romenka Posted January 17, 2012 Author Posted January 17, 2012 Dziękuje Saruniu... Kochani w podpisie mam wydarzenie na FB ,proszę rozsyłajcie je gdzie się da...Dziewczyna jest zrozpaczona stratą suczki :( Potrzeba też jest pomoc w rozklejaniu ogłoszeń :( wszędzie w Warszawie gdzie tylko się da i drukowaniu ich... Quote
azalia Posted January 18, 2012 Posted January 18, 2012 Ja jeszcze pozwolę sobie napisać o piesku,który odszedł za TM,bo dopiero dzisiaj przeczytałam. Oczywiście ryczałam jak bóbr nad jego podłym losem,jaki zgotowali mu "ludzie". Nikt z ludzi mieszkających w pobliżu nie pochylił się nad nim i nie zawiózł do weta,taka znieczulica mnie przeraża i poraża. Być może,gdyby pomoc nadeszła natychmiast,dałoby się go uratować,przecież on się wykrwawił,a cierpienie musiało być okropne. W nowotwór nie wierzę i nie wierzę też że był to dobry wet,moim zdaniem chciał się szybko pozbyć "problemu'mógł choć spróbować go ratować. Quote
romenka Posted January 18, 2012 Author Posted January 18, 2012 azalia napisał(a):Ja jeszcze pozwolę sobie napisać o piesku,który odszedł za TM,bo dopiero dzisiaj przeczytałam. Oczywiście ryczałam jak bóbr nad jego podłym losem,jaki zgotowali mu "ludzie". Nikt z ludzi mieszkających w pobliżu nie pochylił się nad nim i nie zawiózł do weta,taka znieczulica mnie przeraża i poraża. Być może,gdyby pomoc nadeszła natychmiast,dałoby się go uratować,przecież on się wykrwawił,a cierpienie musiało być okropne. W nowotwór nie wierzę i nie wierzę też że był to dobry wet,moim zdaniem chciał się szybko pozbyć "problemu'mógł choć spróbować go ratować. Azalio niestety, ale jestem podobnego zdania :( Kiedy wszystko przemyślałam wiem że za szybko zadecydowałam i poddałam się opinii weterynarza :( Ja myślę że gdyby pieskowi ktoś dał swój kawałek serca pieseka udałoby się z socjalizować z ludźmi ale nigdy mu to nie było dane! Myślę że jakby ktoś z tych ludzi choć postarał się spróbować miałby najwierniejszego przyjaciela! Sam fakt że On tam był aż pięść lat bez budy, nie raz bez pełnej miski, bez ogrodzenia -miał wybór! świadczyło o Tym że Kudłaczek bardzo przywiązał się do nich i na swój sposób na ile oni sobie pozwolili pokochał ich! Bronił wszystkich ich przed obcymi (byłam świadkiem) Może miałam pecha że trafiłam na takiego weta ale próbowałam na dwa sposoby jednak "nasza wetka" powiedziała że nie podejmie się podania psu środka uspokajającego bo pies z taką raną może tego nie przeżyć tym bardziej że jest wyziębiony i nie wiadomo w jakim wieku a ja nie miałam możliwości wzięcia pieska na ręce tak jak ona mi powiedziała przez telefon i zaniesienia Go do gabinetu...Byłam zmuszona zadzwonić do do innego weta który wydał wyrok na pieska z moim przyzwoleniem :( ale teraz też wiem że chyba nie było innego wyjścia już wtedy. Piesek był zrezygnowany ,osłabiony z wielką dziurą w brzuszku. Nie miałam kogo poprosić już o pomoc :( a sama też nie mogłam choć chciałam z całego serca! On nie przeżył by i tak jeśli zostawiłabym go tam a tego bym nawet nie zrobiła bo nie umiałabym skazać go na jeszcze większe cierpienie! Quote
feliksik Posted January 18, 2012 Posted January 18, 2012 przeczytałam dopiero teraz wszystko i płaczę w pracy - to okropne wszystko Quote
