Agucha Posted May 9, 2011 Posted May 9, 2011 [quote name='inga.mm'] uważam, że w przypadku karen należy zamknąć rozdział ostrowski i skupić się na pozyskaniu pieniędzy na badania i leczenie psinki. Zrobisz dobry uczynek jeśli rozpropagujesz bazarki i mikrobank.[/quote] amen! :) Quote
Malwi Posted May 9, 2011 Author Posted May 9, 2011 [quote name='Agucha']amen! :)[/QUOTE] dokładnie ;) amen ;) Quote
Paulina87 Posted May 10, 2011 Posted May 10, 2011 [quote name='inga.mm'] Missy, skoro wiesz, że tak jest źle, to weź sie do roboty. Pomóż tych ludzi naprostować. Pomóż zwierzętom znajdując im domy. Choćby tymczasy. Może Malwi nie do końca sprawę wybadała, do czego przyznala się, ale jakoś wolontariuszy z ostrowskiego schronu zbyt wielu nie ma na forum.[/QUOTE] Pozwolę sobie jeszcze dorzucić ostatnie zdanie na zakończenie dyskusji. Do roboty już wzięliśmy się od samego początku, ale to nie jest takie proste. W dodatku pan kierownik sam wszystko wie lepiej. A miasto nic złego nie widzi. Już w pierwszych dniach działania nowego kierownika pojechałyśmy do schroniska porozmawiać o naszej działalności, na to pan kierownik stwierdził, że ma własnych wolontariuszy (Widział ktoś ich?) Ja nie mówię, że za poprzedniej pani kierownik było idealnie z resztą sama przecież zakładałam wątek, czy kierownika można zmienić, ale w porównaniu do tego co dzieje się obecnie w schronisku to wtedy było lepiej. Przynajmniej psy były szczepione, odrobaczane, miały chipy i nie rozmnażały się między sobą. Na forum wolontariuszki jesteśmy w trzy. To nie licytacja ile kto domów znalazł i ile kto pomógł, ale możesz sobie poczytać wątki wszystkich psów, którym pomogłyśmy i które miałam na tymczasie. Malwi odkąd jest nowy kierownik bardzo zaangażowała się w działalność schroniska i bardzo mnie to cieszy, ale z drugiej strony broni jego działalności mimo, że dzieje się źle. Teraz niestety już do schroniska chodzę bardzo rzadko, bo kiedyś szłam tam z radością bo wiedziałam, że spotkam uśmiechniętych ludzi, z którymi pogadam o psach w schronisku. Teraz już od bramy czuję nieprzyjemną atmosferę, nic tym ludziom nie zrobiłam a traktują mnie jak intruza. Jak chciałam zrobić zdjęcia Karen (po tym jak Malwi napisała, że niestety nie udało jej się dotrzeć do schronu i zrobić nowych zdjęć) to niechętnie pani pracownik się zgodziła. Po czym wyszła i za chwilę wróciła, że dzwoniła do Malwi i ona przecież osobiście wysyłała zdjęcia do Syli więc nie wie po co jeszcze ja robiłam zdjęcia. (To po co by pisała na forum, że zdjęć jednak nie robiła?) Tak samo pan kierownik twierdzi, że to Syla sama powiedziała Malwi, że nie chce aby Karen była szczepiona i odrobaczona. Ja ze swojej strony finansowo pomóc nie mogę natomiast załatwiłam pomoc ze stowarzyszenia, bo stowarzyszenie o istnieniu Karen w ogóle nie wiedziało a tak dorzucą parę groszy co na pewno się przyda. Quote
Akrum Posted May 10, 2011 Posted May 10, 2011 eh, samo życie... tylko szkoda,że zawsze w takich przypadkach najbardziej na tym wszystkim cierpią psy... Dobrze,że Karen już bezpieczna i mam nadzieję, że ten guzek będzie można usunąć, a Karen pożyje szczęśliwie jeszcze długie lata u Syli. Quote
