Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wczoraj było Święto Św. Franciszka, wasze Święto- Międzynarodowy dzień Zwierząt, a nie byłam w stanie dostać się na dogo, żeby was odwiedzić.

Dziś jest pierwsza niedziela października czyli Psie Zaduszki.
Niech to światełko będzie znakiem naszej miłości do was i naszej pamięci o was - nasze psie Aniołeczki



Posted

Ja też nie mogłam dostać sie na dogo od 2 dni. Wczoraj zależało mi szczególnie, bo przecież to był kolejny czwarty dzień miesiąca! Ale Punia wiedziała, że nie zapomniałam- śniła mi się. Za to ja nie pamiętam szczegółów tego snu.

Posted



To zdjecie zrobiłam dzisiaj na spacerze z Fraszką. Punia na pewno pamięta to miejsce- chodziłyśmy tam często. To tam miały miejsce dwa dramatyczne zdarzenia, o których tu kiedyś chyba wspominałam. Pierwsze, w zimie kiedy uratowałam Punię, spod lodu. Drugie, przy pieknej pogodzie- takiej jak dzisiaj: Punia spadła wtedy z kładki, pod którą płynie rzeczka. Nie byłoby w tym nic strasznego gdyby nie to, ze prąd rzeki poniósł ja pod kładkę i przez moment byłam bliska zawału:roll:. Na szczęscie po chwili wypłynęła z drugiej strony mostku i samodzielnie wyszła na brzeg:lol:-zaoszczędziła mi przymusowej kąpieli. Jestem jej do dzisiaj wdzięczna, bo przejrzystość wody nie zachęcała do pływania zwłaszcza w ubraniu.
Od tamtej pory przechodziłam przez tę kładkę zawsze z biciem serca a Punię trzymałam kurczowo na smyczy. Teraz robię to samo z Fraszką. To jedna z wielu fobii, których nabawiłam się "dzięki" Puni. Podobnie było na przykład na wycieczce w górach, kiedy szłam niemal na czworakach trzymając Punię za obrożę, bo bałam się, ze spadnie w przepaść;). Wprawdzie nigdy nie wydarzyło się nic co usprawiedliwiałoby ten lęk. Może tylko doświadczenie w Chabówce w muzeum kolei, kiedy Punia spadła do dołu pod szynami (na których stał zabytkowy pociąg)? Nie pamietam jak ją stamtąd wydostałam. Natomiast z pewnościa wpadłam w histerię.
Kiedy przegladałam ostatni zdjęcia Puni, moja uwagę zwróciło to, ze niemal na każdym jest wpatrzona we mnie. I własnie to "zapatrzenie" było powodem jej "wpadek". Gdyby patrzyła przed siebie pewnie nic takiego by się nie stało. No może jeszcze gdybym ja miała wiecej wyobraźni? Tylko, że kiedy już tę wyobraźnie miałam to przerodziła się w fobię. Przez wiele lat stale towarzyszył mi lęk, że coś się stanie. Tym bardziej nie mogę zrozumieć dlaczego nie potrafiłam zauważyć w porę, że Punia jest smiertelnie chora:shake:

Posted

Dzisiaj był piękny, słoneczny dzień. Jak zwykle, na długim spacerze z Fraszką ciagle wspominałam nasze spacery i jesienne wyprawy poza miasto. Gdyby nie Fraszka chyba już nie potrafiłabym się cieszyć piekną pogodą ale i tak w takie dni tęsknię jeszcze bardziej za Punią.

Posted

Za to dzisiaj pierwszy zimowy dzień- ja niestety jestem odporna na uroki zimy. Punia chyba też nie okazywała specjalnego entuzjazmu. W moich wspomnieniach widze ją ze śnieżnymi kulami przyklejonymi do łapek; czasem te kule były naprawdę ogromne. Wygladała wtedy zabawnie ale nie wydaje mi się, żeby ją to bawiło:razz:

  • 2 weeks later...
Posted

Uwierzymy kolejny raz
W jeszcze jedno Boże Narodzenie
I choć przygasł świąteczny gwar
Bo zabrakło znów czyjegoś głosu
Przyjdź tu do nas i z nami trwaj
Wbrew tak zwanej ironii losu

Daj nam wiarę, że to ma sens
Że nie trzeba żałować przyjaciół
Że gdziekolwiek są dobrze im jest
Bo są z nami choć w innej postaci
I przekonaj, że tak ma być
Że po głosach tych wciąż drży powietrze
Że odeszli po to by żyć
I tym razem będą żyć wiecznie..."

Wesołych Świat w tej magicznej krainie psinko

Posted



Wszystkim odwiedzającym Punię życzę spokojnych i radosnych Świąt.
Szajbus, Tobie szczególnie dziękuję za pamięć.
Nasze pieski i inne zwierzaki za Tęczowym Mostem mogę smiało zapewnić, ze w tych świątecznych dniach są z nami jeszcze bardziej niż na codzień i jednocześnie jeszcze bardziej nam ich brakuje.

To już trzecie Święta mojej Puni za Tęczowym Mostem. Jej brak tutaj odczuwam chyba jeszcze mocniej niż w grudniu 2006 roku.

Posted

Jutro wracam do poświatecznej rzeczywistości z nadzieją, że uda mi się rozwiązać przyziemne problemy, które pojawiły się tuż przed Świętami i trochę popsuły mi świąteczny nastrój. Piszę o tym tutaj, bo to właśnie Punia pomogła mi przyjąć te kłopoty z dystansem. Kiedy użalałam się nad sobą i wściekałam na zły los, pomyślałam o Puni. O tym, że jej już tutaj nie ma i nie będzie. Nie da się już tego naprawić tak jak zepsutej zmywarki. Nie mozna tego zmienić nawet gdybym oddała wszystko co mam. Bo gdyby sie dało bez wahania bym oddała.
W drugi dzień Świąt wieczorem Fraszka miała atak padaczki. Zawsze podczas jej ataków czuję niepokój ale tym razem wpadłam w panikę. Przeraziłam się, że to właśnie teraz mam doświadczyć tego prawdziwego problemu po to, żeby zrozumieć co jest naprawdę ważne. Bo chociaż tak naprawdę mam tę świadomość, to czasem takie mało ważne trudności, sprwaiają, że o tym zapominam. Teraz wiem, ze niezależnie od tego jak sobie z nimi poradzę, będzie dobrze.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...