BERKANO Posted January 18, 2012 Posted January 18, 2012 Iwona CHOLERA JASNA jak Cię tu nie walić po łbie:angryy::angryy::angryy: Tłumaczyłam i wbijałam Ci do głowy, że w takiej sytuacji w jakiej był Kudłaczek na 99,9% wywiązałaby się SEPSA i psiak byłby nie do odratowania i ból byłby dla psiaka nie do wytrzymania, kiedy infekcja zajmowałaby kolejne narządy w jamie brzusznej:angryy::angryy: Eutanazja dla tego psiaka była najlepszym rozwiązaniem. I NA TYM WĄTKU JESTEM W MIARĘ REGULARNIE I JAK ZOBACZĘ, ZE ZNOWU SIĘ SAMOBICZUJESZ TO POŻAŁUJESZ MOJEGO TELEFONU:cool3::cool3::evil_lol::evil_lol: Quote
pola53 Posted January 18, 2012 Posted January 18, 2012 [quote name='BERKANO']Iwona CHOLERA JASNA jak Cię tu nie walić po łbie:angryy::angryy::angryy: Tłumaczyłam i wbijałam Ci do głowy, że w takiej sytuacji w jakiej był Kudłaczek na 99,9% wywiązałaby się SEPSA i psiak byłby nie do odratowania i ból byłby dla psiaka nie do wytrzymania, kiedy infekcja zajmowałaby kolejne narządy w jamie brzusznej:angryy::angryy: Eutanazja dla tego psiaka była najlepszym rozwiązaniem. I NA TYM WĄTKU JESTEM W MIARĘ REGULARNIE I JAK ZOBACZĘ, ZE ZNOWU SIĘ SAMOBICZUJESZ TO POŻAŁUJESZ MOJEGO TELEFONU:cool3::cool3::evil_lol::evil_lol: Podczytuję ten wątek i jestem tego samego zdania. Romenko, nic lepszego nie mogłaś dla niego zrobić. Przynajmniej już nie cierpi i wreszcie jest szczęśliwy: bez bólu, głodu i chłodu. Przestań się już katować!!! :(:( Quote
Mysza2 Posted January 18, 2012 Posted January 18, 2012 Ciocia Berkano na prezydenta bo dobrze i mądrze mówi:loveu::loveu: Quote
romenka Posted January 18, 2012 Author Posted January 18, 2012 [quote name='BERKANO']Iwona CHOLERA JASNA jak Cię tu nie walić po łbie:angryy::angryy::angryy: Tłumaczyłam i wbijałam Ci do głowy, że w takiej sytuacji w jakiej był Kudłaczek na 99,9% wywiązałaby się SEPSA i psiak byłby nie do odratowania i ból byłby dla psiaka nie do wytrzymania, kiedy infekcja zajmowałaby kolejne narządy w jamie brzusznej:angryy::angryy: Eutanazja dla tego psiaka była najlepszym rozwiązaniem. I NA TYM WĄTKU JESTEM W MIARĘ REGULARNIE I JAK ZOBACZĘ, ZE ZNOWU SIĘ SAMOBICZUJESZ TO POŻAŁUJESZ MOJEGO TELEFONU:cool3::cool3::evil_lol::evil_lol: Beatko to nie tak dlatego napisałam: [quote name='romenka']Azalio niestety, ale jestem podobnego zdania :( Kiedy wszystko przemyślałam wiem że za szybko zadecydowałam i poddałam się opinii weterynarza :( Ja myślę że gdyby pieskowi ktoś dał swój kawałek serca pieseka udałoby się z socjalizować z ludźmi ale nigdy mu to nie było dane! Myślę że jakby ktoś z tych ludzi choć postarał się spróbować miałby najwierniejszego przyjaciela! Sam fakt że On tam był aż pięść lat bez budy, nie raz bez pełnej miski, bez ogrodzenia -miał wybór! świadczyło o Tym że Kudłaczek bardzo przywiązał się do nich i na swój sposób na ile oni sobie pozwolili pokochał ich! Bronił wszystkich ich przed obcymi (byłam świadkiem) Może miałam pecha że trafiłam na takiego weta ale próbowałam na dwa sposoby jednak "nasza wetka" powiedziała że nie podejmie się podania psu środka uspokajającego bo pies z taką raną może tego nie przeżyć tym bardziej że jest wyziębiony i nie wiadomo w jakim wieku a ja nie miałam możliwości wzięcia pieska na ręce tak jak ona mi powiedziała przez telefon i zaniesienia Go do gabinetu...Byłam zmuszona zadzwonić do do innego weta który wydał wyrok na pieska z moim przyzwoleniem :( ale teraz też wiem że chyba nie było innego wyjścia już wtedy. Piesek był zrezygnowany ,osłabiony z wielką dziurą w brzuszku. Nie miałam kogo poprosić już o pomoc :( a sama też nie mogłam choć chciałam z całego serca! On nie przeżył by i tak jeśli zostawiłabym go tam a tego bym nawet nie zrobiła bo nie umiałabym skazać go na jeszcze większe cierpienie! Ja teraz już nic nie mogę , i wtedy nie mogłam też bo nie miałam szansy spróbować nawet :( Ale tylko ja widziałam Kudłaczka i jego ból, rozpacz i cierpienie :( Dlatego myślę że to chyba było najrozsądniejsze wyjście z mojej strony a dla Pieska humanitarne i nie odszedł sam tylko w końcu ktoś Go głaskał , kochał i współczuł... Quote
