mk999 Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Brawo Faksia i Dżekuś , mam takie samo zdanie. Quote
Felka z Bagien Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Zgadzam się również z p.Andrzejem,że każdy nowy wolontariusz powinien być przez jakiś czas pod opieką doświadczonego wolontariusza,bo tylko ten może mu naprawdę przekazać wskazówki jak poruszać się po schronisku i jak można wyprowadzać psy, nikogo nie narażając. Quote
karusiap Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Ja rowniez prawdopodobnie przyjsc nie dam rady i nie zgodze sie na jakies szantaze i skreslania. Od lat jestem wolontariuszka i choc niestety od jakiegos czasu nie daje rady regularnie byc w schronisku, nie znaczy to (dokladnie jak napisala Foksia), ze calego wolnego czasu (ktorego prawie nie mam) nie poswiecam na pomoc psom. Quote
Noelle Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Felka z Bagien napisał(a):A Pani Zula nie mogłaby rozesłać mailowo tego co ma do powiedzenia wolontariuszom?Skoro konieczne jest takie spotkanie, to myślę, że ma coś bardzo ważnego do przekazania.Trzeba to Pani Zuli podsunąć.Myślę,że to byłoby najlepsze rozwiązanie w okresie wakacyjnym i w ogóle. p. Zula rozesłała to mailowo, ja osobiście dostałam takiego maila. Quote
Felka z Bagien Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 I co było napisane, bo ja zrozumiałam z postów,że to była tylko informacja o spotkaniu, na które jak się wolontariusze nie stawią, to zostaną skreśleni?Czy o to chodzi? Quote
Noelle Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 było tam napisane tak (tu cytuję maila) : Bardzo prosimy nie bagatelizować tego zawiadomienia, gdyż nieobecność na spotkaniu w jednym z powyższych terminów będzie jednoznaczna z rezygnacją z wolontariatu KTOZ. Quote
Rumi. Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 mogę tu wstawić calość tego maila jeśli niektórzy nie dostali a wiem że nie dostali, bo np. do mojej koleżanki nie doszedł... Quote
mk999 Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Proszę wstawić bo mnie pominięto i wiele osób. Quote
Rumi. Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Cyt: "Informujemy o obowiązkowym spotkaniu wszystkich wolontariuszy KTOZ! Każdy wolontariusz, który nadal chce pełnić tę funkcję i pomagać w pracy na terenie KTOZ Schroniska dla Bezdomnych Zwierzat przy ul. RYbnej 3 musi przyjść na jedno ze spotkań obowiązkowych, które odbędą sie w terminach: czwartek 11/VIII 2011 o godzinie 17.00 lub sobota 13/VIII o godzinie 11.00. Na spotkaniu zostaną przypomniane zasady panujące na terenie Schroniska, których należy przestrzegać. Ponadto zostaną omówione nowe reguły, które będa dotyczyły wolontariatu, zostanie przedstawiony nowy system rejestracji wolontariuszy, który zacznie obowiązywać od września. Każdy wolontariusz otrzyma numer identyfikacyjny, który w połączeniu z obowiązującymi identyfikatorami będzie obowiązkowy. Jednocześnie prosimy o zastanowienie się, którymi zwierzętami przebywającymi w schronisku chcecie się Państwo opiekować w ramach wolontariatu, gdyż zacznie obowiązywać system opieki jednego wolontariusza nad danym zwierzęciem. Podczas spotkania będziemy prosić o wstępne deklarowanie zwierząt i\lub boksów, którymi Państwo będzie się zajmować. Jest to jednocześnie Państwa zobowiązanie do stałej iregularnej opieki nad nadymi zwierzetami. Bardzo prosimy nie bagatelizować tego zawiadomienia, gdyż nieobecność na spotkaniu w jednym z powyższych terminów będzie jednoznaczna z rezygnacją z wolontariatu KTOZ. Z poważaniem, Zula Przybylińska" Czyżby wysyłali to do tych 300 wolontariuszy którzy są zapisani? Trochę mi się nie chce wierzyć, a poza tym jak widać trochę osób nie dostało... Quote
niepokorna Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 [FONT=Times New Roman][quote name='greatmadwomen']I to jest najważniejsze w tej dyskusji! Jaksię nie podoba to iść do stosownych osób, ok nie wszystko mi odpowiada wschronisku ale nie żalę się tu, jeśli naprawdę chcę coś zmienić to idę dostosownych osób. A co do pracowników, to proszę Was za plecami się nierozmawia, jak coś nie pasuje to do osób zainteresowanych się zwrócić a nie tugadać, jeśli Ty jesteś miła to inni się odwdzięczą, a wybaczmy to że czasempracownicy mają dość, nie wierzę iż każdy z nas nie ma złych dni... [/FONT][quote name='greatmadwomen'] [FONT=Times New Roman]PS.Tutaj łatwo jest Wam pisać bo jesteście anonimowe, nikt nie wie kimjesteście, ja piszę akurat z pełną odpowiedzialnością, jak inne osoby którewiemy kim są(Avaloth, natalek, chwiladlapupila, Felka z Bagien, Barbann z miau;) ), wy macie kilka postów i najlepiej tak anonimowo pisać...