Olga89 Posted May 14, 2011 Posted May 14, 2011 Chcialabym dodac zdjecia z jakiegos wyjscia na wybieg,ale pies-petarda nie marnuje czasu na modeling i nie sposob mu zrobic wyraznego zdjecia;) aaa i przypomnialo mi sie,ze baaardzo reaguje na motory, niewazne czy w ruchu czy takie zaparkowane,z piskiem sie za nimi oglada i chce za nimi biec, wiec mozemy przypuszczac,ze jego pan lub pani takowy sprzet mial/a Quote
Tiga84 Posted May 14, 2011 Posted May 14, 2011 Baaardzo fajnie się czyta takie wieści i ogląda takie fotki :D Cieszę się ogromnie i trzymam kciuki, że wszystko idzie ku dobremu i te biedne psiaki spotykają na drodze takich fajnych ludzików :) Quote
Olga89 Posted May 14, 2011 Posted May 14, 2011 Ale mnie jakis dziad przed chwila wku...ł, wyprowadzal jakiegos jazgoczacego mi pod nogami kundla, na ktorego ani Carmen ani Merlin nie zareagowaly a ten mi tu wola ze kiedys mnie zagryza i pozaluje ze trzymam je w domu, przyznam szczerze,ze rzadko spotykam sie z takimi komentarzami dlatego mialam energie by zareagowac, z Carmen zrobilam psiego ratownika i powiedzialam,ze to ona bedzie wyciagac go spod gruzow a nie ta jego pchla z wytrzeszczem,cos mi mowil o tym co pisza w gazetach to odpowiedzialam,ze zaluje ze mam takich sasiadow,ktorymi tak łatwo mozna manipulowac.ehh musialam gdzies sie wyzalic,chlop mi wyszedl na pepkowe;) Quote
Tiga84 Posted May 14, 2011 Posted May 14, 2011 iii taaam :D kij im wszystkim w ucho! ale doskonale cię rozumiem, bo takie akcje też strasznie mi podnoszą ciśnienie. ja mam trzeciego asta w domu i uwierz, że już wszystkie spojrzenia dostałam od ludzi, na początku bolało, ale później wrzuciłam na luz. jednak i tak czasem jakiś komentarz skutecznie potrafi mnie wyprowadzić z równowagi... Quote
ageralion Posted May 15, 2011 Posted May 15, 2011 No niestety to sa minusy posiadania amstaffa. Po ostatniej akcji w Gorzowie, koleżance grozili otruciem psów, więc przestała wypuszczać je na ogród :( Media robią szum, a potem kompelnie nie biorą odpowiedzilności za swoje słowa :( Quote
Olga89 Posted May 15, 2011 Posted May 15, 2011 Dzisiaj Merlin ma pechowy dzien, Carmen na niego cieta jak nigdy...najpierw poklocily sie o swojego chrupka znalezionego za kanapa,oczywiscie suka zaczela i zanim je odciagnelismy to rozdrapala mu rany na policzkach po starych zadymach i skrobaniu u weterynarza;/ pozniej na spacerze ruda smieciara znowu znalazla cos do jedzenia i zrobila afere,teraz chodzi na niego najezona a ten nie rozumie jak moze sie na niego gniewac i ciagle podchodzi wylizac jej uszy:( teraz zostala karnie oddelegowana do sypialni. Ostatnie pare spiec jest szczegolnie intensywnych i zacietych przez to,ze mlody zaczal odpowiadac na ciosy wiec zadna strona nie jest bierna w tym konflikcie,ale to jednak on obrywa;/ Quote
gagatekk Posted May 16, 2011 Posted May 16, 2011 oj... niestety o jedzenie zawsze są spięcia... u mnie taka miłość, a z zakupami do domu nie mogę wejść normalnie bo walka o smakołyki od razu murowana... fotki piękne :) razem śpią :D jak dla mnie rewelacja!!! wiesz co, a co do ludzi... to brak słów... po jakimś czasie nie będziesz już reagować. nie wiem czemu, ale w pewnym momencie człowiek staje się głuchy na to co inni gadają. a Marta pisała o mnie. po akcji Zibo robili tu taką nagonkę. tragedia. psy cały czas w domu, jedynie kontrolowane wyjścia ze mną no i te spojrzenia i komentarze ludzi. byłam w schronie w GW i jest pełno TTB :( ręce opadają do tego po drodze miałam akcję, że jakieś szczyle przyszły z astem i szczuły na moje psy. dzieliła nas tylko moja brama, ale co to jest dla takiego psa. mój jeszcze nie wie że może skoczyć. nie dość że nakręcali swojego to i moje szału dostały. sprawa skończyła się tel na policję. pies bez smyczy... zero reakcji na moje gadanie... nie wspomnę o tym że byli pijani Quote
