przyjaciel_koni Posted December 5, 2006 Posted December 5, 2006 Ja przepraszam, że mnie nie było w takim momencie. Zajęłam się innymi psiakami. Myślałam, że tu nie może być bardzo źle. Myliłam się. Dorothy - mam podobne zdanie, chociaż to bardzo przykre. To zbyt mcno zaawansowana sprawa. Nie dasz rady. Jesteś tylko Człowiekiem. Przemyśl i podejmij decyzję. Psiak zbyt mocno cierpi. Nie ma raczej sposobu (przynajmniej ja takiego nie znam) by w tej chorobie stał się cud. Quote
Tundra Posted December 5, 2006 Posted December 5, 2006 Twoj maz ma racje- daj mu narazie czas i po prostu przy nim badz. I tylko tyle/ a moze az tyle- narazie!!! Quote
Dorothy Posted December 5, 2006 Posted December 5, 2006 dziekuje Wam za wsparcie....:-( Filip lezy w garazu. Praktycznie nie zmienia pozycji. Na siku byl wyniesiony, choc zrobil pare krokow sam, to sie wywrocil, a wtedy ze strachu nie chce juz wstac, ze strachu przed bolem.... Jutro kolejna wizyta u weta. Niestety jak widac leki niezbyt pomogly.... to ze nie jest lepiej po podaniu rimadylu wg lekarza oznacza jedno- jest silny nacisk zdeformowanych kregow na nerwy lub rdzen kregowy, nacisk ktory powoduje bezwlad konczyn. Wtedy podawanie srodkow nie dziala, bo ustanie bolu nie przywroci czucia w nogach. Moze pomoze lezenie bez ruchu w garazu. Jednak smutno mi strasznie, gdy ide do niego, siadam na materacu i glaszcze jego leb i przytulam, onz amyka oczy, wtula leb pod pache i placze...:-(:-(:-( poplakuje po swojemu, cicho ale rozdzierajaco smutno....:-( serce boli strasznie, potwornie... nie wiem kto stwierdzil ze on ma 6 lat, on wg weta ma ponad 10, i nie mial rozowego zycia...on prawie nie ma zebow, takie starte pienki.... jutro wizyta i poprosze o kolejne rtg. Chce wiedziec, czy napewno nie ma sposobu....:-( Quote
Alaa Posted December 5, 2006 Posted December 5, 2006 Dorothy nie placz:-( Ty wiesz najlepiej najlepiej co masz zrobic, masz ogromne serce i ono podpowie Ci w decydujacym momencie. To jest cholernie trudne:-( Glasiaj go biedaka glasiaj - jestem z Toba Quote
andzia69 Posted December 5, 2006 Posted December 5, 2006 cytuję z 1 postu: "Faraon to piękny starszy owczarek niemiecki ok. 6 lat Zabrany z wypdaku do lecznicy w Wawie. Niestety wczoraj dostaliśmy informacje że musimy go zabrać bo juz mu nic nie dolega." no faktycznie doskonali weci - co za trafna diagnoza co do wieku:angryy: i stanu zdrowia:angryy::angryy: Dorotko - tak jak wyżej pisałam - jeśli wet nie da cienia szansy - nie daj mu cierpieć:-( przytul go mocno do serca i daj mu odejść w miłości... Quote
przyjaciel_koni Posted December 5, 2006 Posted December 5, 2006 Andzia - te niektóre "diagnozy" to naprawdę ewenementy !!!! Tyle lat nauki, tyle wiedzy i nic z tego dla niektórych nie wynika - na pamięć się uczyli !!!!!! Zero logiki i zastanowienia. Musisz się trzymać Dorothy - jak już tu ktoś napisał - przykro mi. Miało być przecież tak pięknie.... Wiem, że podejmiesz właściwą decyzję we właściwym momencie. Quote
przyjaciel_koni Posted December 6, 2006 Posted December 6, 2006 Może wizyta u weta i jeszcze RTG coś wyjaśni. Jak zwykle pozostaje również nadzieja..... Sądzę, choć może to niestosowna uwaga w tej chwili, że potrzebne również wsparcie finansowe. To kosztowne leczenie !!!!!! Quote
