Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jagienko , to o czym piszesz to nieliczne wyjątki. Pies w kojcu to pies w wiekszości przypadków zamknięty prawie non stop . Oddzielony od człowieka , pewnie sam nie wie z jakiego powodu , bo niszczy w domu ? bo niszczy ogród? Po co w ogóle pies komuś , kto się boi zniszczeń w domu lub ogrodzie?
Najbardziej mi żal , gdy taki kojcowy pies jest już stary , często chory i sam dogorywa w kojcu , już widzę jak właściciel siedzi z takim obolałym reumatyczny staruszkiem w kojcu , głaszcze i pociesza.
Pewnie teraz po mnie pojedziecie ale psa w kojcu ma ten , który chce mieć psa od czasu do czasu , gdy go najdzie ochota na spacer , gdy mu się nudzi ...
Pewnie czasem się zdarza że pies ze schroniska , nie potrafi mieszkać w domu ale pomyślcie o takich bidach , które całe życie spały na kanapie , potem znalazły się w schronisku , bo pan , na przykład , umarł i ze schroniska trafiły do kojca. Zgroza:shake:

Posted

karusiap napisał(a):
a ja sie zgadzam z jagienka,nawet jesli do kojca to z ta roznica ze tu bedzie kochana, głaskana i dobrze karmiona. Na pewno bedzie miala dobrze;)

ja też tak myślę. :)

Posted

chocilo mi wlansie o to czy kojec sluzy do zamkniecia psa jak np wyjezdza sie samochodem i jest brama otwarta, czy do ciaglego trzymania tam psa.
jak pies jest w kojcu to z reguly nie ma kontaktu z czlowekiem, owca jest wogole ewenementem,. juz widze jak w zimie wlasiciel siedzi dwie godziny w kojcu z psem i sie z nim mizia

Posted

Tylko czy ona będzie wiedziała , że jest kochana?
Życzę tej smutnej slicznotce jak najlepiej i mam nadzieję , ze ona nie zna życia w domu , u boku człowieka .

Posted

Patia napisał(a):
Jagienko , to o czym piszesz to nieliczne wyjątki. Pies w kojcu to pies w wiekszości przypadków zamknięty prawie non stop . Oddzielony od człowieka , pewnie sam nie wie z jakiego powodu , bo niszczy w domu ? bo niszczy ogród? Po co w ogóle pies komuś , kto się boi zniszczeń w domu lub ogrodzie?
Najbardziej mi żal , gdy taki kojcowy pies jest już stary , często chory i sam dogorywa w kojcu , już widzę jak właściciel siedzi z takim obolałym reumatyczny staruszkiem w kojcu , głaszcze i pociesza.
Pewnie teraz po mnie pojedziecie ale psa w kojcu ma ten , który chce mieć psa od czasu do czasu , gdy go najdzie ochota na spacer , gdy mu się nudzi ...
Pewnie czasem się zdarza że pies ze schroniska , nie potrafi mieszkać w domu ale pomyślcie o takich bidach , które całe życie spały na kanapie , potem znalazły się w schronisku , bo pan , na przykład , umarł i ze schroniska trafiły do kojca. Zgroza:shake:


Ręcami i nogami się podpisuje.
Miałm dłuższa dyskusię właśnie z tą Kasią_m i watrara czy jakoś tam, bo chciały wziąć do kojac benię od Ksery; no i uszczęśliwiły inną benię:shake:

Posted

Patia napisał(a):
Jagienko , to o czym piszesz to nieliczne wyjątki. Pies w kojcu to pies w wiekszości przypadków zamknięty prawie non stop . Oddzielony od człowieka , pewnie sam nie wie z jakiego powodu , bo niszczy w domu ? bo niszczy ogród? Po co w ogóle pies komuś , kto się boi zniszczeń w domu lub ogrodzie?
Najbardziej mi żal , gdy taki kojcowy pies jest już stary , często chory i sam dogorywa w kojcu , już widzę jak właściciel siedzi z takim obolałym reumatyczny staruszkiem w kojcu , głaszcze i pociesza.
Pewnie teraz po mnie pojedziecie ale psa w kojcu ma ten , który chce mieć psa od czasu do czasu , gdy go najdzie ochota na spacer , gdy mu się nudzi ...
Pewnie czasem się zdarza że pies ze schroniska , nie potrafi mieszkać w domu ale pomyślcie o takich bidach , które całe życie spały na kanapie , potem znalazły się w schronisku , bo pan , na przykład , umarł i ze schroniska trafiły do kojca. Zgroza:shake:

ja takze sie z Patia zgadzam. sa psy ktore nie nadaja sie do domu ale ja osobiscie nie zmrozylabym oka majac swiadomosc ze moj pies spi na polu :)

