dagusiek Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 ja tez nie zapomnialam o Filipku;). Wracaj psinko jak najszybciej do zdrowia :* Z okazji nadchodzacego Nowego Roku zycze wam duzo, duzo, duzo zdrowka, usmiechu na twarzy oraz lepszego 2007 roku!! Filipku trzymaj sie cieplutko, wracaj szybko do zdrowia !! Dorothy nie trac wiary i nadziei, jestesmy z Toba;)!! trzymajcie sie pozdrawiam:*:* Quote
nati_92 Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 Odlotowego wskoku do 2007 roku!!! takie naprawde odlotowego zeby Filipek wyzdrowial i moglskakac jak innepieski:) Zyczy Nati92 Quote
Dorothy Posted January 1, 2007 Posted January 1, 2007 nati dziekujemy za zyczenia, niestety prawda jest taka ze Filipek nigdy nie bedzie chodzil jak inne psy :-( oby jak najdluzej w ogole CHODZIL. Niestety okazalo sie ze Filip byl z wszystkich naszych zwierzakow najbardziej przerazony tym, co dzialo sie w sylwestrowa noc :-) panicznie bal sie wystrzalow, nie bylo mowy o wieczornym wyjsciu, nie chce wyjsc z domu nawet teraz, choc minelo poludnie. Jak go znioslam, natychmiast podjal ucieczke do domu. Koo i sioo odbylo sie w domu... niestety. Filipowi bylo bardzo wstyd, to bylo widac, jak zeszlam rano nawet nie czekal pod bramka jak zwykle, zawsze tam stoi i popiskuje, dzis zawstydzony lezal pod drzwiami, a jak sie odezwalam smutno popatrzyl na swoja koo lzaca obok i wsadzil pysk miedzy lapy. Mysle ze dla takiego psa jak Filip fakt zalatwienia sie w domu jest upokarzajacy, i chyba nie uczlowieczam go, naprawde wygladal jakby mu bylo bardzo wstyd. Poza tym Filip placze za mna, jak tylko ide na gore popiskuje. Chyba tak naprawde nigdy nie zaznal milosci czlowieka. Nie do konca tez umie przyjmowac pieszczoty, jak go glaskam wyglada jakby nie wiedzial gdzie sie podziac, postekuje, to wpycha leb pod pache, to wsadza sobie miedzy lapy, to sie kladzie na bok, to podnosi, widac ze jest skonfundowany:roll: Quote
noemik Posted January 1, 2007 Posted January 1, 2007 cześć Dorotko, cześć Filipku. My też Sylwestra spędziliśmy w domu. Elik baaardzo boi się wystrzałów. Załatwił się dopiero o 2.30 jak już musiał, zaraz potem szybko do domu. Wszystkiego dobrego w tym nowym na pewno lepszym 2007 roku.:) Quote
loozerka Posted January 1, 2007 Posted January 1, 2007 Witajcie w Nowym Roku:) A jak tam zdrowie Filipa, sa jakies postępy, czy- oby nie- pogorszenie? Mam nadzieje, ze te wszystkie zyczenia noworoczne przelozą się na zdrowie zwierzakow :) Quote
Dorothy Posted January 1, 2007 Posted January 1, 2007 nie jest dobrze, Filip ma klopoty ze wstawaniem i utrzymaniem rownowagi. O samodzielnym pokonywaniu schodkow nie ma mowy. Nie wiem co sie stalo....:-(:-(:-( Quote
Alaa Posted January 1, 2007 Posted January 1, 2007 Takie schody raz do gory raz na dol, tak mi przykro:-( Quote
andzia69 Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 DOrotko - spytaj jeszcze weta co mysli o homeopatycznych dodatkach - chodzi mi o Traumel S plus Zeel - to są dosć znane leki homeopatyczne, które w połaczeniem z innymi lekami na zwyrodnienia podobno daja rezultaty... Te leki kupuje się w kazdej aptece. Boshe - juz sama nie wiem co wymyslać...:-( Quote
Czarodziejka Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Czy jest poprawa po zastrzykach bonharenu? Czytam wątek i widzę, że Filip ma bardzo wyniszczony organizm, zmiany są nieodwracalne, ale żeby chociaż utrzymać te funkcje, które pozostały, w tym chodzenie...:placz: Żeby choć troszkę, powolutku...:placz: Quote
