Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Przyznaję, że jestem nocnym Markiem. Dlatego nie są dla nas rzadkością spacerki grubo po północy. Niedawno, w porze nocnej oczywiście, zjechaliśmy windą na parter, drzwi windy zaczęły się odsuwać, a tu wypadają z niej na wyścigi Masza i kocur Bazyli w szelkach, z tyłu pcha się Kaja. Przed windą stał facet - dawno nie widziałam takiego zdumienia w oczach pt. "skoro jest druga w nocy to pewnie śnię" :-o :lol:

  • Replies 371
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

AgaOdMaszy napisał(a):
Przyznaję, że jestem nocnym Markiem. Dlatego nie są dla nas rzadkością spacerki grubo po północy. Niedawno, w porze nocnej oczywiście, zjechaliśmy windą na parter, drzwi windy zaczęły się odsuwać, a tu wypadają z niej na wyścigi Masza i kocur Bazyli w szelkach, z tyłu pcha się Kaja. Przed windą stał facet - dawno nie widziałam takiego zdumienia w oczach pt. "skoro jest druga w nocy to pewnie śnię" :-o :lol:


I pewnie na dodatek Masza miała na głowie tę czapeczkę:evil_lol:

Posted

Wczoraj dostaliśmy zaproszenie na urodziny Lucky'ego, tego owczarka collie, który przepada za Maszą z wzajemnością. Ma być psi tort na spacerku, jakkolwiek tajemniczo to brzmi. Niestety, cieczka, więc obejdziemy się smakiem. Ale już wprosiłyśmy się na imieniny :lol:

Posted

Bo nie na próżno się mówi, że ładnemu we wszystkim ładnie :lol:

Cieczka ma się ku końcowi, wreszcie Masza będzie mogła wyszaleć się ze swoimi kumplami. Jak zwykle problemem są kleszcze :mad: i alergia na nie - wczoraj dostała kropelki do uszu i znów zastrzyki :roll: U Kai, mimo regularnego zabezpieczania, znaleźliśmy po dwóch tygodniach od podania środka 5! kleszczy wbitych w jej szyję :-o Wet pyta, gdzie chodzimy na spacery, że tyle tego... no niestety, tyle tego tuż przed naszym domem - na łąkach i w lesie. Trzeba będzie jeździć na Stary Rynek na spacery :evil_lol:

Posted

Kilka anegdotek z życia Maszy:

Kaja od kilku dni ostrzyżona, zupełnie niepodobna do siebie, więc mamy teraz prawie-jamnika i prawie-dalmatyńczyka :evil_lol: Po powrocie od fryzjera, Masza też jej nie poznała, bo zjeżyła się cała i dopiero musiała ją obwąchać i spojrzeć uważnie w oczy, żeby stwierdzić, że to przecież... Kaja :crazyeye: .

Dzisiaj upijemy się chyba z radości - cieczka się skończyła, uroczy biały kundelek został ofukany przez Maszę na porannym spacerze.

Nad ranem Kaja - niegdyś całonocna bywalczyni - skrada się do naszego łóżka i gdy się budzę, znajduję w nim teraz dwa psy - bo Maszy się w łebku nie mieści, żeby tylko jeden pies mógł mieć takie przywileje :evil_lol:

Koty - na początku nieco wystraszone żywiołowością i głośnym zachowaniem Maszy, teraz już przyzwyczaiły się do tego wulkanu energii i coraz częściej widzę Maszę i jakiegoś kociaka śpiące razem na kanapie. Kocur Bazyli wręcz prowokuje ją do tego, żeby za nim biegła, ach ta potrzeba adrenaliny :cool3:

A tak w ogóle, to Masza jest z nami od 3,5 miesiąca, a ja mam wrażenie, jakby była nasza od lat...

Posted

A ja tak sobie tylko czytam i czytam i jakis diabełek we mnie rechocze ze smiechu.
Bo jak tylko przywiozłam maszkę, wtedy jeszcze Kropkę, do Agi na tymczas - zobaczyłam je razem i coś we mnie pekło, cos mi szeptało: tak już będzie, ona tu zostanie.
A jak jeszcze Magda, która adoptowała SAuper Owcę Lenę przyszła obejrzeć Maszę a zdenerwowana Aga zadzwoniła do mnie prawie płacząc, że dlaczego ten tymczas taki krótki, że myślała że będzie dłużej - na twarzy miałam wyraz taki iście diaboliczny. Dobrze Aga, że nie widziałaś.

