Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

To chyba jest spondyloza czy jakoś tak.
Nie znam sie i dla mnie to czarna magia.

Dorothy - rozmawiałam z Asią - ona ma jakies urządzenie do magnetoterapi (chyba o to chodzi).
Wyśłemy to do Ciebie w paczce - może coś pomoże.

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dorotko - ja spróbowałabym podac mu przez kilka dni rimandyl czy rimadyl (nie pamietam jak to się pisze).To jest lek przeciwzapalny i przeciwbólowy - mojej Torze jak nie mogła chodzić wet zapisał i już na drugi dzień były efekty. I kupiłabym glukozaminę z chondroityną firmy Olimp - jest to dużo mocniejsza dawka niż w innych tabletkach - za 90 tabletek płaciłam teraz 51 zł.

Posted

andzia69 napisał(a):
Dorotko - ja spróbowałabym podac mu przez kilka dni rimandyl czy rimadyl (nie pamietam jak to się pisze).To jest lek przeciwzapalny i przeciwbólowy - mojej Torze jak nie mogła chodzić wet zapisał i już na drugi dzień były efekty. I kupiłabym glukozaminę z chondroityną firmy Olimp - jest to dużo mocniejsza dawka niż w innych tabletkach - za 90 tabletek płaciłam teraz 51 zł.


Właśnie rozmawiałam z dziewczyna która ma suke z podobnym schorzeniem.
Ona też powiedziała że najlepszy jest rimadyl ale on może niszczyć wątrobę i nerki. Z jego wynikami krwi nie wiem czy to jest dobry pomysł.
Ale może warto spróbować.

Mówiła też coś o TOLFEDYNIE - zastrzyk przeciwbólowy i przeciw zapalny.
Dostępny tylko u weta.

Myślę że złagodzenie bólu jest najważniejsze.

Faraon ma prawdopodobnie dyskopatię (teraz mi się przypomniało jak się to nazywa)

Posted

sluchajcie ja musze z nim jakos odwiedzic weta, poniewaz on w ogole juz nie wstaje. Wyglada jakby mial powazny kryzys. Bylam u koni, wracam, on lezy w tym samym miejscu :-(
Nie chce wyjsc na sioosiu:-(
w ogole nie chce sie podniesc
wyglada jakby bardzo cierpial
ma goracy nos i lapy
co prawda Asia odradzala wizyte u lekarza i podanie innych lekow niz ta homeopatia, ale ja nie moge na niego patrzec, to nie wyglada dobrze.
Trzeba cos zrobic zeby mu ulzyc.
Adrenalizna zwiazana z nowa sytuacja przestala dzialac i naprawde on nie ma sil wstac:-(
Postaram sie sprowadzic weta do domu.
D

ps. dzieki za te diagnozy przynajmniej wiem co wetowi powiedziec.
D

ps.2 a z psami narazie sobie radzimy, jak za duzo pyskuja to je rozdzielam. Bardziej martwi mnie zdrowie Filipa:-(

Posted

O rany nie dobrze!:shake:

Ja myślę że mu się może coś poprzestawiało w samochodzie.
Prawie 400 km on cały czas stał albo kucał bo nie chciał się położyć aniu usiąść!

Posted

wrocilismy od weta, Filip zostal wniesiony do auta, wniesiony do weta, oraz podobnie z powrotem, poniewaz nie chodzi.
Lekarz po ogledzinach zdjecia i psa stwierdzil zaawansowana spondyloze, i powiedzial, ze czas, gdy tego psa BOLALO, juz jest za nim, teraz nie tylko BOLI ale rowniez powoli traci czucie w nogach i tylnej czesci ciala co spowodowane jest naciskiem wyrostkow kostnych na zwyrodnialych kregach na nerwy i rdzen kregowy. Dowodem jest zanik miesni na tylnych lapach, co swiadczy o tym ze u tego psa choroba trwa juz dlugo, z tym ze wyraznie ostatnio nastapilo znaczne pogorszenie....
moze wlasnie dlatego ktos sie go pozbyl....:-(
rokowania:
jesli watroba psa wytrzyma mozna trzymac go do konca zycia (bez okreslenia jak dlugo, ale bez wielkiego optymizmu) na lekach przeciwbolowych, aby oszczedzic mu bolu i umozliwic jakiekolwiek poruszanie sie.
To poruszanie sie bedzie marne poniewaz nie chodzi tylko o bol, chodzi o to ze on traci czucie w lapach ,czego wynikiem jest wywracanie sie i nie trzymanie rownowagi, i w koncu moze stracic je calkowicie i nie chodzic.
Potem wozek, czego ja u mnie w domu sobie nie wyobrazam przy schodach i 5 psach.
jesli watroba nie bedzie tolerowac lekow przeciwbolowych.... :-(
wiem moj wet nie jest optymista, ale jest szczery i nigdy mnie nie zawiodl.
Dodal tez ze aktualny stan kregoslupa (czesciowe zesztywnienie spowodowane zrostami kregow! oraz wyrostki kostne zwyrodnialych kregow naciskajace nerwy i rdzien kregowy) nigdy sie nie polepszy. :-(
Biedny Filipku, zebys choc spacerowac mogl, pomalutku, jak staruszeczek, wszystko jedno...:-(

Posted

Ojej, Dorothy, trzymajcie się. :-(
Jeśli dostanie leki, to może mu sie jednak troche polepszy.