Dorothy Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 nie jest dobrze. Filip ma klopoty z chodzeniem, choc udalo sie dzis wyjsc na spacerek, to pokonanie schodow nie bylo mozliwe. Natomiast na spacerku duzy problem sprawia zrobienie koo...:-( bo trzeba przykucnac, a jego biedne lapy nie sa w stanie utrzymac go w tej pozycji. Proba zrobienia koo konczy sie przewroceniem sie i dokonczeniem na lezaco, lub dokonczeniem podczas nastepnej, a potem jeszcze nastepnej proby.... Chodzenie jakos wychodzi, choc widac, z jakim trudem przednie lapy przejmuja trud ciagniecia calego ciala, a tylne zaledwie podpieraja bezwladny zad. Postaram sie nagrac to na komorce i zamiescic filmik. Jest mi go bardzo zal, stale siedze z nim na podlodze i go glaskam. A on wpycha mordke pod pache... Widze, ze jest mu ciezko, ciezko wstawac, ciezko chodzic. Boje sie, zeby sie nie poddal....:-( Staram sie umilac mu zycie jak moge. Bonahren napewno pomogl troche, ale nie umiem powiedziec zeby wiele. Tym bardziej ze po drugim zastrzyku bylo lepiej, a po trzecim teraz jest gorzej, gorzej niz bylo jeszcze tydzien temu. Ja juz sama nie wiem, rozpaczliwie szukam jakiejs pomocy dla niego, ale wiem, ze juz nic wiecej zrobic nie mozemy.... pozostalo modlic sie, moze BOG bedzie dla nas laskawy, i da mu jeszcze troche czasu, wlasnie jemu, ktory ma domek i moze sie nim jeszcze nacieszyc..... Filip dostaje caly czas homeopatyki.... D Quote
loozerka Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Biedny ten Filipek, to ogromny problem, gdy najprostsze, a jednocześnie niezbędne czynności, sprawiaja taki ból :(. Dla niego wazne jest, by jak napisala Czarodziejka, zachować choć minimalną sprawnosc w takim zakresie, jaki niezbędny jest do życia, a wiec załatwianie się, wyjście na dwór po to. Jesli to będzie neimozliwe........................ :( Quote
Dorothy Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 nie umiem o tym myslec.... a lzy naplywaja mi do oczy gdy patrze na jego smutna mordke... dzis jest bardzo smutna. Nie wiem, moze bardziej go boli... prawie sie nie rusza, lezy w jednym miejscu. Jest osowialy....:-( Wciaz go glaskam, mowie do niego, siadam obok... ale czuje bijacy z niego rozdzierajacy smutek. Moze dlatego, ze ciezko jest psu, ktory traci sprawnosc, nie moze wyjsc, nie moze wstac normalnie, nie umie sie zalatwic... co czulby w takiej sytuacji czlowiek? Upokorzenie, smutek.... Moze uczlowieczam Filipa, ale wydaje mi sie, ze on to wlasnie dzis czuje..... :-( Quote
asiofik Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Witaj Dorothy, ja jestem nowa, ale mój owczarek Biruś ostatnio zachorował na spondyloze. Kilka tygodni temu to się zaczeło dostał serię zastrzyków i przeszło, ale dziś gdy weszłam do domu po pracy pies ledwo do mnie podszedł po czym upadł mi przed nogmi (jak on musi mnie kochać skoro zmusił się do tego wysiłku) On jest dla mnie WSZYSTKIM całym moim życiem. Nie za dużo wiem otej chorobie, wiem że jest Ci strasznie ciężko, ale mogłabyś napisać mi gdzie mogę szukać informacji o tej chorobie. Dziś mój Ukochany królewicz dostał 3 zastrzyki z czego jeden to Depo-Medrol 40mg/ml - działa on przez 3 tygodnie poczym trzeba go powtóżyć. Bardzo Ci współczuję wiem, że jest Ci bardzo ciężko ale proszę podziel się ze mną wiedzą którą posiadasz to jest dla mnie bardzo ważne. abiesiadecka@wp.pl Quote
