loozerka Posted December 16, 2006 Posted December 16, 2006 A czy ktoś wie, po jakim czasie mozna oczekiwać skutkow dzialania tego kwasu? Quote
Dorothy Posted December 16, 2006 Posted December 16, 2006 po kilku dawkach.... tak slyszalam... Quote
loozerka Posted December 16, 2006 Posted December 16, 2006 Czyli parę tygodni potrwa zanim Filipek ma szansę trochę lepiej się poczuc ... Quote
przyjaciel_koni Posted December 16, 2006 Posted December 16, 2006 Oby szybko był efekt !!!! Strasznie cierpi ten biedny psiak !!!!! Konieczne jeszcze ogromne wsparcie finansowe !!!!! POMOCY DLA FARAONA !!!!! Quote
Dorothy Posted December 16, 2006 Posted December 16, 2006 Filipek byl na kolejnych zastrzykach. Spotkal w przychodni swojego mlodszego brata ;) psiak prawie identyczny jak on, tylko z dluzszym pyskiem, ale reszta - idento, takie samo umaszczenie! No i mlody, trzyletni. Obwachaly sie, zaznajomily, pani opowiedziala mi jego historie, rozpieszczany jedynak w domu, wszedzie pierwszy, kochany, nianczony, wszedzie jezdzi z panstwem, zawsze w centrum wydarzen, pani przyszla z nim kupic karme i dlatego ze.... kaszak sie mu zrobil. Nie wiem, czy Filip mial kiedys tyle szczescia, czy byl takim rodzynkiem, kochanym i pieszczonym. Byc moze.... Ale potem, jak przestal byc mlody i zdrowy, chyba zostal wyrzucony jak zbedny smiec, jak niepotrzeba zepsuta zabawka, zabawka ze spondyloza....:-( Tak bardzo chcialabym dac mu to cieplo, zainteresowanie, milosc, to wszystko czego najbardziej potrzebuja stare psy, ci nasi smutni porzuceni przyjaciele, tyle lat sluzacy wiernie czlowiekowi, i przez niego kopnieci w kat w chwili najtrudniejszej, w najwiekszej potrzebie.... :-( Pomozcie mi. Filip nie chodzi rewelacyjnie. Wywraca sie. Utyka. Ale CHODZI. To pozwala mu byc u mnie, a mnie- opiekowac sie nim. Jak przestanie chodzic - ja nie podolam...:-( Teraz lezy wieksza czesc dnia, ale umie wyjsc za potrzeba, przetuptac po ogrodzie. Tupta z radoscia na pysku... dlatego prosze - pomozcie. Pomozcie mi dac mu cieply kat na starosc, opieke i troske . Bez Was tego nie dokonam - bo nie bede miala za co go leczyc dawac mu srodkow przeciwbolowych. To smutny ale goracy apel... Za niedlugo Filip przejdzie na tabletki zamiast zastrzykow, w zastrzykach bedzie podawany jedynie kwas hialuronowy. Leczenie bedzie zatem tansze, ale nie- tanie. Jutro sesja fotograficzna;) Andzia nadal nie mam Twojego konta!!!! Quote
przyjaciel_koni Posted December 16, 2006 Posted December 16, 2006 Czekamy na fotki z utęsknieniem !!! I bardzo proszę - przeczytajcie post Dorothy - ten przed moim. Jeśli się nie wzruszycie - będę bardzo zdziwiona !!!!!!!!! Dorothy - nie wiem co powiedzieć !!!!!!! Naprawdę jesteś niesamowitą, ogromnie wrażliwą Osobą !!!!! Proszę - pomóżmy wspólnie Dorothy ratować psie życie !!!!! Quote
Alaa Posted December 17, 2006 Posted December 17, 2006 Dorotka wplacilam 100 zlotych, Pomozmy staremu choremu psu, pomozmy Dorocie o Wielkim Sercu Prosze Was......... Quote
przyjaciel_koni Posted December 17, 2006 Posted December 17, 2006 Alaa - Bardzo dziękuję w imieniu Filipa za wpłatę !!!! Tu każda kwota ma ogromne znaczenie !!!! Każda kwota pomoże w ratowaniu Faraona (Filipa) !!!!!! Prosimy - bez naszego zaangażowania ten psiak nie ma szansy !!!! Quote
Dorothy Posted December 17, 2006 Posted December 17, 2006 Dziekuje Alutku kochany:calus: Filip dziadzio z cieplymi oczami prosi o pomoc... a najbardziej chyba prosimy oboje Boga aby byl dla niego bardziej laskawy:-( dzis na wieczorne sioo nie wyszedl, nioslam go.... nie mogl sie podniesc:-( D Quote