Mój wet mówi to samo, mój staruszek sterydy dostaje przeciwzapalnie i będzie je brał do końca życia, bo tu już nie chodzi o skutki uboczne, które kiedys moga wystąpić, a jak najlepszy komfort życia psa bez cierpienia.
Mój pies tak samo się zachowuje, ma identyczne objawy. Ogromny zanik mięśni, czasem się wywraca, je na leżąco, bo nie jest w stanie tyle ustać, ale w tej chwili nie cierpi i jako tako się jeszcze porusza. A co dalej - zobaczymy, bo wiem, że kiedyś może przestać chodzić :-( . To jest niestety nieodwracalna choroba.
Dorothy mój owczarek dostaje w tej chwili Depo-Medron - to jest silny lek, ale zdecydowanie lepiej po tym chodzi. Wcześniej dostawał Rimadyl, ale z gorszym skutkiem.

Posted

no Filip dostaje zeel i osteoheel, ale to jest ponoc jak glaskanie, tak naprawde zmiany zaszly za daleko zeby je cofnac homeopatia, oczywiscie ja tego nie odstawie, ale nie zawaham sie dawac mu leko przeciwbolowych, jesli ma mu to ulzyc.
Dostalam tez na jutro jakas taka tabletke kwadratowa duza z literka R , nie wiem co to nie zapytalam z tego wszystkiego, i w srode jedziemy znowu.
Chcialabym sie dowiedziec jak najwiecej o tej chorobie i leczeniu, prosze piszcie, ktokolwiek ma jakies doswiadczenia, Aniu dziekuje za informacje zapytam o ten drugi lek. Jak dlugo juz Twoj psiak cierpi na ta chorobe?
D

Posted

dorothy,
jesli tabletka jest brazowa, to dostałas rimadyl

biedna psina
rimadyl jest niesterydowym lekiem przecizapalnym, wiec gdybys zauwazyla jakies dolegliwosci ze strony ukladu pokarmowego - np krwawe wymioty to szybciutko alarmuj weta.
trzymam za was kciuki

Posted

duża kwadratowa tabletka to właśnie rimadyl - ja miałam przez 2 dni dawać mojej suce po 2 (2xdziennie po 1) a potem przez 4 po jednej i na tym skończyłam leczenie. No ale stan Filipa to o niebo gorszy jest niż mojej suki (ją tylko łapa bolała bo ma w niej dosyc spore zwyrodnienie pomimo swoich 5 lat - a ma je już od 2 lat...)
Nie wiem co poradzić:shake: z jednej strony trzeba spróbować, a z drugiej czy coś to da? czy jest sens męczyć psiaka, który tak cierpi - bo chyba cierpi, tak? jeżu - nie wiem....

Posted

wiec to jest rimadyl.
natomiast o tych dolegliwosciach ze strony ukladu pokarmowego nie wiedzialam, bede jutro pilnowac co sie dzieje

tak, Filip cierpi, i to jest pewne, on poplakuje....:-(
ma smutek i bol w oczach, a jak usiasc przy nim i go glaskac, cichutko poplakuje.... :-(
teraz wynioslam go na dwor na siku, bo caly dzien nie sikal, jest kochany, nie zrobil nic w domu, nie wiem skad wzielam na to sile, on wazy ponad 30 kg, ale go wynioslam na rekach, a potem szlam za nim trzymajac go rekami od dolu za podbrzusze i unoszac tylne nogi. Doszlismy tak do kupki piachu i tam bylo dluuuuugie sioo i westchnienie. A potem wnioslam go spowrotem, troche na raty, bo juz mi braklo sily.... lezy sobie, popiskuje czasem, nie rusza sie, nie wstaje....
cierpi, widze to i nie umiem mu pomoc nic wiecej :-(
zobaczymy jutro, moze ujawnia sie po nocy jakies skutki tych 3 zastrzykow ktore dostal dzis, i moze bedzie lepiej...

Posted

Dorota strasznie mi źle z tym że Cię w to wpakowałam:shake:
Nie wiedziałam że jego stan jest tak fatalny.
Przez ostatni tydzień on chodził i czasami nawet biegał.

