Dorothy Posted February 27, 2007 Posted February 27, 2007 ja nie oddam Filipa nikomu.:shake: Tu chodzi raczej o cos innego... Quote
andzia69 Posted February 27, 2007 Posted February 27, 2007 Tuxman - ja wiem,ze te nasze ochy i achy to są takie dziecinne...ale musimy tym właśnie Dorotę podtrzymywać na duchu, bo inaczej ona by sie załamała przeciez... Ja wiem co to znaczy miec chorego psa, tylko,ze - moja psica zyć nie chciała - przez miesiac czasu to ja walczyłam a nie ona - na koncu sie poddałam jej woli. A tak jak pisze Dorotka - to ona widzi,ze Filip walczy i chce żyć więc i ona próbuje:loveu: Na pewno jest cieżko, ale jak Filip będzie chciał odejsc to bedzie o tym wiedziała. Quote
tuxman Posted February 27, 2007 Posted February 27, 2007 Jeśli ktokolwiek chce znać zdanie męskiego zarozumialca (a nie wątpię, że takich osób czytającyh niniejszy wątek jest BEZLIKU!), to wedlug niego (wedlug tego zdania) Filip nie tylko nie nadaje się już na kolejne "przewoziny", ale też i nie nadaje się do ... niczego... Wyprawa za Tęczowy Most - oto do czego na dzień dzisiejszy moim zdaniem ten pies się nadaje... Oczywiście, nie sądzę, że znajdę tutaj zrozumienie... Wszak latwiej jest podskakiwać do góry, piszczeć z uciechy i klaskać w rączki... :p Tym niemniej, Filip powinien za Tęczowy Most odejść. "Spacery" Dorotki z nim (te pol godzinne) polegaja na tym, że dziewczyna trzyma jego tylną część ciala owiniętą ręcznikiem i popycha go lekko do przodu, żeby "szedl". Caly spacer to odleglość 50-ciu (góra!) metrów. Ponadto caly dzień zalega nieruchomo na pielusze, w którą niestety coraz częściej popuszcza to i owo (brak przewodzenia) oraz jak się pojawia slońce - jest wynoszony na dwó by poleżal w ten sam sposób na dworze. Dla Doroty i Filipa to droga przez mękę. Nie ma decyzji o eutanazji - tylko dlatego, że serce krwawi Dorocie (calkowicie ją rozumiem - można się do zwierza emocjonalnie przywiązać) oraz istnieje uzasadniona obawa o reakcje na Dogo (piski dziewczęce, rwetes ogólny i być może znieslawienie). Jednak jeśli ktokolwiek myśli racjonalnie, wie że nawet nad psim kadlubkiem, któremu "wdzięcznie patrzy z oczu" należy mieć w pewnym momencie litość i umieć podjąć tą niepopularną (owszem: męską) decyzję... Pozdrawiam Quote
loozerka Posted February 27, 2007 Posted February 27, 2007 tuxman..nie bardzo rozumiem do kogo te zarzuty o gimnazjalnoneostradowym zachwycie nad Filipem. My Filipa nie znamy, zachwycac to sie mozemy najwyżej Dorotą i jej siłą woli i nasze "zachwyty", czy jakby inaczje ich nie nazwał dotyczą tego własnie. Natomiast niejednokrotnie ja sama, ale nie tylko ja, ale i inni - wysuwaliśmy sugestie, ze moze należy dać Filipowi odejsc, a na pewno wielokrotnie pisaliśmy, ze jesli Dorota podejmie taką decyzję- to na pewno bedziemy ją w tym wspierac i nikt nie powie wobec tego złego slowa. Jak na razie to decyzja Dorothy, iż nie chce wykonać tego kroku i ja po części ją rozumiem. Ale nie zrzucaj na nas tego, iż jest to niejako naszą postawą wymuszone. MY nie jestesmy