mama_Dorota Posted December 6, 2006 Posted December 6, 2006 Dorothy -trzymam za Was kciuki! Może zdarzy się cud... Quote
Dorothy Posted December 6, 2006 Posted December 6, 2006 watek Serwo poczytam.... dzis Filip wyszedl na spacer o wlasnych silach, przewracajac sie, ale nie musialam go niesc. Wyraznie poranki sa lepsze niz wieczory....:-( Jednak znowu odmowil powrotu do domu, usiadl kolo ciezarowki budowlancow ktorzy kopia kanalizacje na wsi, trzymaja u mnie swoj sprzet, wiec usiadl i koniec, zaczal warczec jak go chcialam wziac, musialam do domu po kaganiec, i tak skoczyl z zebami az oni wszyscy wskoczyli do busa ze strachu, a on lezal i warczal rzucajac kagancem, az musialam wziac go na rece i zaniesc do domu. Ile razy jeszcze dam rade go niesc? Ja waze 54 kg, on nieco ponad 30. I tak cud ze ja daje rade, chyba adrenalina. A jak on przytyje? A jak mi peknie kregoslup? Co robic w takiej sytuacji? :-( tak, opinie niektorych lekarzy sa trudne do zrozumienia, a ich partactwo... jak mozna wypuscic z lecznicy psa z aawansowana spondyloza mowiac ze "nic mu nie jest"??? przeciez to choroba prowadzaca do kalectwa, u niego bardzo zaawansowana, juz ma zrosty w kregoslupie. nie dac mu lekow, nie powiadomic o wskazanym leczeniu opiekuna? w glowie mi sie to nie miesci.:shake: wypisac ze pies zdrowy. a to jest kaleka...:-( bez widokow na przyszlosc... dopiero na koniec jak pies przestal chodzic pofatygowali sie dac jakies homeopaty mowiac ze nie powinno byc gorzej.. :shake: Quote
Dorothy Posted December 6, 2006 Posted December 6, 2006 co do finansow... przyznam ze mam pusta kieszen:-( taka mamy sytuacje...:-( anouk obiecala pomoc, czuje sie za niego odpowiedzialna, wiec nie jestem z tym sama, zobacze ile dzis wydam, i tak wet traktuje mnie ulgowo, jak go zobaczyl, choc czekam na moment kiedy zacznie mnie unikac, wciaz jakies biedy przynosze.... te zastrzyki i tabletki kosztowaly jednorazowo 40 zl, nie wiem jak dzis.... Quote
anouk92 Posted December 6, 2006 Author Posted December 6, 2006 tuxman napisał(a):Ja widzę jedno nasuwające się z bezwzględną i okrutną szczerością rozwiązanie... PS Jak wam nie wstyd! Kto widział kiedyś wilka z całkowicie siwym pyskiem w wieku lat 6-ciu? Paranoja! Jak można go było wieźć tyle kilometró po polskich drogach i pozwalać żeby ciągle stał? Post pisałam jakiś czas temu - dostałam jego zdjęcie i krótki opis. Wtedy jeszcze nie widziałam psa. Kiedy Dorothy napisała że może go do siebie wziąść myślałam że umrę ze szczęścia - pojechałam do stajni i wtedy okazało się że ma coś nie tak z łapami. Zadzwoniłam do Dorothy i jej o tym powiedziałam - powiedziałam że teraz jak ma szansę na ciepłe miejsce to musimy go zbadać z każdej strony. Powiedziałam Dorothy również że jest to starszy pan i niestety będzie problem ze znalezieniem mu domu. Został zbadany przez 4 lekarzy - w tym Garncarza. Pozostała trójka powiedziała że ma problem z kręgosłupem. Zapytałam wprost - czy należy mu ulżyć i pozwolić odejść. Wszyscy powiedzieli że jeżeli byłby to pies pozostawiony w stajni lub na ulicy to jak najbardziej tak, ale jeśli pies ma szansę na dom to nie