Posted

ale moze ona nie będzie zamknięta, tylko będzie miała budę do dyspozycji, tak jak Deniś? lepiej żeby była w schronisku?:(
oni chcą dać jej dużo miłości i ciepła.
moze ja jestem naiwna, ale wierzę, że będzie dobrze.:)

Posted

najgorsze ejst to ze czlowiek mysli z ejak tzryma psa w kojcu to jest inaczej niz na lancuchu, a wcale sie to duzo nie rozni.
dlaczego psu nie mozna wejsc do domu sie przywitc z domowinikami, polezec przy kanapie?
i nie mowcie ze bernardyny tak nie lubia bo znam cala mase takich.
znajoma hodowla leonbergerow - 4 wielkie futrzaste potwory, kojec ale do zamkniecia psow jak brama jest otwarta, zeby nie wybiegły na wies.
do nowo wybudowany, "luksusy" a psy mieszkaja w domu - i pomimo futra i tego ze uwielbiaja chodzic po 2 ha ogrodzie, jk tylko przychodzilam to grzały mi stopy lezac przy kanapie.
wiec nie ma tu znaczenia jaki porzadek, luksus ktos ma w domu, pies potrzebuje kontaktu z czlowiekiem. nawet jesli am ogrod to mieszkajac na zewnatrz jest wiekszosc czasu sam.
pewnie ze w lecie rodzina grilluje,a zima? sam calymi dniami i nie am znaczenia jaka duza jest buda.
pies potzrebuje kontaktu z czlowiekiem i to nie dwie godziny dziennie na spacer (o ile ma spacery).

Posted

noemik kiedy ta milosc i cieplo?
ile godzin dziennie spedza na zewnatrz z nia jesli bedzie minus 15 stopni?bo ta suka nie bedzie zyla do zimy, ale kilka nastepnych lat...
jedni ludzie hcieli brac klusiorka od patii - mieli kojec zbudowany dla bezpieczenstwa, zbye pies nie wybiegł jak bedzie bramaotwarta - chcieli klusiorka - nie mieli problemu z rozebraniem kojca.
nigdy w zyciu nie wydalam psa tylko do mieszkania na zewnatrz...

wiecie jak patrycja ma ładnie w domu?
jak czysto?
i wszytskie psiaki mieszkaja w domu...

Posted

kiwi napisał(a):
najgorsze ejst to ze czlowiek mysli z ejak tzryma psa w kojcu to jest inaczej niz na lancuchu, a wcale sie to duzo nie rozni.
dlaczego psu nie mozna wejsc do domu sie przywitc z domowinikami, polezec przy kanapie?
i nie mowcie ze bernardyny tak nie lubia bo znam cala mase takich.
znajoma hodowla leonbergerow - 4 wielkie futrzaste potwory, kojec ale do zamkniecia psow jak brama jest otwarta, zeby nie wybiegły na wies.
do nowo wybudowany, "luksusy" a psy mieszkaja w domu - i pomimo futra i tego ze uwielbiaja chodzic po 2 ha ogrodzie, jk tylko przychodzilam to grzały mi stopy lezac przy kanapie.
wiec nie ma tu znaczenia jaki porzadek, luksus ktos ma w domu, pies potrzebuje kontaktu z czlowiekiem. nawet jesli am ogrod to mieszkajac na zewnatrz jest wiekszosc czasu sam.
pewnie ze w lecie rodzina grilluje,a zima? sam calymi dniami i nie am znaczenia jaka duza jest buda.
pies potzrebuje kontaktu z czlowiekiem i to nie dwie godziny dziennie na spacer (o ile ma spacery).

ale czemu zakładacie, że ona nie bedzie mogła wejść do domu? może będzie. ja nie wiem, nie rozmawiałam z adoptującymi,a el moze nie będą tak robić, hmmm....