w Waszym domu, mozemy czytac wyłacznie relacje i wszelkie oceny opierac na tym, co Dorota pisze. Nikt z nas też nie ma takiej mocy, by za Dorotę podjąc te trudną decyzję o momencie, kiedy Filip miałby odejsc. Ja sama nie mam pojecia co bym zrobila widzac z jednej strony wolę zycia w psei, z drugiej kompletną niemoc do tego życia. I bardzo się cieszę, że nie ja muszę tu decydować. Natomiast wiem i pisalam to także wiele razy, ze każdą decyzję Doroty wespre. Deklarowali to zresztą wszyscy piszący na tym wątku. Quote
Kobold Posted February 27, 2007 Posted February 27, 2007 Chcialam tez napisac, ale w zasadzie loozerka napisala juz wszystko, pod czym sama sie bym podpisala. Dodam od siebie, ze tez nie znam Dorotki osobiscie ale znam dokladnie watki "Jej" psiakow i problemy, klopoty a nieraz i niesluszna krytyka innych forumowiczow (Hosska) z czym sie nie zgadzalam osobiscie. Rozumiem Twoje rozgoryczenie wyplywajace nie tylko z troski o Dorotke ale i o Filipa. Ty jestes na miejscu i napewno trzezwym i sprawiedliwym okiem lepiej ocenisz sytuacje. Ale przykro mi, ze tak blednie oceniasz prawie 99% ludzi, ktorzy tu pisza na watku. Tak jak loozerka pisala, bardziej jest to skierowane do Dorotki, by choc w ten sposob pocieszyc Ja.Wiem,ze to marne pocieszenie dla kogos, kto boryka sie z tyloma problemami i to sam ale zawsze, tak sadze, podnosi Ja to na duchu, ze myslimy o Niej i Jej Psach. Kazdy pisal tu na watku, ze bez wzgledu na to jaka decyzje podejmie Dorotka, my ja w stu procentach, bez zastrzezen zaakceptujemy, gdyz nikt nie dal Filipkowi tyle milosci i poswiecenia jak Ona.Niestety w tej decyzji nie mozemy jej wyreczyc, choc byly sugestie od forumowiczow, by podjela ten krok. Nie ode mnie, bo jak juz pisalam, ja kiedys nie umialam podjac tej decyzji i stchorzylam.Zadecydowano za mnie,czego dzisiaj zaluje.Dlatego uwierz Tuxmanie ,nikt nigdy nie bedzie podwarzal decyzji jaka podejmie Dorotka. A nawet gdyby ktos sie tutaj taki trafil, w co watpie, to jest to samobojca, gdyz z naszej stony, wiekszosci tu osob przyjaznych Dorotce, grozilby mu lincz wirtualny!!! Quote
dagusiek Posted February 27, 2007 Posted February 27, 2007 "ja nie oddam Filipa nikomu.:shake:" to sie nazywa bezgraniczna milosc:cool3::loveu: oj Filipku Ty to masz szczescie;) pozdrawiam Was cieplutko, trzymajcie sie;) Quote
Neris Posted February 28, 2007 Posted February 28, 2007 Połowa ludzi nie może się dzisiaj zalogować na dogo, więc pewnie dlatego... każdy post zapisuje się straaaasznie długo. Nadchodzą cieplejsze dni, pewnie ostatnia Filipkowa wiosna... jeszcze się pocieszy słońcem, mam nadzieję że zdąży. Quote