[/FONT] [FONT=Times New Roman]O święta naiwności! Ty naprawdę wierzysz, że jak coś Ci się w życiu nie podoba, to pójdziesz do odpowiedniej osoby, pogadasz i załatwisz sprawę? (A skąd wiesz, że nie próbowaliśmy?) Z Twojego postu - w tym na temat zaharowanych pracowników, znikomości środków finansowych i bohaterstwie KTOZ w opłacaniu składek- wnioskuję, że jest młodą osobą, tak 16-18 lat, co? Nie czynię Ci z tego broń Boże zarzutu, nawet z pewnym rozrzewnieniem czytam takie posty, bo pamiętam (jeszcze, o dziwo) jak to jest mieć naście lat. Każdy z nas kiedyś wierzył, że świat jest piękny, a ludzie dobrzy, uczciwi i prawdomówni, a życie potem otwiera człowiekowi oczy.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Nikt to nie mówi nic za czyimiś plecami, forum jest ogólnie dostępne i możesz być pewna, że niektórzy pracownicy pilnie śledzą nasze wpisy ;)[/FONT] [FONT=Times New Roman]Co do anonimowości, to jest ona jednym z podstawowych narzędzi, jakie daje sieć. Zauważ, że większość bardzo poważnych blogerów (komentatorów politycznych, społecznych) nigdy nie ujawnia swojej tożsamości. To swoisty immunitet, który pozwala obywatelowi powiedzieć dokładnie to co myśli, a swoje nazwisko ujawnić w momencie, który uzna za właściwy dla swoich celów. Poza tym, naprawdę nie ma znaczenia, kto robi pewnie spostrzeżenia; ważne, że/czy są one trafne i czy będziemy potrafili wyciągnąć z tego wnioski. [/FONT] [FONT=Times New Roman]Dyskusja, która tu ma miejsce nie jest czczym narzekaniem i wylewaniem żalów, ale wymianą opinii, która, miejmy nadzieję, będzie miała realne konsekwencje. Nikt chyba nie sądzi, że wpisem na forum zreformuje schronisko,ale skoro ludzie już się "zgadali," to za chwilę spotkają się w realu i ustalą sposób działania.[/FONT] [FONT=Times New Roman]I w końcu, uwaga do zachowania niektórych pracowników: jeśli ktoś jest sfrustrowany niską pensją, ma dość i do tego jeszcze ma zły dzień, to niech po pracy idzie się napić wódki do baru, a nie wyżywa się wolontariuszach i odwiedzających schronisko.[/FONT] Quote
gal_anonim Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 To ja się pytam wprost Was wszystkich co do reformy wolontariatu ma P. Zula? Jakim prawem wysyła do wolontariuszy maile i organizuje obowiązkowe spotkania? Jakim prawem grozi usunięciem z grona wolontariuszy? Bo z tego co wiem to została zatrudniona zupełnie do innych zadań, więc może zajmie się tym co do jej obowiązków należy. A na naszych identyfikatorach pisze: Wolontariusz Krakowskiego Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami i wynika z tego, że podlegamy pod KTOZ, formularze też zanosiliśmy na Floriańską i z Floriańskiej dostaliśmy identyfikatory, jesteśmy zatem Wolontariuszami Krakowskiego Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami , które pod swoją opieką ma schronisko dla zwierząt i tylko KTOZ może skreślić kogoś z grona wolontariuszy. Dlaczego wolontariatu nie reformuje KTOZ? A teraz ja wyleje swoje żale, krótko i na temat: Dlaczego schronisko nie organizuje akcji służących adopcji zwierząt? Dlaczego schronisko nie organizuje dni otwartych? (bo te niby dni otwarte co są to farsa) Dlaczego schronisko nie ma strony internetowej? (bo ta niby co jest to farsa) Dlaczego schronisko nie ogłasza zwierząt do adopcji? Dlaczego zamiast strony internetowej jest facebook? Dlaczego nie ma aktualnych galerii i opisów? Dlaczego my wolontariusze robimy więcej niż schronisko i stajemy na głowie żeby pies czy kot był adoptowany? Dlaczego innym się chce a schronisku nie? Czy ktoś mi odpowie na te pytania. Quote
Rumi. Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 [quote name='niepokorna'][FONT=Times New Roman][/FONT] [FONT=Times New Roman]O święta naiwności! Ty naprawdę wierzysz, że jak coś Ci się w życiu nie podoba, to pójdziesz do odpowiedniej osoby, pogadasz i załatwisz sprawę? (A skąd wiesz, że nie próbowaliśmy?) Z Twojego postu - w tym na temat zaharowanych pracowników, znikomości środków finansowych i bohaterstwie KTOZ w opłacaniu składek- wnioskuję, że jest młodą osobą, tak 16-18 lat, co? Nie czynię Ci z tego broń Boże zarzutu, nawet z pewnym rozrzewnieniem czytam takie posty, bo pamiętam (jeszcze, o dziwo) jak to jest mieć naście lat. Każdy z nas kiedyś wierzył, że świat jest piękny, a ludzie dobrzy, uczciwi i prawdomówni, a życie potem otwiera człowiekowi oczy.