Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 178
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie wiem jak to bedzie w przypadku szczeniaka. Ale gdy 'poznalem' i zaczalem wyprowadzac na spacery rocznego Staffika kolezanki, ktory strasznie ciagnal na smyczy postanowilem byc bardziej byc uparty niz on ;p Przyzwyczail sie ze chodzi tam gdzie on chce i w jakim tempie chce, a to ze sie siluje ze osoba po drugiej stronie smyczy sprawialo mu chyba frajde :) wiec poprostu sie zatrzymalem, i czekalem az rozluzni smycz... rozluznil - dostawal pochwale i szlismy dalej, czasem tylko 3 kroki :D ale po jakims czasie zaczail o co biega i ciagnal coraz mniej.

Posted

Martens napisał(a):
Po 5 godzinach na działce ciągnięcie staje się mniej odczuwalne :D I chyba nie mam więcej rad... Staffiki sa okropne jeśli chodzi o tą cechę.


ooo.. to mnie pocieszyłaś :D bo jedno co mnie najbardziej martwi to to, że mój pies nie potrafi chodzić normalnie na smyczy :D i że w tej dziedzinie zawiodłam przede wszystkim siebie :D bo to moje barki najbardziej cierpią :D ale nie jest aż tak źle jak była mała :), mimo wszystko spacer bez ciągnięcia u nas nie występuje :/ dlatego najbardziej lubie jak pies może iść bez smyczy ;) ale niestety nie wszędzie się tak da.... najwygodniejsza dla mnie jest krótka smycz.. czyli ma chyba z 1,2m... wczoraj pokusiłam się o 8m flexi na dłuższym wieczornym spacerku, czego nigdy nie robie, używam jej tylko przed domem na toaletę... wróciłam oczywiście zdenerwowana :D bo mój pies nagle zaczał się przy 4 metrach rozpędzać... :D nigdy więcej.......

Miskov próbowałam tego zatrzymywania się.. ale albo ja jestem za mało uparta i za mało cierpliwa, albo mój pies ma ciężkie myślenie :D jedynie na czym mój pies nie ciągnie to kantarek, ale wtedy idzie z spuszczoną głową i ogonem... zero radości z życia ;)

a co do szczeniaka samego w domu, moja na początku zostawała tylko na kilkanaście minut.. potem przeciągało się to w godzinie, dwie, trzy... jako mały piesek raczej bardzo rzadko się zdarzyło abym ją zostawiła na 7h to dużo jak dla tak małego pieska.. ale wiem życie... ;) teraz zostaje na 8h sama i całość oczywiście przesypia ;)

Posted

A to fakt, ze staffikiem najlepiej na krótkiej smyczy przy nodze - albo luzem. Przy długiej smyczy zaczynają się problemy; mam wrażenie, że jak on nie widzi mnie tuz obok i robi cokolwiek co go interesuje, nie jest w stanie ogarnąć gdzie kończy się smycz, skutkiem czego spacer przypomina zabawę 17-kilowym jojem :lol:

Posted

Zaba14 sprobuj go moze czyms zainteresowac? 'u nas' poskutkowala butelka i ew jakis smakolyk... Bestia uwielbiala przerabiac butelki na wiory, chyba jak kazdy Staffik :D Probowalismy na kilka spopsob i zaden tak naprawde nie byl w 100% skuteczny ( mozliwe tez dlatego ze nauaka trwala za krotko i nie byla egzekwowana za kazdym razem )
Ale do rzeczy.. wychodzilismy na spacer, kolezanka brala do torebki 0.5l bulteke ( wieksza sie nie miescila ale dobre i to ;) ) po wyjsciu z klatki oczywiscie Bestia sie rozpedzala i probowala pociagnac mnie razem ze soba :D wtedy ja jak kamien staralem sie nie ruszyc i zwrocic jego uwage, gdy juz poluznil, kolezanka szla pare metrow przed nas i pokazywala mu butelke i kladla ja na ziemie.. efektem byla znow napieta smycz ;/ ale po chwili jak puszczal podchodzilismy do butelki ktora mogl zdezintegrowac :D radze nie dawac butelki zbyt daleko, czasem moze sie okazac ze 10 krokow do butelki to 15 min spaceru xD :D

