Felka z Bagien Posted August 5, 2011 Posted August 5, 2011 [quote name='chwiladlapupila']Witam, Dawno nie było mnie na tym forum, ale doniesiono mi o ciekawym temacie, który się pojawił. Wiedziony ciekawością postanowiłem się z nim zapoznać. Błagam Was... nie WOLENTARIUSZE tylko WOLONTARIUSZE. Przepraszam, że się czepiam, ale dostaję wysypki jak czytam WOLENTARIUSZE... Psie kupy broniłem, bronie i będę bronił. Bywam w schronisku dość często, czasem nawet aż za często, chodzę z psiakami po trawie, po wybiegach i przyznać muszę, że znowu aż tak wiele tych psich niespodzianek tam nie znajduję. Prawdę mówiąc tylko raz będąc w schronisku udało mi się "zaliczyć minę". Przyznam, że nie bardzo zrozumiałem o co chodziło osobie w poprzednim poście, która napisała o domach, w których nie wiadomo co robić z plastikowymi woreczkami, a szczotki są zniszczone po deszczach. Wiem natomiast jedno... W ostatnim czasie zajmowałem się niejakim Maksem z N-10 którego na prośbę Pani Ewy T. oswajałem, wyprowadzałem na spacer i pracowałem z nim. Zawsze, za każdym razem kiedy zabierałem Maksia z boksu brałem węża i zmywałem niespodzianki, które siłą rzeczy się tam znajdowały. Maksio szczęśliwie poszedł do super fajnego domu, Strachopies zresztą też i bardzo się z tego cieszę. Żaden zwierzak nie zasługuje na to żeby mieszkać w schronisku. Jeśli tylko mogę coś dla nich zrobić to robię - to co umiem najlepiej... Przy okazji zapraszam Was do wzięcia udziału w akcji "Psia Kość" więcej <TUTAJ> Może to zwykła "literówka", albo "oczywisty błąd pisarski"?MNie tam kupa nie straszna,ale staram się sprzątac, natomiast,jak widze te "miny giganty", to mnie złość zalewa,bynajmniej nie chodzi o moje buty,tylko o psie łapy. O woreczkach: w domach nie wiadomo co z nimi robić, a słyszałam wolontariusza, pytającego gdzie są takie woreczki.Ja,gdy jadę do schroniska zabieram ze sobą "biodegradowalne woreczki na psie kupy" Quote
chwiladlapupila Posted August 5, 2011 Posted August 5, 2011 W schronisku przy recepcji zawsze znajdziesz zarówno woreczki jak i inne wynalazki służące do sprzątania niekoniecznie ładnie pachnących niespodzianek :) Być może już jutro uda mi się załatwić coś co załatwi problem "min gigantów" raz na zawsze, ale nie chcę zapeszyć więc nic więcej nie powiem. No może poza tym, że w związku z niespodzianką pozdrawiam Justynę z AFN... Quote
niepokorna Posted August 5, 2011 Posted August 5, 2011 tkalina, Jezu, czy to ja napisałam oba Twoje posty?! Zgadzam się w 100%, nawet słowa dobrałabym podobne, choć przychodzę do schroniska znacznie dłużej niż Ty. Dorzucę jeszcze od siebie: Profil na FB prowadzi rzeczywiście kociara, która boi się psów. Też mnie szlag trafia, że psy, których sytuacja w schronisku jest znacznie trudniejsza, są tam praktycznie niezauważalne. To, że od prawie pół roku nie może wystartować nowa strona azylu to skandal, a osoba odpowiedzialna za aktualizację strony, czekając chyba na zmiłowanie boskie, po prostu nie wywiązuje się z dużej części swoich obowiazków służbowych, za co powinna zostać pociągnieta do odpowiedzialności. Też odnoszę wrażenie, że spora część pracowników byłaby szczęsliwa, gdyby wolontariusze przestali im "przeszkadzać" w pracy i bruździć, a obecne propozycje "reformy" wolontariatu zmierzają do zniechęcenia części z nas i, co za tym idzie, skłonienia do rezygnacji oraz spacyfikowania pozostałych. Jednocześnie muszę oddać sprawiedliwość tej częsci pracowników, którzy chętnie z nami współpracują i szanują nasze działania na rzecz zwierząt. Do wolontariatu rzeczywiście wkradł się w ostatnich miesiącach pewnien chaos, ale stosowanie odpowiedzialności zbiorowej nie jest praktyką akceptowalną w demokratycznej społecznosci czy instytucji, a za taką chciałabym KTOZ uważać. Obawiam się, że