zdrojka Posted November 1, 2007 Author Posted November 1, 2007 W tym roku obawiam się, że muszę zapalić dwie świeczki. Dla Migacza i Kity. Kita wg mnie nie żyje. Długo łudziłam się nadzieją, że może ktoś ją wziął, zabrał, ukradł i gdzieś tam sobie żyje szczęśliwa, ale już dłużej nie mogę, muszę ją w końcu też opłakać. Była z nami tak krótko, raptem trochę ponad półtora roku... Bałam się, jak nie wracała na noc, na początku przez tydzień oswajałam zapraszając jedzonkiem do mieszkania. Była taką przylepą, ale wtedy, kiedy to ona miała na to ochotę. Spała u nas w łóżku, choć Jarek zastrzegał, że "nie ma mowy". Chodziła własnymi ścieżkami, ale zawsze wracała. Cieszyła z naszych powrotów do domu. Nie zniszczyła nic w domu, miała swój własny stary fotel do drapania i tylko tam ostrzyła pazurki (teraz fotel przejęła Mała). Była kochaną kicią i wyrodną matką, ale to nie ona te swoje maluchy urodziła, miała cesarkę, więc wybaczyłam, wzięłam zwolnienie i sama odchowałam maluchy. Była młoda, jeszcze tyle miało być wspólnie spędzonych lat. Kita, kocham Cię strasznie i okropnie tęsknię za Tobą :-( Minęło 3 dni temu pół roku, jak Cię nie ma, a ciągle znajduję w różnych miejscach twoją sierść, w szafce nadal stoi puszka Twojego jedzonka. Migaczku, za Tobą też strasznie tęsknię, choć czas ukoił już trochę ból po stracie. To już rok i 2 miesiące, jak Cię nie ma, a ja ciągle wspominam Twoje warczenie przy zabieraniu zabawki, ciągle porozchlapywaną wodę z miski. Wyjazd na żaglówkę na Mazury, gdzie zwiałeś do suni z cieczką i szukaliśmy Cię pół nocy, a Ty się pojawiłeś rano zadowolony po dobrze spełnionym obowiązku. Z relacji mamy Twoje zaglądanie codziennie rano do mojego pokoju, jak wyjechałam, czy przypadkiem w nocy się nie zjawiłam. Ty byłeś już stary i schorowany, powoli przygotowywaliśmy się na Twoje odejście, miałeś raka. Ale to tak strasznie bolało, że nie mogłam być przy Tobie. Obiecałam, że przeprowadzę Cię na drugą stronę za łapę i nie dotrzymałam słowa... To dla Was kochani, biegajcie szczęśliwi po zielonych łąkach Quote
Monia70 Posted November 1, 2007 Posted November 1, 2007 Tak, przecież jest jeszcze szara kicia ... Dla Ciebie maleńka Quote
zdrojka Posted November 1, 2007 Author Posted November 1, 2007 Wiesz co, Moniu, tak sobie pomyślałam, że w końcu miejsce nie ważne, masz rację. Też zapaliłam właśnie 2 świeczki, w pokoju, na regale. Płoną teraz spokojnym światłem i przypominają moje zwierzaki. Jakoś tak mi się lżej na duszy po tym zrobiło, dziękuję. Quote
Monia70 Posted November 1, 2007 Posted November 1, 2007 Tak jest dobrze. I nie ważne czy parapet okienny, czy gróbek, czy szafka, czy biurko w pracy.Najważniejsze, że migają, że płoną , że świecą dla nich. Bo to w nich miłość świeci:loveu: Ja na swoje patrzę z okienka. Mam takie normalne , plonące ale tez Martysia wybrała taką śliczną na bateryjkę ! Quote
Radek Posted November 2, 2007 Posted November 2, 2007 Zdrojka, najważniejsze, że Migacz ma miejsce u Ciebie w sercu i tak zostanie na zawsze. Quote
zdrojka Posted November 2, 2007 Author Posted November 2, 2007 Dziekuję Czarodziejko za pamięć :loveu: Quote
szarotka11 Posted November 25, 2007 Posted November 25, 2007 Motylku leć za Tęczowy Most i zanieś nasze całuski dla Migaczka Quote
zdrojka Posted November 25, 2007 Author Posted November 25, 2007 Bardzo Wam dziękuję za pamięć, to takie ważne, że nie jest się samemu z tym wszystkim... Quote