A co do moich planow na szczeniaka... w niedalekiej przyszlosci czeka mnie przeprowadzka i nadzieja zeby ten czas szybko zlecial i ulozylo sie wszystko po mojej mysli :)

Posted

ooo to widze , że nie jestem jedyna :( Moja mała tez straszliwie ciągnie, odczuwam to , a ma dopiero 4 miesiace, to co bedzie pozniej ....:crazyeye: Może ktoś z Was zna jakies skuteczne metody ?

  • 1 month later...
Posted

trzymasz psa na krótkiej smyczy,przy nodze trzymając w zamkniętej dloni smakołyk lub zabawkę-zależy co psa najbardziej kręci. w ten sposób sprawisz, że pies będzie skupiony na tobie. zaczynacie spacer, pies ma łup przed nosem, zataczacie koło, wyskoki psa korygujesz smyczą.. po zrobieniu koła nagradzasz psa tym, co masz w ręku. Po powtórzeniu ćwiczenia x razy(zalezy od psa), zwierzę załapie, że ma iść przy nodze, nie ciągnąć i że za dobrą pracę otrzyma nagrodę.
polecam też łańcuszek lub obrożę zaciskową.

na naukę wybierz teren bez innych psów ,ludzi, hałasu.

  • 1 month later...
Posted

Witam wszystkich szczesliwych posiadaczy staffika.
Jestem wlascicielem rasowego staffa ma 3 m i 2 tyg,mieszkamy w uk.
Nie wiem ,czy to tak wszystkie psy tej rasy,ale jestem pod wrazeniem ich inteligencji jak i bardzo szybkiej nauki.Moj Tyson komendy siad i podawania lapy uczyl sie 2 dni.W wieku 2m i 2 tyg juz siedzial pod dzrwiami i czekal zeby wypuscic go siusiu.W domu narobil przez ten caly czas naprawde w sumie moze z 10 razy.
Jak go przywiezlismy do domu to starsznie gryzl nas po rekach.poglaskac go nie mozna bylo bo cale rece pogryzione.Teraz juz jest bardzo duza poprawa ,zdarzy mu sie ugryzc w szlonej zabawie,ale zostaje skarcony przez nas krzykiem ,albo kara.Szuka teraz rzeczy martwych do gryzienia.Ogolnie jest posluszny,uwielbia wycieczki na ogrod sasiadki,ale niestety przyjemnosc sie skonczyla wlasciciel zalozyl dodatkowy plot.
Na spacerki chodzi z checia na krotkiej smyczy i tez ciagnie do chwili kiedy sie nie wymeczy,albo stanie i nie hce isc dalej.Uwielbia ludzi.Na spacerze jak jestesmy,a ktos wyciagnie do niego reke zeby poglaskac to tak sie cieszy jakby spotkal znajomego ktorego nie widzial pare lat.do innych psow jest nie ufny ,ale jak narzaie agresji nie okazuje bardziej zaiteresowanie.

Posted

zaba14 napisał(a):
Fajnie mi sie czyta ten temat... :D dosłownie wszystko przerabiałam :D a z dnia na dzień z słodkiego szczeniaczka powstaje diabeł... :D dobrze, że ten okres mamy już za sobą, ale czasem tęskni sie za maluchem którego można wziąć na ręce :) no ale z dwojga złego, wole jak śpi po każdym spacerze, niż jak była szczylem potrafiła kraść skarpetki, kapcie i uciekać po całym domu... ;)