częściowo za zaistniałe problemy należy winić właściwie brak jakiejkolwiek rzetelnej weryfikacji kandydatów na wolontariuszy oraz szczątkowy wręcz sposób szkolenia nowych wolontariuszy, którzy często nie wiedzą o funkcjonowaniu azylu podstawowych rzeczy. Co do wyrzucania nas o 17ej ze schroniska, posunęłabym się dalej i przedłużyłabym w miesiącach letnich (czerwiec-wrzesień) otwarcie azylu dla odwiedzających do 18ej a nawet 19ej, aby umożliwić dłużej pracującym spokojny wybór zwierzęcia i zwiększyć tym samym szanse/ilość adopcji. Wtedy i dłuższa obecność wolontariuszy byłaby oczywista. (Jednocześnie okolicznym mieszkańcom współczuję.) Zgadzam się również w pełni ze stwierdzeniem, że schronisko powinno zatrudnić tresera/behawiorystę, który chciałby i potrafiłby pracować z trudnymi psami: wycofanymi, wystraszonymi, agresywnymi. Nie ma sensu wydawać publicznych pieniędzy na uczenie miłych azylowych psów "siad" i "waruj." Jako wolontariusze chyba nie możemy mieć większej nadziei na zmiany w wielu problemowych kwestiach dotyczących naszego schroniska, ale powinniśmy mieć wpływ na kształt funkcjonowania wolontariatu, tak, żeby było to z jak największym pożytkiem dla zwierząt oraz domagać się szacunku dla naszej pracy, którą wykonujemy przecież za darmo, frajerzy :-), zamiast w tym czasie napić się kawki czy zapalić papieroska. I na koniec: Felka, co Ty tu pitolisz o jakichś kupach i woreczkach i rozmydlasz poważny temat?! Quote
tkalina Posted August 5, 2011 Posted August 5, 2011 No i widzę, że "puszka pandory" zaczyna się otwierać powoli. Nie tylko ja odważyłam się napisać tu wprost co zauważyłam. Przynajmniej Niepokorna miała odwagę i przyznała mi rację. Wiem, że wiele z nas może się bać pisać tu prawdę, chyba nie mamy innego wyjścia. Co do strony azylu to nikomu nie zależy i dlatego nic nie robią, nie znałam takich szczegółów co do strony, więc nie będę się wypowiadać, ale jeśli faktycznie mają tam jakieś problemy to przecież stara strona ciągle działa i można by ogłaszać tam psy i koty. Część pracowników była by szczęśliwa gdyby nas nie było bo nikt by niczego nie widział i nie zwracał im uwagi i nie zawracał głowy. Wiele pracowników w azylu to porządni ludzie, którzy kochają zwierzęta, ale są także którzy niewiele się poświęcają, robią minimum tego co do nich należy i że nie wspomnę tu o traktowaniu ludzi którzy przyszli do schroniska i są obsługiwani bezczelnie i chamsko. Chaos się wkradł bo jak sama piszesz szkolenia to fikcja, skąd niby "nowi" mają wiedzieć co i jak. Radzą sobie najlepiej jak mogą, ale nabiorą wprawy i się nauczą, same też kiedyś zaczynałyśmy. Schronisko powinno być dłużej otwarte i nie litujmy się nad ludźmi którzy obok mieszkają, bo sami wiedzieli że budują się przy azylu, nikt im nie kazał i sami wiedzieli, że psy szczekają. I masz racje z tymi godzinami otwarcia, wyszło by na dobre zwierzakom bo może by szybciej do domu poszły, ale jak pisałam prawie nikomu na tym nie zależy. A reforma wolontariatu przez P. Zulę to niby co ona urwała się z choinki? Zapomniała co należy do jej obowiązków czy może została zastępcą kierownika (nie daj Boże). Jak napisałam wcześniej niech robi co do niej należy a się nie zajmuje nie wiadomo czym bo tylko zamieszanie wywoła. Przy okazji to się pomyliłaś z tym, że uczy "siad" i "waruj" uczy "siad" i "podaj łapę" Dlaczego napisałaś, że nie możemy mieć większej nadziei na zmiany? Powinnyśmy głośno mówić co nam się nie podoba i żądać poprawy sytuacji właśnie dla zwierząt. W końcu musi się coś zmienić, ktoś nas usłyszy. Czy też Ci się wydaje, że kierownikowi już nie zależy? Quote