loozerka Posted December 17, 2006 Posted December 17, 2006 biedak :(< zeby ten lek zadzialal, zeby dla niego nie okazało się za pozno.. Dorota, pisalas, ze raczje jestes niewielka osoba, wiec noszenie go jest dla Ciebie problemem- moze sprobuj mu zrobic na tylną część cos w rodzaju chusty opatrunkowej, moze przy takiej pomocy bedzie mogł się przemieszczac, a Ciebie to tak nie obciązy... Quote
Dorothy Posted December 17, 2006 Posted December 17, 2006 No sprobuje, choc mam nadzieje ze da rade wstac i chodzic, wielka nadzieje... Boze :modla: :modla: wysluchaj... Wiem dziewczyny mi pisaly o reczniku z wycietymi na nogi dziurkami. Tyle ze dzis on wcale nie chcial wstac, nawet przodem!! Przedtem jeszcze walczyl i przynamniej przod sie unosil. DZis wieczorem nie. MOze smutno mu bylo albo poczul sie opuszczony? Bo od 12 do 18 bylam u mamy piec ciastka na swieta. A ona mieszka w bloku bez winy i tam jug go nie wniose. Siedzial w domu. Moze byl smutny i psyche mu siadla?? nie wiem. Albo po prostu jest gorzej bo znow przyszla wilgoc i deszcz, a potem ochlodzenie... wczoraj chodzil a bylo slonce... I tak jest bardzo dzielny. I tylk plakac sie chce, gdy lezy, poplakuje cichutenko, i patrzy co rusz z wyrzutem smutno na swoje plecy, lzad...Patrzy i wzdycha baaardzo rozdzierajaco i serce sie kroi, naprawde...:-( Quote
irma Posted December 17, 2006 Posted December 17, 2006 nie wiem jakie schorzenie leczycie u Filipa, ale może powinien dostać bonharen - u Serwa po jednym zastrzyku była wyraźna poprawa Quote
Dorothy Posted December 17, 2006 Posted December 17, 2006 Kochana Irmo jak sie ciesze ze Cie tu widze Filip dostal pierwszy Bonahrem przedwczoraj, poprawy nie ma...:-( a od dwoch tygodni szpikujemy go zastrzykami codziennie po kilka, przeciwbolowe, przeciwzapalne... podniosl sie bo nie chodzil wcale przez dwa dni od przywiezienia go do mnie, polecam poczytaj ostatnie pare stron watku, caly opis mojej walki jest, myslalam o Serwo od poczatku jak zobaczylam Filipa. Tylko irma z Serwo jest lepiej, a ja kazdego dnia modle sie, by Filip wstal nastepnego dnia... :-( to spondyloza, zaawansowana.... D Quote
-Martyna- Posted December 18, 2006 Posted December 18, 2006 mysle , ze pogoda moze miec wplyw na samopoczucie ... kosci nie lubia wilgoci...mam nadzieje , ze ten zly stan jest przejsciowy... Quote
Dorothy Posted December 18, 2006 Posted December 18, 2006 zyje nadzieja, ze tak jest... Pogoda jest ohydna i nie trzeba miec spondylozy zeby czuc sie jak zdjety z krzyza. Zimno, wiglotno, plus jeden, mzy... Moja Hanka, moj kon, ma klopoty z oskrzelami, chroniczne, jak astmatyk, i taka pogoda to tragedia, to sa najgorsze tygodnie w roku, tak strasznie kaszle, dostaje leki rozrzedzajace wydzieline w plucach, czosnek, siemie lniane jej zaparzam, nieszczesliwa jest w dodatku, bo owies z czosnkiem cebula i siemieniem to okropny spik i widac ze jest rozzalona przy jedzeniu, co ja jej to daje... A dzis Filipek z trudem bo z trudem i upadkami, ale wyszedl sam na spacerek. I nawet zrobil koo nie siadajac w niej, co niestety mu sie zdarza, czasem po prostu nogi nie wytrzymuja we wlasciwej pozycji:-( byle do wiosny....:-( Quote
anouk92 Posted December 18, 2006 Author Posted December 18, 2006 Mam nadzieję że po całej kuracji będzie lepiej i jakoś nasz Filipek będzie sobie kuśtykał. Ma cudowną opiekę i jestem pewna że Dorota pomaga mu uwierzyć że jest kochanym psiakiem i ma po co żyć. Quote
