mru Posted April 9, 2011 Posted April 9, 2011 jechać możemy... tylko nie wiem kiedy :( mamy do złapania jeszcze min. 4 dzikie maluchy + ciężarną chyba matkę w Wiązownej i też chyba nie ma dla nich miejsc... ja nie mogę :( a ta sunia? jakiś pomysł na nią i małe? Quote
P78 Posted April 9, 2011 Posted April 9, 2011 mru, jeszcze możliwy transport kocicy wysokiej ciąży z Ostr. Maz. :( do lecznicy, pamiętasz... :(??? Quote
mru Posted April 9, 2011 Posted April 9, 2011 aha i my teraz klatki nie mamy, bo to nie nasza klatka i musieliśmy oddać... zupełnie nie wiem, co robić. jak blisko ona podchodzi? próbowałyście na pętlę? czy wchodzi na jakiś zamknięty teren? Quote
mru Posted April 9, 2011 Posted April 9, 2011 Paulina78 napisał(a):mru, jeszcze możliwy transport kocicy wysokiej ciąży z Ostr. Maz. :( do lecznicy, pamiętasz... :(??? pamiętam:) jak mówiłam, dzwoń w razie co a pojedziemy:) to jest chociaż transport na terenie wwy Quote
enia Posted April 10, 2011 Posted April 10, 2011 Kluski są super, takie puchate i okrągłe, ale to przytulisko to nie miejsce dla nich, za dużo psów i kotów i nie ma opiekunka tyle czasu żeby się wszystkimi zajmowac, a wiadomo małe potrzebują socjalizacji i innego traktowania niż dorosłe psy, Evita zawiozła bardzo dużo jedzenia ( ryż i puszki, kurczaki dla maluchów) dla pensjonariuszy p.Alicji, mam nadzieję, że to troszkę pomoże w wykarmieniu sfory co jednocześnie ułatwi opiekę nad malcami.Domowy tymczas byłby zbawienny dla nich, bardzo prosze może ktoś ma wolny kawałek podłogi..... Co do mamy maluchów, to sunia z typu chciałabym ale boję się, w drodze powrotnej spała pod krzaczkiem tuż przy drodze....całkowicie bezbronna.... gdyby ktoś miał palmera to byłoby po kłopocie.... Quote
P78 Posted April 10, 2011 Posted April 10, 2011 enia napisał(a): gdyby ktoś miał palmera to byłoby po kłopocie.... No właśnie, ale nie ma :( Quote
P78 Posted April 10, 2011 Posted April 10, 2011 Czy ktoś kto jest bliżej nie może pojechać w dwie osoby choćby i podać Sedalin...? Proponowałam Kalinie, może z Kasią (ze Stanisławowa-jak się dodzwoni...) podjechać i podać Sedalin i czekać... Rozmawiałam z mru, najwcześniej czwartek,więc do tego czwartku może uda wam się? W końcu Was nawet jakoś kojarzy, my zupełnie nowi i też z Sedalinem - technika ta sama w sumie, a byłoby szybciej... Skoro suka jest zagrożona chyba warto spróbować...? Quote
P78 Posted April 10, 2011 Posted April 10, 2011 Dziewczyny a ta sunia ma jechać do Pani Alicji, tak? Ale Pani Alicja ją chce? Przecież małe mają mieć inny DT... Ja już NIC NIE ROZUMIEM :( Oświećcie mnie :) Quote
enia Posted April 10, 2011 Posted April 10, 2011 Paulina78 napisał(a):Dziewczyny a ta sunia ma jechać do Pani Alicji, tak? Ale Pani Alicja ją chce? Przecież małe mają mieć inny DT... Ja już NIC NIE ROZUMIEM :( Oświećcie mnie :) ja nic nie wiem, oprócz tego, że p.Alicja ma dużo swoich psów i małe są u niej WARUNKOWO i muszą mieć bardzo szybko inny DT, co do suki nie mam pojęcia jakie są plany...... jeśli chcecie jej podać sedalin to muszą jechać osoby niepracujące bo to jest akcja na kilka godzin..... ja mam tam ponad 100 km, a wczoraj byłam blisko i się z dziewczynami zabrałam.. Quote