niepokorna Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Witaj, tkalina, ponownie :-) Co do publicznego i otwartego wyrażania opinii, to po pierwsze większość wolontariuszek to młodziutkie dziewczyny, które nie są głupie, ale po prostu boją się usunięcia ze schroniska, albo nie wiedzą jak zaprotestować. Po drugie, ogromnym i ogólnym problemem jest znikomy stopień "obywatelskości" naszego społeczeństwa, w którym ludzie nie wiedzą, że mają prawo krytykować instytucje publiczne, rozliczać je z wydawania pieniędzy podatnika i brać sprawy w swoje ręce. Ale to już kwestia na inną dyskusję. Piszesz o chamskim traktowaniu ludzi odwiedzających schronisko. I znów muszę Ci przyznać całkowitą rację. Niejednokrotnie byłam świadkiem scen, które wręcz odbierały mi mowę. Nieraz widziałam rozgoryczonych, zszokowanych i wściekłych ludzi wychodzących ze schroniska bez zwierzęcia za to z postanowieniem niepowracania na Rybną nigdy więcej. Uważam, że pracownicy powinni obowiązkowo przejść przygotowane na potrzeby schroniska i profesjonalnie przeprowadzone szkolenie z zakresu obsługi klienta, bo niejeden już pies stracił przez nich szansę na dobry dom. Co do problemów z wolontariatem, brak rzetelnego przeszkolenia to niezaprzeczalny problem, jednak trzeba przyznać, że niektórzy poprostu nie nadają się do tej pracy ze względu na niedojrzałość, nieodpowiedzialność, czasem po prostu nieuleczalną głupotę. Takie osoby można by częściowo odsiać dzięki dobrze prowadzonej rekrutacji, a pozostałe po zaliczeniu rażącej wpadki typu wyprowadzenie psa z boksu, na którym jest napisane "NIE WYPROWADZAĆ!" i doprowadzenie do pogryzienia powinny być natychmiastowo i dożywotnio usunięte z wolontariatu, nie obarczając konsekwencjami swojego zachowania innych. Podkreślam jeszcze raz, że stosowanie odpowiedzialności zbiorowej to metoda reżimowa, w przypadku tej szerokości geograficznej - zakorzeniona w umysłach wielu osób spuścizna po PRL. Jeśli znajdzie się więcej osób takich jak tkalina, wierzę, że uda się dokonać większych zmian w schronisku, choć, nawiązując znowu do społeczenstwa obywatelskiego, brak jeszcze w tym kraju zdrowych mechanizmów, wspomagających ludzi w oddolnych działaniach, zmierzających do naprawy otaczajacej nas rzeczywistości. Dlatego myślę, że mimo zapału nie będzie łatwo, dlatego wyraziłam wcześniej moją wątpliwość. Myślę jednak, że nie wszystko naraz, na razie nie dopuśćmy do rozmontowania wolontariatu i, jako główni zainteresowani, wpłyńmy na jego kształt tak, żeby działał jak najefektywniej. Co do p. kierownika, przy całej mojej sympatii do niego i szacunku dla jego zasług dla schroniska, myślę, że jest już trochę zmęczony i zniechęcony. Na pewno nie ułatwia to pozytywnych zmian na Rybnej. Quote
Barbann Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Pozwólcie że odniosę się do tego Profil FB schroniska zmienił się w profil kotów, cały czas piszą tam o kotach, a przecież są też i psy, one też szukają domów. Pewnie FB schroniska prowadzi „kociara” której psy nie interesują. Od razu mówię, że nie mam nic do kotów, sama mam w domu kota ale czy nie powinno być po równo? Staram się byc w schronisku co niedzielę.Wychodzę ze zdjęciami kotów w aparacie. Pozniej je wrzucam na pikassę, skąd pojawiają się na FB i na stronie schroniska.Nikt nie broni robic to samo z psami.Hasła do FB nie mam. Mnie zależy na adopcjach kotów więc robię to co robię.Ludzie pryzchodzą później do schronu z imieniem konkretnego kota.To działa.Nie wiem, jak można miec o cos takiego pretensje.Pozdrawiam. Swego czasu zrobiłam zdjęcia Łapci https://picasaweb.google.com/100720491924764194729/Piesek# Została polazana tutaj i wiem że ma dom.Nie miejscie pretensji do kociarzy ze ogłaszają schroniskowe koty.My z nimi siedzimy, poznajemy charakter, pozyskujemy dane (nr kota ) i oglaszamy je.Tak to działa.Bo jesli nie my, to kto? Quote