Mojemu mlodszemu bratu sciaga skarpetki z nog.Kapci juz nam nie kradnie jak probuje to tylko patrzy ,czy widzimy.Fajnie,bo weznie w pysk i za chwile puszcza jak wypowiemy jego imie podniesionym tonem.Najlepsze jest jak wyjdzie na ogrod sam,a my patrzymy na niego przez okno.Po chwili wolamy go- Tayson ,albo gwizdem- tak biegnie do domu ze nie raz nie wyrobi przy drzwiach i zaliczy upadek .Wpadnie jak burza i tylko czeka na przysmak za posluszenstwo.
Mozecie doradzic jezeli takie oczywiscie sa,chodzi mi o bledy w wychowniu.Moze jakies popelniliscie,a drugi raz byscie tego nie zrobili,albo czego unikac.

Posted

Alabamka napisał(a):
widze, ze mamy podobne psiaki :D wrzuc zdjecia, skad jestescie? moze nawet mijamy sie na ulicy i o tym nie wiemy :P

Witam.
Chyba mieszkamy kawalek od siebie.Jestesmy z Leeds.
W jakim wieku masz psa?
Tak sie zastanawiam,czy dobrze zrobilismy zeby nie wyszlo na odwrot.
Uczylismuy dzisiaj posluszenstwa,ale przy misce.
Uwielbia twarog,tak jak i Twoj.Wlozyslismy do miski i wydalismy komende-zostaw.Probowal podchodzic do miski,ale po ponownym zostaw cofal sie i siadal dajac lape.Tak sline lykal,ze az bylo slychac.Naprawde jestem pod wrazeniem,bo widac jaka wielka byla pokusa ,ale udalo sie .Obawa moja to taka,czy to przypadkiem nie wyjdzie zle w druga strone, ze stanie sie pazerny na jedzenie.Teraz nie jest.Ma karme w misce i je tylko tyle ile mu potrzeba,nigdy nie oproznia miski do konca.
Spi ze mna w lozku.Ma swoje ,ale na potrzeby dzienne.
Spanie moje z nim zaczelo sie na czwarty dzien pobytu jego u nas w domu.Od momentu kiedy stal sie wspolwlascicielem mojego lozka w nocy nie zaltwial sie ani razu.Po pierwszej nocy sprawdzalem posciel,czy casem nie narobil przez sen,bo nigdy mnie nie budzil.Spal jak zabity .Rano jest problem zeby wyszedl z lozka.Rano jak ja wstane wstaje pies i wyprowadzam go na ogrod zrobi co trzeba i idziemy dalej spac.Przytula sie jak dziecko,ale zaczyna sie robic w lozku coraz mniej miejsca:lol:.
Tak czytam wasze problemy nocne ze wstawaniem,to naprawde moj pies to chyba aniol.;)
Zastanawiaja mnie jego pazury,bo troche wydaja mi sie za dlugie,czy to normalne,a moze tej rasie trzeba je przycinac?

Posted

Moja w nocy tez nas nie budziła :) wyprowadzałam ją gdzies o 23 i potem o 6 nad ranem.. ;) z tym że spała u siebie w klatce ;) nad ranem śpi w łóżku i teraz już dorosły pies z niej, wypuszczam ja na ogrod albo o 6 albo po 10.. ona i tak chce spac pod kołdrą :D :D

my pazurów nie przycinamy, same się scieraja :)

Posted

zaba14 napisał(a):
Moja w nocy tez nas nie budziła :) wyprowadzałam ją gdzies o 23 i potem o 6 nad ranem.. ;) z tym że spała u siebie w klatce ;) nad ranem śpi w łóżku i teraz już dorosły pies z niej, wypuszczam ja na ogrod albo o 6 albo po 10.. ona i tak chce spac pod kołdrą :D :D

my pazurów nie przycinamy, same się scieraja :)