P78 Posted April 10, 2011 Posted April 10, 2011 No my też jesteśmy z Warszawy, to nie taki rzut beretem... :( Podanie Sedalinu to nie taka akcja na aż kilka godzin.. :) Działa po 15 minutach na ogół... Poza tym nawet PO PRACY można, teraz jest długo widno... Właśnie, Pani Alicja ma psy, a teraz mamy łapać i znowu jej dać??? To trzeba przemyśleć... Żeby zaraz nie było, że sukę i szczenięta na raz trzeba zawijać... tylko GDZIE??? Kto tu jest decyzyjny??? Quote
P78 Posted April 10, 2011 Posted April 10, 2011 Kalina może jechać, bo z nią rozmawiałam, czy KTOŚ MOŻE JĄ TAM DOWIEŹĆ??? Quote
mru Posted April 10, 2011 Posted April 10, 2011 my też tam mamy tyle km, enia. niestety. ponad 80, tyle co od Ciebie... (jedno nas mieszka poza Warszawą, 20 km poza i jest min. kierowcą:)) tylko tu nie o to chodzi, my nie mamy nic ponad to co Kalina :( no i na razie nie ma szans, żebyśmy dali radę dojechać! a tu się czas liczy z tego, co wiem... póki nie ma klatki i nas (nie każdy pies wejdzie do klatki, ostatnio z paru łapanek po kilka razy wracamy bez psów... to nie takie łatwe, nie jest wcale powiedziane, że byśmy sukę złapali...) ja bym ryzykowała z sedalinem, 10-15 minut siedzenia spokojnego przy suce (trzeba ją mieć na oku) i już... tylko faktycznie ktoś by się Kalinie przydał do pomocy, jakby suka np. zniknęła z oczu to zawsze łatwiej z kimś ją znaleźć... Kasia chora, wie o suce, ale zupełnie nie umiem powiedzieć, czy da radę, bo ma wyłączony telefon, być może jest w szpitalu, ostatnio ma problemy ze zdrowiem. no i właśnie - co z nią dalej? niby drugorzędne, bo teraz byle ją zabrać... ale dokądś zabrać trzeba :( Quote
P78 Posted April 10, 2011 Posted April 10, 2011 http://www.dogomania.pl/threads/205876-Bez-miski-bez-budy-ma-tylko-%C5%82a%C5%84cuch!!!-Chcemy-go-zabra%C4%87-pomo%C5%BCesz?p=16676229#post16676229 Kolejna sprawa :( POMOCY!!! Quote
evita. Posted April 11, 2011 Author Posted April 11, 2011 Widzę, że na wątku powstał mały chaos- to może ja po prostu odpowiem to co wiem żeby jakoś naświetlić sytuację. Pytacie kto jest decyzyjny- ja nie jestem. Zostałam po prostu poproszona o pomoc i staram się jakoś wspomóc. Paulina78 napisał(a):Dziewczyny a ta sunia ma jechać do Pani Alicji, tak? Ale Pani Alicja ją chce? Przecież małe mają mieć inny DT... Ja już NIC NIE ROZUMIEM :( Oświećcie mnie :) Zrozumiałam, że sprawa wyglądała tak, że p. Alicja dostała info, że w opuszczonej stodole oszczeniła się suka itp. Wiedząc jakie to okolice i nastawienie "tubylców"- postanowiła jej pomóc- czyli zabrać ją i maluchy do siebie, gdzie sunia mogłaby wykarmić młode. Poproszono mnie o pomoc, więc pojechałyśmy tam i okazało się, że w żaden sposób nie damy rady złapać suki, ale małe zostały zabrane w związku z okolicznościami jakie opisywałam już w pierwszym poście tego wątku. Nie wiedziałysmy kiedy i czy w ogóle da się sukę złapać żeby dołączyła do maluchów i z uwagi na to, ze początkowo były kłopoty z karmieniem maleństw itp no i wiadomo, że warunki panujące u p. Alicji to nie jest dobre miejsce dla szczeniaków bez matki itp (zresztą 100 razy było to wałkowane na wątku)- postanowiłyśmy