mk999 Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 W schronie jest aparat cyfrowy ,na FB jest około 80 zdjęć psów. Jest ich mało w porównaniu z ilością psów w schronie, jezeli są uwagi co do funkcjonowania strony ze zdjeciami schronu to należy to poprawić, a że jest dużo zdjęć kotów i oipsy to jest zasługa wolontariuszy. Quote
niepokorna Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Barbann, ależ nikt z psiarzy nie ma do kociarzy pretensji o aktywne zajmowanie się swoimi ulubieńcami, wręcz przeciwnie! Zauważ tylko, że prawie wszystkie wpisy na profilu FB wstawione przez KTOZ dotyczą kotów, schronisko jako takie promuje w tej chwili na FB prawie wyłącznie koty. Czy takie jest oficjalne stanowisko i kierunek działania kierownictwa? Jest wiele osób wśród wolontariuszy, którzy nie poruszają się swobodnie w przestrzeni FB i nie potrafią sami dodawać zdjęć, albo nie czują się uprawnieni do reklamowania swoich poopiecznych. Ktoś za profil KTOZ na FB odpowiada i powinien działać zgodnie z potrzebami tej organizacji i podległego mu schroniska. A faktem jest, że problem psów jest zdecydowanie bardziej palący. Ostatniej zimy wręcz brakowało kotów do adopcji i za parę miesięcy sytuacja dorosłych kotów znów się niewątpliwie diametralnie poprawi; psy nie mogą na to liczyć z różnych względów. Quote
mk999 Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Doskonale znam problemy zdjęć psów i gdyby nie nasze zaangażowanie w zdjęcia kotów wcale by ichnie było, ale to jest do naprawiemia, są spotkania wolontariatu z kierownictwem to nalezy to poruszyć. Tylko znając realia spotkań z reguły nikt się nie odzywa a jak się już ktoś odezwie to nie ma poparcia, Quote
Avaloth Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Mi, mówiąc o tym że fejsbuk zszedł na kocie problemy, nie chodziło o wpisy na tablicy ale np. zdjecia w albumie 'niekoniecznie poważne'. Jest tam dosłownie kilka zdjęć psów i cała masa kocich. A ja sama mam kilkadziesiąt śmiesznych psich zdjęć, które są na mojej picassie, niejednokrotnie były wrzucane na watek tutaj, czy poszczególnych stron, raz wysyłałam zdjęcia na maila schroniskowego. Jeśli można dodawać samemu ot tak zdjęcia psów na tablicę, z krótkimi informacjami to ja bardzo chętnie będę to robić, nie wiedziałam że mogę. Co do reszty- po części się z Wami zgadzam, nie we wszystkich kwestiach, ale większości. Tylko co da wylewanie żali tutaj, na dogo? Quote
Barbann Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Dyskusja dot kotów na FB przypomina pretensje do garbatego, że ma dzieci proste. Strona schroniska na FB obudziła się z letargu całkiem niedawno, i są ludzie od psów, którzy mają hasła.Na stronie schronu na FB tez mozna dodawac zdjęcia. Zanim zaczęła działac jak działa sama wrzucałam tam zdjęcia kotów. Poza tym jest strona chwiladlapupila. tam też można wysyłac zdjęcia psów do adopcji(zdjęcia i opis i nr identyfikacyjny) Quote
Rumi. Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 [quote name='Avaloth']Co do reszty- po części się z Wami zgadzam, nie we wszystkich kwestiach, ale większości. Tylko co da wylewanie żali tutaj, na dogo? I to jest najważniejsze w tej dyskusji! Jak się nie podoba to iść do stosownych osób, ok nie wszystko mi odpowiada w schronisku ale nie żalę się tu, jeśli naprawdę chcę coś zmienić to idę do stosownych osób. A co do pracowników, to proszę Was za plecami się nie rozmawia, jak coś nie pasuje to do osób zainteresowanych się zwrócić a nie tu gadać, jeśli Ty jesteś miła to inni się odwdzięczą, a wybaczmy to że czasem pracownicy mają dość, nie wierzę iż każdy z nas nie ma złych dni... Niestety rekrutacja nowych wolontariuszy nie jest dobra lecz co z tym faktem można zrobić? Testy... no proszę Was, nie da się sprawdzać osób na różne sposoby, nie ma gwarancji że osoby sprawdzone będą super, bo