loozerka Posted February 28, 2007 Posted February 28, 2007 a nieprawda :)) Dorotka w zasadzie to Ty zamilklas :) Ja tam czekam na każde wiesci, jak sobie radzicie, jak tam u Was pogoda...jak samopoczucie Filipa? Choć to ostatnie to w zasadzie od jakiegos czasu konstans, ale nawet krotkie poprawy, gdy Filip sam wejdzie, wyjdzie czy przejdzie sie to dla Ciebie ulga... A nawiazujac do wczorajszej dyskusji- Mysle, ze moge mowic nie tylko w swoim imieniu- Dorota- naprawde kazda Twoja decyzje wesprzemy i zaaprobujemy. Jesli w jakimś stopniu wplywa na Ciebie obawa o reakcje dogo- mysle, ze nie masz sie co bac. Jesli rozwazasz rozne opcje- to mysl o wszystkich aspektach- ale nie o tym. Bo to nie powinno miec dla Ciebie zadnego znaczenia. Pozdrawiam Anka :) P.S. No i Neris ma rację- wbicie sie dzis na dogo graniczy z cudem..ja pracuje na komputerze, wiec moge sobie pozowlic na sprawdzanie co jakiś czas, ale podchodzenie tylko po to- to ponad ludzką cierpliwosc :) Quote
dagusiek Posted February 28, 2007 Posted February 28, 2007 witajcie;) niestety ja tez nie moglam sie zalogowac na dogo:angryy:, ale na szczescie juz jest wszystko w porzadku. Dorothy jak tam Filipek?? pozdrawiam:buzi: Quote
Dorothy Posted February 28, 2007 Posted February 28, 2007 to prawda, stalam sie malomowna... jakos tak, ostrozna. Po pierwsze - z Filipem rzeczywiscie konstans. Nie wstaje, i tyle... Koo i sioo niestety mniej lub wiecej laduje na podkladach na ktorych lezy, apetyt dopisuje, z piciem roznie. Generalnie- moze i byc tak ze polezy sobie tak jeszcze... jakie to zycie? Trudno oceniac. Napewno- nienormalne. Jak dla psa. Widze ze bywa smutny, chcialby pobiec za psami...:shake: juz nie wstaje sam, zupelnie nie. Co do dogo - nieraz tu oberwalam w sytuacjach moim zdaniem niezawinionych, wiec nie wiadomo nigdy co ludzie powiedza. Ja jednak uodpornilam sie troche, no bo co moga powiedziec ludzie, ktorzy nie wynosza Filipa, nie myja, nie sprzataja po nim, nie pielegnuja... no co? Nic. Cokolwiek powiedza zlego mam to gdzies. Niech sprobuja tego a potem porozmawiamy. Mysle ze reakcja tuxmana byla wywolana troche szokiem, jak wyglada z bliska takie zycie, z takim psem... i zycie takiego psa. Tego sie na codzien nie oglada. I to niewiele ma wspolnego z milym dzionkiem o poranku. Chcial to pokazac z innej strony, tak sadze, niz tu sie o tym mowi, ale cos literacko mu nie wyszlo :roll: Co do decyzji... dlaczego akurat ja, skoro serce mam z masla??? Skoro jak widac wole polec ze zmeczenia i bolu kregoslupa niz pomyslec o decyzji? Mam od jakiegos czasu wiecznego dola... zasypiam i budze sie z ta mysla... Tylko o to mam zal do losu... nie powinnam opiekowac sie psami skoro nie wiem kiedy powiedziec dosc- tak ktos rzucil mi w przelocie, patrzac na Filipa... Quote
loozerka Posted February 28, 2007 Posted February 28, 2007 Dorothy- dlaczego TY? Cóz, jakby powiedziec- na Ciebie padlo, bo jak inaczej na to odpowiedziec? Każda inna odpowiedz- że TY psa widzisz, jestes z nim na codzien, widzisz radosc w jego oczach, ale pewnie czesciej smutek, to TY zmieniasz te podklady, w goraczce musisz wynosic psa ważącego pewnie prawie tyle, co TY na załatwienie sie- przeciez to wszystko wszyscy wiedzą, wiesz i Ty i mowienie o tym to komunały. Wiem jedno- nie zazdroszcze Ci tego...ale i przykro mi, ze na Ciebie musiało pasc. Ale myśle, ze nadejdzie taki moment, kiedy watpliwosci juz miec nie bedziesz..bo oboje zblizycie sie do pewnej granicy i Tobie życze- byście zblizyli sie do niej jednoczesnie- wtedy bedzie to troche prostsze. A na razie, jesli nie jestescie gotowi- po prostu wyciagaj z tego, co jest nawet najdrobniejsze okruchy radosci- bedzie Ci lepiej, latwiej, radośniej. I patrz na tego lobuza, ktory rosnie u Twojego i Filipa boku :) Quote