kwalifikuje sie do uśpienia - z tym można żyć trzeba podawać leki - lepiej nie będzie ale trzeba robić wszystko żeby nie było gorzej. Przez tydzień był w hoteliku i naprawdę widziałam że tam dochodzi do siebie. Był radośniejszy i nawet biegał. Nadeszła niedziela więc wsadziliśmy go do samochodu i ruszyliśmy do Bielska do Dorothy. Robiliśmy postoje i nic nie wskazywało na to że mu się pogarsza. Na miejscu na początku nie było jeszcze tak źle. Byliśmy nawet na krótkim spacerku z Dorothy i jej Bertem żeby panowie się lepiej poznali. Później pszyszedł kryzys. Tuxman: Miałam 3 wyjścia - zostawić go w stajni, uśpić albo zawieźć do Dorothy. Co Ty byś zrobił? Wiem że tak naprawdę Dorothy została z tym sama, nie ma mnie na miesjcu i nie mogę jej pomóc - ustaliłyśmy że jeśli stwierdzi że to ten moment to pozwoli mu odejść. Strasznie mi z tym źle i mam olbrzymie wyrzuty sumienia że nie zainteresowałam się tym psem wtedy kiedy dostałam o nim informację - ta stajnia na pewno miała olbrzymi wpływ na jego obecny stan. Ale zawsze był inny psiak w potrzebie któremy trzeba było pomóc i się nim zająć. Quote
anouk92 Posted December 6, 2006 Author Posted December 6, 2006 Dorothy napisał(a):co do finansow... przyznam ze mam pusta kieszen:-( taka mamy sytuacje...:-( anouk obiecala pomoc, czuje sie za niego odpowiedzialna, wiec nie jestem z tym sama, zobacze ile dzis wydam, i tak wet traktuje mnie ulgowo, jak go zobaczyl, choc czekam na moment kiedy zacznie mnie unikac, wciaz jakies biedy przynosze.... te zastrzyki i tabletki kosztowaly jednorazowo 40 zl, nie wiem jak dzis.... Dorothy tak jak ustaliłyśmy pokryje wszystkie koszty związane z Faraonem. Jesli ktoś chce pomóc to prosimy. Quote
Dorothy Posted December 6, 2006 Posted December 6, 2006 ANOUK NIE CZUJ SIE WINNA absolutnie nie masz powodu bo chcialas jak najlepiej a nie jest to jedyny pies ktoremu pomagasz rzeczywiscie moj wet tez powiedzial ze gdyby choc z dwa miesiace wczesniej trafil w dobre rece, byloby o niebo lepiej a takze ze ta stajnia dokonala dziela zniszczenia ale dlaczego w klinice po operacji nikt nie powiedzial Wam o tym schorzeniu? nie uprzedzil ze trzeba leczyc, podawac srodki, trzymac w cieple itd? dlaczego tam nikt nie odkryl ze ma spondyloze? za co Asia zaplacila 1000zl?? za wyciecie guza? paranoja. Co za lekarze!! Moj wet powiedzial ze badanie kregoslupa jest STANDARDOWYM u owczarkow w tym wieku! A oni co, zrobili je? Jesli ktokolwiek jest winny jego stanu anouk to oni, ci w klinice. Odebrali mu byc moze kawal zycia swoja ignorancja...:-( Narazie psiak lezy w garazu, duzo spi. Popoludniu jedziemy do weta, zobaczymy co powie. Napewno wezme wszelkie leki jakie mozna by mu ulzyc. Quote
anouk92 Posted December 6, 2006 Author Posted December 6, 2006 Dorothy napisał(a):ale dlaczego w klinice po operacji nikt nie powiedzial Wam o tym schorzeniu? nie uprzedzil ze trzeba leczyc, podawac srodki, trzymac w cieple itd? dlaczego tam nikt nie odkryl ze ma spondyloze? za co Asia zaplacila 1000zl?? za wyciecie guza? paranoja. Co za lekarze!! Moj wet powiedzial ze badanie kregoslupa jest STANDARDOWYM u owczarkow w tym wieku! A oni co, zrobili je? Jesli ktokolwiek jest winny jego stanu anouk to oni, ci w klinice. Odebrali mu byc moze kawal zycia swoja ignorancja...:-( Ja go wtedy jeszcze nie widziałam. Asia mówi że nic nie było widać, że to się dopiero pojawiło po pobycie w stajni. Quote