feliksik Posted January 18, 2012 Posted January 18, 2012 romenka napisał(a):Ja teraz już nic nie mogę , i wtedy nie mogłam też bo nie miałam szansy spróbować nawet :( Ale tylko ja widziałam Kudłaczka i jego ból, rozpacz i cierpienie :( Dlatego myślę że to chyba było najrozsądniejsze wyjście z mojej strony a dla Pieska humanitarne i nie odszedł sam tylko w końcu ktoś Go głaskał , kochał i współczuł... Romenka, co przeczytam twój post to łzy mi się cisną do oczu. jest mi tak przykro. ja też ostatnio przeżyłam bezsilność, może dlatego tak reaguję i do tej pory się zadręczam, bo nie znalazłam psa, który został potrącony na moich oczach i wogóle nie wiem co sie z nim stało, mimo, że go szukałam. mam wrazenie, że leży gdzieś bez pomocy a ja go nie umiem odnaleźć i pomóc Quote
romenka Posted January 18, 2012 Author Posted January 18, 2012 feliksik napisał(a):Romenka, co przeczytam twój post to łzy mi się cisną do oczu. jest mi tak przykro. ja też ostatnio przeżyłam bezsilność, może dlatego tak reaguję i do tej pory się zadręczam, bo nie znalazłam psa, który został potrącony na moich oczach i wogóle nie wiem co sie z nim stało, mimo, że go szukałam. mam wrazenie, że leży gdzieś bez pomocy a ja go nie umiem odnaleźć i pomóc Kochana, przykro mi bardzo :( Nie raz nie mamy wpływu na niektóre zrządzenia losu i wiem jak się czujesz... Chyba każdy z nas wie. Kiedyś jak jeździłam do Lublina na giełdę z pracodawcą a była 4 nad ranem facet który kierował najechał na psiaka! Widziałam wcześniej jak ten piesek poboczem szedł i jak wpadł pod koła! Mimo moich krzyków nie zatrzymał się by sprawdzić czy piesek żyje! Byłam zła, wściekła! Tego dnia zamiast pracować upiłam się i powtarzałam im że nie wracam z nimi! Do tej pory mam wyrzuty sumienia że nic nie mogłam zrobić! Słyszałam ten potworny skowyt psa i do tej pory słyszę! To był ostani raz kiedy z nimi pojechałam... Takim co wyrzucają sumienie nie gryzie, nie płaczą, nie rozpamiętują i to jest potworne a my gryziemy się latami i chyba do końca naszych dni zostanie żal! Quote
jukutek Posted January 18, 2012 Posted January 18, 2012 tak niestety jest, ale naprawdę, zużyj tę energię, którą zużywasz na rozpacz, na pomoc tym, którym możesz pomóc... to lepsze niż rozpacz. Dzieci Cię potrzebują, Romek... i wiele innych istot, o których jeszcze nawet nie wiesz. Quote
BasiaD Posted January 18, 2012 Posted January 18, 2012 Iwonko już Ci mówiłam zrobiłąś wszystko co tylko było można..To Ci "ludzie" co patrzyli na psinkę przez 5 lat są winni, to oni powinni zareagować..Ty już nie miałaś pola manewru..Trzymaj się Słoneczko! Quote
azalia Posted January 18, 2012 Posted January 18, 2012 Romenko,myslę że dziewczyny mają rację.PIesek był w takim stanie,że raczej nie można było już nic zrobić. Jedynie ulżyć w jego strasznym cierpieniu.Wiem,jak Ci jest ciężko,ale masz się kim opiekować.Jesteś potrzebna rodzinie i zwierzaczkom,robisz i zrobisz dla nich jeszcze wiele dobrego.Czasem niestety,nie możemy uratować życia,choć bardzo chcemy.W tej sytuacji dla tego pieseczka śmierć była wybawieniem. Quote
