras ciężkich na "lokciach". Im większa masa psa, tym one są większe i tym więcej z nimi problemów. Quote
Neris Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Dlatego tak się uczula właścicieli dużych psów na posłanka... miekkie muszą być! No, ale Michu na łóżku na twardość narzekać nie może... Zosiu, czy on nie straci tej dystynkcji jak tak z suczydłami będzie ganiał porykując? Zamiast je manier uczyć... Quote
anula1959 Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Zosia4 napisał(a):Modzele są to odciski w zaawansowanym stanie. Potrafią być bardzo bolesne. Mają je psy ras ciężkich na "lokciach". Im większa masa psa, tym one są większe i tym więcej z nimi problemów. Acha..........już rozumiem:oops: No , jak się teraz Michu w pościeli wysypia to modzele mu nie grożą........ Quote
Zosia4 Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Neris napisał(a):A jak wracacie z pracy to one do domku czy ciągle są pozbawione możliwości dokończenia remontu domu? Jeszcze raz o tej ich "niewoli". Dopóki nie bylo żadnego psa w domu (wcześniej Lisek, teraz Misiek) byly wypuszczane bardzo często. Jak nastal Lisek, to pierwsze spotkanie na żywo odbylo się chyba po dwóch miesiącach. Bylam pelna obaw, bo dziadek Lisek od razu chcial je "balamucić" :crazyeye: . Zrobilam przerwę tydzień lub dwa i ponowilam spotkanie. Najpierw pojedynczo je wypuszczalam, później już obydwie. Warunkiem spotkania calej trójki bylo uprzednie wybieganie moich psic (chociaż na wybiegu caly czas szaleją). No i od tego czasu bylo ok. Razem w domu i razem na ogrodzie :placz: . Teraz nie wiem ile to potrwa - niech przynajmniej przestaną na siebie zlorzeczyć. A jeszcze trochę nadają. Wyobrażam to sobie tak, że chyba wezmę Miśka na smycz, a psice po kolei też na smyczy wyprowadzane przez TŻ-ta. A silę to one mają, zwlaszcza ta mlodsza. Kiedyś w pelnym galopie tak mnie podcięla, że fiknęlam koziola w powietrzu (tak gdzieś pól metra w górę) i zaliczylam glebę :cool3: . Quote
Zosia4 Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 anula1959 napisał(a):Acha..........już rozumiem:oops: No , jak się teraz Michu w pościeli wysypia to modzele mu nie grożą........ Grożą, bo on już je ma. Tylko, że teraz się to ladnie zabliźnilo, rany się calkowicie zamknęly i nie grozi mu jedynie zakażenie. Widać też, że go chyba już nie boli, bo pozwala się tam dotykać. Quote
Neris Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Nie, no jaka to niewola... 120 metrów! Ja mam dom mniejszy i w nim mieszkam z 17 psami:evil_lol: Dziadek Lisek był taki (za przeproszeniem) jurny? To i Misiek może że tak powiem znaleźć upodobanie w dziewczętach... Mnie to kiedyś mój 8-kilowy piesek cieszący się ze spaceru podbił tak że pofrunęłam chyba z metr i upadłam widząc gwiazdy... no, ale on miał metodę, z impetem walił łbem od tyłu pod moje kolana. Kilka razy mnie tak załatwił, aż uhodowałam sobie oczy również z tyłu. Quote
Zosia4 Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Neris napisał(a):Ja mam dom mniejszy i w nim mieszkam z 17 psami:evil_lol: I one wszystkie śpią w domu ?? :crazyeye: Quote
Zosia4 Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Neris napisał(a):Dziadek Lisek był taki (za przeproszeniem) jurny? To i Misiek może że tak powiem znaleźć upodobanie w dziewczętach... Oj jurny byl, jurny. A, że już slabo widzial to mylil nieraz przód dziewczyny z tylem :evil_lol: . Ale zaprzestal, bo one kladly go jedną lapą :evil_lol: . Quote
Neris Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Pewnie, że w domu, a gdzie... ja ich muszę mieć blisko wszystkich. Ale te moje 17 to pewnie razem mniej waży niż Twoja trójca. Quote
Zosia4 Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 O rany, mam nadzieję, że nie chrapią :evil_lol: . A, i już bylo o cieszeniu się psiaków z powrotu Pani ale muszę to napisać: one Cię mogą "zacieszyć" do granic możliwości. Quote
Neris Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 W wolnej chwili wejdź na wątek Dofi 3,5 łapy, ja się tam dzisiaj troszkę żaliłam... Najbardziej to mi sera brie było szkoda. Ale NIE CHRAPIĄ, O NIE. NIE ZNIESŁABYCH. Muszę mieć do spania ciszę absolutną. Quote
Zosia4 Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Odwiedzilam wątek . To jednak niezaprzeczalne, że "te psy u Ciebie mają udane jestestwo". Jestem pod wrażeniem :-o . A Misiek chrapie i na dodatek smrodzi, wiednie czy bezwiednie ale czuć jak diabli. Quote
Neris Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Wiesz co, ale takie intymne szczegóły zdradzasz o nim... biedak, mam nadzieję że dawno do laptopa się nie dobierał bo chyba by zwątpił w nas kobiety. Niby cmok cmok, a za plecami proszę bardzo... wsystko się da wypaplać. A kiedy Misio biega to uszki mu tak hopkają pociesznie jakby na sprężynkach były? One są tak rozczulające... Quote
