Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

mysle ze tego mu nie brak. Wciaz go glaskam, pieszczot ma pod dostatkiem, przytulam ile moge, nauczyl sie juz troche przyjmowac to bez skrepowania, poza tym on czuje, ze jest WAZNY.
Mysle ze to duzo dla niego.
Dzis praktycznie w domu nie wstawal, ale wyniesiony na dwor jakos sobie kustykal zeby zrobic sioo, a poranne koo bylo nawet bez wywrotki i na jeden raz.
Jednak ogolnie nie jest dobrze, powiedzialabym nawet, ze tydzien temu- bylo ciut lepiej....:-(
bardzo bym chciala zeby bylo lepiej....

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

znow nioslam Filipa, wyszedl sam, ale za bramka nogi odmowily posluszenstwa. Nie udalo sie nawet porzadnie zrobic sioo.
Polozyl sie, i lezal, patrzac na mnie ze skulonymi uszami... widac bylo, jak bardzo mu trudno pogodzic sie z tym ze nie umie wstac.
Musialam go podniesc i zaniesc do domu na rekach....:-(

Posted

:( Dorotka, mam nadzieję, że choroba jednak się przełamie i Filip wstanie jeszcze o własnych siłach. Myślami będę przy was...ściskam mocno Filipka i Ciebie za to, że dałaś mu tyle miłości...

Posted

witam!
widze Filipku ze twoj stan sie pogorszyl:(.tak bardzo chciala bym wam pomoc, ale nie umiem:( . moge tylko byc z wami myslami i wspierac Was slowami... mam wielka nadzieje ze bedzie dobrze :*:*. serdecznie pozdrawiam!! zdrowiej psiaku:*:*:* Dorothy trzymaj sie cieplutko :)

Posted

Czarodziejka napisał(a):
Ole jeszcze zastrzyków pozostało do końca kuracji?
Moja Saba dostała dziś pierwszy bonharen i wet powiedział, że może się teraz jej stan pogorszyć - reakcja na lek...


jutro bedzie 4 zastrzyk.....

Posted

potwornie mi przykro ze leczenie nie daje poprawy, ze nie jest dobrze :placz:
Filipku trzymam za ciebie kciuki z calej sily, caly czas, MOCNO
codziennie do was zagladam, jestem przy was
Dorotko trzymaj sie

Posted

mimo wszystko Filipowi udalo sie dzis odbyc samodzilny spacer. Przypuszczam ze musi dostac kolejny zastrzyk "bombe" przeciwbolowa, bo widze w jego oczach bol. Dzis mamy kolejna wizyte. Nie wiem, czy bonahren przyniesie skutek. Narazie jest jak jest... Nie wiem czarodziejko czy moze byc pogorszenie po podaniu leku, ja juz nic nie wiem...:-(
smutkiem zaczelam dzis dzis dzien, od postu na owczarku...
http://www.owczarek.pl/forum/forum_posts.asp?TID=9876&TPN=7
jak wytlumaczyc komus, ze kradnie sie kazdy dzien, zeby tylko dac jeszcze troche milosci choremu psu??:-(
nie wiem...:shake:

Posted

ja nie wiem czy jest sens tlumaczyc cokolwiek
Ty nie masz z czego sie tlumaczyc ... mam zaufanie do Ciebie, ze robisz i zrobisz to, co jest najbardziej sluszne dla Filipa... i tez mysle,ze zauwazysz kiedy cierpienie bedzie silniejsze od checi zycia...

Posted

Dorothy, przeczytałam ten post na owczarku...Jestem zdania, że każdy ma swój próg wrażliwości i każdy ma jej inny typ. Ja też walczyłabym do końca, ale czasem niestety...kiedy pies cierpi mimo wszystko i ten jeden krok, który raduje całe firum sprawia mu ból, to trzeba chyba to cierpienie ukrócić. Nie piszę o Filipie, tylko ogólnie...
Zresztą...sama zobaczysz, kiedy Filip podejmie decyzję o zaprzestaniu walki i będzie chciał odejść do światła. Zwierzęta nie mówią, ale mają większe pojęcie o kolei rzeczy. Na pewno kiedyś w przyszłości Filip wróci do ciebie w innym, zdrowym ciele - prawo reinkarnacji.
Piszę i płaczę, bo pamiętam, kiedy ratowałam moją Lulę. Pierwszy raz przez pół roku walczyłam o jej życie i ona walczyła ze mną - chciała żyć. A po 5 latach, kiedy dostała porażenia, też czułam w sobie siłę do zwycięskiej walki. Lula uciekła przede mną do najciemniejszego miejsca w szopie - nigdy tam nie wchodziła. Znalazłam ją i wzięłam bezwładną na ręce. Mówiłam jej, że damy radę. Wtedy zobaczyłam jej głębokie czarne oczy, w których dosłownie odbijał się kosmos, poczułam jej wewnętrzny sprzeciw - ona sama chciała odejść. Płakałam z bezsilności i robiłam wszystko, żeby jej ulżyć.
Ty też zobaczysz decyzję Filipa w jego oczach....

Posted

witam!!
Ja rowniez czytalam ten post... Mam takie samo zdanie jak Czarodziejka


Ja tez mialam kiedys psa-pudelka sredniego.niestety go auto potracilo niby nic takiego powaznego ale wewnetrzne obrazenia byly zbyt powazne i mialam do wyboru amputacja lapy lub uspienie psa. dla mnie to byl cios w sam srodek serca. Zdecydowalam ze go uspie bo myslalam ze pies bedzie sie meczyl... teraz zaluje ze podjelam taka decyzje... czytajac ten watek zrozumialam ze ja wogule nie walczylam tylko poddalam sie, a Ty walczysz z kazda godzina, dniem, miesiacem... jestem pelna podziwu dla Ciebie!!nie poddawaj sie tylko walcz do konca...