może akurat ta odrzucona osoba może by była świetna w pracy z psami. KTOZ i schronisko i tak już mają multum obowiązków i papierów, a nie oszukujmy się pieniędzy i czasu mało więc dokładać im roboty w postaci "testowania" wolontariuszy to przegięcie. Choć boli mnie to iż jest tylu wolontariuszy a niewiele się z nich udziela, KTOZ musi za nich płacić ubezpieczenie, a oni nawet się nie pokażą ani w schronisku ani na akcji, a pomyśleć iż pieniądze które płacą za ubezpieczenie mogły by iść np.na jedzenie lub kości dla zwierzaków. PS.Tutaj łatwo jest Wam pisać bo jesteście anonimowe, nikt nie wie kim jesteście, ja piszę akurat z pełną odpowiedzialnością, jak inne osoby które wiemy kim są(Avaloth, natalek, chwiladlapupila, Felka z Bagien, Barbann z miau ;) ), wy macie kilka postów i najlepiej tak anonimowo pisać... Quote
abero Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Ciekawa dyskusja... Może rzeczywiście osoby, które to potrafią, mogłyby wrzucać na Facebook zdjęcia naszych psów z opisami? Chętnie jakieś podeślę. Quote
Avaloth Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Barbann napisał(a):Dyskusja dot kotów na FB przypomina pretensje do garbatego, że ma dzieci proste. Strona schroniska na FB obudziła się z letargu całkiem niedawno, i są ludzie od psów, którzy mają hasła.Na stronie schronu na FB tez mozna dodawac zdjęcia. Zanim zaczęła działac jak działa sama wrzucałam tam zdjęcia kotów. Poza tym jest strona chwiladlapupila. tam też można wysyłac zdjęcia psów do adopcji(zdjęcia i opis i nr identyfikacyjny) My nie mam pretensji, że tam są koty- mamy, że nie ma tam psów. 90% postów na tablicy konta schroniskowego to wpisy KTOZu i 90% z nich dotyczy kotów. O to mi chodzi. Co do dwóch ostatnij linijek- jest mnóstwo stron adopcyjnych w których można zamieszczać ogłoszenia, i zapewniam że te ogłoszenia zamieszczamy. Mi chodziło o oficjalną stronę schroniska. Quote
Faro Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Poszukuję autora zdjęcia ze strony schroniska - może ktoś z wolontariuszy tu piszących potrafi mi pomóc ? Na aktualnej stronie krakowskiego schroniska jest zakładka "DOM PILNIE POTRZEBNY" - ze zdjęciem boksera. Zależy mi bardzo na odnalezieniu autora tego zdjęcia. Ten boksiu to Maksymilian "agresor" - "znalazłam go"w schronisku pod koniec IX.2006 r - tak właśnie (jak na tym zdjęciu)leżącego na palecie , bez jakiegokolwiek zainteresowania otoczeniem, bez chęci do zycia, z "etykietą agresora" . w X.2006 przyjechał do hotelu pod moją opiekę. Nie myślałam wtedy, że "zostanie moim psem" , ale tak chciał los ........ dla zainteresowanych jego wątek tu http://www.dogomania.pl/threads/31697-Bokser-Max-z-krakowskiego-schronu!/page24 Ci co go pamiętają z czasów hotelu - wiedzą jakim był psem ...... Był dla mnie wielkim wyzwaniem ale i dowodem na to, że rzeczy niemożliwe SĄ MOŻLIWE !!! Chciałabym odnaleźć autora tego zdjęcia ze schroniskowej strony licząc, ze ma może jeszcze gdzieś oryginał i mi go prześle. CZy ktoś z wolontariuszy - zwłaszcza tych "starszych" (myślę o schroniskowym stażu) kojarzy autora tego zdjęcia ??? Maksymilian był w schronisku od lipca do połowy pażdziernika 2006 r. Quote
chwiladlapupila Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Witam wszystkich serdecznie, Po pierwsze FACEBOOK to nie miejsce, które zastępuje oficjalną stronę internetową firmy, instytucji czy organizacji. FACEBOOK a właściwie "Fan Page" na Facebook'u powinien wspomagać konkretną stronę internetową, a nie ją zastępować - tak jak Fan Page Chwili dla Pupila wspomaga oficjalną stronę. Do tego celu został wymyślony i stworzony. