Celina12 Posted June 2, 2007 Posted June 2, 2007 Modlimy się i bardzo czekamy na dobre wieści...Żujku WALCZ Kochanie!!! Quote
Kam Posted June 2, 2007 Posted June 2, 2007 nie piszę w tym wątku, ale czytuję regularnie trzymam kciuki! Quote
Zosia4 Posted June 2, 2007 Posted June 2, 2007 Magda - nie modlę się, bo wierzę, że będzie dobrze, czyli, że Żujek jeszcze powybiera coś w sklepie dla siebie. Kochana będzie dobrze - Ziemia Lubuska trzyma za Was wszystkie zaciśnięte łapki. Quote
Zosia4 Posted June 2, 2007 Posted June 2, 2007 A czy to modlenie coś pomoże ? Jak mam się modlić skoro nie wierzę w nic ? Wierzę tylko w to - na co mam wpływ. Wierzę, Żujek wstanie i zamerda ogonkiem. Quote
Isabel Posted June 2, 2007 Posted June 2, 2007 Żujku kochany, trzymaj się chłopcze, masz dla kogo żyć! Zdrowiej szybciutko, bo wszyscy tu się o ciebie bardzo martwimy. Quote
brazowa1 Posted June 2, 2007 Author Posted June 2, 2007 Zujku,jestem szczesliwa,ze jestes w ciezkim chwilach domu,u ukochanej Pańci. Quote
wiewiora1 Posted June 3, 2007 Posted June 3, 2007 o kurcze tak bardzo zawsze go kochalismy w schronie,,,bo jego nie da sie inaczej!!!!!i musi dalej udowodnic ze jest cudowny i walczyc!!! wiem wiem to nie od niego zalezy,,,,,nie wiem co powiedziec,,,,, szczerzuj,,,,szkoda ze tak dlugo czekalejs na dom,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,, Quote
magdalena_w Posted June 3, 2007 Posted June 3, 2007 Noc była ciężka, ale Żujek wytrwał. Teraz jakby lepiej oddycha - ciszej i wolniej i sama nie wiem, czy to dobry znak czy przeciwnie. Martwi mnie to, że on w ogóle nie śpi, więc osłabia to serducho, bo jest zmęczony. W nocy oddech miał tak świszczący, że w pewnym momencie zastanawiałam się czy moje inhalatory na astmę by mu nie pomogły, ale mu nie dałam oczywiście, zmieniał pozycję, trochę go nosiłam, bo jak go trzymam z główką do góry, to łatwiej mu oddychać. Na spacerach siusia i cale szczęście - nawet dużo można powiedzieć. Ale nadal zwraca żółcią i to już średnio dobrze. No to już wszystko wiecie, dzięki za dobre słowa i trzymanie kciuków - nie puszczajcie ;) ! Pozdrawiam Quote
magdalena_w Posted June 3, 2007 Posted June 3, 2007 Nie mam jak podać Żujkowi leków - nie pije - mogę mu wlać do pyska, ale to automatycznie powoduje zwrot żółto czerwonego płynu. Nie wiem co robić. Czy w ogóle coś można? Quote
brazowa1 Posted June 3, 2007 Author Posted June 3, 2007 Magdaleno,nie wlewaj mu niczego do pyszczka. Madziu,ja mysle,ze w pewnym momencie trzeba pozwolic swojemu przyjacielowi odejsc. Quote
Neris Posted June 3, 2007 Posted June 3, 2007 Madziu jestem z Wami... Jeśli Żujek pije to dawaj mu tylko po troszku - jak wypije więcej to wzmaga odruch wymiotny. Kiedy się ten odruch uspokoi możesz spróbować podać leki... Quote
outsi Posted June 3, 2007 Posted June 3, 2007 A co mówi lekarz o podawaniu leków? Czy dawał jakieś instrukcje ? Quote
akucha Posted June 3, 2007 Posted June 3, 2007 Ja podaję moim leki łyżeczką, ale nie wiem czy to dobrze... Madziu, Żujku - nie puszczam, trzymam mocno!!!! Quote
Asia_M Posted June 3, 2007 Posted June 3, 2007 Leki i wodę można też aplikować strzykawką do pyszczka. Żujek, NIE PODDAWAJ SIĘ!!!! Quote
magdalena_w Posted June 3, 2007 Posted June 3, 2007 Podawanie Żujkowi czegokolwiek w jakiejkolwiek ilości, łyżeczką czy strzykawką jest niemożliwe. Żuja walczy, ale bardzo się męczy, momentami wyje. To już chyba koniec się zbliża. A ja bym tak bardzo chciala, żeby chociaz spał, żeby sie nie męczył. Quote
outsi Posted June 3, 2007 Posted June 3, 2007 A czy dostaje leki przeciwbólowe? To w tej sytuacji najważniejsze, żeby nie cierpiał... Powinniem dostawać zastrzyki przeciwbólowe. Przypomina mi się sopocki Szuwarek - w tych trudnych ostatnich dniach jego Pani zaopatrzyła się u weta w zastrzyki przeciwbólowe i podawała w domu pieskowi.... Quote
outsi Posted June 3, 2007 Posted June 3, 2007 Madziu, a czy masz możliwość wezwać do domu lekarza w razie potrzeby? Żeby Żujka nie męczyć i nie stresować przenoszeniem? Niech będzie spokojny i bezpieczny w swoim domku ze swoją ukochaną Panią... Ale zadbaj, żeby Żujka nie bolało, dobrze...? Quote
Neris Posted June 3, 2007 Posted June 3, 2007 Żujek... Jeśli to już to wysyłam moją siłę. Myślę o Was. Quote
Zosia4 Posted June 3, 2007 Posted June 3, 2007 Magda - nie wiem co napisać.......... Może to, że powinnaś mu pomóc odejść w spokoju i bez bólu. To najważniejsze - bez bólu. Bo z tego co piszesz on bardzo cierpi. Cierpienie fizyczne jest jedną z najgorszych rzeczy, która może nas spotkać. Tego nie można okiełznać ani nad tym zapanować. Wierz mi - mój Misiek też patrzył błagalnie w moje oczy - tak jakby prosił żebym to właśnie ja mu pomogła skrócić jego cierpienia. I ja, która go kochała jak chyba nikt - zdecydowałam się na to, bo widziałam to jak bardzo cierpi, jak wyje z tego bólu i serce mówiło co innego, a rozum nakazał mi zrobić to co zrobiłam. Madziu - jestem z Wami. Quote
magdalena_w Posted June 3, 2007 Posted June 3, 2007 :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( Szczeżujek odszedł! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.