inga.mm Posted May 10, 2011 Posted May 10, 2011 [quote name='Paulina87']Pozwolę sobie jeszcze dorzucić ostatnie zdanie na zakończenie dyskusji. Do roboty już wzięliśmy się od samego początku, ale to nie jest takie proste. W dodatku pan kierownik sam wszystko wie lepiej. A miasto nic złego nie widzi. Już w pierwszych dniach działania nowego kierownika pojechałyśmy do schroniska porozmawiać o naszej działalności, na to pan kierownik stwierdził, że ma własnych wolontariuszy (Widział ktoś ich?) Ja nie mówię, że za poprzedniej pani kierownik było idealnie z resztą sama przecież zakładałam wątek, czy kierownika można zmienić, ale w porównaniu do tego co dzieje się obecnie w schronisku to wtedy było lepiej. Przynajmniej psy były szczepione, odrobaczane, miały chipy i nie rozmnażały się między sobą. Na forum wolontariuszki jesteśmy w trzy. To nie licytacja ile kto domów znalazł i ile kto pomógł, ale możesz sobie poczytać wątki wszystkich psów, którym pomogłyśmy i które miałam na tymczasie. Malwi odkąd jest nowy kierownik bardzo zaangażowała się w działalność schroniska i bardzo mnie to cieszy, ale z drugiej strony broni jego działalności mimo, że dzieje się źle. Teraz niestety już do schroniska chodzę bardzo rzadko, bo kiedyś szłam tam z radością bo wiedziałam, że spotkam uśmiechniętych ludzi, z którymi pogadam o psach w schronisku. Teraz już od bramy czuję nieprzyjemną atmosferę, nic tym ludziom nie zrobiłam a traktują mnie jak intruza. Jak chciałam zrobić zdjęcia Karen (po tym jak Malwi napisała, że niestety nie udało jej się dotrzeć do schronu i zrobić nowych zdjęć) to niechętnie pani pracownik się zgodziła. Po czym wyszła i za chwilę wróciła, że dzwoniła do Malwi i ona przecież osobiście wysyłała zdjęcia do Syli więc nie wie po co jeszcze ja robiłam zdjęcia. (To po co by pisała na forum, że zdjęć jednak nie robiła?) Tak samo pan kierownik twierdzi, że to Syla sama powiedziała Malwi, że nie chce aby Karen była szczepiona i odrobaczona. Ja ze swojej strony finansowo pomóc nie mogę natomiast załatwiłam pomoc ze stowarzyszenia, bo stowarzyszenie o istnieniu Karen w ogóle nie wiedziało a tak dorzucą parę groszy co na pewno się przyda.[/QUOTE] No może za bardzo się wkurzyłam, bo jest tylu pianobijców na forum, że gdyby przerobić ich energię z postów na finanse, można by utrzymać co najmniej jedną fundację. Przepraszam, ale wygladało to dla mnie tak jakbyś wpadła tu narobić bałaganu. Wiem, że tam sie dzieje źle, ale jeszcze bardziej wkurzająca jest postawa tzw. włodarzy. Ech. Szkoda mówić. Quote
Malwi Posted May 10, 2011 Author Posted May 10, 2011 Paullina - gdybyście razem z Missy od początku miały inne nastawienie do kierownika byłoby całkiem inaczej. co do atmosfery w schronisku - to samo czułam przez ostatni rok... a pierwsze co usłyszałam od kierownika na mój temat to to że "ktoś" mu powiedziała że jestem nieodpowiedzialna i że on nie chce ze mną rozmawiać bo "nie byłam w schronisku od pół roku" ... mimo to jednak jakoś udało mi się z nimi dogadać.... chcieć to móc , ale chyba wy nie chcecie, przynajmniej mi się tak wydaje. co do szczepień ... nie wiem co to za nieporozumienie i nie wiem dlaczego Karen nie była zaszczepiona czy obejrzana przez weta... nie wiem... Jeśli chodzi o szczepienia innych zwierząt w schronisku, to owszem, nowe psy które przychodzą do schroniska nie są w schronisku szczepione, ale ma to swoje wytłumaczenie... jak powszechnie wiadomo po szczepieniu następuje 2 tygodniowy okres spadku odporności zwierzęcia i takie