Alaa Posted December 18, 2006 Posted December 18, 2006 Hania z pieknymi oczetami............ Dorotka to dzisiejsze samodzielne wyjscie Dziadzia Filipa na spacer to taki promyczek optymizmu. Pomagamy Dorocie o Wielikm Sercu, Filip prosi o pomoc, On ma wielka wole zycia, pomozmy Mu Quote
Dorothy Posted December 18, 2006 Posted December 18, 2006 no wlasnie, pomozcie.... Teraz mial klopot wyjsc na poludniowy spacer, pogoda naprawde jest szpetna, mokro, bloto dookola domu mam koszmarne, po kazdym wyjsciu mycie wszystkm 4 psom wszystkich 4 lap. Ale nie poddajemy sie... Filip prosi o wsparcie... Quote
Dorothy Posted December 18, 2006 Posted December 18, 2006 Filip stracil dzis czucie w lewej tylnej nodze, przewraca sie.:-( Jest zle. Bonahren nie pomogl wcale, ten pierwszy zastrzyk...:-( Lekarz zaczyna rozkladac rece, mowi ze moze wezmiecie go na SGGW na tomografie i konsultacje. On nie ma juz wiecej asow w rekawie... prywatnie powiedzial mi smutno ze w tej chorobie nikt nie ma....:-( Ponadto Hossa wyjadajac z pieca z garnka barszcz rozwalila talerz z grubego szkla, ktorym ten garnek byl przykryty. Talerz rozlecial sie na podlodze na kilkankascie grubych ostrych kawalkow, przyszedl Filip, wywrocil sie i rozwalil na tym szkle, na barku ma rozcieta skore na dlugosci 10 cm, zieje wielka dziura i widac miesnie. Jutro zaraz rano jade z nim do szycia, trzeba zrobic narkoze:-( Boli go to, skora wokol drzy, uszy drza... jakby malo bylo mu bolu...:-( nie moglismy go szyc teraz, bo przy nim trzeba byc przy wybudzaniu (wiek, problemy zdrowotne, i generalnie zawsze nalezy byc) , musielibysmy siedziec do 2 w nocy. Nie dalabym rady, jutro rano...:-( Quote
Alaa Posted December 18, 2006 Posted December 18, 2006 O Jezu biedny Filip:-( Masz Ty Dorotka z ta Hossa, podziwiam Cie za cierpliwosc, mnie by chyba juz dawno sie ona skonczyla - mialam trudnego goldena ale to co ona wyprawia ..to przechodzi ludzkie pojecie:shake: Quote
andzia69 Posted December 18, 2006 Posted December 18, 2006 Dorotko - przy tak silnym zwyrodnieniu Bonharen nie przyniesie poprawy po pierwszym zastrzyku - być może będzie lepiej po ostatnim - nie poddawaj się! Ja się nie poddaję choć walczę z parwo u szczeniorka od zeszłego czwartku - pomimo surowicy, kroplówek, innych leków nie widać nawet cienia poprawy...nie wiem czy mała wyjdzie z tego:-( A w dodatku dalej nie wiadomo co jest mojej córce - dziś był tomograf a wynik będzie może jutro albo pojutrze...najgorsze to czekanie:shake: Quote
JoannaLN Posted December 18, 2006 Posted December 18, 2006 O Boże, jakby chorych łap było mało. Aż mi się słabo zrobiło I nic nie moge zrobić poza skromna wpłatą na Jego leczenie, jestem bezradna i bezsilna. Quote
Dorothy Posted December 18, 2006 Posted December 18, 2006 Alaa napisał(a):O Jezu biedny Filip:-( Masz Ty Dorotka z ta Hossa, podziwiam Cie za cierpliwosc, mnie by chyba juz dawno sie ona skonczyla - mialam trudnego goldena ale to co ona wyprawia ..to przechodzi ludzkie pojecie:shake: Alaa sa na dogo osoby, ktore z oburzeniem przyjmuja wiesc ze szukam jej domu, i zarzucaja, ze o nia nie walcze juz... :-( Andzia69, trzymam mocno za corke.... i mimo wszystko wierze ze bonahren pomoze...:-( Joanna nawet to ze tu jestes to ogromnie duzo, bo wiesz, najgorsza ze wszystkiego jest SAMOTNA walka....:-( gdyby nie Wy,,,, byloby duzo ciezej, nie wiem czy podolalabym... Filipek lezy, poplakuje....:-( to tak jakby ktos wiercil mi dziure w sercu tepym narzedziem:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.