[/FONT] Załatwialam już kilka spraw i uwierz mi jak się chce to się potrafi, ale mi odwaga pisać anonimowo i nic w tej sprawie nie zrobić... Bohaterstwie Ktoz? czemu bohaterstwie? oni musza płacić, a jak ludzie nie chodzą pomagać to kasa po prostu przepada, przepraszam ale wolę aby poszło to na żarcie i nie trzeba by było psów z nie wiadomo jakich powodów usypiać, uwierz mi to nie jest miłe uczucie gdy psa Ci uśpią z wymyślonych powodów, nie życzę nikomu, a tak może by nie trzeba by było takich decyzji podejmować. [FONT=Times New Roman]Nikt to nie mówi nic za czyimiś plecami, forum jest ogólnie dostępne i możesz być pewna, że niektórzy pracownicy pilnie śledzą nasze wpisy ;)[/FONT] Wiem iż osoby ze schroniska czytają to forum, lecz oni to czytają a ty jesteś nadal anonimowa i nie wiem co tym chcesz uzyskać wylewając swoje żale na pracowników... [FONT=Times New Roman]Co do anonimowości, to jest ona jednym z podstawowych narzędzi, jakie daje sieć. Zauważ, że większość bardzo poważnych blogerów (komentatorów politycznych, społecznych) nigdy nie ujawnia swojej tożsamości. To swoisty immunitet, który pozwala obywatelowi powiedzieć dokładnie to co myśli, a swoje nazwisko ujawnić w momencie, który uzna za właściwy dla swoich celów. Poza tym, naprawdę nie ma znaczenia, kto robi pewnie spostrzeżenia; ważne, że/czy są one trafne i czy będziemy potrafili wyciągnąć z tego wnioski. [/FONT] [FONT=Times New Roman]Dyskusja, która tu ma miejsce nie jest czczym narzekaniem i wylewaniem żalów, ale wymianą opinii, która, miejmy nadzieję, będzie miała realne konsekwencje. Nikt chyba nie sądzi, że wpisem na forum zreformuje schronisko,ale skoro ludzie już się "zgadali," to za chwilę spotkają się w realu i ustalą sposób działania.[/FONT] To proszę Cię bardzo umów się z osobami i zróbcie coś w tej sprawie, jestem ciekawa czy coś zdziałacie. [FONT=Times New Roman]I w końcu, uwaga do zachowania niektórych pracowników: jeśli ktoś jest sfrustrowany niską pensją, ma dość i do tego jeszcze ma zły dzień, to niech po pracy idzie się napić wódki do baru, a nie wyżywa się wolontariuszach i odwiedzających schronisko.[/FONT] Nie mam sił już po prostu komentować Twoich wypowiedzi, chyba pozostanę osobą która tylko czyta tu a nie komentuje, mam dość własnych spraw... Quote
chwiladlapupila Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Po pierwsze to wydawało mi się, że wszyscy bez względu na wiek, płeć, kolor skóry, narodowość, przekonania polityczne i wyznania religijne działamy w jednym celu. Celem tym wg. mnie jest pomoc bezdomnym, okaleczonym (psychicznie) przez ludzi zwierzętom, które miały w życiu pecha, którym los spłatał figla i z zupełnie niezrozumiałych dla siebie powodów zostały bezdomne. Nie ma tu znaczenia czy mieszkają w schronisku, hotelu czy domu tymczasowym, znaczenie ma fakt, że te biedne zwierzaki nie mają tak na prawdę nikogo bliskiego. Są samotne, pozostawione na łasce nas - ludzi. To my przez wieki udomawialiśmy je, to my oswajaliśmy je, a teraz weźmy za nie odpowiedzialność, bo dzięki nam nie są w stanie same przeżyć w dzisiejszym świecie. Dajmy spokój z dywagowaniem nad tym czy ktoś jest psiarzem czy kociarzem i czy jest na tym forum jakaś kontra pomiędzy "psiarzami" i "kociarzami" zapomnijmy w tym wszystkim. Bez względu na to czy chodzi o bezdomnego kota czy bezdomnego psa zróbmy wszystko, żeby pomóc im znaleźć nowe domy, kochające rodziny i miejsce na ziemi, którym na pewno nie jest, nie było i nigdy nie będzie dla nich schronisko. Zjednoczmy siły ponad podziałami, róbmy wszystko co tylko przyjdzie nam do głowy (w granicach zdrowego rozsądku) żeby schronisko nie pękało w szwach. Cytat: "KTOZ" musi za nich (Wolontariuszy) płacić ubezpieczenie" Z tego co się orientuję, to ubezpieczenie Wolontariuszy odbywa się na zasadach ubezpieczenia zbiorowego - co w praktyce oznacza, że stawka takiego ubezpieczenia nie zależy od ilości Wolontariuszy. Wiele o ubezpieczeniach Wolontariuszy możecie przeczytać <TUTAJ> Cytat: "Testy... no proszę Was, nie da się sprawdzać osób na różne sposoby, nie ma gwarancji że osoby sprawdzone będą super, bo może akurat ta odrzucona osoba może by była świetna w pracy z psami". Właśnie dlatego zaproponowałem okres 30 dni (ktoś z Was zaproponował 3 miesiące) w których nowo przyjęty Wolontariusz mógłby zapoznać się z obowiązkami które do niego należą, oraz zobaczyć które z nich jest w stanie wykonywać. W trakcie tego okresu każdy bez problemu zorientuje się czy woli pracować z psami czy z kotami, z dużymi czy z małymi, z kudłatymi czy łysymi itp. itd. Cytat: "[FONT=Times New Roman]I w końcu, uwaga do zachowania niektórych pracowników: Jeśli ktoś jest sfrustrowany niską pensją, ma dość i do tego jeszcze ma zły dzień, to niech się po pracy idzie napić wódki do baru, a nie wyżywa się wolontariuszach i odwiedzających schronisko."