Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 4.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

No nie kolejna niecierpliwa :eviltong: anulowalas.. pewnie jak juz bylo pod koniec. :evil_lol:

Haha :D ja nie moge jaki on ma smieszny pychol :D taki.. szpiczasty :> :lol:
Genialny jest ten pies :loveu:
Jak on ma takie nieziemskie zdjecia, to filmik to dopiero musi byc gniot :D

Posted

[quote name='understandme']Kocham te jego gangsterskie szelki Widziałam kiedyś takie na jednej wystawie ale rozmiaru dla yorka...

Ja na wystawie je właśnie kupowałam i też mnóstwo yorków w takich biegało :D Wygląda to przezabawnie! :)

[quote name='kalyna']fruwający zad

też myślałam nad klatkę, ale nam to przecież nie potrzebne ja zbieram pieniądze aby potem jakiś szalone marzenie spełnić... np. nie dawno było to kupno lustrzanki, a teraz są to obiektywy a w między czasie rodzicom dołożyć do szczeniaka chcę... więc nadprogramowe wydatki na zbędne rzeczy to nie dla nas

Mi by się klatka przydała dlatego muszę do lata na nią uzbierac :)
Ach, obiektywy to i mi się marzą :)
A rodzicom na jakiego psiaka :D ?

[quote name='Aleksandra95']
hahha, mam gdzieś podobne zdjęcie. Dora z tyłkiem w górze.

:):):)

[quote name='deer_1987']
to bardzo fajne! snieg da sie w photoshop zrobic bialy

Ja się nie znam na photoshopie :lol: Poza tym nie mam też na to zbytnio czasu :)

[quote name='Falkaa']No nie kolejna niecierpliwa anulowalas.. pewnie jak juz bylo pod koniec.

Haha ja nie moge jaki on ma smieszny pychol taki.. szpiczasty :>
Genialny jest ten pies
Jak on ma takie nieziemskie zdjecia, to filmik to dopiero musi byc gniot

:lol: ile można czekac aż to się załaduje! :lol:
Dziękujemy bardzo! :D Na filmik trzeba jeszcze trochę poczekac ;)

[quote name='understandme']Co tam u Was słychać? Też u was na dworze tak mokro, brzydko?

Co u nas napiszę niżej :) A pogoda... wczoraj i dzisiaj było słoneczko ale jest wiatr. Jest błoto, bo przed wczoraj strasznie padało w nocy.

[quote name='wikikoniki']Odpowiem za nią...
Już nie Teraz tylko wiatr wieje

Tak, gdyby nie ten wiatr to by było super!


[quote name='Misia&Ruby']
Śliczny komplecik Bardzo ładnie Lastiemu w takim kolorze

Dziękujemy :) :loveu:

Posted

No to tak. Mam ostatnio trochę roboty w szkole, tym bardziej, że postanowiłam sobie 'od 2 semestru się uczę' :lol: i póki co mi wychodzi, wpadło kilka piątek i czwórek :smile: Niestety mam trochę mniej czasu dla psa, raz nawet wyszło tak, że wcale z nim nie wyszłam. Tzn. mama z nim była, tylko, że mama się z nim przejdzie żeby się załatwił i tyle, nic z nim nie pocwiczy, nie pobawi się itp. więc pies nie miał okazji się wyszalec. W piątki mam mniej lekcji bo tylko do 12:35, pogoda dzisiaj bardzo fajna, bo słoneczko było, tylko ten wiatr... Wróciłam do domu, zrobiłam kilka rzeczy i stwierdziłam, że pójdę z psem na dłuuuugi spacer. Przygotowałam rzeczy, wzięłam zabawkę, bo chciałam z nim pocwiczyc, nakręcic go na zabawkę poza domem i takie tam. Wzięłam go na lince (ostatnio znowu go nie spuszczam, pracujemy na lince) i poszliśmy. Idąc na pola mijamy 2 rzędy domków, następnie jedno puste pole i dalej osiedle. Doszłam właśnie z Lastim do drugiego rzędy domków i zobaczyłam coś czego bardzo widziec nie chciałam. Przy osiedlu latał luzem duży, kudłaty pies. Poznałam go z daleka, jego poznam wszędzie. Jasper. Pies, który kiedyś pogryzł już Lastiego. Pogryzł też dotkliwie psa mojej koleżanki, ją samą i pełno psów z okolicy. Nie wiem czy już kiedyś tu o nim mówiłam? W każdym razie tylko go zobaczyłam tak natychmiastowo zrobiłam w tył zwrot i usiłowałam uciec. Tak naprawdę wiedziałam, że już po nas, że mu nie uciekniemy. Odwróciłam się-miałam rację, Jasper już do nas biegł.
Wychodząc z psem na spacer spotkałam kolegę brata, Kubę (chyba ma 10 lat). Mieszka w tych domkach obok których przechodziliśmy. Mają labradora. Jak uciekałam przed Jasperem z Lastim widziałam jak Kuba czeka abym przeszła z Lastim i chciał wyjśc ze swoim psem (którego problem z wyprowadzeniem ma nawet jego mama, a co dopiero taki chudy 10 latek) i już otwierał furtkę i chciał wyjśc-wrzasnęłam tylko na całe gardło: KUBA ZAMYKAJ FURTKĘ I NIE WYCHODŹ! I wtedy Jasper już był 5cm za mną. Chciałam puścic Lastiego żeby spieprzał a sama złapac Jaspera ale nie zdążyłam, bo w momencie kiedy puściłam linkę Jasper ugryzł Lastiego. Krew trysnęła na całą drogę, Lasti zaczął przeraźliwie wyc, przewalił się na plecy na środku drogi. Ja wrzeszczałam jak opętana: Jasper, Jasper! Usiłowałam go odgonic.
Jasper przegryzł Lastiemu udo i uciekł. Przewlokłam Lastiego na bok i dzwonię do mamy żeby mi przybiegła z jakimś ręcznikiem. Obok przejechały 3 samochody i z każdego z nich ludzie widzieli, że siedzę nad zakrwawionym psem i nikt się nie zatrzymał żeby chociaż zapytac co się stało.
Mama przybiegła z ręcznikiem, owinęłam Lastiemu pogryziony, krwawiący zadek i musiałam nieśc 18kg wagi do domu... Całe szczęście że nie byliśmy aż tak daleko od domu. Musiałam go nieśc, bo Lasti nie mógł się ruszyc. Dopiero jak doszliśmy na podwórko musiałam go postawic bo nie dałam rady dalej go nieśc to Lasti zaczął tak strasznie ciągnąc do domu...
Wyglądało to okropnie, Lasti miał całe dwie tylne łapy we krwi, cały ogon... Ma jedną średniej wielkości dziurę na wewnętrznej strone uda i jedną malutką.
Teraz cały czas leży, a jak idzie się napic to kuleje.
Mama dzwoniła do właścicieli psa (sąsiedzi) ale odebrała ich córka (10 lat) i nikogo nie było w domu... Po jakimś czasie jednak osobiście do nas przyszedł nasz sąsiad właśnie ze swoją córką i zaproponowali, że zawiozą nas do weta i zapłacą.
Oni Jaspera przygarnęli z ulicy ale mają z nim same kłopoty i sąsiad powiedział, że chyba odwiozą go do Ciapkowa (schronisko) :-(
Nie chcę aby tam trafił pomimo tego, że już drugi raz pogryzł mi psa i kilka innych psów z okolicy.
Wydaje mi się, że Jasper ma w sobie coś z malamuta a tymczasem żyje on na łańcuchu i tylko czasem ma spacery, a spuścic na podwórku go nie mogą bo on od razu ucieka. Zaproponowałam im, że jak będę miała czas to mogę z nim wychodzic i robic mu treningi (opona, cwiczylibyśmy posłuszeństwo, naprawdę sądzę, że ten pies ma potencjał) ale nie jestem pewna co oni na to... Zobaczymy jak to będzie.

Trochę się rozpisałam, ciekawe czy ktoś przeczyta. Zdjęc niestety nie mam, chciałam zrobic dzisiaj, no ale wyżej napisałam co zaszło.
W dodatku jutro mieliśmy jechac na dogo spacer. Niestety, nic z tego.

Posted

Matko, toż to jakaś makabra jest... Jak można takiego psa spuścić choć na chwilę z oka?!
Bardzo fajnie, że właściciele ruszyli 4 litery i postanowili jakies odszkodowanie dać ale chyba nie wzięli pod uwagę, że kiedyś może dojść do tragedii. :

Posted

Ja pierole...
Myslalam, ze nie jewt az tak zle. Masakra.
Przczytalam wszystko. Jutro sie rozpisze na ten temat bo z telwfonu to nie ma co...