szukać na cito bezpiecznego i odpowiedniego tymczasu dla maluszków. Paulina78 napisał(a):No my też jesteśmy z Warszawy, to nie taki rzut beretem... :( Podanie Sedalinu to nie taka akcja na aż kilka godzin.. :) Działa po 15 minutach na ogół... Poza tym nawet PO PRACY można, teraz jest długo widno... Paulina sama dobrze wiesz, że reakcja psa na podanie Sedalinu to taka trochę gra w ruską ruletkę. Jeden "pada" po 15 minutach (to wg mnie bardzo, ale to bardzo optymistyczna wersja), a drugi "walczy" kilka godzin i czasami udaje mu się uciec itp. Wiem, że Enia brała kiedyś udział w łapance psa właśnie na Sedalin i trwało to kilka dobrych "dramatycznych" godzin ze strasznymi zwrotami akcji, które mroziły krew z żyłach. Niestety niektóre psy reaguję na podanie Sedalinu pobudzeniem i jeśli w okolicy jest jakaś ruchliwa droga sytuacja robi się bardzo niebezpieczna. mru napisał(a): my nie mamy nic ponad to co Kalina :( Mru- czy chodzi Ci, że nie macie "sprzętowo" nic poza to co Kalina ? Trochę nie kumam bo przeglądałam wątek psiaków z lasu koło Otwocka i było tam wyraźnie napisane, że mieliście pętle, lasso itp. Myślę, że takie urządzenia plus doświadczenie w łapaniu psiaków to dużo więcej niż my możemy zaoferować. Niestety ja osobiście nie mam żadnego doświadczenia w łapaniu takich psów. I nie lubię takich argumentów w stylu- a bo Ty masz blisko, a ja mam daleko itp itd. Od mojego miasta jest to ponad 20 km, dodatkowo pracuję codziennie do 17 i mam poza tym jeszcze wiele innych obowiązków i zobowiązań, samochodem dysponuję niestety tylko do jutra (aż do odwołania), więc nie oczekujcie ode mnie całkowitej dyspozycyjności.. Jeśli uda mi się zerwać dziś z pracy ( po raz kolejny zresztą w związku z tą sytuacją) to może podjedziemy tam dziś z Kaliną, ale dopiero po 16. Niestety nie obiecuję tego na 100 %, bo wszystko się u mnie zmienia jak w kalejdoskopie i nie mam na to wpływu... Quote
Pipi Posted April 11, 2011 Posted April 11, 2011 Trzymajcie się dziewczyny. Rozumiem co przechodzicie i podziwiam, dziękuję. U "nas" w Bielsku Podlaskim podobna sytuacja, suka i dwa szczeniaki blisko trasy w kierunku Białegostoku, bardzo ruchliwej. :kciuki::kciuki::kciuki::kciuki::kciuki::kciuki::kciuki::kciuki::lilangel: Quote
enia Posted April 11, 2011 Posted April 11, 2011 Paulina78 napisał(a):No my też jesteśmy z Warszawy, to nie taki rzut beretem... :( Podanie Sedalinu to nie taka akcja na aż kilka godzin.. :) Działa po 15 minutach na ogół... Poza tym nawet PO PRACY można, teraz jest długo widno... Właśnie, Pani Alicja ma psy, a teraz mamy łapać i znowu jej dać??? To trzeba przemyśleć... Żeby zaraz nie było, że sukę i szczenięta na raz trzeba zawijać... tylko GDZIE??? Kto tu jest decyzyjny??? WIECIE CO? CZASAMI CZŁOWIEK WDEPNIE W JAKIS WĄTEK JAK ŚLIWKA W ....i to zupełnie przypadkowo... wiem , że działacie pod org. wiec wasze możliwości są zupełnie inne i doświadczenie niż np. moje, ja łapałam suke kilka godzin na sedalin bo zamiast ją uspokoić dał takiego kopa, że nieprzytomna broniła się lecąc gdzie popadnie (tiry) i łapiąc paszczą na prawo i lewo...przegoniła nas do późnej nocy... ale nieważne, p.Alicja mówiła o osobach ( z vivy) które mają pomóc w łapance, a kto zdecydował dlaczego łapać suke i wieźć do kogo ja nie mam pojęcia..... i zaczyna się spychologia.... Quote
