Zosia4 Posted November 9, 2006 Posted November 9, 2006 Na szczęście tak wczesne wyjścia występują tylko incydentalnie :multi: ale rzeczywiście nie jest to ani trochę przyjemne. Jutro mam normalniej, bo o 7.30. Wcześniej będzie spacerek - a jakże. Quote
brazowa1 Posted November 9, 2006 Author Posted November 9, 2006 Co za pies! Tam,gdzie go zostawilas,tam czekal. O takich psach w ksiazkach sie czyta :) Quote
kaerjot Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 brazowa1 napisał(a):Co za pies! Tam,gdzie go zostawilas,tam czekal. O takich psach w ksiazkach sie czyta :) Albo na dogo :lol: Quote
akucha Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 Michu to wyjątkowy, nadmorski lwi egzemplarz :multi: Jedyny taki, nikt nie ma drugiegi Micha, nikt!!! Kocha Zosię na amen :loveu: :loveu: :loveu: Quote
Zosia4 Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 Byliśmy dziś u weta. Misiek zostal pooglądany i wymacany wzdluż i wszerz. Serducho zostalo osluchane (dlugo). Okazuje się, że po dolegliwościach sercowych nie ma śladu (cieply domek byl mu potrzebny). Badala go ekipa dwóch wetów, w tym jeden Liskowy. Pod lupę poszlo wszystko: uszy, skóra, lapska, nochal, oczy. Michol bardzo przestraszony byl i caly czas się we mnie wtulal. Wcale mu się nie dziwię, bo jakby mi tak wszędzie paluchy wtykali to też nie bylabym zadowolona :cool3: . Pokazalam calą dokumentację ze schronu gdzie byly opisane jego dolegliwości. Dla pewności zasugerowali rtg klatki piersiowej i EKG. No i krew do badania, bo trzeba zobaczyć jak tam jego nerki, wątroba itd. Ale to w przyszlym tygodniu, bo potrzeba na to więcej czasu (mojego). No i nie chcial stanąć na wadze, wsadzaliśmy go ale zawsze jakaś lapa byla na zewnątrz. Tak więc nie wiem ile waży ale nie sądzę żeby więcej niż 40, bo coś tam jednak ta waga wskazywala w czasie tej szamotaniny. Quote
AnkaG Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 "Okazuje się, że po dolegliwościach sercowych nie ma śladu (cieply domek byl mu potrzebny)." Zosiu nie tylko ciepły domek ale i kochająca Zosia :loveu: A ja byłam ze swoją Estką kolejny raz u weta. Ma guz na szyi - dostała kilka zastrzyków po których miał zniknąć albo zrobić sie twardy (wtedy łatwiej sie usuwa). Zrobił się twardy i musimy go wyciąć :-( Będzie to chyba za jakis tydzień :shake: Quote
brazowa1 Posted November 10, 2006 Author Posted November 10, 2006 Ufff,serducho w porzadku,tego sie balam najbardziej :) :) Michu dba o siebie :) Quote
Zosia4 Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 Jak już wspomnialam - badala go ekipa dwóch wetów w tym jeden Liskowy. Zajrzal też trzeci (stary), zobaczyl mnie z Miśkiem i rzucil z przekąsem : "o widzę, że pani zaklada dom spokojnej starości". No to ja odparowalam, że za parę lat będzie się pan staral o przygarnięcie do takiego domu. Zrozumial widać niestosowność swojego wtrętu, bo odparl z uśmiechem: "a przyjmie mnie pani?" Na to ja, że jak najpierw odsiedzi swoje w schronisku - to pomyślę o tym :diabloti: . Quote
brazowa1 Posted November 10, 2006 Author Posted November 10, 2006 Zajrzal też trzeci (stary), zobaczyl mnie z Miśkiem i rzucil z przekąsem : "o widzę, że pani zaklada dom spokojnej starości". No to ja odparowalam, że za parę lat będzie się pan staral o przygarnięcie do takiego domu. Zrozumial widać niestosowność swojego wtrętu, bo odparl z uśmiechem: "a przyjmie mnie pani?" Na to ja, że jak najpierw odsiedzi swoje w schronisku - to pomyślę o tym :diabloti: . Zosia,nie bierz go! Ewentualnie mu wpierw zrobimy resocjalizacje,zaczynamy zbiorke na AFN? Quote
Zosia4 Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 I niech go leczy jakiś schroniskowy konowal bez serca :evil_lol: (nie ujmując nic tym wetom z sercem) Quote
akucha Posted November 11, 2006 Posted November 11, 2006 A Misiek będzie mu kapcie przynosił :lol:, jak go o to ładnie poprosi... Zosiu, brawo!!!! Dobrze mu odparowałaś :diabloti: Quote
kaerjot Posted November 11, 2006 Posted November 11, 2006 A które schronisko przyjmie takiego .................... weta? Quote
anula1959 Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Zosia4 napisał(a):Jak już wspomnialam - badala go ekipa dwóch wetów w tym jeden Liskowy. Zajrzal też trzeci (stary), zobaczyl mnie z Miśkiem i rzucil z przekąsem : "o widzę, że pani zaklada dom spokojnej starości". No to ja odparowalam, że za parę lat będzie się pan staral o przygarnięcie do takiego domu. Zrozumial widać niestosowność swojego wtrętu, bo odparl z uśmiechem: "a przyjmie mnie pani?" Na to ja, że jak najpierw odsiedzi swoje w schronisku - to pomyślę o tym :diabloti: . Celna riposta Zosiu! Może mu da coś do myślenia , choć wątpię................ Quote
Zosia4 Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Grzejemy łóżeczko Jak widać wyskubałam całą włochatość Miśkowi. Nie wiem tylko czy się cieszyć czy płakać. Och - gdzie się podział mój puchaty lew :placz: Quote
