sambo_os1 Posted September 19, 2011 Posted September 19, 2011 Cóż mogę napisać....bardzo mi go żal,najgorsze jest to że cierpi w samotności i w takim przykrym miejscu....:-( Quote
iwna5702 Posted September 19, 2011 Author Posted September 19, 2011 Bylam dzis u niego. Planowalam wywiezc go na schroniskowym wozku dostawczym na trawe poza schronisko, niestety weszlam wlasnie na moment, kiedy lekarz wynosil go na przetaczanie krwi. Powiedzial, ze musza jeszcze zrobic potem usg - bo Didzejek ma slaba krzepliwosc , jest oslabiony utrata krwi a wszystko w zw. z chora watroba. Wiec usg powinno wykazac, czy jest to "tylko" chora watroba, czy nowotwor. Niestety w obecnej sytuacji psa na pewno nie wydadza, bo pies moze byc oddany tylko jesli zostanie wyleczony Quote
malawaszka Posted September 19, 2011 Posted September 19, 2011 o boże biedaku :( czekamy na wieści co z nim.... Quote
jambi Posted September 20, 2011 Posted September 20, 2011 na razie nic innego nam nie pozostaje, tylko czekac na wieści - schroniskowy wet i Dyrektor - do nich należą decyzje... Quote
Beat2010 Posted September 20, 2011 Posted September 20, 2011 APSA napisał(a):Myślałyście, żeby prosić o pomoc fundację Przytul Psa? didżej był jednym z podopiecznych Ciborki. a, nie wiedziałam, zaraz zadzwonie do Żanetki Quote
iwna5702 Posted September 20, 2011 Author Posted September 20, 2011 Wiem, ze to byl Ciborkowy psiak - ale przy ilosci zwierzat w fundacji nie wiem, czy ktos u nich zdecydowalby sie na zabranie Didzeja Quote
sambo_os1 Posted September 21, 2011 Posted September 21, 2011 Może Agę jednak sumienie ruszy,skoro miała go pod opieką,może pomogą. Quote
iwna5702 Posted September 22, 2011 Author Posted September 22, 2011 Bylysmy wczoraj - udalo nam sie wejsc do niego do szpitala. Lezal na poslanku z grubej koldry, bylo czysto. Lezal na boku i mial podlozona do siusiania "nerke" tak, zeby nie zalewac miejsca na ktorym lezy. Reagowal troszke na nasze glaski ale generalnie wygladal bardzo zle, z trudem unosil tylko na chwile glowe, nawet nie wiem czy byl w stanie nas rozpoznac. Rokowania lekarzy tez sa bardzo zle. USG wykazalo nowotwor w calej jamie brzusznej - gdyby nie przypadek z pogryzieniem Didżejek i tak w niedlugim czasie mialby pewnie objawy zwiazane z choroba nowotworowa. Jego widok wczoraj byl straszny, przygnebuajacy - bo w sumie stalo sie to wszystko bardzo nagle, z okazalego psa, szczekajacego donosnie keidy szedl na spacer i oglaszal swoja radosc , po tygodniu zostala kupka nieszczescia, skora i kosci. W szpitalu ma dobra opieke - ale nie ma przy nim nikogo z bliskich mu osob - i to jest najbardziej przykre. Quote
Beat2010 Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Didzej siusia do nerki, bo miał załozony cewnik, bo przestał siusiać. Moze to mieć coś wspolnego w zakażeniem po kastracji??? ( po co jeszcze ta kastracja??) Przedtem z siusianiem było OK. Gdyby ktos nie znalazł go w geriatrium w jednym pomieszczeniu z innymi psami , które go pogryzły, albo, gdyby miał własny boks, o co ciągle walczyłyśmy, jeszcze by pożył, lekarz mówił, że mozna by robić laperoskopię, ale teraz Dzidżej jest słaby. Czy przeżył noc? Quote