A mozesz mi powiedziec co sadzisz to tym co pisalem,czyli podawanie jedzenia i komenda zostaw,czy przez takie podejscie pies nie robi sie lakomy na jedzenie?
Ja wyprowadzam go na twardy teren,ale jakos dlugie ma te pazury.
Jeszcze mam pytanie odnosnie zabawy.Jak szaleje w zabawie i nie moze przez jakis czas czegos dostac to zaczyna warczec.To normalna reakcja,czy obiaw agresji?
Upominamy go jak warknie, jego reakcja jest taka jakby sie obudzil i przestaje.Przy tym jak warczy to macha ogonem i nigdy nie ugryzl.
Warczy tez na roznego rodzaju kola jak sie kreca:lol:.Brat jezdzi rowerem to lapie za opony ,szczeka ,gryzie je i warczy.
Mialem kiedys pekinczyka to czesto warczal i przy nim obaw nie bylo ,ale staff to jednak PIES,a nie psinka.Nie chce popelnic zadnego bledu.
Prosze o rady jakich zachowan unikac.

Posted

Nie jestem jakimś świetnym właścicielem psa ;)
u nas suka nigdy nie warczała w czasie zabawy, także nie wiem, ja się z nią przeciągam, a ona nie wydaje dzwięków, moja czasem jak się cieszy to wyje w niebogłosy ale takie to inne wycie niż owczarka ;) śmieszne, bulgotanie ;) bardzo mnie to bawi, owszem, obcy mógłby się przestraszyć ;)

ja przy misce nigdy nie wydawałam komend, uczyłam tylko że w każdej chwili moge włożyć do miski jedzenie, wziąć kość gdy ją gryzie, wyjąć zabawkę, dla mnie to był proprytet ;) nie nakręca mi się przy jedzeniu przychodzi spokojni i je, więc dla mnie bez sensu coś od niej wymagać, niech je spokojnie.

Co do pazurków, ile on teraz ma?? niech pobiega troszkę za piłką może ?? u nas nie było tego problemu, piszesz, że miałeś psiaka więc też wiesz jak mają wyglądać pazury u psa, wiem tylko że jak zaczniesz ciąć to będą szybko rosnąć, więc wizyty u weta będą częste .. mój poprzedni psiak miał problem z jednym pazurem wywijał mu się i wrastał mu w poduszkę więc średnio raz na miesiąc czekała nas wizyta u weta.

Wracając do zabawy, może wykorzystasz to co ja robiłam przy nauce zostawania samego w pokoju/domu/klatce.... gdy przywieźliśmy psa do domu to od razu na drugi dzień z rana zaczeliśmy uczyć psa zostawać w klatce, i w pokoju samej... zaczełam od klatki, nakłoniłam rozbrykanego szczeniaka aby wszedł do klatki, pochawliłam, karmiłam, przymkałam drzwiczki, moja suczka akurat była bardzo spokojna bo dostawała jedzenie ;) potem przeszłam na wyżsyz poziom bo znikałam za ścianą.. oczywiście rozegł się pisk ;) ale gdy były tylko 2 sekudny ciszy wchodziłam... i takie sesje robiliśmy kilka razy dziennie, w końcu moja zrozumiała że piszczenie nic jej nie da... więc gdy pies warczy odpuść zabawe, wstań i ignoruj psa, wróć do niego po kilku minutach i tak kilka razy dziennie, psiaki to mądre bestie, a staffik z reguł tak myśli, aby było po jego myśli :)
powodzenia życzę!! moja 2 września skończyła dwa lata, nie wiem kiedy ten czas minął... nie wyobrażam sobie już życia bez psa typu bull (bo jeszcze bullik miniaturek by mi się marzył :P ) stafik to tak absorbujący pies, że wkurza na 100% a kocha się go na 1000% :)) koniecznie załóż galerię bo chce zobaczyć nicponia i zapraszam do nas ;)