[/FONT] Jest takie powiedzenie "Mówisz, że Ci praca szkodzi - porzuć pracę o co chodzi". Zgadzam się, że niektóre osoby odwiedzające schronisko są irytujące, żeby nie użyć tu słowa powszechnie uznanego za obelżywe), zgadzam się, że niektóre osoby przychodzące do schroniska z zamiarem zrzeczenia się swoich zwierząt są skrajnie nieodpowiedzialne i nie powinny opiekować się nawet pudełkiem zapałek, ale to nie powód, żeby "wyżywać się" na nich. Lepiej, że przychodzą do schroniska bo zamiast tego mogły by przywiązać pieska do drzewa w lesie skazując go na pewną śmierć, a kotka z uroczą radością w oczach wyrzucić do kubła ze śmieciami. Cała tajemnica tkwi w odpowiednim przeszkoleniu personelu mającego kontakt z odwiedzającymi schronisko osobami. To oni (pracownicy) odpowiednio przeszkoleni powinni trzymać nerwy na wodzy i w żaden sposób nie dać po sobie poznać, że w środku krew ich zalewa. Czy kiedykolwiek dzwoniliście np. do operatora telewizji nowej generacji N albo do konsultanta w banku - tych ludzi nie da się sprowokować do wypowiedzenia ani jednego słowa, które mogło by być użyte przeciwko nim lub firmie dla której pracują. Można powiedzieć im wszystko na co macie ochotę, a oni ze stoicką cierpliwością będą powtarzać, że macie rację ale... coś tam, coś tam. Jeżeli ktoś nie potrafi utrzymać nerwów na wodzy i z szeroko uśmiechniętymi ustami przyznać, że Klient ma zawsze rację to powinien poszukać sobie innej pracy. Wiecie z czego jestem na prawdę zadowolony? Z lekarzy weterynarii, którzy pracują w naszym schronisku. Osobiście uważam, że jest to idealnie dobrana kadra wyspecjalizowanych fachowców, kochających zwierzęta, którzy potrafią czynić cuda, którzy pomagają tym biednym cierpiącym stworzeniom najlepiej jak potrafią, często angażując swoje własne środki finansowe. To ludzie, którzy w sali operacyjnej przypominającej wyposażeniem czasy doktora Mengele uratowali już nie jedno psie i kocie istnienie. To ludzie do których zawsze można zwrócić się z prośbą o udzielenie informacji, którzy zawsze starają się udzielić odpowiedzi na najbardziej nieprawdopodobne pytanie w sposób rzeczowy i konkretny. To ludzie, którzy potrafią podchodzić z szacunkiem zarówno do człowieka jak i do zwierzęcia. Oni nie mają manii wyższości, nie dają odczuć, że są nie wiadomo kim bo skończyli ciężkie studia i są specjalistami w tym co robią. Za to jacy są korzystając z okazji chciałbym im gorąco podziękować. Quote
niepokorna Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Bohaterskie KTOZ to była ironia :-) Mnie też się sporo spraw udało załatwić, ale w wielu innych "odbiłam się od ściany;" to samo przytafio się kilku wolontariuszom i, tu pewnie Cię trochę zaskoczę, pracownikom, którzy chcieli coś zmienić, bezinteresownie zrobić dla schroniska. I nie były to skargi i narzekania ale konkretne propozycje, inicjatywy, których zrealizowanie usprawniłoby pracę azylu, podniosło kwalifikacje pracowników, pozwoliło zaoszczędzić pieniądze. Jaką w takim razie można mieć nadzieję na proste i sprawne załatwienie kwestii prawdziwie problemowych? [Quote]To proszę Cię bardzo umów się z osobami i zróbcie coś w tej sprawie, jestem ciekawa czy coś zdziałacie.[Quote] Nic w moich postach nie jest pisane od tak sobie :-) Quote
szalony_ziutek Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Jak słodko, w końcu ktoś miał odwagę napisać prawdę jak jest. Zamiast się tu na siebie boczyć która to psiara a która kociara i wprowadzać nowe wątki trzymajcie się faktów bo może uda się coś zmienić. Tkalina zgadzam ze wszystkim co napisałaś. Niepokorna twoje powiedzenie - O święta naiwności - jest BOSKIE. Quote