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której np. szanująca się organizacja pożytku publicznego posiadała by jedynie Fan Page na Facebook'u. Dzięki Fan Page konkretnej organizacji docieramy z informacją do dużej liczby internautów - tak na prawdę odsyłając ich po dalsze informacje na stronę internetową, która w przeciwieństwie do Facebook'a jest naszą własnością. Żadna firma, instytucja lub organizacja nie powinna uzależniać się od Facebook'a bo nigdy nie wiadomo kiedy administratorzy Facebook'a bez żadnych powodów np. zablokują Fan Page. Dla niedowiarków proponuję wpisać w Google np. hasło: "zablokowali mi facebooka" ZDJĘCIA robione przez Wolontariuszy na terenie schroniska można (o ile się nie mylę) umieszczać w dziesiątkach tysięcy galerii, na setkach stron promujących zwierzęta do adopcji, w serwisie aukcyjnym Allegro oraz wszędzie tam gdzie tylko sobie wymyślimy. Pytanie tylko po co? Osoba chcąca adoptować zwierzaka z krakowskiego schroniska w pierwszej kolejności wejdzie na stronę krakowskiego schroniska, nie będzie szukała po albumach Picasa, nie będzie szukała wśród dziesiątek stron internetowych. Jest dla mnie oczywiste, że ktoś mieszkający w Krakowie zacznie poszukiwania od strony schroniska i strony KTOZ, może wiedziony ciekawością zaglądnie też na "Chwilę dla Pupila" na której nieustająco, na bieżąco zamieszczane są zdjęcia kotów, które przesyła mi Pani Barbara Ś. Nigdy nie odmówiłem nikomu zamieszczenia zdjęć (galerii zwierząt) wraz z opisem zwierzaka i nigdy tego nie zrobię. Każdy kto tylko ma ochotę może napisać maila w którym zamieści opis zwierzęcia, a w załączniku umieści zdjęcia. Nie odmawiam także niczego innego, Internauci piszą do mnie maile z różnego rodzaju prośbami, opisują swoje przeżycia związane ze zwierzakami prosząc o publikację. Nigdy nikomu nie odmówiłem i nigdy nie odmówię. Przykładem niech będzie zakładka "Ludzie listy piszą..." oraz ogłoszenia zamieszczane na głównej stronie portalu np. <TUTAJ> Każdemu kto do mnie napiszę pomogę najlepiej jak będę potrafił - bo dla mnie liczy się dobro zwierząt. Cytat: "W schronie jest aparat cyfrowy" i kolejny cytat: "O aparacie schroniskowym nie wspominajmy nawet, bo to żenada." Osobiście uważam, że każdym aparatem, albo prawie każdym da się zrobić dobre zdjęcia, pod jednym jednak warunkiem - ktoś musi umieć je robić. Samo zrobienie zdjęcia to dopiero początek sukcesu, zdjęcie trzeba jeszcze umieć wykadrować, obrobić i usunąć z niego np. wielką psią kupę. Nie ważne jaki aparat jest w schronisku, nie ważne, czy kosztował trzysta czy trzy tysiące złotych, odrobina umiejętności, dobrych chęci i zaangażowania spowoduje, że zdjęcie będzie dobre. Rekrutacja nowych Wolontariuszy - mam pomysł którym chciałem się z Wami podzielić. A gdyby tak każda nowa osoba chcąca zostać Wolontariuszem przechodziła tak zwany okres próbny np. jednego miesiąca? Przez ten okres czasu poznała by schronisko pomagając innym Wolontariuszom, nauczyła by się jak wyprowadzać i wprowadzać psy do boksów, zapamiętała by co można, a czego nie powinno się robić, oraz co najważniejsze sama przekonała by się co potrafi robić tam najlepiej. Wiadomo, że jeden człowiek będzie idealnie czesał psa, ktoś inny będzie potrafił robić fantastyczne zdjęcia, ktoś jeszcze inny (mniej wrażliwy) zajmie się wracającymi do zdrowia zwierzętami ze szpitala. Taki okres próbny pozwolił by określić co Wolontariusz robi najlepiej, co najlepiej mu wychodzi i co najbardziej lubi. Taki okres próbny połączony z sensownym szkoleniem być może był by idealnym rozwiązaniem. Pozdrawiam Andrzej Quote
Ank@ Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Robi się tu niemiła atmosfera - 'psiarze' kontra 'kociarze'. Czy o to chodzi żeby się podzielić czy żeby współpracować? Przecież wszyscy jesteśmy wolontariuszami i mamy działać na rzecz zwierząt a nie przepychać się kto co zrobił, a czego nie zrobił. Zgadzam się z postem p. Andrzeja i Pauliny. Moim zdaniem po jakimś czasie np. po 3 mies od przyjęcia powinna być przeprowadzona kontrola czy dany wolontariusz wywiązuje się z obowiązków które na siebie przyjął. Czy odwiedza schronisko, czy wychodzi z psami które sobie przypisał. Bo jak ktoś sprawę olewa - to żegnamy.... Quote