Dorothy Posted December 6, 2006 Posted December 6, 2006 TO NIEMOZLIWE, wg mojego weta zmiany sa zbyt zaawansowane by powstaly w miesiac. Sa to juz zrosty kregoslupa, a wet tez powiedzial wyraznie ze czas gdy to sie zaczelo i tylko bolalo ten pies ma juz dawno za soba. I nie zostalo podjete leczenie.Teraz ma juz miejscowy zanik czucia z powodu ucisku na nerwy i wynikajace z tego zaniki miesni w lapach. Zanik miesni tez nie powstaje w miesiac. Wiec dla mnie ci w tej klinice to partacze.:-( I dlatego Aniu uwazam ze nie powinnas czuc sie winna. Bylas kompletnie niedoinformowana, bo i przez kogo... Quote
anouk92 Posted December 6, 2006 Author Posted December 6, 2006 Kurcze ja cały czas mam nadzieje że może jednal będzie dobrze:shake: Quote
AnetaW Posted December 6, 2006 Posted December 6, 2006 Mojemu Nerusiowi oczywiście oprócz odpowiedniego leczenia pomogło ciepło, ciepło i jeszce raz ciepło... Pod materacyk wkładałam poduszkę elektryczną (tylko uwaga jeśli zdaża się siknąć po siebie) i na kręgosłup robiłam mu gorące "okłady" z woreczków z piaskiem albo kaszą gryczaną, do tego przed każdym spacerem porządnie rozmasowywałam go całego (nie zawsze pozwalał), żeby się krążenie polepszyło. Jesień była najgorsza też były takie dni że potrafił nie wstać cały dzień a jak tylko się podniósł to się wywracał :-( i piszczał bo bolało. Zimą było lepiej zadek się chwiał ale funkcjonował normalnie (suche i ciepłe posłanie najważniejsze), niestety na wiosnę bardzo mu się pogorszyło. Żył 18 lat, jak na ONka dużo ale jak dla mnie za mało. U niego objawy też wystąpiły nagle i dopiero po kilku próbach dobrane miał środki na których czuł się w miarę dobrze - rimadyl nie działał! Quote
Dorothy Posted December 6, 2006 Posted December 6, 2006 godzine temu Filip poszedl sam sioo wielokrotnie sie wywracajac, ale sam, tuz za rog domu, i sam wrocil, tez wielokrotnie sie wywracajac, ale co mam zrobic? Jak zupelnie nie pozwole mu chodzic zanik miesni bedzie coraz wiekszy, wiec na chwilke pozwolilam mu podreptac i sie powywracac. Mam wrazenie ze to ze on nie chce wejsc jak niedaleko sa budowlancy i to ze ryje sie im do auta ma jakis zwiazek z jego poprzednim domem :-( wyraznie ciagnie do facetow poza tym chce wchodzic do kazdego auta, nawet jak to jest czolganie sie w jego strone.. a teraz jak wyszedl i facetow juz nie bylo, bardzo teskno patrzyl i wygladal na droge i popiskiwal...:-( a potem smutny wrocil do garazu. Moze to facet go porzucil....:-( Quote
anouk92 Posted December 6, 2006 Author Posted December 6, 2006 Najważniejsze że sam poszedł siku i sam wrócił - może to dobry znak. Oby tak było! Nie znamy jego przeszłości i raczej nigdy jej nie poznamy. Całkiem możliwe że kiedyś miał kochanego Pana, który pozbył się starego, chorego psa.:shake: Quote