Posted

ja tez nie umiałabym ie mieć psa przy sobie w domu.
ale próbuje znaleźć dobre strony tej adopcji.
cytat z wątku Adki:
"buda jest w srodku orgomnego kojca...ale po ogrodzie tez pewnie bedzie sobie biegac :smile: no i oczywiscie bedziemy z nia wychodzic na dlugieeeeee spacerki...no noc mysle, ze zostanie zabrana do domku bo nie jest jeszcze w nocy tak cieplo :smile:
napewno bede sie o nia troszczyc i dogladac !!"

Posted

tak ogólnie mówiąc, to ja też chyba nie powinnam była brać Elika. Przez moją pracę musi siedzieć sam aż wrócę. co z tego, że w mieszkaniu, skoro nie ma gdzie sobie pobiegać, jak mnie nie ma? Chciałabym mieć ogród, właśnie dla niego.
ale lepiej u mnie w mieszkaniu niz samotnie w schronie.
prawda?

EDIT: jakoś smutno mi się zrobiło. :(

Posted

Noemik , wiem , że to smutne ale
niestety nasze doswiadczenia a propos pies w kojcu są złe , w większości.
Mam nadzieję , ze w przypadku bernardynki sie nie sprawdzą i mam nadzieję , że gdy juz sie przyzwyczai do spania w domku w zimie nie zostanie oddelegowana do budy w lecie:-(

A ja postanowiłam się tu wypowiedzieć , bo już wczesniej ten kojec , w którym zamieszkała bernardynka miał zostać zapełniony pieskiem od Ksery , Ksera się nie zgodziła wydać tam psa a mnie bardzo zasmuciła wtedy wypowiedź Wtatary:

"Jeżeli nie zgadzacie się nikt tu nie naciska. Poprzedni Bernardyn był bardzo dużym psem i uważam że 50m kwad. jakie miał nie były jakąś małą przestrzenią. Buda jest tak duża że kiedyś jak ją znajomy ocieplał w środku to pies wszedł do niego. Budę i kojec nie wybudowali po to aby stałe puste a tyle ile on miał spacerów i kontaktu z ludzmi to gdyby miał każdy piesek to byłoby na świecie wspaniale."

Posted

noemik napisał(a):
tak ogólnie mówiąc, to ja też chyba nie powinnam była brać Elika. Przez moją pracę musi siedzieć sam aż wrócę. co z tego, że w mieszkaniu, skoro nie ma gdzie sobie pobiegać, jak mnie nie ma? Chciałabym mieć ogród, właśnie dla niego.
ale lepiej u mnie w mieszkaniu niz samotnie w schronie.
prawda?

EDIT: jakoś smutno mi się zrobiło. :(


wlasnie wcale nie ta noemik.
two elik spi kolo ciebie w nocy, budzicie sie rano, idziecie an spacer, potem ty idziesz do pracy a on idzie spac dalej - wcale nie ma ochoty biegac.
wracasz on cie wita, idziecie na spacer, gotujesz obiad, elik jest przy tobie, idziecie spac - jestescie razem.
twoj pies jest z toba przez wiekszosc czasu, zcas kiedy idziesz do pracy w wiekszosci pzresypia.
i gwarantuje ci ze mimo ze nie masz ogrodka - jest najszczesliwszym psem na swiecie.
i nigdy nie zamieniłby twojego meiszkania z toba - na ogrod bez ciebie, tego mzoesz byc pewna:)
twoj elik to najszczesliwszy pies swiata.
ja ma ogrodek i myslisz ze moge wypuscic do niego psy zeby sobie pobiegały? ida siusiu i od razu do domu - dopiero jak ja jstemz nimi to biegaja, kopia doły, szaleja.
dla psa najwazniejszy jest czlowiek - przewodnik, nie to jak wielki ma ogrod.
a jeszcze do tego co napisala patia, - za duza buda jest dla psa niedobra bo jest mu w niej zimno - buda musi byc akurat.

Posted

noemik napisał(a):
czy Deniś jest nieszczęśliwy u Owieczki?
czemu tutaj ma być inaczej? Też buda. też fajna rodzinka, mam nadzieję.

Deniś jest baaaardzo szczęśliwy, bo on zapewne wcześniej był trzymany w jakimś chlewie, napewno w czymś dużo gorszym niż u mnie. No cóż, przyznajmy, nie ma u mnie super luksusów, ale Denis jest też na polu dlatego, że nie lubi spać w domu. Na poczatku, jak go przywiozłam spał, ale kończyło się to zgryzionymi łapami do krwi. Bude swoją kocha, i gdy czuje jakiekolwiek niebezpieczeństwo od razu tam zmyka. Wchodzi do kojca, nawet gdy drzwiczki są otwarte i nie musi tam siedzieć:) Zresztą, on tak jest tylko na noc, chyba że leje i jest okropna pogoda.