malawaszka Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 to jest okrucieństwo kastrować tak chorego psa :( dodawanie mu bólu... jeśli na USG jest nowotwór w całej jamie brzusznej to dlaczego on jest męczony? piszecie, że cierpi, ze nie ma nadziei - dlaczego nie zostanie uspiony? ja wiem, że te pytania są w próżnię bo nei ma na nie odpowiedzi, ale to jest okropne :( będzie lezał i umierał w cierpieniu :( Quote
Beat2010 Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 napewno na śledzionie jest nowotwór. Nie cierpi, bo ma pbólowe zastrzyki, od zastrzyku do zastrzyku nic go nie boli, nie piszczy. Jedynie, ze umiera sam...bez człowieka, Może dla wyjaśnienia tej niezrozumiałej kastracji: było to po ugryzieniu ogona i uszu, lekarze nie wiedzieli jeszcze, ze pies ma raka. Ale też to było niepotrzebne. Pozostaje pytanie : po co???? Quote
jambi Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Beat2010 napisał(a):napewno na śledzionie jest nowotwór. Nie cierpi, bo ma pbólowe zastrzyki, od zastrzyku do zastrzyku nic go nie boli, nie piszczy. jeśli to jest silny pies nie będzie piszczał... nikt z Was nie wie czy go boli czy nie iwna5702 napisał(a):Jego widok wczoraj byl straszny, przygnebuajacy - bo w sumie stalo sie to wszystko bardzo nagle, z okazalego psa, szczekajacego donosnie keidy szedl na spacer i oglaszal swoja radosc , po tygodniu zostala kupka nieszczescia, skora i kosci. W szpitalu ma dobra opieke - ale nie ma przy nim nikogo z bliskich mu osob - i to jest najbardziej przykre. bo tak to własnie jest, to są bardzo wytrzymałe psy, do ostatniej chwili, niemal do końca nic ich nie powali :( :( wybaczcie, wiem jak to brzmi, ale jak dla mnie ... nawet na nadzieje jest już za późno Quote
Alekssandra Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Jestem, zgadzam się z Jambi, czasem cierpienie objawia się tylko osowiałym zachowaniem, które wygląda jak przygnębienie. Quote
iwna5702 Posted September 23, 2011 Author Posted September 23, 2011 Didżejek nie zyje. Dzis rano dostalam wiadomosc, ze zakonczyla sie jego droga, juz nie cierpi. Staralysmy sie choc na chwile mu towarzyszyc przez ostatnie jego schroniskowe lata, nie udalo sie mu wyjsc do domu - ale chociaz nie odszedl bezimienny. Quote
jambi Posted September 23, 2011 Posted September 23, 2011 cholernie przykre, że tak to się skończyło... przykre, że musiał odejśc w schronisku, przykre, że nie było nikogo... :( :( :( Quote
Beat2010 Posted September 23, 2011 Posted September 23, 2011 Didżejku :-(:-(:-( Wiem, że nigdy tego się nie dowiemy, ale co stało się , że na drugi po pogryzieniu był w miare dobre formie, jadł, a potem , w szpitalu, przetaczanie krwi, cewnikowanie.... Quote
sambo_os1 Posted September 23, 2011 Posted September 23, 2011 BARDZO MI PRZYKRO :-( [*] podobnie było z jednym moim podopiecznym,Piłkarzem,wesołym psiakiem,który uwielbiał grac z opiekunką w piłkę.najpierw ranne ucho,szpital,następnie pawilon 5 i odgryzienie ogona,po zabiegu....geriatrium i po dwóch miesiącach wrak psa,dosłownie....przestał chodzić i schudł o połowę.Odszedł w samotności w tym przykrym miejscu :-( więc doskonale was rozumiem.....:-( Quote
sambo_os1 Posted September 23, 2011 Posted September 23, 2011 [SIZE="4"]Biegaj sobie psinko za Tęczowym Mostem Quote
Alekssandra Posted September 23, 2011 Posted September 23, 2011 :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.