przyjaciel_koni Posted December 6, 2006 Posted December 6, 2006 Anouk - normalnie "jak to kochający pan". AnetaW - a jakie środki Twój psiak dostawał ?????? Może i w przypadku Filipa by pomogły - sądzę, że warto wiedzieć. Dorothy - może być tak, że będą lepsze i gorsze dni. To chyba bardzo zależy od pogody,ilości ruchu, ułożenia i właściwie nie wiem od czego może jeszcze. Zanik mięśni powstaje czasem bardzo szybko, to nie jest jasno określone w czasie. Musimy czekać na RTG. I bardzo prosimy o pomoc finansową dla ciężko chorego psiaka !!!! Quote
.Ania. Posted December 6, 2006 Posted December 6, 2006 Dorothy, nie miałam dostepu do netu od wczoraj, atu takie wieści :-( Dorothy jeśli on nadal będzie tak cierpiał, nawet po leczeniu, to nie wiem czy będzie sens dalej to ciągnąć... :-( choć wciąż trzymam kciuki że jednak mu się polepszy i jeszcze będzie mógł cieszyć się nowym lepszym życiem. Mój pies nie cierpi, nic go nie boli, jedyne co, to że się wywraca, ale zaraz chce iść dalej. Ma tylko momenty zaostrzenia choroby, ale to przechodzi i znów cieszy się życiem. A Filipa z tego co piszesz bardzo boli i nie wiadomo czy mu się poprawi... Dorothy trzymajcie się. Ja bardzo mocno trzymam kciuki za Filipa-Faraona Quote
shirrrapeira Posted December 6, 2006 Posted December 6, 2006 Dorothy tak mi przykro, wierze zebedze dobrze, wierze ze Twoja milosc uzdrowi tego chorego psa, ze bedzie jednak mogl chodzic. Trzymam za Was kciuki. Quote
Dorothy Posted December 6, 2006 Posted December 6, 2006 sluchajcie , jest nadzieja!! Stan Filipa odrobine sie poprawil, a to jest swiatelko w tunelu. Zostalam uprzedzona, ze w tej chorobie to jest tak, krok do przodu dwa kroki do tylu, ale jest ciut lepiej i mozna miec cien nadzieji na jakas poprawe. Nie wiem na jak dlugo, lekarz jest sceptyczny ale.... powiedzial ze mozemy sprobowac postawic psa na nogi. Poprawa oznacza ze nie nastapily trwale uszkodzenia podczas podrozy, on poprostu jest bardzo zmeczony i bardzo bardzo obolaly. Rokowania wynikajace ze zdjecia i ogledzin i tak nie sa rozowe i nie odbiegaja od tego co pisalam, ale jest nadzieja, ze Filip bedzie kustykal o wlasnych silach. Jak dlugo i jak dobrze - nie wiadomo.... moze trzy miesiace, moze pol roku, moze nawet dluzej... a moze tylko miesiac. A ja powiedzialam ze kto wie czy nie bedzie to najpiekniejsze pol roku w jego zyciu, a wtedy - czy nie warto? Filip dostal znow serie rozmaitych zastrzykow, glownie o dzialaniu przeciwbolowym oraz zwiekszajace przewodnictwo nerwowe i reakcje na bodzce, poniewaz wg weta pies ma problem glownie bolowy i neurologiczny, juz nie tylko reumatyczno- zwyrodnieniowy. Podawanie lekow homeopatycznych na problemy zwyrodnieniowe nie zalatwi sprawy. Trzeba sprobowac przede wszystkim pozbawic go bolu. Jesli to sie uda, i uda sie zwiekszyc przewodzenie nerwow to bedzie sobie kustykal po ogrodku jeszcze jakis czas. No wiec sprobujemy.... jutro mam mu zrobic 5 zastrzykow, w piatek znow wizyta. ale - JEST NADZIEJA!!!:multi: z tym ze... uprzedzono mnie lojalnie, ze rozpoczeta kuracja bedzie kosztowala kilka setek:-( dzis zaplacilam 100 za zastrzyki, w piatk pewnie nastepne tyle plus dostane Arthoflex za 90 zl. pomozcie prosze.... jesli ktos by chcial pomoc posle nr konta.... oczywiscie na wszystko beda rachunki i moge je tu wklejac lub wysylac mailem gdyby ktos chcial. D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.