lamia2 Posted October 6, 2006 Posted October 6, 2006 doddy napisał(a):W schronisku powiedziano mi, że mamusia chłopaka ma sunię odebrać. Jutro tam zadzwonię bo przestać myśleć o tej suce nie mogę. Doddy, podaj nam nr tel do tego schroniska myślimy z koleżanką żeby tam pojechać i zabrać sunię, czy gybyśmy ją przywiozły do Warszawy, czy wzięłabyś ją do siebie. Na naszą pomoc pod każdym względem możesz liczyć. Quote
BeataA Posted October 6, 2006 Posted October 6, 2006 Wiadomość od Agnieszki: "Podjechałam po 14 ale mnie nikt nie wpuścił... Dzisiaj też spróbuję!!! Mam nawet w samochodzie dla niej smakołyki...." Tzn. że tak krótko jest czynne? Chyba tak... Czekamy dalej! :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: Quote
bigos Posted October 6, 2006 Author Posted October 6, 2006 Dziewczyny wyciagnijcie ją proszę, próbujcie do skutku:modla::modla::modla: Quote
doddy Posted October 6, 2006 Posted October 6, 2006 Telefon do schroniska wzięłam z informacji tp. Nie mam go przy sobie a teraz jadę do naszych psów i bullka z palucha na spacer. Nie mam możliwości więc go podać. lamia2 jeśli przywieziesz sunię to oczywiście, że się nią zajmę. Nie ma problemu. Quote
BeataA Posted October 6, 2006 Posted October 6, 2006 Zaraz wychodzę z pracy, ale też dzwoniłam do schroniska i Pan mi powiedział, że pracują od 7:00 do 15:00 /to nie wiem, czemu było zamknięte wczoraj po 14-tej, jak mówi Agnieszka/ w tygodniu, czyli pn. - pt., a w weekend 7:00 - 11:00. Teraz mają jakieś "dni otwarte w weekend" i będzie dłużej czynne... Pan (chyba kierownik) miły, ale jakiś taki dziwny, mówi że ma jedzenia w bród, bo w Kaliszu jest dużo darczyńców... Mówi, że to zainteresowanie suńką, to dla nich kłopot, bo ona już się ma lepiej - dostała kroplówki, witaminy itp.... Nie wiem... Właścicielka ma ją odebrać (to czemu jeszcze jej nie wzięła!) i może to już zrobi w weekend. Powiedziałam Panu, że i tak ludzie będą dzwonić i przyjeżdżać w sprawie suńki, bo wszyscy są poruszeni jej sprawą... I powiedział, że oczywiście wszystkich wpuści i dary przyjmie. Dobrze by było zrobić nowe zdjęcia, albo właśne chociaż sprawdzić naocznie, czy to co on mówi o polepszeniu się kondycji bidulki - to prawda? Agnieszka ma jechać... Dać smakołyki dla bidulki. I ma nas informować. Czekamy. Quote
lamia2 Posted October 6, 2006 Posted October 6, 2006 BeataA napisał(a):Zaraz wychodzę z pracy, ale też dzwoniłam do schroniska i Pan mi powiedział, że pracują od 7:00 do 15:00 /to nie wiem, czemu było zamknięte wczoraj po 14-tej, jak mówi Agnieszka/ w tygodniu, czyli pn. - pt., a w weekend 7:00 - 11:00. Teraz mają jakieś "dni otwarte w weekend" i będzie dłużej czynne... Pan (chyba kierownik) miły, ale jakiś taki dziwny, mówi że ma jedzenia w bród, bo w Kaliszu jest dużo darczyńców... Mówi, że to zainteresowanie suńką, to dla nich kłopot, bo ona już się ma lepiej - dostała kroplówki, witaminy itp.... Nie wiem... Właścicielka ma ją odebrać (to czemu jeszcze jej nie wzięła!) i może to już zrobi w weekend. Powiedziałam Panu, że i tak ludzie będą dzwonić i przyjeżdżać w sprawie suńki, bo wszyscy są poruszeni jej sprawą... I powiedział, że oczywiście wszystkich wpuści i dary przyjmie. Dobrze by było zrobić nowe zdjęcia, albo właśne chociaż sprawdzić naocznie, czy to co on mówi o polepszeniu się kondycji bidulki - to prawda? Agnieszka ma jechać... Dać smakołyki dla bidulki. I ma nas informować. Czekamy. BeataA czy możecie sprawdzić jakie są szanse na zabranie suczki, jeszcze zanim przyjdzie po nią ta kobieta? Quote
BeataA Posted October 6, 2006 Posted October 6, 2006 Właśnie napisałam Ci pm i poprosiłam o to samo... Może Agnieszka się czegoś dowie? Poprosiłam, żeby tutaj napisała... Quote