Wymiziaj biedaka ode mnie Neski i Maxa. Trzymammy kciuki za powrot do zdowia. A co do spacerow, to bedzie jeszcze duzo ;)

Posted

O kurcze :-( wspolczuje wam ale tamtym wlascicielom rowniez ,wiem co znaczy miec agresywnego psa tylko do cholery czy oni nie maja wyobrazni , z tak agresywnym psem puscic na spacer 10cio latka ???????? :shake:

biedny Lasti:-(

Posted

Biedny Lasti...
A Ciebie to podziwiam, ja nie byłabym w stanie zająć się psem (w sensie nauczania go), który pogryzł mi psa.

Dużo zdrówka dla psiaka!

Posted

[quote name='Jean']Biedny Lasti...
A Ciebie to podziwiam, ja nie byłabym w stanie zająć się psem (w sensie nauczania go), który pogryzł mi psa.

Dużo zdrówka dla psiaka![/QUOTE]

Z jednej strony ja też, ale z drugiej to uchroniłabym inne psy od pogryzienia no i swojego też...

Posted

wow :o strasznie przykre :(
oby Lasti szybko wrócił do zdrowia :)

kurcze to choćby postawili mu kojec i wtedy już inaczej pies się zachowuje...
i najważniejsze, by Lasti nie miał lęku przed nim i się nie bal innych psów itp...

Posted

[quote name='Paula03']O mój boże :( Biedny Lasti :(
Byliście już u weta?

Strasznie szkoda, że nikt się z samochodu nie zatrzymał i wam nie pomógł :([/QUOTE]

Z samochodów nigdy nikt nie reaguje. Doskonale pamiętam sytuację kiedy Jasper rzucił się na psa mojej przyjaciółki-Maxa. Byłyśmy przejśc się z psami, ona ze swoim ja z kilkumiesięcznym Lastim. Jasper zaczął szarpac Maxa, wszędzie piski, krew. Koleżanka chciała ratowac swojego psa, złapała go za szelki i w tym momencie Jasper chciał ugryźc Maxa w grzbiet-ugryzł koleżankę w rękę. On ludzi nie atakuje i jestem pewna, że by jej nie ugryzł gdyby ona w tym momencie nie złapała psa za szelki. Ona sama z resztą też tak twierdzi. Obie wydzierałyśmy się na całe gardło ale nikt z domu nie wyjrzał, żaden samochód się nie zatrzymał. Ja nie mogłam im pomóc, bałam się o swojego psa, a o tym żeby po kogoś pobiec w tym momencie nie pomyślałam, byłam jak sparaliżowana, z resztą to działo się bardzo szybko.
W końcu Max uciekł w stronę domu, akurat nadjechał samochód, zwolnił i w tym momencie Max z całej siły uderzył w samochód. Już myślałyśmy, że będzie po psie ale on wstał i pobiegł pod bramkę na swoje podwórko. Jasper już wtedy patrzył na Lastiego z dziką wściekłością w oczach ale rzuciłam się biegiem z psem na podwórko koleżanki i wtedy udało nam się uciec. Niestety Jasper dopadł Lastiego w innej sytuacji. Potem był spokój i teraz znowu.

[quote name='Onomato-Peja']Matko, toż to jakaś makabra jest... Jak można takiego psa spuścić choć na chwilę z oka?!
Bardzo fajnie, że właściciele ruszyli 4 litery i postanowili jakies odszkodowanie dać ale chyba nie wzięli pod uwagę, że kiedyś może dojść do tragedii. :[/QUOTE]

Oni trzymają go na łańcuchu, grubym łańcuchu ale Jasper zawsze zrobi tak, że się jakoś uwolni :shake:
Sąsiedzi właśnie boją się, że dojdzie do tragedii i chcą psa oddac... Pan B. mówił, że już nawet chcieli to zrobic ale zawsze było im go szkoda, bo taki fajny pies itp.

[quote name='wikikoniki']Ja pierole...
Myslalam, ze nie jewt az tak zle. Masakra.
Przczytalam wszystko. Jutro sie rozpisze na ten temat bo z telwfonu to nie ma co...