Neris Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Jeju, on się jakiś maleńki zrobił teraz! A czupurka miałaś zostaaaaaawiiiiiić:placz: Quote
akucha Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Tak, irokezik zniknął, ale pojawiła się broda, czy mi się znowu coś wydaje :lol: Zosiu, on zrobił się taki elegancki facet!!!! :crazyeye: Nie płacz, grzywa odrośnie jeszcze piękniejsza. Ale w schronisku by się zdziwili, gdyby mogli go teraz zobaczyć... A łóżko to musi rzeczywiście wielkie być, skoro Miś na nim taki malutki :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Mały, słodziutki niunio... tak sobie leży dla przyjemności... Wolno mu, a co... Quote
Neris Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 No, Miś ma prawo a monsz się już nie mieści biedaczek... I to jest sprawiedliwość... Quote
Zosia4 Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Irokezik zniknąl tak jakoś sam z siebie ;) , no ale jak się wczoraj zabralam za skubanko takie już bardziej szczególowe to w tym amoku pozbawilam go czupurki niejako nieświadomie. A broda byla caly czas i ta broda mnie denerwuje, bo jak je to ta broda później cala mokra i utytlana. Nie chcę mu tak bezpośrednio przy paszczy skubać ale już próbowalam mu tam trochę przystrzyc. Widać nie za bardzo skoro akucha dojrzala. Ale nic to - weźmiemy się i za brodę. A lózko mam przeogroooomne. Byly czasy gdy spaliśmy w nim wszyscy, czyli dwa dwunogi, moje dwie suki (też wielkie) i kot. I jeszcze by się cokolwiek zmieścilo. Tak więc Misiek spokojnie się rozklada. Oficjalnie niby mu nie wolno i zasypia na kocyku ale coż, rano budzę się przy cieplym miśkowym piecyku. Quote
Neris Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Suczynom to już by pewnie w domu było za gorąco jak sie przyzwyczaiły mieszkać na zewnątrz... suczka mojej mamy tak miała, jak ją wpuszczali do mieszkania na mizianko to ciężko dyszała i widac było że umiera z przegrzania. A brody to chyba się nie skubie, to znaczy u jamników szorstkich przynajmniej tak jest. Przycina sie tylko. Bo skubanie to chyba byłoby jednak bolesne w tym miejscu. Quote
Zosia4 Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 No wlaśnie dlatego nie skubalam tylko próbowalam przystrzyc. Jakoś tak intuicyjnie nie próbowalam skubać. Nie skubalam też przy przednich modzelach, bo nie dawal się tam dotknąć. Więc nożyczkami ciach, ciach i po wszystkim. A te modzele byly w takim stanie, że się przerazilam w pierwszym dniu. Krwawa, galaretowata miazga. Ano to przemywać, ani smarować. Postanowilam poczekać do wizyty u weta żeby obejrzal. No cóż, rany nie doczekaly do wizyty, bo przepięknie się zagoily. Widać na tych ostatnich zdjęciach, że są to już klasyczne odciski u psów ras dużych. W ciągu dwóch tygodni tak pięknie się wszystko pozamykalo, że po ranach ani śladu. Zagoilo się jak na psie :lol: . Quote
anula1959 Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Przepraszam uprzejmie , a ......co to są modzele??:roll: A jak Misiulo pięknie sobie odpoczywa na tej Zosinej pościeli Quote
AnkaG Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 No Misiol nie ten sam. Śpi tak slodko :razz: A co mąż na to wspólne spanie?:p Zosiu on Ciebie to chyba straaasznie już kocha. :lol: Taki mu wspaniały domek ofiarowałaś. Quote
Zosia4 Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Neris napisał(a):Suczynom to już by pewnie w domu było za gorąco jak sie przyzwyczaiły mieszkać na zewnątrz... Z tymi suczynami to cala historia. Mieszkaly w domu ze dwa lata. I niestety od samego początku popelnialiśmy wszystkie możliwe blędy wychowawcze :cool3: (to pierwsze moje psy). Byly rozpieszczone do granic możliwości - co wcale nie znaczy, że przez to byly mniej kochane. Z malych suczydelek wyrosly ogromne psy, których pyski towarzyszyly nam przy stole - a już zwlaszcza jak byli goście (wyobrażam teraz sobie jakie musialo to być wkurzające dla obcych osób), niszczyly wszystko co tylko bylo do zniszczenia. "Przeczytaly" wiele książek, pogryzly nowy stól, nie zliczę kapci, butów, brudnych ścian, kwiatów, które zakończyly żywot itd. Decyzja o wybudowaniu wybiegu zapadla wtedy, gdy po powrocie z pracy zastaliśmy w domu demolkę niemożliwą: zerwany karnisz w "salunie", skoltunione i poszarpane nowiutkie firany i zaslony, a na tym wszystkim siedzące, uśmiechnięte dwa potwory :mad: . Quote
Neris Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Kocham je. Są boskie. Ja to lubię piesy z charrrrrakterkiem. A jak wracacie z pracy to one do domku czy ciągle są pozbawione możliwości dokończenia remontu domu? A budy nie zdemolowały? Poza tym to przypuszczam, ze zasłony NIE BYŁY z materiału ekologicznie przyjaznego i suczyny MUSIAŁY zaprotestować!!!! Kurczę, to biedny Miś z tym swoim dystyngowanym spokojem musi być oszołomiony ich charakterkiem! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.