Kobold Posted February 28, 2007 Posted February 28, 2007 No coz, chcialam tez napisac ale jak zwykle loozerka napisala wszystko, pod czym podpisuje sie w 100% !! Dodam tylko jedno,w sprawie tego ostatniego zdania w twoim poscie Dorotko: nie powinnam opiekowac sie psami skoro nie wiem kiedy powiedziec dosc- tak ktos rzucil mi w przelocie, patrzac na Filipa...Tylko ten, kto przeszedl przez to co Ty, moze Cie zrozumiec!! Quote
quasimodo Posted February 28, 2007 Posted February 28, 2007 tuxman napisał(a):Jeśli ktokolwiek chce znać zdanie męskiego zarozumialca (a nie wątpię, że takich osób czytającyh niniejszy wątek jest BEZLIKU!), to wedlug niego (wedlug tego zdania) Filip nie tylko nie nadaje się już na kolejne "przewoziny", ale też i nie nadaje się do ... niczego... Wyprawa za Tęczowy Most - oto do czego na dzień dzisiejszy moim zdaniem ten pies się nadaje... Oczywiście, nie sądzę, że znajdę tutaj zrozumienie... Wszak latwiej jest podskakiwać do góry, piszczeć z uciechy i klaskać w rączki... :p Tym niemniej, Filip powinien za Tęczowy Most odejść. "Spacery" Dorotki z nim (te pol godzinne) polegaja na tym, że dziewczyna trzyma jego tylną część ciala owiniętą ręcznikiem i popycha go lekko do przodu, żeby "szedl". Caly spacer to odleglość 50-ciu (góra!) metrów. Ponadto caly dzień zalega nieruchomo na pielusze, w którą niestety coraz częściej popuszcza to i owo (brak przewodzenia) oraz jak się pojawia slońce - jest wynoszony na dwó by poleżal w ten sam sposób na dworze. Dla Doroty i Filipa to droga przez mękę. Nie ma decyzji o eutanazji - tylko dlatego, że serce krwawi Dorocie (calkowicie ją rozumiem - można się do zwierza emocjonalnie przywiązać) oraz istnieje uzasadniona obawa o reakcje na Dogo (piski dziewczęce, rwetes ogólny i być może znieslawienie). Jednak jeśli ktokolwiek myśli racjonalnie, wie że nawet nad psim kadlubkiem, któremu "wdzięcznie patrzy z oczu" należy mieć w pewnym momencie litość i umieć podjąć tą niepopularną (owszem: męską) decyzję... Pozdrawiam Tak, czy inaczej nie było to miłe i nie wiem, czy uzasadnione...:shake: Pozdrowienia dla Ciebie Dorotko i dla Filipka. Nie mieliśmy dostępu do internetu, ale myślimy o Was cały czas (choć wiemy, że to bardzo mało). A jak stosunki Filipka i młodziaka? Quote
loozerka Posted February 28, 2007 Posted February 28, 2007 Aniu, następnym razem wstrzymam sie z 15 minut i dam Ci pierwszenstwo ;) Strasznie sama nie lubie, jak mogę tylko- w waznej sprawie napisac- zgadzam sie :) Quote