Pewne rzeczy się wyczuwa, a że w kontaktach kocich nie sprawiła mi i sobie Masza zawodu - to już ciężar z serca mi zleciał.
Obie panny - Maszka i Bianeczka wreszcie bezpieczna, a ja już się rozglądam - co by tu dalej kombinowac, który teraz.

;) - mam tego sporo, tylko już takich domków nie mam niestety :shake: .
Proponują wdrożyc klonowanie: mam pierwsze kandydatury - Agaod Maszy, Magda od Owcy, Natalia i Justyna od Bianeczki.
I świat byłby taki wspaniały.
Cóż, pomarzyć mi zostało, bo wcale mi nie do smiechu i mam dół potężny.
A Melba czeka na człowieka - tylko czlowiek nie czeka na Melbę.:-(

  • 2 weeks later...
Posted

Hi hi ja też mam stuprocentową kandydaturę do klonowania - Supergogę! I to w kilku egzeplarzach :loveu:
Bo co z tego, że ja Maszę przygarnęłam, skoro teraz spijam śmietankę z jej bytności pod naszym dachem. Bo mam słodką sunię, która drepcze za mną krok w krok, kładzie się obok mnie i mocno przytula, ale cichutko, żeby TZ się nie zorientował :evil_lol: , dba o moją linię wyżerając mi nieopatrznie zostawione na kanapie lody (na pocieszenie zostawiła mi trzy rodzynki :diabloti: ), jeździ ze mną autem do osiedlowego sklepiku, na drugim biegu, żeby nie zawiało jej, gdy wystawia pycho za szybę i chłodzi się w czasie upałów. Na dodatek okazało się, że Masza kocha dzieci - wczoraj owijała cielęcym miłosnym spojrzeniem dwóch urwisów, którzy byli u nas w gościach.
Jak można było taką sunię wyrzucić z domu? Nie może mi się to ciągle w głowie pomieścić :mad:

Posted

A ja Moje Drogie sklonowałabym Was wszystkie i to po wiele razy, zeby tak przynajmniej do kazdego miasta po kazdej, albo jeszcze lepiej na kazde osiedle.
Byłby raj:loveu: Jestem pewna.

Posted

Niestety, mogę pomóc tylko finansowo i na szczęście mogę pomóc chociaż finansowo. Nr 611 - prawdziwe cudo! Odkąd Masza jest u mnie, stałam się strasznie czuła na kropkowe wdzięki :) Ach, gdybym miała dom z ogrodem... Mam już w kolejce kilka psiuli, które chętnie bym przygarnęła na stałe...

Posted

Do czego może służyć ładowarka do telefonu?
Mój tz wyszedł z Maszą, która miała tylko obrożę na szyi, o smyczy zapomniał, przed blok, bo akurat wróciłam z pracy, a on pilnie auta potrzebował. Masza oczywiście od razu wskoczyła radośnie do środka, siadła na tylnym siedzeniu i już gotowa do drogi :cool3: No ale upały takie, więc wyprawa nie dla psa. Wyciągnęłam ją na zewnątrz i przytrzymałam za obrożę, dopóki auto z tz nie zniknęło mi z oczu. Masza oswobodzona rzuciła się za nim w pogoń przez osiedle, dopiero na moje dzikie wrzaski przybiegła z powrotem. Olśniło mnie, że mam w torbie ładowarkę do telefonu, więc jedną końcówkę zamotałam jej na obroży, drugą - tę co to wkłada się do gniazdka, chwyciłam w dłoń, i Masza grzecznie, jak na smyczy, wróciła do domu :evil_lol:
To jest właśnie ta dalmatyńczykowata natura - gonić za autem, motorem (o, to już pokusa nie do odparcia!) lub rowerem. Żeby dać upust jej temperamentowi (bo wspólne spacery z Kajcią nie dają takich szans :evil_lol: ), biorę ją na rowerowe przejażdżki, gdy słońce już zachodzi i można normalnie oddychać na dworze. Mamy kilkukilometrową stałą trasę, mało uczęszczaną, a przy okazji urokliwą. Masza narzuca tempo, bo jednego nie cierpię ponad wszystko - widoku psów, które w największy upał ciągnięte na smyczy płuca sobie wypluwają, żeby zdążyć za rowerem :angryy:

Posted

martaa2 napisał(a):
A ja Moje Drogie sklonowałabym Was wszystkie i to po wiele razy, zeby tak przynajmniej do kazdego miasta po kazdej, albo jeszcze lepiej na kazde osiedle.
Byłby raj:loveu: Jestem pewna.