j3nny Posted August 7, 2011 Posted August 7, 2011 chwiladlapupila napisał(a):Po pierwsze to wydawało mi się, że wszyscy bez względu na wiek, płeć, kolor skóry, narodowość, przekonania polityczne i wyznania religijne działamy w jednym celu. Celem tym wg. mnie jest pomoc bezdomnym, okaleczonym (psychicznie) przez ludzi zwierzętom, które miały w życiu pecha, którym los spłatał figla i z zupełnie niezrozumiałych dla siebie powodów zostały bezdomne. Nie ma tu znaczenia czy mieszkają w schronisku, hotelu czy domu tymczasowym, znaczenie ma fakt, że te biedne zwierzaki nie mają tak na prawdę nikogo bliskiego. Są samotne, pozostawione na łasce nas - ludzi. To my przez wieki udomawialiśmy je, to my oswajaliśmy je, a teraz weźmy za nie odpowiedzialność, bo dzięki nam nie są w stanie same przeżyć w dzisiejszym świecie. Bardzo mi się ten akapit spodobał, to esencja wszystkiego! chwiladlapupila napisał(a): Cytat: "Testy... no proszę Was, nie da się sprawdzać osób na różne sposoby, nie ma gwarancji że osoby sprawdzone będą super, bo może akurat ta odrzucona osoba może by była świetna w pracy z psami". Właśnie dlatego zaproponowałem okres 30 dni (ktoś z Was zaproponował 3 miesiące) w których nowo przyjęty Wolontariusz mógłby zapoznać się z obowiązkami które do niego należą, oraz zobaczyć które z nich jest w stanie wykonywać. W trakcie tego okresu każdy bez problemu zorientuje się czy woli pracować z psami czy z kotami, z dużymi czy z małymi, z kudłatymi czy łysymi itp. itd. Jestem bardzo bardzo za takim "szkoleniem". Brakowało mi wielokrotnie w schronisku kogoś, kto udzieli informacji. Takim przewodnikiem mógłby być nawet wolontariusz z dłuższym stażem. Dobrze by było też, żeby każdy musiał się rozliczać tylko z tego, co zadeklaruje. Tak jak już to zostało tutaj wcześniej napisane - jedni mogą świetnie wyczesywać psy, wyprowadzać, inni opiekować się zwierzętami ze szpitala, inni pomagać sprzątać pomieszczenia, robić zdjęcia, bawić się z kotami, albo prowadzić aktywność całkiem poza schroniskiem (prowadzenie strony, zbiórki karmy, akcje reklamowe) i nie powinni być skreślani za to, że akurat do schroniska nie przychodzą, jeżeli zakontraktowali zupełnie inny typ pomocy (podobnie jak wyprowadzający psy nie powinni być pociągani do odpowiedzialności za to, że nie rozklejają ogłoszeń po mieście). Przy podpisywaniu takiej umowy KTOZ mógłby zdecydować, czy wolontariusz, który proponuje taką i taką pomoc od siebie jest potrzebny, czy też nie. Wolontariusze często dostosowują ramy tego, co robią dla zwierząt do tego, na co pozwala im tryb życia, a nie tylko do osobistych preferencji. I jestem bardzo bardzo za odświeżeniem strony schroniskowej. To faktycznie często pierwsze miejsce, w którym chętni szukają dla siebie zwierzaka. Bardzo potrzebne będą opisy psów i kotów, wolontariusze mogliby je przecież rozszerzać, bo nie każdy pracownik zna każde ze zwierząt, a ludzie naprawdę lubią dowiedzieć się czegokolwiek więcej o psie poza tym, że jest miły. bardzo cenna byłaby możliwość dodawania tam krótkich filmów, rozczulają dużo bardziej niż zdjęcia. Quote
abero Posted August 7, 2011 Posted August 7, 2011 Ja sądzę nawet, że takie szczegółowe deklaracje podejmowanych czynności na rzecz schroniska wolontrariusze mogliby składać po to miesięcznym "stażu." Często na początku pracy w schronisku ludzie nie wiedzą sami, do czego się nadają, co im się tak naprawdę spodoba. Po rozmowach z doświadczonymi osobami dowidzieliby się pewnie o takich formach działania, o jakich nie pomyśleli i może akurat w tym by się odnaleźli. Również jestem bardzo za rodzajem opieki starszych nad nowymi. Tylko boję się, że czasem to się nie uda, bo jak, dziewczyny, zbierzecie swoją stałą ekipę i do tego 1-2 nowych, to jakim cudem zmieścicie się w limicie 6 osób naraz, a jest jeszcze masa innych wolontariuszy. Swoją drogą, skąd akurat liczba 6 osób? Dlaczego nie 5 albo 7? Sześciu wolontariuszy na 800 zwierząt i dwa hektary to chyba trochę mało?! Quote
Rumi. Posted August 7, 2011 Posted August 7, 2011 abero napisał(a):Ja sądzę nawet, że takie szczegółowe deklaracje podejmowanych czynności na rzecz schroniska wolontrariusze mogliby składać po to miesięcznym "stażu." Często na początku pracy w schronisku ludzie nie wiedzą sami, do czego się nadają, co im się tak naprawdę spodoba. Po rozmowach z doświadczonymi osobami dowidzieliby się pewnie o takich formach działania, o jakich nie pomyśleli i może akurat w tym by się odnaleźli. Również jestem bardzo za rodzajem opieki starszych nad nowymi. Tylko boję się, że czasem to się nie uda, bo jak, dziewczyny, zbierzecie swoją stałą ekipę i do tego 1-2 nowych, to jakim cudem zmieścicie się w limicie 6 osób naraz, a jest jeszcze masa innych wolontariuszy. Swoją drogą, skąd akurat liczba 6 osób? Dlaczego nie 5 albo 7? Sześciu wolontariuszy na 800 zwierząt i dwa hektary to chyba trochę mało?! Zgadzam się w 100%, no ja z tą liczbą 6 osób to padłam... Co jak przyjdą dwie osoby do kotów, to co 4 osoby do psów będzie mogła? To nawet boksu całego nie będzie dało się wziąć bo zwykle jest 5 czy 6 psów... no i powolniej idzie wyprowadzanie, no i jak własnie 2 nowych wolontariuszy przyjdzie to my będziemy mogły przyjść w dwie osoby, a trzecia nie... Ten limit jest po prostu do d.... Ok limit 15 zrozumiem, wtedy bedzie mogło przyjść dwie osoby do kotów i 12 osób do psów gdzie te osoby wezmą dwa boksy po 6 psów... Wybiegów akurat, ale LIMIT 6... Bezsens Quote