Wymiziaj biedaka ode mnie Neski i Maxa. Trzymammy kciuki za powrot do zdowia. A co do spacerow, to bedzie jeszcze duzo ;)[/QUOTE]

Dziękujemy :) Tak, na pewno jeszcze nie raz się spotkamy

[quote name='dOgLoV']O kurcze :-( wspolczuje wam ale tamtym wlascicielom rowniez ,wiem co znaczy miec agresywnego psa tylko do cholery czy oni nie maja wyobrazni , z tak agresywnym psem puscic na spacer 10cio latka ???????? :shake:

biedny Lasti:-([/QUOTE]

Źle zrozumiałaś, oni go nie puścili z 10 latkiem. Jasper uciekł sąsiadom z łańcucha a ten 10 latek chciał wyjśc na spacer ze swoim labradorem. Krzyknęłam żeby nie wychodził bo wiedziałam, że i do nich Jasper by się z dziką rozkoszą dobrał. Kuba by swojego labradora nie utrzymał, nie wiadomo jak takie dziecko zachowałoby się w takiej sytuacji a Jasper już był za mną i ja bym i tak nie uciekła a Kubie kazałam nie wychodzic.

[quote name='Jean']Biedny Lasti...
A Ciebie to podziwiam, ja nie byłabym w stanie zająć się psem (w sensie nauczania go), który pogryzł mi psa.

Dużo zdrówka dla psiaka![/QUOTE]

Jaspera znam odkąd był bezpańskim psem włóczącym się po okolicy. Dokarmiałam go i zajmowałam się nim trochę, bo to naprawdę super pies. Nawet kiedyś obwąchiwali się z Lastim i nic się nie działo! Dopiero jak sąsiedzi go przygarnęli zaczęły się ataki na psy.
Ja się tego psa nie boję, wiem, że mi krzywdy nie zrobi a sądzę, że trochę mogłabym z nim osiągnąc.
Dziękujemy

[quote name='Aleksandra95']Przeczytałam..:-( jesuu,co za właściciele...:( ja też już nie raz do domu wracałam,bo u nas taka suka biega.[/QUOTE]

Trochę strach wyjśc z psem, nigdy nie wiadomo kiedy tamten ucieknie...

[quote name='wikikoniki']Z jednej strony ja też, ale z drugiej to uchroniłabym inne psy od pogryzienia no i swojego też...[/QUOTE]

Czy tak uchroniła to nie wiem. Na pewno starałabym się jakoś ograniczyc tą jego agresję ale czy by się udało? Chciałabym spróbowac. Zależy mi też na tym aby tego psa po prostu wybiegac, dac mu zajęcie. Sąsiedzi narzekają, że on nigdy nie ma dośc ruchu.

[quote name='deer_1987']Ale historia :([/QUOTE]

[quote name='paulaa.']Okropna historia. :-( Biedny Lasti[/QUOTE]

Tak :shake:

[quote name='kalyna']wow :o strasznie przykre :(
oby Lasti szybko wrócił do zdrowia :)

kurcze to choćby postawili mu kojec i wtedy już inaczej pies się zachowuje...
i najważniejsze, by Lasti nie miał lęku przed nim i się nie bal innych psów itp...[/QUOTE]

Dziękujemy :)
Jasper kojec miał ale z takiej zwykłej siatki i... przegryzł ją. Po prostu przegryzł i uciekł. Zrezygnowali z mocniejszego kojca i wzmocnili łańcuch (co jak widac i tak nic nie dało).
Po poprzednim ataku Lasti już się go bał. Słyszał Jaspera to widac było, że się boi. Nie chciał chodzic na pola gdzie był pogryziony. Czasem jak słyszał szczekanie Jaspera to ciągnął do domu.
Dzisiaj moja mama wyszła z psem rano żeby się załatwił. Lasti nie chciał iśc-bał się. Zapierał się z całej siły łapami, że on tam nie pójdzie i koniec.
Tylko się wysikał i ciągnął z powrotem do domu.

Lasti ma się lepiej, wczoraj cały czas leżał, a jak szedł się napic to strasznie kulał i wcale nie stawał na skaleczonej łapie. Dzisiaj już chodzi w miarę normalnie.
Za chwilę muszę z nim wyjśc, zobaczę jak będzie się zachowywał, czy będzie się bał iśc na pola.

Poszłam na spacer z Łatkiem (pies babci) i przechodziliśmy tam gdzie wczoraj Lasti został pogryziony. Na drodze jest pełno jego krwi...