Dorothy Posted March 1, 2007 Posted March 1, 2007 dziekuje Wam wszystkim... wszystko to racja... a tuxman lubi wsadzac kij w mrowisko. Szczegolnie jak widzi ze slaniam sie na nogach. A za miesiac bede miala kolo domu stajnie i moje 4 konie, przy ktorych codzien bede musiala wszystko zrobic sama, co tez nie jest bez znaczenia, kto pracowal przy koniach (sprzatanie karmienie pastwisko ladowanie siana slomy itd) ten wie. Nie wiem jak podolam... i tak sie ze mnie smieje ze jestem Popey the Sailorman, w sensie bicepsow. A w sensie psychiki nikt o tym nie mysli bo tego nie widac. Uklady malego z Filipem sa takie, ze pedzacy na oslep maly wpada czasem na Filipa,ktory go obwarkuje, albo tez celowo mlody lazi wokol Filipa probujac zachecic go do zabawy, co Filip przyjmuje z wielkim niedowierzaniem i odsuwa sie ile moze. A czasem mlody wsadza mu nos w miske i wtedy jest awantura. Najlepiej mlody bawi sie z Hoska i Bertem. Sunia warczy na niego jak tylko sie zbliza, ale ona w ogole jest niezsocjalizowana z nikim i z niczym. Ogolnie uklady w domu sa w porzadku.;) Quote
andzia69 Posted March 1, 2007 Posted March 1, 2007 no to buziaczki dla Ciebie Dorotko i całego zwierzynca!!!!:loveu::loveu::loveu: Quote
przyjaciel_koni Posted March 1, 2007 Posted March 1, 2007 I ja mam straszne z Dogo. Od trzech dni nie trafiam na luz serwerowy. Nic nie mogłam napisać. To moj "pierwszy raz" po przerwie. Dorotko - wciąż tu jestem - decyzja będzie Twoja, ale pamiętaj, że zawsze możesz rozłożyć tą odpowiedzialność na nas wszystkich. To problem nie tylko Twój. Twoja jest ciężka praca nad zdrowiem, opieką i samopoczuciem Filipa. Przykro o tym wspominać, ale wiem, że to właśnie Ty odczujesz najbardziej stratę Filipa. Jak dla mnie na zawsze pozostaniesz tą "Świętą Dorotą". Co to praca w stajni - niektórzy wiedzą. I wiedzą, że chyba będzie Dorotce z dnia na dzień trudniej. Tuxsman - pozdrawiam !!!! Quote
Peter Beny Posted March 1, 2007 Posted March 1, 2007 Dorotka wiesz że możesz na mnie liczyć ;) ,dalej trzymam kciuki i nikt cie tu nie zlinczuje , tu u Filipa sami swoji , no i pozdrawiam męża , i dziekuje za wypowiedzi , on patrzy na to :shake: , ale jest tylko krótko :placz: Quote
Guest Mrzewinska Posted March 2, 2007 Posted March 2, 2007 Dorothy napisał(a):Co do decyzji... dlaczego akurat ja, skoro serce mam z masla??? Skoro jak widac wole polec ze zmeczenia i bolu kregoslupa niz pomyslec o decyzji? Hodowalam owczarki niemieckie i troche je znam - dla mnie wyraz twarzy i oczu Filipa juz dawno sygnalizowal cierpienie. Ja dawno juz podjelabym decyzje o uspieniu, tak jak podejmowalam wobec wlasnych psow - najpierw zastrzyk nasenny, podany przez bliska osobe, potem do spiacego psa przychodzi wet i daje ten ostatni - aby oszczedzic strachu, aby pies odszedl w mozliwym komforcie, tak odchodzily moje psy. Jesli nie jestes w stanie podjac decyzji - czy wykonasz cudza decyzje? Czy ktos moze na podstawie opisow, na pewno wiarygodnych, zadecydowac za Ciebie? Jesli tak, to ja biore na swoje sumienie taka decyzje. Oszczedz psu cierpien, bylo mu dobrze u Ciebie jak nigdzie do tej pory, i niech z tym juz odejdzie, a nie udreczony coraz gorszym ciepieniem. Zofia Quote