chwiladlapupila Posted August 7, 2011 Posted August 7, 2011 Parę razy w życiu będąc w schronisku zauważyłem Wolontariusza, który w moim pojęciu nie bardzo potrafił odnaleźć się w schroniskowej rzeczywistości. Stał w miejscu czekając, aż ukarze mu się Archanioł Gabriel i powie "Chodź ze mną - pomogę Ci". Kilka razy zdarzyło mi się podejść do Wolontariusza myśląc, że to osoba odwiedzająca schronisko. W chwili kiedy zapytałem "w czym mogę pomóc" otrzymywałem odpowiedź, że to jest to Wolontariusz, który za bardzo nie wie co mógłby zrobić. Zawsze wtedy (prawdopodobnie któraś z tych osób czyta nasze posty) proponowałem pomoc. Oprowadzałem po schronisku, tłumacząc które boksy nazywamy ogólnymi, które zewnętrznymi. Informowałem w jaki sposób i którędy wyprowadzamy psy z ogólnych boksów. Parę razy pokazałem jak zrobić to w praktyce. Zwracałem uwagę, aby nie wyprowadzać na spacer więcej niż jednego psa (w tym samym czasie). Zwracałem uwagę, aby wyprowadzony pies zawsze przed godziną 14:00 wrócił do boksu na karmienie. Pokazywałem gdzie są wybiegi, zwracałem uwagę że nie można wyprowadzić zwierzaka poza teren schroniska. Informowałem o tym, że w praktyce najlepiej będzie jeśli ktoś zorganizuje sobie własną smycz, obrożę, szczotkę do czesania, rzeczy te powinny być jego i powinien zabierać je do domu, tak aby podczas następnej wizyty w schronisku nie tracić czasu na bieganie i szukanie czegoś co w danej chwili jest mu potrzebne. Doskonale pamiętam jak proponowałem, aby na początku zainteresować się zwierzętami ze szpitala (łatwo je wyprowadzić, nie mają gdzie uciec, a sami lekarze z przyjemnością wskażą zwierzaka który potrzebuje wyjść na spacer). Starałem się wytłumaczyć w jaki sposób zaprzyjaźnić się z nieznanym psiakiem, jak poznać jego intencje, tak aby nikomu nie stała się krzywda. Prosiłem, aby przed wyjściem z nieznanym psem zapytać dyżurnej lub opiekuna sektora co to za zwierzak. Czynności o których napisałem powyżej nie trwały dłużej niż 30 minut. Po tej pół godzinie odnosiłem wrażenie, że osoba która na początku była całkowicie zielona jest w stanie samodzielnie coś zrobić. Na zakończenie zawsze dodawałem moją ulubioną formułkę - każdy będzie Cie tu lubił, jeśli będziesz zachowywać się odpowiedzialnie, z biegiem czasu nabierzesz wprawy i staniesz się całkowicie samodzielnym Wolontariuszem. Quote
Noelle Posted August 7, 2011 Posted August 7, 2011 abero napisał(a):Tylko boję się, że czasem to się nie uda, bo jak, dziewczyny, zbierzecie swoją stałą ekipę i do tego 1-2 nowych, to jakim cudem zmieścicie się w limicie 6 osób naraz, a jest jeszcze masa innych wolontariuszy. Swoją drogą, skąd akurat liczba 6 osób? Dlaczego nie 5 albo 7? Sześciu wolontariuszy na 800 zwierząt i dwa hektary to chyba trochę mało?! zgadzam się... 6 osób? kto to wymyślił? i co, jeśli ja chciałabym być w soboty, bo w inny dzień nie wiadomo czy będę mogła, to będę się musiała zapisywać z wyprzedzeniem pół roku, żeby nikt mi nie zajął miejsca i żebym mogła w ogóle przyjść?! albo zapiszę się, coś mi wypadnie i przez to zablokuję komuś możliwość przyjścia?? fajnie... i zamiast wyjść na spacer 50 psów, wyjdzie 10, tak?... Quote
Asior Posted August 7, 2011 Posted August 7, 2011 [quote name='tkalina'] Schronisko powinno być dłużej otwarte i nie litujmy się nad ludźmi którzy obok mieszkają, bo sami wiedzieli że budują się przy azylu, nikt im nie kazał i sami wiedzieli, że psy szczekają. I masz racje z tymi godzinami otwarcia, wyszło by na dobre zwierzakom bo może by szybciej do domu poszły, ale jak pisałam prawie nikomu na tym nie zależy. nie, to nie tak, to nie chodzi o ludzi którzy mieszkają koło schronu, to chodzi o psy. Wielokrotnie dochodziło do zagryzień, kiedy zdarzyło się że ktoś dłuzej kręcił się między boksami. Tak jak ktoś już pisał, psy ujadają w całym rzędzie i nie sposób wyprowadzić jakiegoś psa z boksu, żeby przy tym całe towarzystwo się nie rozszczekało. Tyle godzin chaosu, jaki wprowadzają odwiedzający jest BARDZO stresujący dla psów i naprawdę skutkiem później są zagryzienia. [quote name='niepokorna']Barbann, ależ nikt z psiarzy nie ma do kociarzy pretensji o aktywne zajmowanie się swoimi ulubieńcami, wręcz przeciwnie! Zauważ tylko, że prawie wszystkie wpisy na profilu FB