Weci mówili że leki i dobra opieka pozwolą mu utrzymać taki stan.
Żaden nie mówił że będzie lepiej, ale o tym wiedzieliśmy.

Mam wyrzuty sumienia że wpakowaliśmy go do samochodu i wywieźliśmy tak daleko - może gdyby nie ta podróż wszystko było by w normie.:-(
Ale co mieliśmy z nim zrobić?.....

Wiesz że teraz to Ty podejmujesz decyzje i jakakolwiek ona nie będzie ja ją przyjmę i będę ją wspierać.

Posted

Dorothy i jak się ma Filip dzisiaj?

Mój pies zaczął mieć pierwsze objawy, jakieś 5, 6 lat temu. W tej chwili zmiany na kręgosłupie są ogromne. I z roku na rok jest gorzej.
Ale dzięki temu że jest leczony on nie cierpi, nie piszczy, jest zadowolony, chce się bawić, choć ze zwzględu na to, że się wywraca nie zawsze mu to wychodzi ;-). Ale zaraz próbuje się podnieść, czasem trzeba mu pomóc wstać i chce dalej się bawić.
Od 2 lat w ciągu każdego roku mamy kilka jakiś takich dziwinych zaostrzeń choroby, kiedy w ogóle przestaje chodzić, dochodzi do tego stan zapalny, czasem gorączka. Leży i nic go nie obchodzi. To są najgorsze momenty i wtedy nie wiemy, czy nastąpi poprawa. Jak na razie na szczęście po kilku dniach, następowała poprawa i jego stan wracał do normy. Najdłużej czekaliśmy 3 tygodnie, kiedy poprawa następowała bardzo, bardzo wolno, a on wtedy był bardzo słaby. Może u Filipka też tak będzie. Oby.
Czekam na wieści

Posted

Jestem zalamana, wrocilam do domu, Filip lezy w pozycji w jakiej go zostawilam, znowu nie wstaje:-(
popiskuje caly czas , po prostu placze, spogladajac smutno na nieruchome tylne nogi i bolacy kregoslup. Musze go wyniesc na siku, znowu...
nie wiem,przeciez dostal leki....:-(

Posted

umoscilam mu poslanie w garazu, narazie tam bedzie mieszkal. Nie musimy wtedy pokonywac schodow, ja juz nie daje rady go nosic po schodach. Po prostym nosze tylko jego tył. :-(
Poza tym odkrylam ze on boi sie panicznie moich psow! Dlatego je atakuje. Jak tylko otwieram drzwi od garazu i podchodze zaraz patrzy za moimi plecami czy nie wchodzi pies, caly sztywnieje i zaczyna ujadac niemilosiernie. Sadze ze to strach. Jest przeciez wlasciwie bezbronny, polamane stepione zeby i kalekie lapy, zadnych szans....

Posted

Dorotko - ja zagladam i strasznie mi zal psiny - ale jak mam pomóc?:-(
Mnie się wydaje,ze on ma więcej lat niz 6 jak to gdzies wyczytałam - no chyba,ze był trzymany w fatalnych warunkach i tak go zniszczono, biedulka:shake:
Mogę na odległosć tylko wesprzeć cie dobrym słowem.

Dziwne natomiast jest to,że nic mu nie lepiej pomimo podania rimadylu - niedobrze:shake:rzymaj sie cieplutko i jeśli naprawdę nic się nie zmieni w jego cierpieniu to znasz moje zdanie.

Posted

Ja widzę jedno nasuwające się z bezwzględną i okrutną szczerością rozwiązanie...


Kotku - poczekaj do soboty i szpikuj go tymi przeciwbólowymi pigułami.
Głaskaj go dużo, daj mu to czego miał niewiele.
Daj mu też jeść pyszne rzeczy! (znam cię - potrafisz ugotować...).

Dopiero wtedy jeśli nadal będzie cierpiał - wtedy po prostu u weterynarza trzeba mu będzie cierpienie skrócić...
Spocznie w ziemi koło Mazaka... A biegać sobie będzie za tęczowym mostem...

Pozdrawiam

PS Jak wam nie wstyd! Kto widział kiedyś wilka z całkowicie siwym pyskiem w wieku lat 6-ciu? Paranoja! Jak można go było wieźć tyle kilometró po polskich drogach i pozwalać żeby ciągle stał?

Posted

wspolczuje Dorothy , ze padlo na Ciebie ...
czasami jest to najlepsza decyzja... wiem jak ciezka...
to poczucie , ze decyduje sie o tym , ze on ma odejsc...
pomimo przekonania , ze tak jest najlepiej uczucie bycia katem , poczucie , ze moze sie czlowiek myli , ze jest jeszcze szansa...
trzymaj sie dziewczyno...nie jestes sama...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...