evita. Posted April 11, 2011 Author Posted April 11, 2011 malagos napisał(a):Ta miejscowośc, to Dobre - jaki to powiat? Sunia koczuje w wiosce ok 3 km od Dobrego. Jest to powiat miński Quote
Kalinuwka Posted April 11, 2011 Posted April 11, 2011 Podjęłyśmy próbę złapania suni. Pojechałyśmy z Evitą po 16, sunia biegała przy drodze. Podałyśmy, po konsultacji z wetem, 2ml, czyli na ok 60kg, a sunia dużo chudsza. Na początku się zataczała ale cały czas zmieniała miejsce. Łaziła po polu, a my ją śledziłyśmy z bezpiecznej odległości, z samochodu. Wydawało się, że już ją wzięło, leżała pod świerkiem. Ale gdzie tam. Zmieniała miejsce, z jednej strony drogi na drugą (wbrew pozorom samochody jeżdźą tam dość często). Nie chciała już zjeść kolejnej porcji z sedalinem. Zrezygnowałyśmy w momencie kiedy sunia już sie całkiem ożywiła i biegła sobie żwawo poboczem, a my przemoknięte patrzyłyśmy, jak jest blisko i nie chce skubana dać się podejść.. Quote
evita. Posted April 12, 2011 Author Posted April 12, 2011 Wiadomość z ostatniej chwili- sunia złapana i jest już bezpieczna u p. Alicji. Okazała się wielkim przytulakiem, który strasznie pragnął kontaktu z człowiekiem, ale jednocześnie jej strach ją blokował. Strasznie się cieszę. Szczegóły opiszę później (okazało się, że pomogły nasze wczorajsze negocjacje z miejscowymi ludźmi, którzy za przysłowiową flaszkę, są gotowi zrobić wszystko :) Kolejny raz przekonałam się o zasadzie, że jak umiesz liczyć to licz na siebie a nie na jakiś ludzi związanych z organizacjami, fundacjami itp... Smutna prawda. Quote
enia Posted April 12, 2011 Posted April 12, 2011 czyli pomógł zwykły pijaczek? :) ależ się cieszę!!!!!! Quote
evita. Posted April 12, 2011 Author Posted April 12, 2011 enia napisał(a):czyli pomógł zwykły pijaczek? :) ależ się cieszę!!!!!! Dokładnie tak. Okazało się, że suka błąka się w tych okolicach już jakiś czas. Niektórzy ją przeganiali, a niektórzy czasami rzucili jakiś ochłap itp. Sunia koczowała w opuszczonych stodołach, jakiś zabudowaniach itp. "Tubylcy" do tej pory nieskorzy zupełnie do pomocy, a momentami wręcz wrogo do nas nastawieni jak usłyszeli wczoraj, że dostaną kasę na flaszkę (jeśli uda im się złapać sunię, ale w taki sposób, że jej przysłowiowy "włos z głowy nie spadnie") nagle przypomnieli sobie u kogo sunia nocuje, na które podwórka ewentualnie wchodzi, komu troszkę bardziej ufa, a komu mniej itp itd. W ten sposób dzisiaj raniutko p. Ala dostała telefon, że suka czeka do odbioru w stodole któregoś z nich. Nie wiem dokładnie jak to było, ale pewnie przyuważyli do której stodoły sunia poszła nocować (a i pewnie spała mocno i była przymulona trochę naszym wczorajszym Sedalinem)- zamknęli po prostu drzwi i tym sposobem rozpijają sobie chłopy teraz flaszkę ;) a sunia już w końcu się nie tuła i jest bezpieczna :multi: Quote
enia Posted April 12, 2011 Posted April 12, 2011 hura, hura, hura :) ale jej dzieci się pewnie ucieszyły??? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.