wstawione przez KTOZ dotyczą kotów, schronisko jako takie promuje w tej chwili na FB prawie wyłącznie koty. [quote name='niepokorna']Ktoś za profil KTOZ na FB odpowiada i powinien działać zgodnie z potrzebami tej organizacji i podległego mu schroniska. LUDZIE MYLICIE FAKTY, nie KTOZ prowadzi stronę schroniska , bo ktoz ma swój profil na Facebooku: http://www.facebook.com/Krakowskie.Towarzystwo.Opieki.nad.Zwierzetami?ref=pb Więc bardzo Was proszę nie oczerniajcie KTOZ-u bo my robimy co możemy. Jest nas w biurze dwie plus kierowniczka. Jedna z naszej dwójki jest zatrudniona do szukania sponsorów, więc większość czasu chodzi po "mieście" i szuka sponsorów ( najczęściej jednorazowych). Więc zostajemy dwie, ja i kierowniczka. Teraz akurat mamy na 4 m-ce stażystkę, super, ale to chwilowe :roll: Wiele razy tu prosiłam o jakąś pomoc, odzew znikomy, niewiele osób odpowiada, trudno, ale nie zarzucajcie nam potem, że coś jest nie tak... same świata nie zmienimy.... [quote name='greatmadwomen']KTOZ i schronisko i tak już mają multum obowiązków i papierów, a nie oszukujmy się pieniędzy i czasu mało więc dokładać im roboty w postaci "testowania" wolontariuszy to przegięcie. Choć boli mnie to iż jest tylu wolontariuszy a niewiele się z nich udziela, KTOZ musi za nich płacić ubezpieczenie, a oni nawet się nie pokażą ani w schronisku ani na akcji, a pomyśleć iż pieniądze które płacą za ubezpieczenie mogły by iść np.na jedzenie lub kości dla zwierzaków. niestety to prawda, KTOZ płaci ubezpieczenie za wolontariuszy musimy podać liczbę wolontariuszy jaka przebywa w schronisku, oczywiście liczba ta podawana jest mniej więcej, ale i tak musimy płacić za sporą grupę osób i dlatego tak bardzo apelujemy, żeby osoby rezygnujące z wolontariatu nam to zgłaszali... Proszę bardzo, jak jest ktoś chętny do objęcia wolontaryjnie stanowiska koordynatora wolontariuszy to proszę o zgłoszenie się... Będzie mógł robić to co my tak robimy źle, będzie "testował" wolontariuszy i robił im szkolenie. Niestety FIZYCZNIE nie ma szansy, żeby się ktoś tym z biura zajął, bo jak pisałam jest nas niewiele. [quote name='Avaloth']My nie mam pretensji, że tam są koty- mamy, że nie ma tam psów. 90% postów na tablicy konta schroniskowego to wpisy KTOZu i 90% z nich dotyczy kotów. O to mi chodzi. tak jak pisałam wyżej, NIE MYLCIE KTOZ-u z KTOZ SCHRONISKO DLA BEZDOMNYCH ZWIERZĄT. Ja nie raz przez kilka dni nie wrzucam nic na str facebookową KTOZ-u, bo po prostu nie mam na to czasu.. proszę bardzo jest ktoś chętny do poprowadzenia facebooka naszego, zapraszam, zgłaszajcie się do biura!!!!! [quote name='Felka z Bagien']A Pani Zula nie mogłaby rozesłać mailowo tego co ma do powiedzenia wolontariuszom?Skoro konieczne jest takie spotkanie, to myślę, że ma coś bardzo ważnego do przekazania.Trzeba to Pani Zuli podsunąć.Myślę,że to byłoby najlepsze rozwiązanie w okresie wakacyjnym i w ogóle. To było rozsyłane mailowo, ale tak jak pisano powyżej, to zły pomysł robienia takiego spotkania w wakacje!!!! Oczywiście kiedy poinformowałam kierowniczkę o tym mailu ( no bo w końcu ja też jestem wolontariuszką choć ostatnio nie bywam z przyczyn rodzinnych), zadzwoniła ona do kierownika który przyznał rację i oczywiście będzie ustalony drugi termin po wakacyjny... [quote name='tkalina']Dlaczego napisałaś, że nie możemy mieć większej nadziei na zmiany? Powinnyśmy głośno mówić co nam się nie podoba i żądać poprawy sytuacji właśnie dla zwierząt. W końcu musi się coś zmienić, ktoś nas usłyszy. owszem, jednak na dogomanii nie siedzi nikt z KTOZ-u poza mną, więc nie dotrze to do "góry", czyta to jak już ktoś wcześniej pisał - schronisko ;) Strasznie wkurza mnie załatwianie TAK ważnych rzeczy na dogo, wylewanie pomyj tu na dogo, zamiast podejście i załatwienie tej sprawy w biurze KTOZ-u czy u kierownika schronu.... NIKT WAS nie usłyszy jeśli będziecie krzyczeć TU choćbyście krzyczeli najgłośniej na świecie... :roll: Quote