Posted

Michal ja mieszkam w Grantham, do Leeds mam ok 1.5 godz jazdy :) Moj Tiesto dostaje do jedzenia tyle ile powinien, karma nie stoi w misce bo by jadl do oporu:P czytam twoj post i jakbym widziala mojego diabla :P
pazury obcielam mu u weta raz, potem juz sie ladnie zaczely scierac :) a jesli chodzi o zabawe to moj robil to samo, probuje pokazac kto nad kim ma wladze, czy sie zlekniesz i poddasz sie uleglej zabawie albo pokazesz ze zabawa ok ale na twoich warunkach, jak moj zaczyna bawic sie probujac warczec, ale tak juz mniej zabawnie, to przerywam zabawe, mowie "nie" i odwracam sie. zalapie, ze tak sie nie bawimy

Posted

Idziemy 8.10 do veta na extra szczepienie to zapytam o te pazury,ale chyba beda do przyciecia tak jak u Twojego.
Moj tyson nauczyl sie schodzic po schodach,w sumie to skacze z nich.
Wczoraj pierwszy raz zawarczal na psa.Bylismy na spacerze podszedl pan z wilczurem dlugowlosym.Wilczur machal ogonem i go polizal,a ten na niego zaczal warczec .Wliczur odszedl ,a tyson zaczal szczekac.Mam nadzieje,ze to byl pierwszy i ostatni pies ktory nie spodobal sie jemu.Ludzi bez zmian wycalowal by kazdego kto mu na to pozwoli.
Kupilismy mu lozko takie na wyrost ha ,ale zanim on urosnie to lozka nie bedzie.Jakby spal w nim w non stop to zapewno juz by go nie bylo.ha
Chyba polubil juz jazde autem.Za kazdym razem chyba ze strachu tak pierdzial,ze nie mozna bylo wyrobic.Teraz juz siedzi i nawet probuje patrzec przez okno.
Jestem bardzo szczesliwy ,ze zdecydowalem sie na ta rase.Z nim nie mozna sie nudzic i mam nadzieje,ze uda mi sie go wychowac na super psiaka.

Posted

zaba14-my klatki nie mamy ,bo zawsze jest ktos w domu,jak nie mama to tata.
Ja nauczylem go zostawac na miejscu .Kaze zostac w pokoju np, a sam ide np do kuchni .Odchodzac przodem do niego powtarzam -zostan.Jak znikne z jego oczu to dopiero po pewnym czasie go wolam oj jak wtedy pedzi malo nog nie polamie,ale sie slucha.Poczatki byly trudne ,bo sluchal sie do momentu kiedy mnie widzial.
Ja go jeszcze nie zamykalem za kare,moze wyprobuje.Jak jest niegrzeczny to mowie ze ma isc do swojego lozka.Siada wtedy w nim i patrzy na mnie jakbym mu wielka krzywde wyrzadzil ha i po pewnym czasie patrzy na moja reakcje ha.Najpierw przednie lapy na podloge za lozko ,potem reszta jak widzi,ze nie reaguje ha ha ha.
Przy jedzeniu to mozemy z nim robic co chcemy .Tez tego uczylismy od pierwszego dnia.
Pomyslalem sobie,ze jak bedzie posluszny przy jedzeniu czegos co uwielbia to z reszta nie bedzie problemu.
Teraz to on wogole sie robi wygodny i chyba go rozpiescilismy.
Brat lubi siadac z nim kolo jego miski i karmic go z reki.On teraz tylko czeka ,zeby dac z reki ,a sam podejdzie tylko powacha i zostawawia.