oj byłby byłby :loveu:

Posted

Idąc dalej w akcji klonowania - proponuję ją rozszerzyć do wszystkich forumowiczek i forumowiczów dogomanii, bo jak ktoś tu zagląda, to znaczy, że nieobojętny mu los czworonogów :iloveyou:
A mnie ogarnęła ostatnio ochota na wspomnienia, i zaczęłam po raz setny oglądać zdjęcia Maszy i największych wzruszeń dostarczył mi jej ogon :cool3: Czy zauważyliście, że Maszeńka wystraszona, niepewna, bez wsparcia psychicznego swojej pańci, ma podkulony ogonek, gdzieś pod brzusiem? A przecież ten ogon to jest cały żywioł - śmiejemy się czasem, żeby tyle nim nie machała, bo się urwie :lol: W chwilach wyjątkowych radości razem z ogonem kręci się też pupcia ;) W chiwlach umiarkowanych ogon jest na wysokości tułowia i czasem wykonuje jakiś machnięcie :)

Posted

Życie w gromadce ma swoje uroki - można podpatrzeć koleżankę i zacząć robić tak samo:
- Masza zagrzebuje symbolicznie tylnymi łapami swoje siusiu-kupki, Kaja, która nigdy wcześniej tego nie robiła, też zaczęła...
- Kaja lubi spać w pojemniku na pościel, pod łóżkiem, więc Masza też musi. Za to rano słyszymy jej piski i prośby, żeby ją stamtąd wypuścić. Bo wchodzi z trudem, ale żeby mogła wyjść, trzeba łóżko podnosić :evil_lol:
- Koty co wieczór polują na chrabąszcze, pełno tego na podłodze. Masza co pewien czas zabiera jakiemuś kotu chrabąszcza i pcha sobie do pycha... Ale chyba nie smakuje jej tak jak kotom, bo wypluwa :lol:
- Wczoraj wieczorem Bazyli wskoczył z komody na duży okrągły abażur lampy sufitowej, z papieru ryżowego, i tak na nim zawisł, że oderwał dolną połowę. Mam nadzieję, że nie znajdzie naśladowców w tej zabawie... :roll:

Posted

Dzisiaj Masza miała okazję zapoznać sie ze swoją koleżanką Leną, to właśnie Lena zadzwięcza Maszy "wywózkę" z radomskiego schroniska :evil_lol: no i oczywiście super dzieczynie Agnieszce. Dwie super szczęsliwe suneiczki: Maszunia i Lenia :loveu:

Posted

Dzięki Chucas za zdjęcia i za wspólny spacer :loveu: Jak to się mówi? "psia przyjaźń to nie patrzenie na siebie, ale patrzenie w tę samą stronę"? czy jakoś tak... :lol:

Posted

AgaOdMaszy napisał(a):
A mnie ogarnęła ostatnio ochota na wspomnienia, i zaczęłam po raz setny oglądać zdjęcia Maszy i największych wzruszeń dostarczył mi jej ogon :cool3: Czy zauważyliście, że Maszeńka wystraszona, niepewna, bez wsparcia psychicznego swojej pańci, ma podkulony ogonek, gdzieś pod brzusiem? A przecież ten ogon to jest cały żywioł - śmiejemy się czasem, żeby tyle nim nie machała, bo się urwie :lol: W chwilach wyjątkowych radości razem z ogonem kręci się też pupcia ;) W chiwlach umiarkowanych ogon jest na wysokości tułowia i czasem wykonuje jakiś machnięcie :)

Ja tez czesto przegladam cały wątek Maszy i Bianki i robi mi się lepiej.
Oby wiecej takich zakonczeń schroniskowych historii...

Posted

Martaa, Romek, to bardzo się cieszę, że mam wiernych czytaczy i nie piszę sobie a muzom... :cool3:
A wczoraj późnym wieczorem wybrałam się z Maszą na spacer, stałą trasą od osiedla do torów. Gdy wracałam, na skraju osiedla spotkałam ulubieńca Maszy - Lucky'ego, więc przeszłam tę samą drogę z Luckym i jego panią. W drodze powrotnej, znów na skraju osiedla, spotkaliśmy Hugo z jego panem, więc jeszcze raz zrobiliśmy tę samą trasę... A wracając cieszliśmy się, że Dolar o tej porze już nie wychodzi na spacer, bo gdybyśmy jeszcze Dolara spotkali... :lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...