Dorothy Posted March 2, 2007 Posted March 2, 2007 Dziekuje Zofio, ja... to nie o to chodzi ze wykonam cudza decyzje, z natury nigdy nikogo nie slucham procz siebie (czasem ze szkoda dla siebie ale taka juz jestem, najgorzej to mieli rodzice i nauczyciele ze mna) Z Filipem to jest tak ze ja widze jak wiele rzeczy jeszcze sprawia mu radosc, lezenie na slonku, pieszczoty, pelna micha... wydaje mi sie takze ze jego cierpienie ma wymiar psychiczny raczej niz fizyczny. Choc czasem takie bywa gorsze... trudniejsze do zrozumienia, zaakceptowania. Takze przez cierpiacego. Ja tez potrzebuje... adaptacji do sytuacji w jakiej sie znalazlam, trafilo na moj slaby punkt, niestety... jest to jakies trudne zadanie ktore musze przepracowac na mojej sciezce duchowego rozwoju, bardzo trudne. Zadanie na odpowiedzialnosc? Na empatie? Na wspolczucie? Na zrozumienie? Moze na odpornosc psychiczna...:-( Peterku- dziekuje Ci, myslalam ze gdzies zniknales, ze Cie z Czech nie wypuscili, co wcale by mnie nie zdziwilo, utrata takiego obywatela jak Ty musiala ich zabolec;) Usciski Quote
Dorothy Posted March 2, 2007 Posted March 2, 2007 a tu odpowiedz na pytanie jak sie dogaduje maly owczar z duzym: Quote
Tundra Posted March 2, 2007 Posted March 2, 2007 [quote name='Dorothy']Dziekuje Zofio, ja... to nie o to chodzi ze wykonam cudza decyzje, z natury nigdy nikogo nie slucham procz siebie (czasem ze szkoda dla siebie ale taka juz jestem, najgorzej to mieli rodzice i nauczyciele ze mna) Z Filipem to jest tak ze ja widze jak wiele rzeczy jeszcze sprawia mu radosc, lezenie na slonku, pieszczoty, pelna micha... wydaje mi sie takze ze jego cierpienie ma wymiar psychiczny raczej niz fizyczny. Choc czasem takie bywa gorsze... trudniejsze do zrozumienia, zaakceptowania. Takze przez cierpiacego. Ja tez potrzebuje... adaptacji do sytuacji w jakiej sie znalazlam, trafilo na moj slaby punkt, niestety... jest to jakies trudne zadanie ktore musze przepracowac na mojej sciezce duchowego rozwoju, bardzo trudne. Zadanie na odpowiedzialnosc? Na empatie? Na wspolczucie? Na zrozumienie? Moze na odpornosc psychiczna...:-( I ta Twoja strona bardzo mi sie spodobala. Quote
sahara Posted March 2, 2007 Posted March 2, 2007 próbowałam napisać Ci o tym jak z mężem przeszliśmy przez pożegnanie naszego starego hovka, ale nie mogę...... Nie czekaj zbyt długo, tylko tyle moge napisać. Śmierć to nie jest najgorsza rzecz w życiu jaka może nas, czy nasze zwierzęta spotkać. Pozostaw mu tę resztę godności jaka ma. Wiem, że to trudne, mój pies patrzył mi w oczy..... Przepraszam, ale nie mogę pisać, chyba najbardziej boimy się tego że to MY będziemy cierpieć. Za chwilę zrobi się ciepło i niczym nie odgonisz much i innych owadów od niego. Quote
Kobold Posted March 2, 2007 Posted March 2, 2007 [quote name='Tundra']I ta Twoja strona bardzo mi sie spodobala. i mnie tez :glaszcze: :glaszcze: Dorotko wiem, ze jak trzeba bedzie, to podejmiesz wlasciwa decyzje. Jestem z Toba i wiem jak Ci ciezko na sercu :-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.