Syla Posted May 7, 2011 Posted May 7, 2011 Od półtorej godziny Karenka jest już u mnie.Jak mi ją Nikuś dawał na ręce, to mi dosłownie z nich wyleciała.Była tak mega wystraszona, że łapkami cofała się do tyłu.W domu też tak jeszcze robi, ale już teraz o tym wiem.Edek ją wyniuchał calusieńką, polizał, a ona mu napyskowała szczekaniem.Za to Żabcia, jak to ona...trzyma cały czas dystans, tylko obserwuje i miski wącha.Karunia zjadła kilkanaście ziarenek Purinki dla starszaków i chyba ząbki ma, bo aż było słychać, jak sobie chrupie.Popiła sporo wody.Siku nigdzie nie zrobiła.Jest śliczna i kontaktowa.Jednak większa niż myślałam, większa ciłka i tyle.Zważymy u weta.Słuch chyba ok.Uwielbia głaskanie, szczególnie za uszkami i na karku, przywiera wtedy ciałkiem do ręki i aż się popłakałam.Od razu przypomniała mi się Nolcia, tak samo robiła.Ma śliczną siszkę, nie śmierdzi, ale jutro ją wykapię.Ma mega pazury, długaśne i musimy je obciąć, w pierwszej kolejności.Dzisiaj rano od Malwi usłyszałam, że Karenka ma guzek na sutku.Guzek okazał się mega guzem, w jej przypadku.Mam nieduże ręce, raczej krótkie palce i tak, jak zrobię, łódkę ze swojej dłoni, to ja ten guzek ledwo obejmuję.Nie wiem jak można było tego nie zauważyć.Siedziałam na krześle, obserwując, co robi i ja go widziałam, dynda na brzuchu i przeszkadza jej, jak się kładzie.Można było mi o nim powiedzieć, wzięłabym ją bez względu, a może właśnie pomimo tego cholerstwa.Zadzwoniłam do schroniska, rozmawiałam z kierownikiem.Podziękowałam mu za Karenkę i zapytałam o ten guz.Usłyszałam, że wet nie wpisał do karty i dlatego nikt, nie zauważył.Pan miły, ale jakoś mam mieszane uczucia, co do tego stwierdzenia.Nie da się nie zauważyć: jeżeli się ją miza, jeżeli ją się podnosi, jeżeli się patrzy, jak ona chodzi.Za duży ten guz i nie da się go przeoczyć.Chyba on taki nie urósł przez okres kwarantanny?Teraz malutka sobie śpika.Wezmę ją jednak na dworek, musimy jakoś wyregulować załatwianie się, a skoro taka kumata będzie, jak mi się wydaje, to powinno być dobrze.Najbardziej martwi mnie ten guz i pewnie dlatego "kochani wlaściciele" ją wyj..ali.No nic, jakoś to będzie, zobaczymy, co powie mój wet.Dam jej odsapnąć przez 2 dni i pójdziemy do niego we wtorek.Żeby tylko serduszko było w miarę zdrowe, nie tak, jak, u Żabci, bo wtedy nic nie da się zrobić, nawet jak to jest nowotwór.Nie ukrywam, że tak zwyczajnie, po prostu, się boję.Zrobiłam kilka zdjęć, wstawię raczej poźnym wieczorem, albo Inguś wstawi.Zdjęcia guza zrobię jutro albo pojutrze, zobaczę jak będzie Quote
Syla Posted May 7, 2011 Posted May 7, 2011 Nawet, nikt, nie zagląda, ale nie szkodzi.Lubię gadać i trudno.Po obudzeniu, Karenka zjadła znowu Purinki, popiła i wyniosłam maliznę na dworek.Spacerek ok 20 minut.Na dworku nie widziałam, żeby coś zrobiła, za to po powrocie, zrobiła siku na swoje posłanko.Na razie sobie zwiedza i cosik się odzywa, jakby czasem płakala.Wtedy podchodzę i mizam.Uspokaja się i kładzie na rękach.Ze spacerku, też będą zdjęcia.Malutka chyba fotogeniczna jest :lol: Quote
inga.mm Posted May 7, 2011 Posted May 7, 2011 ja zajrzalam, ale nie zdązylam napisać, bo poleciałam pracować dalej. I teraz też lecę. Syluś, ktoś podkupil Ci pieseczka na poduszce Quote
Nikus Posted May 7, 2011 Posted May 7, 2011 a to parę fotek - przygotowanie do drogi:) ślicznuda z niej prawda?:lol: Quote