matusia Posted October 6, 2006 Posted October 6, 2006 Witam, Śledzę ten horror od początku i cały czas nurtuje mnie jeszcze jeen problem. Oczywiście, że najważniejsze jest teraz zabranie suki stamtąd. Czy później nie należałoby właściciela pociągnąć do odpowiedzialności prawnej za doprowadzenie suki do takiego stanu ( jeśli wlaścicielką formalną jest matka - to zezwoliła z kolei na to wszystko, więc się na właścicielkę nie nadaje) i uzyskać formalne odebranie jej? Może jakimś cudem jeszcze dzięki temu jego pobyt w więzieniu mogłby ulec przedłużeniu, z korzyścią dla wszystkich. Przecież dokumentacja fotograficzna to koszmarny dowód w sprawie, w pełni obrazujący stan rzeczy, poza takim stanem fizycznym z psicy emanuje brak chęci do życia.Rzadko widać po psie aż tak zły stan psychiczny. Obawy mam te same co tu piszący wcześniej co do losu suki, jeśli zostanie wydana matce, chyba nie jest ona właścicielką, skoro synalek robił z psem, co chciał. A jeśli tak, to osoby z Dogomanii mają takie samo prawo ją wziąć ze schronu jak ta kobieta - zresztą chyba dla ludzi ze schronu też jest logiczne, że dla dobra suki trzeba odizolować ją od patologii, która niestety z tego więzienia kiedyś wyjdzie i zacznie robić swoje - tak, jak chyba nie wydaliby jej jakiemuś dresowi czy tym podobnemu. A może na schron podziałałoby zapowiedzenie skierowania sprawy na drogę prawną, jeśli świadomie oddadzą ją komuś, kto dopuścił do takiego stanu? Bo to chyba dziwny wyraz miłości do psa? Może nie będą chcieli miec dodatkowych kłopotów i ją wydadzą dziewczynom stąd? Ja zagrałabym w ostateczności na tę nutę. Pozdrawiam, powodzenia. Quote
lamia2 Posted October 6, 2006 Posted October 6, 2006 Udało się koleżance dodzwonić do kierownika schroniska, na początku nie był skory do rozmowy (wiele osób dzwoni), ale po użyciu ostrych argumentów wyjaśnił: 1. sunia była używana do walk, jest bardzo agresywna w stosunku do innych psów, dlatego jest na łańcuchu 2. oprawca kiedy się zorientował, że walki już nie przynoszą takiego dochodu, przerobił ją na macicę, ostatni miot to 11 szczeniąt 3. wygląd suni, to efekt walk, niedożywienia, znęcania i wyekpolatowania porodem. 4. sunia jest zarejstrowana w dokumentach policyjnych jako pies walczący, agresywny i dlatego po odebraniu jej od bandyty musiała znaleźć się w schronisku na obserwacji 5. człowiek ten trafił do więzienia na kilka lat .... dzięki matce ... która pomogła w ujęciu przestępcy 5. kobieta, jest załamana tą sytuacją i stara się o wydanie psa ze schroniska, ale musiała przejść odpowiednie testy czy nadaje się na opiekunkę psa agresywnego 6. przez cały czas pobytu suni w schronisku, przychodziła i pomagała w jej rekonwalescencji 7. kierownik schroniska, opierając się na swoim doświadczeniu (16 lat pracy w schronisku), twierdzi, że to diameralnie inna osoba niz syn i że jest w stanie zapewnić suni najlepsze z możliwych warunków Nie odpuszczamy tematu, będziemy się starały z nią porozmawisć, a nawet przyjechać i zaproponować pomoc. Sunia idzie do domu w sobotę, na niedzielę jesteśmy umówione z kierownikiem na rozmowę. Quote
IN_ Posted October 6, 2006 Posted October 6, 2006 lamia2 napisał(a):Udało się koleżance dodzwonić do kierownika schroniska, na początku nie był skory do rozmowy (wiele osób dzwoni), ale po użyciu ostrych argumentów wyjaśnił: 1. sunia była używana do walk, jest bardzo agresywna w stosunku do innych psów, dlatego jest na łańcuchu Ja nie chce być upierdliwa.... ale psy walczące zazwyczaj mają całkiem sporą kolekcję blizn na głowie. Te blizny nie są jakieś olbrzymie ale jest ich zazwyczaj sporo (takie plamki). U tej suczki ja wogóle blizn nie widze... Poza tym ma uszy, gdyby walczyła byłby mocno pocharatane. Mój uszaty pies od zwykłych zabaw ma na nich sporo blizn, a w tej chwili nawet dziure na wylot... Ja rozumiem, że może być agresywna i dlatego łańcuch... ale nie na sznurku "zaciskowym"... Przecież można założyć jej zwykłą obrożę!!! Na zdjęciach widac, że poza faktem skrajnego wychudzenia suka ma coś z okiem, wygląda jakby kleiło się od ropy. A swoją drogą czemu schronisko uważa, że oddanie agresywnej, jak się domyślam, nieobliczalnej (bo po walkach) pit bullki, starszej (w sumie niekoniecznie) kobiecie... Co ona wie o postępowaniu z agresywnym psem? Da sobie rade? Te psy nawet agresywne i źle traktowane są zapatrzone w swojego jedynego, ukochanego właściciela... ale jej właściciel pójdzie siedzieć. Czy jego matka sobie z nią poradzi? Ja napisze szczerze, że moja Mama sobie z moim psem nie radzi, a on nie walczył... Quote