Olga89 Posted May 16, 2011 Posted May 16, 2011 No niestety tacy "uliczni wojownicy" nie pomagaja w odbudowaniu opini o rasie. Do obecnego mieszkania wprowadzilismy sie juz z Carmen wiec jak sasiedzi po raz pierwszy zobaczyli mojego łysego Macka z rudym czołgiem to sie przezegnali;) Quote
gagatekk Posted May 16, 2011 Posted May 16, 2011 hahahah :) mój Daniel też na anioła ponoć nie wygląda, nawet wczoraj usłyszałam że wygląda jak bandzior :D do tego konik przy nodze i mały czołg :)))) Ci ludzie są dziwni... ;) ale powiem Ci że boje się wychodzić teraz z psami, po tej akcji z dresiarzami. nie wyobrażam sobie co by było gdybym była sama z psami. fakt że to był młody pies i byłyby dwa wyjścia albo by uciekł, albo by został kłapnięty... :( jak dla mnie nic przyjemnego. tym bardziej, że moja sucz bardzo szybko się nakręca obecnie staram się ją wyciszyć... Quote
Olga89 Posted May 16, 2011 Posted May 16, 2011 Własnie trafilam na wątek tej suni Marusi,pobieznie przejrzalam tylko,ale rzucilo mi sie w oczy- zostala w DT na stale? no i jej pierwsze zdjecia ze schroniska to moj pierwszy obraz Merlina jak po niego przyjechalismy:( Quote
agnieszka32 Posted May 16, 2011 Posted May 16, 2011 Olga89 napisał(a):Własnie trafilam na wątek tej suni Marusi,pobieznie przejrzalam tylko,ale rzucilo mi sie w oczy- zostala w DT na stale? no i jej pierwsze zdjecia ze schroniska to moj pierwszy obraz Merlina jak po niego przyjechalismy:( Jasne, że została - Marusia jest u mnie ;) i nikomu tego mega-szkodnika nie oddam :diabloti: Marusię nadal przeraża świat i ludzie, ale robi duże postępy :) Quote
Olga89 Posted May 16, 2011 Posted May 16, 2011 A trafiliscie na jakies "echa przeszlosci"?czy wiadomo o niej tylko tyle co od czasu przyprowadzenia do schronu? Quote
agnieszka32 Posted May 17, 2011 Posted May 17, 2011 Olga89 napisał(a):A trafiliscie na jakies "echa przeszlosci"?czy wiadomo o niej tylko tyle co od czasu przyprowadzenia do schronu? Nie trafiliśmy na żaden ślad - były podejrzenia, że może pochodzić z jednej z niedawno zlikwidowanych hodowli, ale tatuażu nie ma. Poza tym, suka jest bardzo skrzywdzona psychicznie :angryy:, jest właściwie psychicznym wrakiem i nigdy nie będzie "normalnym", radosnym psem. Czuje się dobrze jedynie w otoczeniu własnej rodziny i na własnym terenie (czyli w ogrodzie). Każde odwiedziny kogokolwiek, czy wyjście na spacer to dla niej ogromnie stresogenne zdarzenie, każdy podniesiony ton głosu, widok smyczy kończy się sikaniem pod siebie ze strachu :( Ma też liczne blizny na pyszczku i łapkach (na łapkach są równoległe do siebie, jakby ją ktoś ciął). Nie znała smyczy, samochodów, miasta, nie chciała przebywać w domu, nie znała kanapy, łóżka, okropnie niszczyła w domu... Jedyne co ją cieszyło, to wielki trawnik - nie chciała go w ogóle opuszczać. Więc podejrzewam, że nie była psem domowym, bo znacznie lepiej czuła się w kojcu, niż w domu. Ma też problemy w odczytywaniu sygnałów uspokajających wysyłanych przez naszą drugą sukę (amstaffkę) - nie umie się bawić, szybko się nakręca, powala ją na ziemię, gryzie... Mieliśmy raz bardzo poważny incydent, kiedy Marusia chciała zabić Figę, na szczęście skończyło się na szyciu i kilkudziecięciu dziurach na całym ciałku i odgryzionym kawałku nosa. Zdajemy sobie sprawę, że Marusia zawsze będzie psem strachliwym, psem z problemami behawioralnymi, psem specjalnej troski, ale dlatego właśnie od początku ją pokochałam - od pierwszego spojrzenia na nią w schronisku. Cały czas trzeba zachowywać daleko idącą ostrożność przy karmieniu obu suk, zabawach, głaskaniu itd... To ciężka i niekończąca się praca, potrzeba dużo cierpliwości i konsekwencji, ale zapewniam Cię, że daje też mnóstwo radości, każdy drobny sukces daje okazję do świętowania - tego się nie przeżyje przy "normalnych" psach ;) Wy też pewnie przejdziecie niejedną trudną chwilę, będą momenty zwątpienia, rezygnacji, ale ważne jest, żeby się nie poddawać - te nasze skrzywdzone psiaki są jak dzieci, takie sierotki, które mają tylko nas. Trzymam kciuki za Merlina i za Was. Na pocieszenie Ci napiszę, że znacznie łatwiej układają się relacje między suką i psem, niż między dwiema sukami. Po jakimś czasie wszystko się między nimi ułoży (chociaż karmione pewnie zawsze będą osobno ;), natomiast suki cały czas próbują "zmieniać układ sił" w stadzie, obie zawzięte, każda chce rządzić :roll: Pozdrawiam :) Quote