inga.mm Posted May 7, 2011 Posted May 7, 2011 ale fajny ponton do wożenia psiunków. Napisz kilka słów jak się zachowywała? Quote
Nikus Posted May 7, 2011 Posted May 7, 2011 [quote name='inga.mm']ale fajny ponton do wożenia psiunków. Napisz kilka słów jak się zachowywała?[/QUOTE] hihi to nie ponton tylko legowisko dla psiaka takiego jak moja Livka- teraz widzę co to "mikro-psiaki":evil_lol: A Karen na początku chodziła sobie po tylnej kanapie tam i z powrotem:) później usiadła i zaczęła dialog z nawigacją samochodową:diabloti: Myślę sobie "włączę radio i zobaczymy co będzie" - no to zaczęła szczekać:mad:..wyłaczyłem radio i mówię "cicho Karen bo zwariuję",ale nie przejmowała się tym specjalnie...Zjechaliśmy na stację uzupełnić paliwo- Karen siedzi sobie...Poszedłem zapłacić-wracam i.....zwinięta w kłębuszek na legowisku śpi aż miło - i tak już było do końca podróży:lol: Quote
pikola Posted May 7, 2011 Posted May 7, 2011 Wspanialym czlowiekiem Jestes Syla:modla::modla::modla:Karen jest piekna, jaki to cud ze na jesieni swego zycia trafila do Ciebie.Nikus:Rose::Rose::Rose: Quote
Agucha Posted May 7, 2011 Posted May 7, 2011 Oznajmiam wszem i wobec, że transport Karen pokryję z bazarku, który się zakończył wczoraj oraz brakującą resztę z Mikro-Banku ;) Pieniążki, które były oferowane wcześniej na wątku niech będą na badania babuszki :) Sylwuś, dopiero wpadłam tutaj, miałam gości cały dzień, ale duchem byłam z Wami! Za moment nadrobię zaległości :) Nikus ---> :loveu::loveu::loveu: Quote
Syla Posted May 7, 2011 Posted May 7, 2011 [quote name='Agucha']Oznajmiam wszem i wobec, że transport Karen pokryję z bazarku, który się zakończył wczoraj oraz brakującą resztę z Mikro-Banku ;) Pieniążki, które były oferowane wcześniej na wątku niech będą na badania babuszki :) Sylwuś, dopiero wpadłam tutaj, miałam gości cały dzień, ale duchem byłam z Wami! Za moment nadrobię zaległości :) Nikus ---> :loveu::loveu::loveu: Agucha kochana, bardzo Ci dziękuję, ale pieniądze i tak dzisiaj miałam.Dalej jestem w szoku z powodu tego guza i to jest coś naprawdę strasznego.Ryczę, jak wariatka, bo boję się, że Karenka odejdzie, tak szybko jak Nolunia. Quote
Agucha Posted May 7, 2011 Posted May 7, 2011 [quote name='Syla']Agucha kochana, bardzo Ci dziękuję, ale pieniądze i tak dzisiaj miałam.Dalej jestem w szoku z powodu tego guza i to jest coś naprawdę strasznego.Ryczę, jak wariatka, bo boję się, że Karenka odejdzie, tak szybko jak Nolunia.[/QUOTE] Jakie pieniądze moja Droga? Nie martw się na zapas! Quote
ulvhedinn Posted May 7, 2011 Posted May 7, 2011 Właśnie do Was wpadłam, ledwo z Krą z zawodów wróciłam...... Strasznie się cieszę, że malusia już u Syli, kamień z serca, no!! Teraz trzeba ten guz zdiagnozować, mam nadzieję, że to nie będzie nic poważnego, a wogóle Syla- nawet nie myśl o tym, że Karenka miałaby odchodzić, czarnowidztwu- NIE!!!! Nola nie miała już siły żyć i po prostu czekałą na kogoś, kto ją przeprowadzi za TM i na kogo będzie mogła czekać, a Karenka nigdzie się nie wybiera i zamierza sobie pożyć w luksusach!!!!!! Quote
inga.mm Posted May 7, 2011 Posted May 7, 2011 Syla, nie dołuj sie, bo Karen będzie źle się czuła w smutnym domu. Ciesz się, że jest juz u Ciebie i nie zginie gdzies tam od igly i w samotności. Biorąc staruszki, zawsze musimy sie liczyć, że szczeście jest bardzo krótkotrwałe, a smutek trwa długo. Po odejściu Meluni, jedno mnie trzymało w pionie: dalam jej 3 miesiące milości, ciepla, przytulania. Quote