syntia Posted August 7, 2011 Posted August 7, 2011 gal_anonim napisał(a):To ja się pytam wprost Was wszystkich co do reformy wolontariatu ma P. Zula? Jakim prawem wysyła do wolontariuszy maile i organizuje obowiązkowe spotkania? Jakim prawem grozi usunięciem z grona wolontariuszy? Bo z tego co wiem to została zatrudniona zupełnie do innych zadań, więc może zajmie się tym co do jej obowiązków należy. A na naszych identyfikatorach pisze: Wolontariusz Krakowskiego Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami i wynika z tego, że podlegamy pod KTOZ, formularze też zanosiliśmy na Floriańską i z Floriańskiej dostaliśmy identyfikatory, jesteśmy zatem Wolontariuszami Krakowskiego Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami , które pod swoją opieką ma schronisko dla zwierząt i tylko KTOZ może skreślić kogoś z grona wolontariuszy. Dlaczego wolontariatu nie reformuje KTOZ? ja może zostawię pytania do schroniska, bo to oni powinni się do nich odnieść, a co do reszty: Uważam, że tak jak pisała Asior, trzeba się udać ze swoimi zarzutami" na Floriańską , bo bez tego nikt z KTOZU nie dowie się o tych zarzutach a już tym bardziej nikt z zarządu. abero napisał(a):Tylko boję się, że czasem to się nie uda, bo jak, dziewczyny, zbierzecie swoją stałą ekipę i do tego 1-2 nowych, to jakim cudem zmieścicie się w limicie 6 osób naraz, a jest jeszcze masa innych wolontariuszy. Swoją drogą, skąd akurat liczba 6 osób? Dlaczego nie 5 albo 7? Sześciu wolontariuszy na 800 zwierząt i dwa hektary to chyba trochę mało?! nie wiem co to za mądrość to wymyśliła, ale kiedy się dowiedziałam o tym, (oczywiście drogą pantoflową, bo w mailu nic nie było o tym "innowacyjnym" pomyśle) to ręce mi opadły. jak ktoś będzie w stanie z wyprzedzeniem powiedzieć kiedy znajdzie czas na to, żeby podejść do schroniska. Niektórzy prowadzą takie życie, że tylko jak jakaś chwila wolnego im się zjawi, to wtedy podejmują szybką decyzję - jadę do schroniska, a teraz co?Ja będę się z kilku tygodniowym wyprzedzeniem musiała wpisywać na listę, że chce przyjść do schroniska? A skąd ja wiem, czy za tydzień mi coś nie wypadnie? CHORE TO! A co najlepsze, jest to załatwiane poza KTOZ-rem, bo kiedy zapytałam osobę stamtąd nie wiedziała jakie są plany pani Zuli, i nie wiedziała o planie 6 osób w jednym czasie. No to w takim razie co? schronisko przejmuje wolontariat? Czy Zula? greatmadwomen napisał(a):Zgadzam się w 100%, no ja z tą liczbą 6 osób to padłam... Co jak przyjdą dwie osoby do kotów, to co 4 osoby do psów będzie mogła? To nawet boksu całego nie będzie dało się wziąć bo zwykle jest 5 czy 6 psów... no i powolniej idzie wyprowadzanie, no i jak właśnie 2 nowych wolontariuszy przyjdzie to my będziemy mogły przyjść w dwie osoby, a trzecia nie... jak dla mnie żadne limity nie są OK. Dawniej nie było limitów i jakoś sobie radziliśmy. Jesteś w stanie na tydzień na przód stwierdzić czy za tydzień ci coś nie wyskoczy i np nie będziesz miała jaka podejść do schroni i Ci "kolejka przepadnie"? Bo ja np lecę do schronu wtedy kiedy uda mi się wygospodarować chwile wolnego.. a nie powiem tydzień czy dwa na przód że wtedy będę mogła. Takie działanie jak teraz tylko zniechęci wolontariuszy i o ile kilku rzeczywiście chyba minęło się z powołaniem to kilku robi naprawdę dobrą robotę i nie powinno się ich traktować jak zło konieczne. Bo rzeczywiście każdy wie, że pracownicy najchętniej nie widzieli by wolontariuszy w schronisku. Owszem, jest kilku pracowników serdecznych, co zawsze Ci odpowiedzą na pytanie, pokierują, ale wielu jest też takich co najchętniej opluli by Cie na dzień dobry. Quote
Felka z Bagien Posted August 7, 2011 Posted August 7, 2011 Jednak trochę przesadziłaś z tym "pluciem na wolontariuszy".Nie zapominajmy,że praca w schronisku jest bardzo ciężka i niebezpieczna.Praca w ciągłym hałasie,w stresie i ze świadomością, że jedna pomyłka może kosztować utratę w najlepszym razie zdrowia.Obcowanie z cierpieniem i okrucieństwem ludzkim, eż nie sprzyja dobremu samopoczuciu,więc należy się pracownikom nieco wyrozumiałości, jeśli tego dnia są akurat "Tacy" Quote
syntia Posted August 7, 2011 Posted August 7, 2011 oczywiście, ale jednocześnie nie robią nic, żeby NOWYM tę pracę ułatwić, pokazać co i jak. Czekałaś kiedyś 45 minut na to, by któryś z pracowników wyprowadził Ci psa z ogólnego boksu? Wiele razy widziałam jak wolontariusze próbowali wyciągać psa z ogólnych boksów, mimo iż wcześniej mówili, że nie chcieli by tego robić sami bo boją się, ze reszta psów im ucieknie, to i tak musieli to zrobić bo nikt nie miał akurat wtedy czasu. Quote
mk999 Posted August 7, 2011 Posted August 7, 2011 Nowe zsady wolontariatu powinny być przesłane do wolontariuszy albo im wręczone na m-c wcześniej żebyśmy się zapoznali z nowymi regulaminem i zasadami ,powinni po tym zrobić spotkanie w schronisku ale w kilku terminach ale też z przedstawicielem Biura KTOZ albo nawet samą P. Prezes, abyśmy mogli wyrazić z naszej strony uwagi. A z poczty pantoflowej wynika że wolantariusz ma się zgodzić na spotaniu z nowymi zasadami bo jak nie to wylatuje. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.