Zosia4 Posted November 13, 2006 Posted November 13, 2006 Oj, jak biega, to te uszy są tak w polowie zgięte i te zgięte końcówki tak na dól i do góry, na dól i do góry - przy każdym ruchu lapskami. To tak pociesznie wygląda. Kiedyś jako dziecko oglądalam radziecką bajkę w kinie (co jak co ale bajki mieli prześwietne), w której występowalo cudo-ludo. To cudo-ludo mieszkalo w studni i pokazalo się dopiero pod koniec bajki. Tak czekalam z wypiekami kiedy to coś się ukaże. No i pokazalo się w końcu cudo-ludo, wychynąl z tej studni owlosiony leb z takimi wlaśnie uszami jak u Miśka :lol: . Łeb byl śmieszny ale uszy byly poza konkurencją. Quote
Neris Posted November 16, 2006 Posted November 16, 2006 Dzień dobry Misiu! Ciotki zapomniały do Ciebie zaglądać, ale już się poprawiają. Dzisiaj tak pięknie, pogoda akurat na spacer po ogrodzie... a Ty co porabiasz? Quote
kaerjot Posted November 16, 2006 Posted November 16, 2006 Michu pogoń Zosię do komputera, niech pisze, pisze, pisze............. Quote
Tiger Posted November 16, 2006 Posted November 16, 2006 Zosiu..... Zoooooooooooosiu!!!!! czekamy na wieści......:lol: Quote
AnkaG Posted November 16, 2006 Posted November 16, 2006 Zosia pewnie posypia przytulona do Miśka i nie chce nam nic napisać. A my tak lubimy czytać i oglądać:placz: Quote
akucha Posted November 16, 2006 Posted November 16, 2006 To już trzeci dzień mija bez misiowych wieści.... Czekamy!!! Quote
Zosia4 Posted November 16, 2006 Posted November 16, 2006 A wieści nie ma, bo i cóż to za wieści. Proza życia nas dopadła. Czyli żyjemy sobie pomalutku, harmonogram dnia ustalony, zaakceptowany i realizowany. Czyli tak: Zosia karmi, przewija, niunia, a Misiek je, śpi, spaceruje i kocha. A tak po prawdzie to chyba potwór zaczyna stróżować. Jeśli objawia się to spacerami wokół ogrodzenia naszego terenu, to pomału to następuje. Mamy w sąsiedztwie dość duży zwierzyniec, który pomału uznaje wyższość Miśka. Najgorszy w swoich reakcjach był duży golden od sąsiada, który wychodził z siebie jak go widział. Ale już jest podporządkowany. Podbiega do płotu, wywala się kołami do góry i popiskuje. Jak go nie ma, to Misiek daje znać o sobie dostojnym HAU, czeka na niego i łaskawie przyjmuje oznaki poddaństwa. Najgorsza teraz jest mała zmiksowana, półtorakilowa yorczka, która podnosi zawsze larum :diabloti: lecz z bardzo bezpiecznej odległości. Jak mniemam - małe toto nigdy się nie uspokoi :cool3: . A poza tym pogoda dziś prze-cud-na. Wyobraźcie sobie, że pod moimi brzózkami powyłaziły (o tej porze :crazyeye: ) prześliczne czerwoniutkie muchomory w białe kropki - jak w bajce, tylko krasnoludka przy nich brakuje. Jutro z rańca porobię zdjęcia i wstawię. Quote
masienka Posted November 16, 2006 Posted November 16, 2006 [quote name='Zosia4']Najgorszy w swoich reakcjach był duży golden od sąsiada, który wychodził z siebie jak go widział. Ale już jest podporządkowany. Podbiega do płotu, wywala się kołami do góry i popiskuje. Jak go nie ma, to Misiek daje znać o sobie dostojnym HAU, czeka na niego i łaskawie przyjmuje oznaki poddaństwa.[quote] On jest po prostu cudowny:loveu: Quote
Ania-Sonia Posted November 16, 2006 Posted November 16, 2006 Zosiu, powtórzę się - uwielbiam Twoje opowieści! :multi: A wczoraj z "mojego" schronu poszła do adopcji moja ulubienica, a wraz z nią najbiedniejszy psiak w schronisku - ślepy na jedno oko i głuchy staruszek Romeo. W schronisku od 1994r. :placz: (ale już się pakuje do łóżka i chce korzystać z kociej kuwetki :evil_lol: :loveu: ) Anioły są wśród nas! :lilangel: :lilangel: Quote
Bila Posted November 16, 2006 Posted November 16, 2006 Zosia4 napisał(a): Zosia karmi, przewija, niunia, a Misiek je, śpi, spaceruje i kocha. Mniodzio:loveu: :loveu: Quote
akucha Posted November 16, 2006 Posted November 16, 2006 Zosia4 napisał(a): Mamy w sąsiedztwie dość duży zwierzyniec, który pomału uznaje wyższość Miśka. Najgorszy w swoich reakcjach był duży golden od sąsiada, który wychodził z siebie jak go widział. Ale już jest podporządkowany. Podbiega do płotu, wywala się kołami do góry i popiskuje. Jak go nie ma, to Misiek daje znać o sobie dostojnym HAU, czeka na niego i łaskawie przyjmuje oznaki poddaństwa. . No i jak on zdobył przez płot taki autorytet???? Król to jest, prawdziwy król i zwierzaki to czują :lol: :lol: :lol: A ta mała to histeryczka, jak to kobitka - nie uznaje męskich autorytetów... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.