ata Posted October 6, 2006 Posted October 6, 2006 ...........a jezeli chodzi o jedzenie to faktycznie maja, tam psy nie gloduja, dostaja calkiem fajne jedzonko i sponsorow tez maja.............. prosze tylko abyscie nie robili nagonki na to schronisko to byla jedyna sunia, ktora byla w tak oplakanym stanie:-(reszta pieskow, nie moge napisac, ze byla szczesliwa, ale siedziala np. w kojcach, w zagrodach, czesc byla na lancuchach natomiast inne biegaly luzem ogolnie schronisko bardzo uporzadkowane Quote
matusia Posted October 6, 2006 Posted October 6, 2006 A może, jeśli już suka trafi do niej, dałoby się zobowiązać kobietę do sterylizacji tej biednej dziewczynki? Quote
lamia2 Posted October 6, 2006 Posted October 6, 2006 Z tego co mówił kierownik, na suni widać ślady walki. Dlaczego ma nie obcięte uszy? no cóż ... może oprawca pożałował kasy na weterynarza. Rozmowa z kierownikiem ostatecznie przebiegała w bardzo miłej atmosferze, dało się wyczuć, że kierownikowi bardzo leży na sercu sprawa tej suni, nie protestował, że będziemy jeszcze dzwonić, zgodził się na współpracę, ogólnie powiedzał, że to dobrze, że jest taki odzew i reakacja na nieszczęście zwierząt. Myślę, że kierownik tego schroniska, to człowiek z powołaniem. Quote
Paulina87 Posted October 6, 2006 Posted October 6, 2006 Napiszcie do Marty.. ona jest wolontariuszką w Kaliskim schronisku nr GG 6489637 albo do Bonsai na PW lub 4586861 Gdybym była w domu to do Kalisza mam 30 km, ale teraz jestem na studiach pod Poznaniem więc mogę tylko 3mać kciuki :shake: Quote
bigos Posted October 7, 2006 Author Posted October 7, 2006 lamia2 napisał(a): Nie odpuszczamy tematu, będziemy się starały z nią porozmawisć, a nawet przyjechać i zaproponować pomoc. Sunia idzie do domu w sobotę, na niedzielę jesteśmy umówione z kierownikiem na rozmowę. Myślę, że trzeba kobietę kontrolować i rozmawiać, a gdy będzie konieczne-pomóc:roll::roll::roll: Quote
lamia2 Posted October 7, 2006 Posted October 7, 2006 Najpierw musimy zdobyć kierownika zaufanie, wyciągnąć od niego telefon do tej kobiety. Quote
xxxx52 Posted October 8, 2006 Posted October 8, 2006 Pieska juz nie ma w schronisku ,zabrala ja osoba z rodziny (matka mezczyzny -wlasciciela pieska) Quote
bigos Posted October 9, 2006 Author Posted October 9, 2006 xxxx52 napisał(a):Pieska juz nie ma w schronisku ,zabrala ja osoba z rodziny (matka mezczyzny -wlasciciela pieska) :shake:Nie wiem co o tym myśleć:shake::shake::shake: Mam nadzieję, że nie stanie się tragedia Quote
tania Posted October 9, 2006 Posted October 9, 2006 :shake: ja też mam spore obawy..mam nadzieję że ktoś będzie trzymał rękę na pulsie i pilnował losu suczki Quote
bigos Posted October 9, 2006 Author Posted October 9, 2006 Ja też, ale muszę zmienić tutuł wątku:-(:-(:-( Quote
bigos Posted October 9, 2006 Author Posted October 9, 2006 ....na sunia w "domu":placz::placz::placz: Quote
lamia2 Posted October 9, 2006 Posted October 9, 2006 Wczoraj i dziś cały dzień na zmianę z koleżanką starałyśmy się dodzownić do kierownika schroniska. Niestety nie udało się, najważniejsze aby dostać od niego jej nr telefonu. Quote
bigos Posted October 9, 2006 Author Posted October 9, 2006 lamia2 napisał(a):... najważniejsze aby dostać od niego jej nr telefonu. No, nie wiem czy to się uda. Ochrona danych osobowych obowiązuje także w schronisku:shake::shake::shake: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.