Dorothy Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 mysle ze przede wszystkim poczytaj dokladnie watek, tu jest wlasciwie wszystko, co wiem o tej chorobie, kazda moja wizyta u lekarza byla dokladnie relacjonowana, opisalam mozliwie najbardziej szczegolowo przyczyny przebieg choroby i ew. leczenie, nic wiecej ponad to co jest w moich postach niestety nie wiem, bardzo Cie prosze nie mam sily pisac tego wszystkiego od nowa, jestem dzis strasznie przygnebiona:-( jak przeczytasz i bedziesz miala pytania - zawsze odpowiem, obiecuje, lub wypytam mojego weta i odpowiem po konsultacji. Spondyloza to straszna choroba. Jesli wykryta zostala u Twojego psa stosunkowo w e wczesnym stadium, jest duza szansa na zatrzymanie jej. Cofnac powstalych zmian sie nie da, w zadnym stadium. Flip trafil do mnie w stadium bardzo zaawansowanym, leczenie trzeba bylo zaczac co najmniej dwa lata temu, jak nie wiecej:-( pilnuj leczenia swojego psa, i pytaj, moze bede mogla pomoc. Dzis jednak mam ochote tylko plakac:-( Quote
noemik Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Dorotko, ja nie potrafię Wam pomóc, mogę tylko uściskać Cię wirtualnie. :calus: Uszy do góry, Maluszku. Jesteś baardzo dzielna. Ja wiem, czasem siły po prostu brak, ale dasz radę, bo inaczej się nie da. Ściskam mocno. :calus: Postaram się w tym tygodniu przesłać trochę pieniędzy na leki dla Filipa Dzielnego. Kochana Mordunia... Quote
Peter Beny Posted January 3, 2007 Posted January 3, 2007 Dorotka , ja ponawiam oferte przywieżenia leków z Czech , jak tylko bedzie taka potrzeba dawaj znać i się nie zastanawiaj ;) , dalej trzymam kciuki za Filipka Wielkiego :Dog_run: i pozdrawiam , trzym się ;) Quote
Dorothy Posted January 3, 2007 Posted January 3, 2007 czy bedzie potrzebna recepta na ten Bonahren? Quote
Peter Beny Posted January 3, 2007 Posted January 3, 2007 Recepte załatwie od znajomego Weta , tylko podaj jaka dawka ma być ,albo jakie opakowanie :niewiem: Quote
andzia69 Posted January 3, 2007 Posted January 3, 2007 Peter Beny - to super gdyby sie załatwic bezpośrednio w Czechach lek - na pewno byłby troszkę tanszy! Ja też próbowałam przez znajomych w Czechach..ale wet kazał przyjechać z psem:angryy: nie chciał dać ot tak... Quote
Dorothy Posted January 3, 2007 Posted January 3, 2007 w piatek odpisze dokladnie wszystkie namiary z tego opakowania ktore dostalam dla Filipa, ono jest w lecznicy w tej chwili. Wtedy podam Peter, ok? Quote
Czarodziejka Posted January 3, 2007 Posted January 3, 2007 Dorothy, musisz mieć siłę przetrwać do zakończenia zastrzyków - to przecież ok 6 tygodni. Zreumatyzowany stary człowiek po najlepszej kuracji też odczuwa czasem pogorszenie. Miejmy nadzieję, że najgorsze minie i Filip powolutku będzie się jeszcze cieszył wiosennym słonkiem. Quote
Dorothy Posted January 3, 2007 Posted January 3, 2007 nie wiem, moze sie myle, ale mam wrazenie ze jemu sie pogorszylo po naswietlaniu lampa....:-( Quote
JoannaLN Posted January 3, 2007 Posted January 3, 2007 Martwię się razem z Wami. Ale trzymajcie się oboje, Filip Wielki musi się cieszyć kochającym domkiem jak najdłużej w jak najlepszej - na jego możliwości - formie. Ściskam Was mocno oboje. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.