Posted

Patrze w subskrypcjach, ze Talucha napisala na swoim watku, wpadam poogladac szajbusa a tu takie wiesci :shake: booze.. mama nadzieje ze pychol szybko sie z tego wylize i nie bedzie to nic powaznego.. widzialas jak ten kudlacz mocno zacisnal zeby? Napewno nie dobil sie do kosci? Byliscie juz u weta? Boze.. ciekawa jestem bardzo co w takim stopniu zniszczylo psychike tego psa.. lancuch?
Co do historii, to tak bardzo trzyma w napieciu, ze jak kiedys napiszesz ksiazke, to ja jestem pierwsza w kolejce do kupna i autografu :D :loveu: az przeczytalam dwa razy :eviltong:

Tez mialam niedawno podobna historie, kiedy wyszlam z Nerem na spacer, i wylecial do nas podhalan, chcial ugryzc Nera w szyje ale nie zdazyl, bo Nero tak klapnal zebami ze pies chyba stracil oko.. :shake: niewiem nawet bo nigdy wczesniej ani pozniej go nie widzialam, ale lala mu sie strasznie krew z oka a nero strasznie ujadal, nie odciagnelam go bo po pierwsze nie mialam jak i gdzie, a po drugie wiedzialam ze sie obroni, ale nie ze az tak go porani :o psy czasem zaskakuja :lol:

Posted

[quote name='Falkaa']Patrze w subskrypcjach, ze Talucha napisala na swoim watku, wpadam poogladac szajbusa a tu takie wiesci :shake: booze.. mama nadzieje ze pychol szybko sie z tego wylize i nie bedzie to nic powaznego.. widzialas jak ten kudlacz mocno zacisnal zeby? Napewno nie dobil sie do kosci? Byliscie juz u weta? Boze.. ciekawa jestem bardzo co w takim stopniu zniszczylo psychike tego psa.. lancuch?
Co do historii, to tak bardzo trzyma w napieciu, ze jak kiedys napiszesz ksiazke, to ja jestem pierwsza w kolejce do kupna i autografu :D :loveu: az przeczytalam dwa razy :eviltong:

Tez mialam niedawno podobna historie, kiedy wyszlam z Nerem na spacer, i wylecial do nas podhalan, chcial ugryzc Nera w szyje ale nie zdazyl, bo Nero tak klapnal zebami ze pies chyba stracil oko.. :shake: niewiem nawet bo nigdy wczesniej ani pozniej go nie widzialam, ale lala mu sie strasznie krew z oka a nero strasznie ujadal, nie odciagnelam go bo po pierwsze nie mialam jak i gdzie, a po drugie wiedzialam ze sie obroni, ale nie ze az tak go porani :o psy czasem zaskakuja :lol:[/QUOTE]

Dzisiaj Lasti ma się znacznie lepiej, już chodzi po domu i nie kuleje.
Nie ma przegryzione do kości, wszystko jest pod kontrolą, rana jest opatrzona :)
Jasper złapał go za udo, Lasti zaczął wyć i się przewrócił. Wtedy Jasper pobiegł dalej.
Co go tak zniszczyło? Hmm, obok Jaspera mieszkają ludzie, którzy mają 3 latające luzem kundelki. One ciągle na wszystko szczekają, prowokują, zaczepiają. Jaspera też. Zastanawiałam się czy to nie frustracja? Jasper ciągle jest zaczepiany przez tamte psy, ciągle jest nabuzowany. Może jak udaje mu się uwolnić to się w ten sposób wyżywa? Nie mam pojęcia.

Ooo, dziękuję, to miłe :lol:

Stracił oko? :crazyeye: może go drasnął gdzieś nad czy pod okiem? Jeeju i jak wyjść z psem na spacer bez strachu, że jakiś pies cię nie zaatakuje :shake:

[quote name='Onomato-Peja']Chyba zaprzestanę chodzenia na pola... Kurde...
Wystraszyłaś mnie kobieto.[/QUOTE]

To się działo trochę bliżej mojego domu, nie tam na polach gdzie chodziłyśmy.
Jasper jak ucieka to dochodzi zwykle do osiedla i wraca w drugą stronę, na ulicę...
Ale nigdy nie wiadomo co mu strzeli do łba i gdzie poleci i kiedy. :mad:
Ja gdzieś z psem muszę chodzić, nie mam wyjścia :shake:


Byłam z psem, trochę się bał i nie chciał iść w stronę pól. Pochodziłam z nim po podwórku i poszliśmy w stronę pól, skupiałam psa na sobie. Dało radę, nie zapierał się ale szedł niepewnie, nastroszony. Przechodził niedaleko cane corso to Lasti na niego nawarczał, a już tego nie robił...

Posted

Ojej ale nie fajna sytuacja :( Duzo zdrowka zycze Lasiemu :) Ja szczerze nie wiem co bym zrobila w takiej sytuacji, Jari jest taki, ze by sie nie dal i gryzl by az do konca... jezeli natrafil by na takiego samego wariata jak on to... :shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...