Rumi. Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 chwiladlapupila napisał(a):Rekrutacja nowych Wolontariuszy - mam pomysł którym chciałem się z Wami podzielić. A gdyby tak każda nowa osoba chcąca zostać Wolontariuszem przechodziła tak zwany okres próbny np. jednego miesiąca? Przez ten okres czasu poznała by schronisko pomagając innym Wolontariuszom, nauczyła by się jak wyprowadzać i wprowadzać psy do boksów, zapamiętała by co można, a czego nie powinno się robić, oraz co najważniejsze sama przekonała by się co potrafi robić tam najlepiej. Wiadomo, że jeden człowiek będzie idealnie czesał psa, ktoś inny będzie potrafił robić fantastyczne zdjęcia, ktoś jeszcze inny (mniej wrażliwy) zajmie się wracającymi do zdrowia zwierzętami ze szpitala. Taki okres próbny pozwolił by określić co Wolontariusz robi najlepiej, co najlepiej mu wychodzi i co najbardziej lubi. Taki okres próbny połączony z sensownym szkoleniem być może był by idealnym rozwiązaniem. Pozdrawiam Andrzej Myślę iż to dobry pomysł, lecz z jakimi wolontariuszami, ja z natalek i Avaloth zawsze chętnie bierzemy nowych wolontariuszy do wyprowadzania psiaków bo po 1 jest to wielka pomoc dla nas, a po 2 aby właśnie się nauczyli co robić, bardzo często same się pytamy osób czy są nowe(jak je widzimy pierwszy raz) i czy nie zechciałyby nam pomóc. Musiałaby być taka "kadra" która będzie chętna i chodzi regularnie w konkretne dni np. my wiemy iż w roku szkolnym będziemy w sobotę w schronie od 10 do 14 lub 17, albo P.Beata która jest w niedziele. Quote
Ank@ Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Ja w roku szkolnym też będę tylko w niedziele. Mona podobnie :) Quote
Noelle Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Paulina nie napisała, że tylko, bo w tygodniu też będziemy jak nam czas pozwoli :) , ale razem wyprowadzać będziemy w soboty, bo nie sądzę, że będziemy mieć w ten sam dzień czas niestety, zwłaszcza, że Paulina będzie miała na popołudnie... ja nowym wolontariuszom mogę pomóc również, chętnie, bo to naprawdę duża pomoc, przy boksach ogólnych. :) Quote
Rumi. Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Dokładnie jak pisze natalek, w soboty napewno a w tygodniu to może przed szkołą będzie się dało na chwilę wpaść, szczególnie mi tu zależy na Lolku, bo nawet się nie łudzę iż w sobotę będą wolne wszystkie wybiegi na chwilę aby z nim wejść. Ale zobaczymy jaki mi ułożą plan... Quote
chwiladlapupila Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Zgadzam się z tym co napisała Ank@. Wolontariat powinien być przywilejem, na który nie każdy może sobie zasłużyć. Kilka miesięcy temu byłem na szkoleniu w jednym z Centrów Wolontariatu. Pierwszą rzeczą, którą usłyszałem, to stwierdzenie, że Wolontariat jest PRACĄ - darmową ale PRACĄ. Każdy Wolontariusz powinien mieć jasno określone prawa, obowiązki i przywileje wynikające z faktu bycia Wolontariuszem. Podstawą stworzenia dobrego Wolontariatu jest prawidłowo przeprowadzona rekrutacja, oparta na mądrze opracowanych ankietach, w których potencjalny Wolontariusz musi odpowiedzieć na dziesiątki pytań. Musi także zadeklarować dni i godziny w których poświęci swój czas na pracę - tak... tak... na PRACĘ. Osoby, które chcą zapoznać się z zasadami prawidłowo prowadzonego Wolontariatu zapraszam na stronę: wolontariat.ngo.pl znajdziecie tam zarówno Poradnik dla Organizacji jak i dla Wolontariuszy. Myślę, że reformę Wolontariatu należało by przeprowadzić po zapoznaniu się z materiałami zawartymi na stronie - w końcu właśnie w tym celu została ona stworzona. Quote