powinno być po szczepieniu na 2 tygodniowej kwarantannie, odizolowane od innych zwierząt żeby nie złapało jakiegoś choróbska (a gdzie to w schronisku zrobić?). Dlatego psy szczepione są po adopcji ( na koszt schroniska ) - schronisko umawia się z ludźmi na szczepienie psa, i ludzie przyjeżdżają później, gdy pies już się zaaklimatyzuje w nowym domu, nie będzie zestresowany, pozna swój teren i nowych właścicieli. - jeśli przez te dwa tygodnie w nowym domu pies zachoruje jest leczony na koszt schroniska. Quote
brazowa1 Posted May 10, 2011 Posted May 10, 2011 Malwi ten system "szczepienia i nieszczepienia" jest do d...y. I wcale nie chodzi w tym o dobro zwierzat ,tylko o oszczędnośc podpartą wydumana teorią weterynaryjna,nijak odnosząca się do realiów schroniska. Znam dobrze trzy schroniska. W jednym od razu,na wejsciu metodą od 15stu lat kazdy pies dostaje wirusówki,po dwoch tygodniach wscieklizna. I w tym schronie nie ma parwo nie ma nosówki,szczenieta nie umierają, mozna bezpiecznie brac psy. Nawet gdy przyniosa zagluconego,chorego psa, w schronisku nie rozpanoszy sie zaraza. W dwóch innych,gdzie jest metoda "nieszczepienia dla dobra psów",smiertelnośc szczeniaków jest bardzo wysoka,zmutowane parwo zabiera tez żniwo wśród dorosłych psów. Szczepienie już u właściciela mija sie z celem. Tego psa juz nic nie ruszy,skoro uodpornił sie i przeżył zetkniecie ze schroniskowymi wirusami. Wiem,ze nic nie możecie zrobic,chcialam tylko wytłumaczyc. Kierownicy schronisk,zwlaszcza faceci to temat rzeka. Oj,ze ze "swoim" tez mam... Ale dogadujemy sie od lat,tam gdzie moge-ustepuję i robie swoje. Quote
Malwi Posted May 10, 2011 Author Posted May 10, 2011 brazowa ... ja wiem żenie powinno tak być .. no ale nie poradzę ... psy nie chorują ( całe szczęście ) ..... ale nie o tym ten wątek.. Co u Karen ? Quote
Syla Posted May 10, 2011 Posted May 10, 2011 [FONT=Times New Roman]Noc miałyśmy niespokojną, tym razem.Spałam obok jej posłania, na materacu, w kuchni.Budziła się w nocy kilkakrotnie, choć była na dworku ok. 23ciej i pierwszy raz zrobiła siku na trawce..Siadała na posłaniu, robiła siku, zaczynała cichutko zawodzić, potem szczekać, a w końcu głośno wyć.Przez ok. godzinę łazikowała, ja ją mizałam…wtedy była cicho.Nie dało rady inaczej.Niestety, mieszkam w bloku i mam sąsiadów.Dzisiaj, o 15 byłyśmy u weta.Jak nas zobaczył, to wcale nie był zdziwiony, powiedział, że się mnie spodziewał :crazyeye::evil_lol:Została malutkiej pobrana krew, do badań laboratoryjnych – profil geriatryczny.Jutro będą wyniki.Zostały obcięte szponiska, zbadane uszka, podane odrobaczenie, w postaci żelu, ale nie umiem rozszyfrować nazwy.Te olbrzymie 2 guzy i jeszcze inne poniżej, ale mniejsze, zostaną usunięte jutro, za jednym razem.Istnieje obawa, że lada chwila mogą pęknąć i Karunia, może się wykrwawić.Dlatego, od razu, się zdecydowałam, na usuniecie.Wet ocenił Karenkę na 15 lat.Ząbków ma kilka, ale chciała weta pożreć, jak jej do pyszczka zaglądał.Jeszcze jej tak agresywnej, nie widziałam.Trudno mi było maliznę utrzymać. Te ząbki nie są w dobrym stanie.W gabinecie zrobiła siku.Serduszko, jak na jej wiek, ma w niezłej kondycji, choć ciut słabawe, zawsze istnieje pewne ryzyko, przy operacji.Ma założoną książeczkę zdrowia i wszystko tam wpisane.Aha, Karen nie waży 3 kg. Ona waży dokładnie 4 kg.!!! Moim zdaniem, to