Ale kojec i dla mnie nie jest super rozwiązaniem. Widziałam psy na małej powierzchi, nigdy nie wypuszczane. Jednak mi się wydaje wszystko lepsze od schronu.
Ogólnie nie jestem aż tak w temacie, poczytam sobie jeszcze:):eviltong:

Posted

Jagienka napisał(a):
kiwi, ale kojec nie musi znaczyć ciągłego zamknięcie. black_sheep też ma kojec, i tam sobie stoi buda, żeby syfu nie było dookoła, jak pada to psiak sobie tam włazi, a drzwi kojca są otwarte i psiak lata po ogrodzie, nie mówie w tym przypadku, bo szczegółów nie znam, ale kojec to nie jst zło wcielone ;)

Dokładnie:) Znasz szczegóły jak widze. Kojec jest tylko do nocowania, i gdy Kasi i nikogo innego w domu nie ma:( I do deszczów. Ale jak jest deszcz, to Denis jest zamkniony, bo on kocha kałuże i taplanko w błotku. Chyba że w domu ze mną woli pooglądać TV:razz: Denis nie czuje strachu na widok kojca, tak jak pisałam, sam włazi nie raz i leży na dechach:lol:

Posted

Karusiu , z tego co doczytałam , sunia nie mieszka u wymienionych przez Ciebie osób ale u ich znajomych.
Doczytałam też , że poprzedni pies był wyprowadzany z kojca , bo nie umiał się w nim załatwić:shake:

Już miałam nic nie pisać na ten temat ale martwi mnie ta sunia , cały czas myślę , że moze ona mieszkała kiedyś w domu , w mieszkaniu :-(

Ach , dziś cały świat mi się czarny wydaje:-(

Posted

kiwi napisał(a):
wlasnie wcale nie ta noemik.
two elik spi kolo ciebie w nocy, budzicie sie rano, idziecie an spacer, potem ty idziesz do pracy a on idzie spac dalej - wcale nie ma ochoty biegac.
wracasz on cie wita, idziecie na spacer, gotujesz obiad, elik jest przy tobie, idziecie spac - jestescie razem.
twoj pies jest z toba przez wiekszosc czasu, zcas kiedy idziesz do pracy w wiekszosci pzresypia.
i gwarantuje ci ze mimo ze nie masz ogrodka - jest najszczesliwszym psem na swiecie.
i nigdy nie zamieniłby twojego meiszkania z toba - na ogrod bez ciebie, tego mzoesz byc pewna:)
twoj elik to najszczesliwszy pies swiata.
ja ma ogrodek i myslisz ze moge wypuscic do niego psy zeby sobie pobiegały? ida siusiu i od razu do domu - dopiero jak ja jstemz nimi to biegaja, kopia doły, szaleja.
dla psa najwazniejszy jest czlowiek - przewodnik, nie to jak wielki ma ogrod.
a jeszcze do tego co napisala patia, - za duza buda jest dla psa niedobra bo jest mu w niej zimno - buda musi byc akurat.

no, kiwi, muszę przyznań, ale wyprę się jak by co. wzruszyłam się. naprawdę. naprawdę tak myślisz? a ja tak się bałam, że robię Elikowi krzywdę przez brak ogrodu, przez mieszkanie w bloku, przez to, że to ja go zabrałam ze schronu, a nie ktoś, kto taki ogród ma, a kto nie zdążył, bo ja byłam pierwsza... różne takie myśli chodziły mi po głowie.
inna sprawa, że kocham Elisia ogromnie, i nie umiałabym już być bez niego...
może to infantylne, ale ulżyło mi, bardzo Ci dziękuję. i łezkę uroniłam z tego wzruszenia też.