romenka Posted January 19, 2012 Author Posted January 19, 2012 BasiaD napisał(a):Iwonko już Ci mówiłam zrobiłąś wszystko co tylko było można..To Ci "ludzie" co patrzyli na psinkę przez 5 lat są winni, to oni powinni zareagować..Ty już nie miałaś pola manewru..Trzymaj się Słoneczko! azalia napisał(a):Romenko,myslę że dziewczyny mają rację.PIesek był w takim stanie,że raczej nie można było już nic zrobić. Jedynie ulżyć w jego strasznym cierpieniu.Wiem,jak Ci jest ciężko,ale masz się kim opiekować.Jesteś potrzebna rodzinie i zwierzaczkom,robisz i zrobisz dla nich jeszcze wiele dobrego.Czasem niestety,nie możemy uratować życia,choć bardzo chcemy.W tej sytuacji dla tego pieseczka śmierć była wybawieniem. Modlę się by tak było bo inaczej bym sobie nie wybaczyła :( jukutek napisał(a):tak niestety jest, ale naprawdę, zużyj tę energię, którą zużywasz na rozpacz, na pomoc tym, którym możesz pomóc... to lepsze niż rozpacz. Dzieci Cię potrzebują, Romek... i wiele innych istot, o których jeszcze nawet nie wiesz. Tego boję się najbardziej . Quote
romenka Posted January 19, 2012 Author Posted January 19, 2012 Kochani zaktualizowałam w końcu post pierwszy łącznie z bazarkami. Paragony mam oprócz dwóch ale jak chcecie najwyżej odejmę tą kwotę. Przepraszam ale ten pierwszy był kupowany z całością moich zakupów i nie pomyślałam o zatrzymaniu go natomiast drugi nie wzięty został z marketu!Przeszukałam cały samochód za nim i musiał albo zostać wyrzucony z workiem albo został w koszyku) i oprócz paragonu za gryzaki (dwie pręgi i uszy) Poza tym muszę obliczyć ile mniej więcej wydałam za sam sklep od momentu jak zaczęłam mu gotować. Na pewno lepiej zjada gotowane niż karmę chociaż mogło mu się odmienić bo jak sami pamiętacie z jedzeniem u niego nie było za wesoła a teraz jestem wręcz dumna z Romka bo wcina i brzuszek mu się zaokrąglił :) Fajnie jest patrzeć jak je bo strasznie mnie to męczyło! Ale z tym jedzeniem to on jest też cwany. Musi być dodane z naszego gara ;) Wtedy je że aż mu się uszy trzęsą a jak nie ma to lądują paróweczki :) Teraz parówki już mi się skończyły ale dzisiaj podjadę i dokupię mu choć tutaj szkoda kupować powiem szczerze bo zawsze drożej a w markecie jednak taniej o jakieś kilka złotych ... Teraz Romuś grzeje dupkę w ganku bo TZ pojechał :) Wygłaskany zasnął. On marznie w tej budzie :-( Jak go wpuszczam by się zagrzał on kładzie się na kurtkę wtedy ja z nim gadam a on zasypia wymęczony zimną nocą :( I jest mi taki wdzięczny...A jak go głaszczę o nie ma dość! Nie może pohamować swojej radości :) Taki fajny z niego piecho! Quote
romenka Posted January 19, 2012 Author Posted January 19, 2012 Gotuje mu od 18.11 czyli drugi miesiąc...Za sklep wyniosło mnie ok 140 zł. Kurcze ale tak sobie myślę może dodawałabym mu tran np do jedzenia? Karma ma jednak więcej wartości a kurczaki, kości wieprzowe,parówki, makaron, nie raz dosypywałam mu ryżu to chyba nie bardzo?:( Marchewki Romek też nie lubi bo zostawiał w baniaku więc przestałam mu gotować... Teraz zima więc odporność mu się przyda. Co myślicie? Quote
ania shirley Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 romenka napisał(a):, nie raz dosypywałam mu ryżu to chyba nie bardzo?: Nie rozumiem z tym ryżem????? Co do tranu , to nie wiem. Koksowi gotuje juz rok i tranu nie daje. Ale on jest w domu. Quote
