Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 96
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Bylam dzis u niego.
Planowalam wywiezc go na schroniskowym wozku dostawczym na trawe poza schronisko, niestety weszlam wlasnie na moment, kiedy lekarz wynosil go na przetaczanie krwi.
Powiedzial, ze musza jeszcze zrobic potem usg - bo Didzejek ma slaba krzepliwosc , jest oslabiony utrata krwi a wszystko w zw. z chora watroba.
Wiec usg powinno wykazac, czy jest to "tylko" chora watroba, czy nowotwor.

Niestety w obecnej sytuacji psa na pewno nie wydadza, bo pies moze byc oddany tylko jesli zostanie wyleczony

Posted

Bylysmy wczoraj - udalo nam sie wejsc do niego do szpitala. Lezal na poslanku z grubej koldry, bylo czysto. Lezal na boku i mial podlozona do siusiania "nerke" tak, zeby nie zalewac miejsca na ktorym lezy. Reagowal troszke na nasze glaski ale generalnie wygladal bardzo zle, z trudem unosil tylko na chwile glowe, nawet nie wiem czy byl w stanie nas rozpoznac. Rokowania lekarzy tez sa bardzo zle.
USG wykazalo nowotwor w calej jamie brzusznej - gdyby nie przypadek z pogryzieniem Didżejek i tak w niedlugim czasie mialby pewnie objawy zwiazane z choroba nowotworowa.
Jego widok wczoraj byl straszny, przygnebuajacy - bo w sumie stalo sie to wszystko bardzo nagle, z okazalego psa, szczekajacego donosnie keidy szedl na spacer i oglaszal swoja radosc , po tygodniu zostala kupka nieszczescia, skora i kosci.
W szpitalu ma dobra opieke - ale nie ma przy nim nikogo z bliskich mu osob - i to jest najbardziej przykre.

Posted

Didzej siusia do nerki, bo miał załozony cewnik, bo przestał siusiać. Moze to mieć coś wspolnego w zakażeniem po kastracji??? ( po co jeszcze ta kastracja??) Przedtem z siusianiem było OK.
Gdyby ktos nie znalazł go w geriatrium w jednym pomieszczeniu z innymi psami , które go pogryzły, albo, gdyby miał własny boks, o co ciągle walczyłyśmy, jeszcze by pożył, lekarz mówił, że mozna by robić laperoskopię, ale teraz Dzidżej jest słaby.
Czy przeżył noc?

Posted

to jest okrucieństwo kastrować tak chorego psa :( dodawanie mu bólu...

jeśli na USG jest nowotwór w całej jamie brzusznej to dlaczego on jest męczony? piszecie, że cierpi, ze nie ma nadziei - dlaczego nie zostanie uspiony? ja wiem, że te pytania są w próżnię bo nei ma na nie odpowiedzi, ale to jest okropne :( będzie lezał i umierał w cierpieniu :(

Posted

napewno na śledzionie jest nowotwór. Nie cierpi, bo ma pbólowe zastrzyki, od zastrzyku do zastrzyku nic go nie boli, nie piszczy. Jedynie, ze umiera sam...bez człowieka,
Może dla wyjaśnienia tej niezrozumiałej kastracji: było to po ugryzieniu ogona i uszu, lekarze nie wiedzieli jeszcze, ze pies ma raka. Ale też to było niepotrzebne.

Pozostaje pytanie : po co????

Posted

Beat2010 napisał(a):
napewno na śledzionie jest nowotwór. Nie cierpi, bo ma pbólowe zastrzyki, od zastrzyku do zastrzyku nic go nie boli, nie piszczy.


jeśli to jest silny pies nie będzie piszczał... nikt z Was nie wie czy go boli czy nie

iwna5702 napisał(a):
Jego widok wczoraj byl straszny, przygnebuajacy - bo w sumie stalo sie to wszystko bardzo nagle, z okazalego psa, szczekajacego donosnie keidy szedl na spacer i oglaszal swoja radosc , po tygodniu zostala kupka nieszczescia, skora i kosci.
W szpitalu ma dobra opieke - ale nie ma przy nim nikogo z bliskich mu osob - i to jest najbardziej przykre.


bo tak to własnie jest, to są bardzo wytrzymałe psy, do ostatniej chwili, niemal do końca nic ich nie powali :( :(


wybaczcie, wiem jak to brzmi, ale jak dla mnie ... nawet na nadzieje jest już za późno

Posted

Didżejek nie zyje. Dzis rano dostalam wiadomosc, ze zakonczyla sie jego droga, juz nie cierpi.
Staralysmy sie choc na chwile mu towarzyszyc przez ostatnie jego schroniskowe lata, nie udalo sie mu wyjsc do domu - ale chociaz nie odszedl bezimienny.

Posted

Didżejku :-(:-(:-(

Wiem, że nigdy tego się nie dowiemy, ale co stało się , że na drugi po pogryzieniu był w miare dobre formie, jadł, a potem , w szpitalu, przetaczanie krwi, cewnikowanie....

Posted

BARDZO MI PRZYKRO :-( [*]
podobnie było z jednym moim podopiecznym,Piłkarzem,wesołym psiakiem,który uwielbiał grac z opiekunką w piłkę.najpierw ranne ucho,szpital,następnie pawilon 5 i odgryzienie ogona,po zabiegu....geriatrium i po dwóch miesiącach wrak psa,dosłownie....przestał chodzić i schudł o połowę.Odszedł w samotności w tym przykrym miejscu :-( więc doskonale was rozumiem.....:-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...