Filipku wracaj do zdrowia, trzymam za was kciuki;)

Posted

Czarodziejka napisał(a):
Dorothy, przeczytałam ten post na owczarku...Jestem zdania, że każdy ma swój próg wrażliwości i każdy ma jej inny typ. Ja też walczyłabym do końca, ale czasem niestety...kiedy pies cierpi mimo wszystko i ten jeden krok, który raduje całe firum sprawia mu ból, to trzeba chyba to cierpienie ukrócić. Nie piszę o Filipie, tylko ogólnie...
Zresztą...sama zobaczysz, kiedy Filip podejmie decyzję o zaprzestaniu walki i będzie chciał odejść do światła. Zwierzęta nie mówią, ale mają większe pojęcie o kolei rzeczy. Na pewno kiedyś w przyszłości Filip wróci do ciebie w innym, zdrowym ciele - prawo reinkarnacji.
Piszę i płaczę, bo pamiętam, kiedy ratowałam moją Lulę. Pierwszy raz przez pół roku walczyłam o jej życie i ona walczyła ze mną - chciała żyć. A po 5 latach, kiedy dostała porażenia, też czułam w sobie siłę do zwycięskiej walki. Lula uciekła przede mną do najciemniejszego miejsca w szopie - nigdy tam nie wchodziła. Znalazłam ją i wzięłam bezwładną na ręce. Mówiłam jej, że damy radę. Wtedy zobaczyłam jej głębokie czarne oczy, w których dosłownie odbijał się kosmos, poczułam jej wewnętrzny sprzeciw - ona sama chciała odejść. Płakałam z bezsilności i robiłam wszystko, żeby jej ulżyć.
Ty też zobaczysz decyzję Filipa w jego oczach....


Dobrze mówisz Cioteczko
Jesli pies chce żyć to ma te "światełko " w oczach tą radość jesli juz sie poddaje te oczy sa strasznie smutne i atkie zupełnie inne niz u psa pełenego checi do zycia

Posted

Owczarek niestety nawalił , mają awarie nie wiem kiedy bedzie naprawione :shake: , ja czytalem wszystkie posty na Owczarku i wierze że Dorota zrobi jak najlepiej dła Filipa , dalej trzymam kciuki za Filipa :thumbs: Pozdrawiam Dorotka .......

Posted

Dorothy - ja cały czas o Was pamiętam !!!! Mam najzwyklejsze techniczne problemy z netem, które mogą się podobno powtarzać.

Moje zdanie na temat pomocy dla Filipa znasz. Nie zmieniło się. Wierzę, że wszystko co robisz jest właściwe. Każda Twoja decyzja jest taka, jak powinna być !!! Nie sugeruj się opiniami osób, które nie są przecież w żaden sposób (a zwłaszcza emocjonalnie) związane z Filipem.
Podzielam również zdanie Czarodziejki - to Filip zdecyduje.
Tobie należy się wyłącznie nasz podziw za wytrwałość w walce, jaką podjęłaś, by psiak miał swoją szansę na życie. Nigdy nie należy takiej szansy odbierać bez zastanowienia i choćby próby pomocy !
Dla psiaka takiego jak Filip bardzo ważna jest miłość, którą się go otacza !

Co do środków przeciwbólowych - ja jestem za, nie pozwól cierpieć Filipowi.

Cały czas liczę na pozytywne efekty po zakończeniu kuracji.
Nawet pozornie zdrowe zwierzęta mają problemy zdrowotne w taką pogodę.
Również to mnie nieco pociesza.

Prosimy o pomoc finansową dla Filipa !!!!!
Będziemy wdzięczni za każdą wpłatę !!!!!

Posted

Dziekuje Wam. :oops:
Czasem jak czytam to sobie mysle - to chyba nie o mnie.
Ta wytrwalosc w walce... przeciez kazdy chyba zrobilby to samo. Dla przyjaciela, dla drugiejj istoty. Choc jak czytam inne posty, mysle ze moze jednak nie... I moj lekarz tez wczoraj opowiadal mi, jak ludzie postepuja z psami w takich sytuacjach, w roznych sytuacjach.
Zdumiewajace, jaki brak szacunku do Zycia, wielkiej tajemnicy...
Dla mnie nie ma alternatyw, jakichs rozwazan czy warto, po co, dlaczego, po prostu siadam patrze na Filipa i usmiecham sie do niego.
Chcialabym moc usmiechac sie tak jak najdluzej.
On zas usmiecha sie do mnie, albo po prostu sie gapi tymi duzymi orzechowymi oczami i tak sobie siedzimy.
Kieruje sie sercem i rozumem, rzadkie polaczenie, nie dam Filipowi cierpiec, ale tez nie wypuszcze go z objec poki bedzie chcial tu zostac.
Wczoraj dostal silne zastrzyki przeciwbolowe i dzis lepiej sie czuje, latwiej mu sie chodzi. Czesciej sie usmiecha;)
Pozdrowienia dla cioteczek.
D

Posted

Jak się miewa Filipek? Jak znosi biedaczek kolejne zabiegi i tą okropną, przy takich schorzeniach, deszczowa, jesienną pogodę?
U niego każdy dzien przynosi jakieś zmiany, wiec może tym razem na dobre?

Posted

po prostu siadam patrze na Filipa i usmiecham sie do niego.
Chcialabym moc usmiechac sie tak jak najdluzej.
On zas usmiecha sie do mnie, albo po prostu sie gapi tymi duzymi orzechowymi oczami i tak sobie siedzimy.

:-( :-( :-(

Ciesze sie ze dzisiaj Filipkowi lepiej, kazdy taki lepszy dzien mnie cieszy, kazdy kolejny Wasz wspolny dzien.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...