Posted

wtatara napisał(a):
Adka jest to dwóch pierwszych spacerkach. Jest bardzo grzeczna. A tak to chyba jest bardzo zestresowana. Z budy wychodzi tylko wtedy jak się ją zawoła. Wybieram sie do niej w niedzielę z wizytą

:shake: nie podoba mi sie to :(
:shake:

Posted

czytam te wypowiedzi i... to troche taka rozprawka nt. wyższości świąt wielkanocnych nad świetami bożego narodzenia...
ktora z wypowiadajacych sie tu osob ma podstawy merytoryczne aby wpowiadac sie nt. upodoban, zwyczajow itd, itp psow z grupy strozujacych?
ktora z was ma doswiadczenie i wiedze na temat psow strozujacych?
ktora zna ich rys historyczny, uwarunkowania genetyczne, sposoby zachowan i reakcji?
ktora z was ma takiego psa, z takim psem mieszka lub przebywala rok? miesiąc?
macie: podhalana, kaukaza, moskiewskiego, azjate ? - te psy wymieniam, bo te znam (lepiej lub gorzej) i obracam sie wśród podobnych mi wlascicieli, hodowcow lub milosnikow od ladnych paru lat
i wiem tez, ze zadna z was nie ma pojecia o tego rodzaju psach. wiec przypominam - bernardyny to tez psy strozujace! i jako takie sa psami bardzo specyficznymi
zaznaczam - nie rozmawiamy o trzymaniu psa w kojcu 24h/dobe. rozmawiamy o trzymaniu psa na zewnatrz przez normalnych ludzi ze zdrowym podejsciem do faktu posiadania psa.
nie jestem zwolennikiem howu kojcowego, ale nie popadajmy w paranoje!
wiekszosc z tych psow unieszczesliwicie jezeli kazecie im spac na kanapie.

w przypadku pohalana - majac do wyboru dom, bude i mieszkanie w bloku - naprawde dlugo zastanawialabym sie czy ten (konkretny) pies moglby mieszkac w bloku. i w 90% przypadkow ja podhalana nie wydalabym do bloku.
dlaczego? bo w adopcjach chodzi o to by pies z czlowiekiem byl szczesliwy i czlowiek z psem. pies strozujacy ma silna potrzebe - strozowania. silny instynkt terytorialny i na ogol mala tolerancje do innych zwierzat i obcych ludzi. prosze wezcie takiego psa na spacer do miejskiego parku i wprowadzcie po klatce schodowej do domu. powodzenia!
nocowanie w domu - dobrego snu zycze! zwlaszcza jak pies bedzie robil co 2 godziny obchod i najmniejszy szmer za oknem powoduje pomruki i ustawia psa na czujnosc
czy myslicie, ze ten pies zmuszony do zachowan tak naprawde mu obcych, do zycia w warunkach bardzo nienaturalnych (bo nienaturalne sa prawie zawsze) do tlumienia silnych instynktow - jest szczesliwy?
zaznaczam - od kazdej reguly sa wyjatki
podkreslam - mowimy o normalnych ludziach a nie tzw "innych"
i powyzsze nie dotyczy zadnego konkretnego psa, bo tego musialabym znac by wypowiadac sie na temat jak bardzo zycie psa ogrodowego jest dla niego nieszczesciem i czy w ogole jest
i jeszcze - ma znaczenie sposób wychowania psa i dotychczasowe warunki bytowania. ale czesto nie tak duze jakby sie wydawalo. pies trzymany wiele lat na lancuchu doskonale znajduje sie i adaptuje do warunkow mieszkaniowych. i odwrotnie - pies od szczeniaka trzymany w mieszkaniu, czesto (z wlasnego wyboru) wybiera zycie psa ogrodowego. o jego predyspozycjach do takiego sposobu zycia decyduja jego "cechy pierwotne rasy"
dlatego prosze nie oceniac tego czego nie znacie. nie znacie ludzi, nie znacie psa.
i oczywiscie - wiele z tych pierwotnych zachowan psow strozujacych mozna eliminowac szkoleniem. tylko po co?
a potem zapraszam do mnie - popatrzcie w oczy mojej Belce wieczorem, kiedy zmuszam ja do nocowania w domu. zapewniam was, ze to oczy nieszczesliwego psa. robi to, bo ja jej kaze. a ja robie to bo musze.
i zeby nie bylo niedomowien - Bela od szczeniaka wychowywana jest w domu, rozpuszczona do granic przyzwoitosci, noszona na rekach i nikt jej nie broni spac na kanapie. ale nie spi na niej. Belka dorosla i cechy jej rasy biora gore nad dotychczasowym wychowaniem. jest psem strozujacym czy mi sie to podoba czy nie. i nie szkodzi, ze nie byla wychowywana na stoza. ona sie nim urodzila i nim jest.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...