  • 1 year later...
Posted

Witam wszystkich !
W pazdzierniku wrocilam z wakacji w Polsce, okazalo sie, ze moj genialny (choc o 10 lat starszy) brat wraz ze swoim kolega, z ktorym mieszka kupili staffiego... Jest to dla mnie nielogiczne posuniecie, gdyz oboje pracuja i nie maja czasu dla malucha, a poza tym chyba nie zamierzaja ze soba mieszkac 10-15 lat..? Ramzes w tej chwili ma 4 miesiace i 2 tygodnie. Wciaz mozna spotkac sie z jego potrzebami fizjologicznymi u nich w domu. Kiedy ja go zabieram do siebie nie zdarza mu sie to. Ja mam dla niego czas i mnie kocha najbardziej. Potrafi sie ze mna witac ponad godzine, totalnie ignorujac nawolywania kolegi brata. Braciszek stwierdzil, ze to jednak dobry pomysl, aby pies byl ze mna, jego kolega nie podziela tego zdania, bo jak sam twierdzi przyzwyczail sie do czworonoga. Szkoda tylko, ze czasu dla psiaka nie ma.. -.- Ramzes jest cudacznym psiaczkiem. Wazy 13kg , lubi jesc :). Na spacerach ciaga, ale gdy raz spotkalam na jednym ze spacerow odpowiedzialna wlascicielke jednego z przedstawicieli tej rasy poradzila zakup szelek/-ow (nie wiem jak sie to odmienia). Podzialalo! Teraz ciaganie nie meczy ani mnie, ani Ramzeska, choc dalej ono wystepuje. Psiak uwielbia ganiac za fruwajacymi liscmi, lubi po nich stapac i sluchac jak chropocza pod jego lapami. Nie lubi strasznie deszczu :) moze to wydawac sie klopotliwe mieszkajac w UK, ale dla mnie po prostu jest to urocze. Chrapie jak 80cio letni mezczyzna, co wszystkim przeszkadza, a ja uwielbiam z nim spac i w cale nie przeszkadza mi ten halas, powiem wiecej... Takie to slodkie, ze az chce sie go schrupac :). Gdy sie bawi z ludzmi gryzie, ale odkad ma drugie zeby te ugryzienia nie zostawiaja sladow. Nie mam pojecia jak go oduczyc tego gryzienia "na niby", ale z kolei inny wlasciciel takiego pieska powiedzial, ze to nic zlego, pozniej sam z tego wyrosnie. Szczerze pokochalam tego nicponia, a w styczniu wracam do Polski na stale i myslalam o zabraniu go ze soba. Brat podziela moje zdanie, kolega wciaz nieugiety, ale mysle, ze wkoncu udaloby sie i jego przekonac do tego pomyslu, bo przeciez szczescie malucha jest najwazniejsze. Ma on wszystkie potrzebne szczepienia, odrobaczony, zaczipowany. I teraz pojawia sie moje pytanie: czy ktos wiedzialby czy daloby sie wyrobic paszport malenstwu do polowy stycznia? Jak to wszystko wyglada tu w UK z zalatwieniem tego? Moglabym oczywiscie sprobowac go "przemycic" , ale nie chce narazac pieska na konsekwencje jakie moga sie z tym wiazac- separacja. Takze na jakich zasadach dziala taki paszport, czy mozna bez problemu do krajow wschodnich z psiakiem jechac na takim paszporcie, czy sa potrzebne dodatkowe kwarantanny? Jesli kwarantanny sa dlugie, i okaze sie, ze potrzeba ich wiele (np. Za kazdym razem, gdy chcialabym wjechac na teren Rosji) to nie chcialabym go tak meczyc... Tylko co tu zrobic: albo zostanie z dotychczasowymi wlascicielami, nie bedzie meczony kwarantannami, ale za to bedzie meczyl sie w domu sam sobie pozostawiony, albo wezme go ze soba, ale wtedy beda meczyly go kwarantanny, choc bylby szczesliwy bedac przy mnie. Co tu robic? ;(