romenka Posted January 19, 2012 Author Posted January 19, 2012 ania shirley napisał(a):Nie rozumiem z tym ryżem????? Aniu jak gotowałam makaron w wywarze to dosypywałam ryż też i gotował się z makaronem ale to wszystko razem wzięte chyba nie ma dość składników tak jak karma . Quote
romenka Posted January 19, 2012 Author Posted January 19, 2012 Już chyba wiem co nie rozumiesz :) "...to chyba nie bardzo?" że mimo wszystko za mało wartościowe jedzenie....a więc nie bardzo wartościowe jedzenie powinno być. Wybaczcie ale dzisiaj spałam 4 godziny, wczoraj też bo Zuzia o 1-wszej w nocy bierze ostatnią dawkę antybiotyku bo źle je wymierzyłam czasowo a sama spać nie mogę bo mam to samo co dzieci tyle że one nie mają zatkanego nosa mi natomiast zatkał się za nich :( Ciężko trybie ;) Quote
romenka Posted January 19, 2012 Author Posted January 19, 2012 Ależ Romuś zmęczony! On chyba teraz dopiero może sobie pospać bo jak spać w taką zimnicę! Dzisiaj będę pisać tekst do ogłoszeń dla niego i wspomnę że nadaje się do domu... Dla mnie On powinien być właśnie w domu! Kurnia jakbym miała okazje żeby go potrzymać w chałupie przez dzień i noc to bym miała okazje sprawdzić jaki on jest ale boję się trochę bo jak pomyśli że mu wolno to będzie drapał drzwi :( Chociaż wpuszczam go do ganku i on wie że dopiero wtedy kiedy ja mówię może wejść. Boję się przyzwyczaić go :( Quote
romenka Posted January 19, 2012 Author Posted January 19, 2012 Kochani naszemu Kudłaczkowi by pamięć o nim nie umarła założyłam wątek...Tu chociaż ktoś nad nim zapłacze, wspomni pieska który kiedyś istniał...On nigdy nic nie miał swojego to teraz po śmierci niech pozostanie w naszej pamięci ['] tu na dogomanii, wśród ludzi którzy współczuli, chcieli walczyć o życie i zapłakali nad jego losem :( http://www.dogomania.pl/threads/221380-Bezimienny-Kud%C5%82aczek.-Nie-mia%C5%82-pana-domu-budy.-Nie-zazna%C5%82-nigdy-dotyku-cz%C5%82owieka! Quote
romenka Posted January 20, 2012 Author Posted January 20, 2012 Cioteczki ale cisza u Romeczka...Obraziłyście się ?:cool3: Quote
Mysza2 Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 romenka napisał(a):Cioteczki ale cisza u Romeczka...Obraziłyście się ?:cool3: jasne , jeszcze jak ;):lol::lol: Romenko, doba za krótka po prostu. Rób Romkowi te ogłoszenia. Quote
romenka Posted January 20, 2012 Author Posted January 20, 2012 Mysza2 napisał(a):jasne , jeszcze jak ;):lol::lol: Romenko, doba za krótka po prostu. Rób Romkowi te ogłoszenia. O fakt! Zapomniałam tym razem! Zaraz napiszę...Kurcze ledwo żyje przez chorubsko i jeszcze Zuzia antybiotyk o pierwszej a na moje oko się im nie poprawia! Dzisiaj byłam u lekarza w śnieg na rowerach a ten mnie nie przyjął w zamian przyjął babkę która przyszła 10 min po mnie i też bez numerka! Boże co tam się działo! Dobrze że mnie nie widzieliście! Nawet przeklęło mi się ze 3 razy z nerwów ale w takim stanie dawno nie byłam jednak to już za dużo jak dla mnie a babeczka widać było wlazła z zapytaniem "a czy ją przyjmie" on ją poznał (pewnie był na wizycie domowej co najmniej ze 3 razy!) i sam poprosił o kartę pacjenta! Moje dzieci duszące się kaszlem, świszczące na 2 metry wcześniej podobni tylko zapalenie krtani przy czym nie przechodzi im tylko się pogłębia! Kaszel jakby miały wypluć płuca! Wyszło na moje!!!! Przyjął ,zapytał się co wcześniej doktor zdiagnozowała i stwierdził że nie jest źle trzeba tylko troszkę zwiększyć dawkę antybiotyku! Naprawdę moja psych coraz bardziej nie wytrzymuje!!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.