Foksia i Dżekuś Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 greatmadwomen napisał(a):Myślę iż to dobry pomysł, lecz z jakimi wolontariuszami, ja z natalek i Avaloth zawsze chętnie bierzemy nowych wolontariuszy do wyprowadzania psiaków bo po 1 jest to wielka pomoc dla nas, a po 2 aby właśnie się nauczyli co robić, bardzo często same się pytamy osób czy są nowe(jak je widzimy pierwszy raz) i czy nie zechciałyby nam pomóc. Musiałaby być taka "kadra" która będzie chętna i chodzi regularnie w konkretne dni np. my wiemy iż w roku szkolnym będziemy w sobotę w schronie od 10 do 14 lub 17, albo P.Beata która jest w niedziele. Jest nas dwie Beaty i chętnie skorzystamy z pomocy nowych wolontariuszy przy wyprowadzaniu psiaków w niedziele. Jesteśmy i będziemy tylko w niedziele ,bo obie pracujemy ,mamy rodziny ,swoje psy i koty ,a do tego mamy pod opieka psiaki w hotelach.W tygodniu tez jeżdżę na kontrole i adopcje psiaków. Ale to ze jestem tylko w niedzielę (juz 6 rok) wydawało by sie ,ze tak mało ale w ten sposób poznaję psy , widzę które sobie nie radzi i szukam im domów. Każdy kto mnie zna , a przede wszystkim pracownicy schroniska wiedza ile od tego czasu znalazłam domów i to nie dla szczeniaków czy młodych psów bo priorytetem są dla mnie stare i chore i weterani .Ale te adopcje nie sa zasługa tylko i wyłącznie moja czy moich przyjaciół ,tutaj duża zasługa jest pomoc pracowników ,a w wielu przypadkach wetów schroniskowych ,którzy zawsze na moje zapytanie czy telefon udzielają mi informacji. Sa oczywiście czasem zgrzyty ,ale czy pracownicy nie są również ludźmi,czy czasem nie maja złego dnia ,czy czasem maja juz wszystkiego dość bo codziennie muszą nasłuchać się rożnych elementów przychodzących do schroniska(sam jak nie raz rozmawiam z potencjalnym dzwoniącym domem to mnie kre...zalewa jak słyszę co nie raz do mnie mówią) A czy ja sama albo inni wolontariusze jesteśmy świeci ,czy się nie denerwujemy i wprowadzamy nerwowa atmosferę. Wszystko dobrze zawsze się mówi ,ze ja bym zrobił tak czy siak , ale tak naprawdę nikt nie wie jak by się zachował na miejscu danej osoby. W schronisku pracują różni ludzie ale większość kocha psy i tylko dlatego tam pracuje , ciężko pracuje za nieduże pieniądze. Oczywiście nie zgadza się z forma zawiadomienia Pani Zuli dla wolontariuszy ,bo po pierwsze nie każdy może przyjść w takich dniach i w tych godzinach co pani Zula , po drugie takie zawiadomienia powinni dostać wolontariusze telefoniczne ,listowne bądź mailowe ,a nie poczta pantoflowa tym bardziej ,ze jest okres wakacyjny i nie każdy chodzi teraz do schroniska i nie każdy ma internet .Po trzecie co to znaczy ,ze jak ktoś się nie stawi zostanie skreślony z listy", a po czwarte nikt mi nie będzie dyktował kiedy ja mam przychodzić do schroniska bo wolontariusz poświecą swój wolny czas wtedy kiedy go ma i na swoje życzenie. Tak jak pisałam wcześniej na rzecz zwierząt pracuje i poświęcam swój czas również w tygodniu ale do schroniska mogę przyjść tylko i wyłącznie w niedzielę, i co nie będę mogła przyjść bo będzie nas za-dużo? moje adopcje i innych mówią same za siebie. Quote
Rumi. Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 mówiąc P.Beata zawsze mam na myśli Panią ;) Zgadzam się w 100% z poprzednią wypowiedzią Quote
Felka z Bagien Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 A Pani Zula nie mogłaby rozesłać mailowo tego co ma do powiedzenia wolontariuszom?Skoro konieczne jest takie spotkanie, to myślę, że ma coś bardzo ważnego do przekazania.Trzeba to Pani Zuli podsunąć.Myślę,że to byłoby najlepsze rozwiązanie w okresie wakacyjnym i w ogóle. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.