Posted

Niech kolega zada sobie pytanie, czy jak rozdzielą się z bratem to co będzie z psem? :/ weźmie go? da radę sam zająć się psem?
Kwarantanna została zniesiona nie wymaga już pół roku oczekiwania, ale mimo wszystko jeśli pies ma jechać do Polski nie byłaby ona wymagana, jedynie gdyby pies miałby wrócić do UK. Nie wiem dokładnie jak to wygląda, ja suce wyrabiałam paszport u weterynarza, wtedy były potrzebne badania na przeciwciała jak to teraz wygląda, nie wiem... ale paszport w jedną stronę na pewno wyrobisz szybko i bez komplikacji... jedynie musisz dowiedzieć się ile przed opuszczeniem granicy pies musi być odrobaczony... no i w PL wymagana jest szczepionka na wściekliznę... więc warto zajść do weta i wypytać go o te sprawy... :)

Posted

zaba14 wielkie dzieki za odpowiedz... :) lecz nie sadze, aby ona jednak byla potrzebna. :(
Ja nie wiem, zalamana jestem postepowaniem ''ludzkim''... Dzis gdy przyszlam po Ramzeska, zastalam go zamknietego na patio pelnym odchodow. Jak to kolega stwierdzil ''za kare, bo byl niedobry'' -.-' powiedzialam mu pare slow, na wiecej szkoda mi bylo czasu. Zabralam Ramzeska na 3godzinny spacer, a pozniej do siebie. Zadzwonilam do brata i powiedzialam, zeby po psa przyjechal wraz z kolega. Po raz setny im wbijalam do glowy, ze maja sie nim zajac, regularnie wychodzic (bo nie wychodza, co jest dla mnie po prostu agrrr!!), pobawic sie z nim zabawkami itd itd. Wiecie co kolega w pewnym momencie powiedzial? Ze widzial jakas tam klatke dla psow. - I w tym momencie nie wytrzymalam i juz nie bylam mila. A kolega wciaz utrzymuje, ze pies z nim zostanie ;]. Po wielu nieprzyjemnych (ale prawdziwych) slowach ustalilam z nimi, ze po nowym roku znajda dom z ogrodkiem i zamontuja petdoor, zeby Ramzes mogl wychodzic na dwor kiedy tylko bedzie chcial, patio, ktore teraz jest w oplakanym stanie bedzie czyste i drzwi po prostu beda otwarte, zeby piesek po poludniu mogl sie zalatwic, bo oboje nie maja czasu z nim po poludniu wyjsc (!!!!!!!), wiecej zabawek i moj brat bedzie bral go ze soba do pracy (pracuje jako kierowca, wiec bez problemu Ramzes mogl juz wczesniej z nim jezdzic i czuc, ze ktos o nim mysli, ze ktos go kocha, ze sie nim opiekuje). Przepraszam za tak chaotyczny post, ale jestem mega zdenerwowana. To taki grzeczny piesek, gdy mu sie poswieci czas. Gdy jest ze mna nie opuszcza mnie na krok, nawet kosc traci zainteresowanie, gdy ide chociazby do kuchni, czy toalety, czy nawet dwa kroki dalej np. po telefon. Bierze zabaweczke w pyszczek i siada na moich kolanach (gdy siedze), brzuchu (gdy leze) grzecznie sie nia bawiac. Ten piesek oddaje swoje serce, ktore jest przez nich niszczone... Serce mi peka, bo to na prawde cudny i kochany piesio. Owszem ma bardzo duzo energii, ale gdy sie ja dobrze spozytkuje (na spacerze, bawiac sie z nim zabawkami) to w domu jest na prawde grzeczny... Jeszcze moja mama z nimi porozmawia, bo przeciez mnie- 19to latki nie beda sluchac, bo gowniara jestem i nic o zyciu nie wiem... -.-' Jutro ide z mama do nich w odwiedzinki i sprawdze stan patio. Na prawde jestem zalamana, bo ja juz nie wiem co mam robic, zeby oni wkoncu zrozumieli, ze pies to nie zabawka, ktora mozna pierdyknac w kat, a zywa istotka potrzebujaca ciepla, serdecznosci, milosci, czasu... :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...