mix ciłki z ratlerkiem, ale jedno z jej rodziców, było, po prostu, ciut, większe.Na zabieg mamy przyjść jutro, po 17stej.Mam, fakturę, na kwotę 70 zł, z dzisiaj, z czego ten profil geriatryczny kosztuje 60 zł.Ten mój wet naprawdę nie jest drogi, a przy Nolci płaciłam tylko za zastrzyki, kroplówki i to samo badanie.Jutrzejszy zabieg ma kosztować ok. 160 zł.Nie wiem, co jeszcze jest ważne, podpowiedzcie….proszę.Jakie, ale niezbedne badania.Wczoraj dzwoniłam do pani, ze Stowarzyszenia, dzisiaj wysłałam jej zdjęcia Karenki.Jutro zdam jej relację, co i jak.To prawda, że Stowarzyszenie o Karen nic nie wiedziało.Rano dam Wam kilka zdjęć.Teraz, zabieram Karen pod pachę i zapychamy na dworek.Niech ona mi dzisiaj da pospać, bo śpiąca już jestem.Dobranoc.[/FONT] Quote
inga.mm Posted May 10, 2011 Posted May 10, 2011 ja bym zrobiła profile: ogólny, wątrobowy, nerkowy, tarczycowy (na co najmniej 2 wskaźniki) Skoro olała weta, to trzeba było zbierać na próbę moczu. Oj. Wydaje mi się, ze Karen charakterkiem podobna jest do mojej Meluni. Wrzucę jej zdjęcie później. Quote
brazowa1 Posted May 10, 2011 Posted May 10, 2011 łazikuje staruszka,one tak czesto mają,za tydzien bedziecie juz wszystko dobrze,bedziecie obie smacznie spać.Może ona chce w łozku spac? Oj miała szczęście niesamowite,że spotkała na swojej drodze Ciebie ,Syla. Mocno zyczę Wam wiele szczęśliwych chwil. Quote
Paulina87 Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 [quote name='brazowa1']łazikuje staruszka,one tak czesto mają,za tydzien bedziecie juz wszystko dobrze,bedziecie obie smacznie spać.Może ona chce w łozku spac? Oj miała szczęście niesamowite,że spotkała na swojej drodze Ciebie ,Syla. Mocno zyczę Wam wiele szczęśliwych chwil.[/QUOTE] Z tym, że jak ona sika na posłanko to i w łóżeczku mogłaby robić kałuże ;). 3mam kciuki, żeby operacja się udała. Quote
Akrum Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 To i ja przyłączam się do trzymania kciuków za dzisiejszą operację. Bądź silna mała istotko nasza - niech serduszko wszystko przetrzyma i żebyś się prędko po operacji wybudziła :) Quote
Rewelacja Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 przy okazji narkozy zalecałabym wyczyszczenie gruczołów odbytniczych które pewnie są zapchane no i na przykład wyczyszczenia dokładnie uszu. Trzymaj się malutka! Quote
joaaa Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 [quote name='Paulina87']Z tym, że jak ona sika na posłanko to i w łóżeczku mogłaby robić kałuże ;). 3mam kciuki, żeby operacja się udała.[/QUOTE] No właśnie. U mnie na mieszka tymczasowiczka boksia staruszka, która śpi ze mną i właśnie zdarza jej się zrobić siku pod siebie. Więc musimy spać na prześcieradle podgumowanym, żeby tapczan ocalał. I ciągle piorę pościel. Ja też trzymam kciuki za malutką!!!! Quote
inga.mm Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 [quote name='joaaa']No właśnie. U mnie na mieszka tymczasowiczka boksia staruszka, która śpi ze mną i właśnie zdarza jej się zrobić siku pod siebie. Więc musimy spać na prześcieradle podgumowanym, żeby tapczan ocalał. I ciągle piorę pościel. Ja też trzymam kciuki za malutką!!!![/QUOTE] Moja Tośka, gdy brała sterydy, nie kontrolowała zwieraczy. Akurat jakaś persona wyrzuciła gumowane prześcieradło frotte i tym sposobem przez dwa miesiące jakoś funkcjonowałyśmy. Dodam, ze gdzie ja tam Tośka. Nie ma mowy, żeby nie spala ze mna pod kołdrą Quote