ulvhedinn Posted May 8, 2011 Posted May 8, 2011 No... moja Laleczka (pinczerka) też miała wielkiego guziola, ma usunietą całą listwę mleczną, a ma się bardzo dobrze i jest zdrowa jak rydz ;) Quote
Malwi Posted May 8, 2011 Author Posted May 8, 2011 uhh .. jestem ... ja osobiście naprawdę tego guza wcześniej nie widziałam ... ale miałam z ną kontakt bardzo mały, nie wyjmowałam jej z kojczyka w którym była, jak pisałam wcześniej gdy ją widziałam cały czas spała, nie chciałam jej wyciągać na siłę z kojca gdzie leżała zwinięta w kłębuszek. Jeślibym wiedziała o guzie na pewno bym o nim napisała... jeśli chodzi o weta... nie wiem co myśleć...naprawdę... pazurki też miał jej obciąć ( mówiłam w schronisku o tym gdy tylko małą zobaczyłam )... coś mi się wydaje że niezbyt ją oglądał wet... na szczęście mała już u Syli i może być tylko lepiej, zobaczymy co powie wet jak będzie ją widzieć ;) Syla - dziękuję że przygarnęłaś małą :loveu: Agucha - :loveu: kamień spadł mi z serca ;) dziękuję :D czekamy teraz na wyniki badań Karen i jej guza... Quote
Agucha Posted May 8, 2011 Posted May 8, 2011 [quote name='Malwi'] Agucha - :loveu: kamień spadł mi z serca ;) dziękuję :D [/QUOTE] Nie szalej!:lol: Jestem w kontakcie z Nikusem, wszystko będzie załatwione jak należy ;) Quote
mshume Posted May 8, 2011 Posted May 8, 2011 Ja nie mam dobrego zdania o tym wecie. Miałam z Ostrowca Biancę, pudelkę na DT. Nie chciano jej tam operować guzów na listwie, bo ...; za stara i i tak niedługo umrze'. Sunia miała wtedy 8 lat. Ku pokrzepieniu, miała guzy na obu listwach, od operacji minęło 1,5 roku a sunia szczęśliwa sobie żyje w DS :)[quote name='Malwi']uhh .. jestem ... ja osobiście naprawdę tego guza wcześniej nie widziałam ... ale miałam z ną kontakt bardzo mały, nie wyjmowałam jej z kojczyka w którym była, jak pisałam wcześniej gdy ją widziałam cały czas spała, nie chciałam jej wyciągać na siłę z kojca gdzie leżała zwinięta w kłębuszek. Jeślibym wiedziała o guzie na pewno bym o nim napisała... jeśli chodzi o weta... nie wiem co myśleć...naprawdę... pazurki też miał jej obciąć ( mówiłam w schronisku o tym gdy tylko małą zobaczyłam )... coś mi się wydaje że niezbyt ją oglądał wet... na szczęście mała już u Syli i może być tylko lepiej, zobaczymy co powie wet jak będzie ją widzieć ;) Syla - dziękuję że przygarnęłaś małą :loveu: Agucha - :loveu: kamień spadł mi z serca ;) dziękuję :D czekamy teraz na wyniki badań Karen i jej guza...[/QUOTE] Quote
Malwi Posted May 8, 2011 Author Posted May 8, 2011 mshume - od stycznia zmienił się wet ;) więc to nie ten sam co kiedyś .... Quote
_Goldenek2 Posted May 8, 2011 Posted May 8, 2011 Syla, jestem już .... byłam na działce i jak wróciłam pędem na ten wątek :). Myśl Kochana pozytywnie. Musi być dobrze. Quote
Secia Posted May 8, 2011 Posted May 8, 2011 O Syla widzę jaka księżniczka podebrała mi miejsce u Ciebie :-) trzymaj się ciepło Quote
joaaa Posted May 8, 2011 Posted May 8, 2011 Syla, jak dzisiaj malutka? Czemu nic nie piszesz?... Quote
Paulina87 Posted May 8, 2011 Posted May 8, 2011 Ale przecież Karen podobno miała robione USG w schronisku... więc jak to nie zauważono guza. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.