Olga89 Posted May 19, 2011 Posted May 19, 2011 Od paru dni jest odpukac wielka milosc, nie ma chwili zeby nie lezaly gdzies razem;) wczoraj na wybiegu spotkalismy 2 psy,z jednym mlodziutkim wilczurowatym byla szansa na zabawe,ale mlody szybko sie znudzil i wolal biegac za Carmen, pozniej przyszedl posokowiec,ktory sie do niego dobieral-pewnie przez ten brak jajek,mlody z poczatku staral sie go ignorowac i uciekac,ale w koncu musial na napastnika warknac;) tutaj widac jego infantylna jeszcze urode;) Quote
Olga89 Posted May 19, 2011 Posted May 19, 2011 p.s macie jakis cudowny specyfik na szybsze gojenie sie ran?chodzi o te jego poliki - po zeskrobinach u weterynarza ma na calych polikach strupki,ktore przy zabawie z Carmen ciagle mu sie zrywaja,ranki sa na tyle male,ze nawet nie leci z nich krew,ale pod raka jest niemile uczucie no i wyglada to slabo. Quote
Enigma79 Posted May 19, 2011 Posted May 19, 2011 Cudowne zdjęcia :) a ostatnie faktycznie świetnie oddaje młody wiek Merlinka. Co do pytania o środek dot. ran - ja nie znam takiego ale chyba jakiś żel jest. Ja mojej bulwie smaruję Panalogiem różne wypryski a także przestrzenie międzypalcowe, gdy zrobią się na nich ranki od nadmiernego wylizywania tego miejsca ale nie wiem, czy można tę maść zastosować u Merlinka. Poza tym polecam, jest bardzo dobra. Quote
ageralion Posted May 19, 2011 Posted May 19, 2011 Na siersc, oprocz kwasow omega 3 i raz w tygodniu surowego jajka, nie znam zadnych specyfikow do smarowania :( A posokowiec napastowal Merlina, bo to dzieciak i w ten sposob probowal go zdominowac. To nie ma zwiazku z jajkami czy ich brakiem, taka "uroda" psich relacji :evil_lol: Quote
Olga89 Posted May 19, 2011 Posted May 19, 2011 Rosnie nam psi sportowiec- Maciek pierwszy raz zabral mlodego na biegi,Carmen z samego biegania nie odczuwa przyjemnosci-ma swoja technike,zatrzymuje sie na obryzienie jakiegos pniaka i dopiero pozniej nadrabia biegaczy;) a mlody byl w zywiole,zrobil 10 km i mial jeszcze sile spiewac w aucie w drodze powrotnej;) Quote
ageralion Posted May 19, 2011 Posted May 19, 2011 Olga89 napisał(a):Rosnie nam psi sportowiec- Maciek pierwszy raz zabral mlodego na biegi,Carmen z samego biegania nie odczuwa przyjemnosci-ma swoja technike,zatrzymuje sie na obryzienie jakiegos pniaka i dopiero pozniej nadrabia biegaczy;) a mlody byl w zywiole,zrobil 10 km i mial jeszcze sile spiewac w aucie w drodze powrotnej;) Super!!! Mowilam, ze on z checia bedzie biegal z Wami :multi: Naprawde niesamowity psiak sie Wam trafil, z dnia na dzien pokazuje sie od lepszej strony, niedlugo okrzykniecie go idealem :evil_lol: Quote
gagatekk Posted May 19, 2011 Posted May 19, 2011 jaki on słodki na fotkah wygląda jak prawdziwy szczenior :) mówiłam, że będzie kolejna psia miłość :D kurcze fajnie macie z tym bieganiem, u nas na razie nie ma takiej opcji Tereska cały czas wbiega pod nogi z kijem. widziałam fotki na FB "ziewacze" rewelacja :) tak się uśmiałam Quote
Olga89 Posted May 20, 2011 Posted May 20, 2011 Dzisiaj Carmen jest zakochana w małolacie,na spacerze stala obok niego dopoki sie nie zalatwil,a teraz od pol godziny wylizuje go od stop do glow;) jednak milosc nie zna roznicy wieku;D Quote
ageralion Posted May 26, 2011 Posted May 26, 2011 I im jest tak wygodnie??? :crazyeye::evil_lol: Quote
Olga89 Posted May 26, 2011 Posted May 26, 2011 jemu napewno,a Carmen jest na tyle leniwa,że nie protestuje;D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.