Syla Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 [FONT=Times New Roman]Próbowałam już kanapy, ale od razu, chce z niej zejść.Nie widzi, więc spadnie i sobie krzywdę zrobi.Nie wskoczy i sama nie zejdzie, mimo dłuższych łapek.Wczoraj, w nocy, zrobiła mi na dworki siku i kupę.Karenka nie jest cały czas w kuchni.Łazikuje sobie, po całym mieszkaniu, wchodzi w każdy kąt.Ciągnie ją na balkon, widocznie lubi.Sama wynajduje sobie miejsca i tam zasypia.Jedynie na noc do kuchni, ze względu na sikanie, no i jak śpi w pokoju, to po obudzeniu, od razu, do kuchni, bo w pokoju mam wykładzinę dywanową.Wynoszę ją 5 razy dziennie na trawkę, ale to może troszkę jeszcze potrwać, poza tym, jedna mniej czy więcej kałuża…Żabcia też przecież robi w domu, ale nie w pokoju.W nocy Żabula śpi mi w nogach.Edek, z drugiej strony, przy głowie, ale na fotelu, rozwalony, jak basza.Tylko ręke wyciągnę i już go mam.Nieraz wlazł mi w nocy na łeb, bo to ślepe , ale kochane psisko.No i rezydent, bo już roczek i kilka dni, u mnie.Żabcia nie lubi innych piesków, obok siebie i daje temu wyraz, jednak ostatnio, jak Karen do niej poczłapała, to ja od razu zareagowałam i dała małej pospać na swoim legowisku.Za to Edkowi każda sunia pasuje, tylko, gdyby umiał mówić, to pewnie zapytałby mnie, czemu one, zawsze, takie stare hihihi Boję się dzisiejszej operacji, ale jestem dobrej myśli.Jak wrócę, to od razu dam Wam znać, co i jak.No i te wyniki badań już będę znała.Wstawiłabym je tutaj, ale nie umiem z telefonu , a aparat robi mi takie zbliżenia białe.O siódmej była ze mną i Żabcią na dworku.Uwielbiam, jak moje pieski mają apetyt, ale jednak będę musiała jej jedzonko ograniczać.Ile dostanie i obojętnie co, tyle wtryni, a jest już ciutkę za ciężka i brzuchola ma sporego.Teraz śpika sobie obok rozwalonego Edaska .Wariatuńcio tylko samców nie toleruje i to żadnych.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Tutaj z niekoleżeńską, ale zazdrosną, Żabolichą.[/FONT] Świeże, jeszcze ciepłe, zdjęcie i dalej tak sobie śpikają. Quote
Syla Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 [quote name='Rewelacja']przy okazji narkozy zalecałabym wyczyszczenie gruczołów odbytniczych które pewnie są zapchane no i na przykład wyczyszczenia dokładnie uszu. Trzymaj się malutka! Uszka już wczoraj zostały zbadane i oczyszczone.Z tymi zatokami okołodbytniczymi, to może tak być, że coś tam zalega.Jak się ją dotyka i głaszcze blisko ogona, to aż przysiada, jakby ją swędziało.Dzięki za przypomnienie Rewelacja. Quote
ihabe Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 Trzymam kciuki z całych sił!!!!! Uwielbiam czytać Twoje relacje Syluś:-) aż mi sie na duszy lepiej robi:-) Quote
Agucha Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 Ale tempo! O 17, będę mocno zaciskać kciuki. Tylko daj znać kiedy będzie po, bo mam jeszcze kupę roboty w domu :lol: ;) Quote
brazowa1 Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 Syla,pewnie o tym pomyslałas,więc jakby co,to przepraszam,za nietrafione rady,ale trzeba balkon sprawdzić,czy mala sie nie przecisnie. Teraz wszyscy sa na tym pnk przewrażliwieni,po wypadku z Pirkiem,staruszkiem,któremu udalo sie znaleźć dom i...taki tragiczny koniec :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.