Monia70 Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 I znów przyszedłem do Ciebie. To ja . Twój pies. Kocham Cię , wiesz o tym !! Nie wolno Ci nigdy o tym przestać mysleć. Na zawsze, na wieczność Twój. Migacz. TWÓJ ! Quote
zdrojka Posted November 27, 2007 Author Posted November 27, 2007 Ślicznie Moniu przerobiłaś zdjęcie, dziękuję... Quote
ma_ruda Posted December 6, 2007 Posted December 6, 2007 Ostatnio często myślę o Migaczku, bo podejrzewam, że on jest blisko Puni. Zaglądam na wątek Małej i już wielokrotnie myślałam, jak bardzo jej zachowanie, zwyczaje a nawet wygląd przypomina mi moją Fraszkę;). Może to dlatego, że Migacz i Punia razem wybrali sie w tę długa podróż i już po drodze ustalili, że musza nam znaleźć nowych przyjaciół? Dzisiaj zyczmy im duzo radości: Quote
zdrojka Posted December 6, 2007 Author Posted December 6, 2007 Marudko, to bardzo prawdopodobne... Migacz był zupełnie inny niż Mała, nie przepadał za przytulaniem, nie właził na łóżko, choć na moje jako jedyne w domu miał wstęp, kiedy chciał. Może wiedział, że mnie potrzebny psiak, który lubi się pytulać, który położy się obok, oprze głowę na ramieniu i tak zaśnie... Quote
ma_ruda Posted December 6, 2007 Posted December 6, 2007 No właśnie- Punia też unikała nadmiernych czułości, a do mojego łózka wchodziła kiedy mnie w nim nie było:cool3: i okazywała niezadowolenie, kiedy informowałam ją, ze to moje miejsce. Fraszka przeciwnie- jest bardzo wylewna. No i bez protestów pozwala mi spać obok:evil_lol:siebie, chociaz nie zawsze zgadza się, zeby dzielić ze mna poduszkę. Z ostatnich Twoich opowieści wynika inne podobieństwo: Punia chodziła ze mną jak na "niewidzialnej" smyczy, te prawdziwą zapinałam bardzo rzadko. Fraszka tak jak Mała- zdążyła już "poradzić sobie" ze smyczą flexi dla psów do 20 kg (ona waży mniej niż 10)- zerwała ja już po kilku dniach, "załatwiła" 2 pary szelek, już trzy razy zmieniałam kółka na szelkach:roll:. Fraszka nie przeoczy żadnego kota, choćby był najsprytniejszy. Na samochody reaguje jakby nigdy w życiu czegoś podobnego nie widziała (a przecież od co najmniej roku widuje codziennie) Jeżeli to Migacz i Punia uknuli taki plan, to.......i tak ich kochamy. Prawda? Małą i Fraszke też:lol: Quote
zdrojka Posted December 6, 2007 Author Posted December 6, 2007 Kochamy, kochamy, ale i tak kilka "słów" im się należy, nie? :evil_lol: Quote
Radek Posted December 6, 2007 Posted December 6, 2007 Zdrojka, podobne obserwacje mam z Saruśką. Norcia [*] raczej nie była zbyt przytulasta, czasem chciała żeby ją pogłaskać, ale nie było to tak jak z Sarą. Saruśka mogłaby się przytulać cały dzień, zawsze jej mało :loveu: Quote
zdrojka Posted December 6, 2007 Author Posted December 6, 2007 To widać jakaś zasada, jeśli chodzi o te "kolejne" psiaki... Quote
ma_ruda Posted December 6, 2007 Posted December 6, 2007 Radek napisał(a):Zdrojka, podobne obserwacje mam z Saruśką. Norcia raczej nie była zbyt przytulasta, czasem chciała żeby ją pogłaskać, ale nie było to tak jak z Sarą. Saruśka mogłaby się przytulać cały dzień, zawsze jej mało :loveu: Radek, zgodnie z nasza "teorią spisku" Migacza i Puni, prawdopodobne wydaje sie, ze dołaczyła do nich Twoja Sarunia. Tym bardziej, że wszystkie opuściły nas w czwartym dniu miesiąca? Quote
zdrojka Posted December 6, 2007 Author Posted December 6, 2007 W każdym razie w pobliżu tego dnia. Quote
Radek Posted December 7, 2007 Posted December 7, 2007 Ma_ruda, Saruśka jest u nas w domku, a Norcia [*] tak bardzo kochała wszystkie psiaki, że na pewno poznała i Migaczka i Punię. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.